Poczta od Franciszka

 

+++++++++++++++++

Głos papieża Franciszka do Kościoła

na całym świecie

„Chrystus jest Pasterzem Kościoła, ale jego obecność w historii realizuje się poprzez wolność ludzi: spośród nich jeden zostaje wybierany, aby służył jako Wikariusz, Następca Apostoła Piotra, ale Chrystus jest centrum, nie Następca Piotra: Chrystus! Chrystus stanowi centrum. Chrystus jest podstawowym punktem odniesienia, sercem Kościoła. Bez Niego Piotr i Kościół nie istniałby i nie miałby racji bytu.”

„„Nie zapominaj o ubogich” I to słowo brzmiało: ubodzy, ubodzy. Potem, natychmiast w powiązaniu z ubogimi pomyślałem o Franciszku z Asyżu. Wtedy pomyślałem o wojnach, a liczenie głosów trwało, aż policzono wszystkie głosy. Franciszek jest człowiekiem pokoju. I tak pojawiło się to imię w moim sercu: Franciszek z Asyżu. Jest dla mnie człowiekiem ubóstwa, człowiekiem pokoju, człowiekiem, który kocha i troszczy się o naturę, w tym czasie mamy niezbyt dobre relacje z naturą, prawda?”

„Istnieje jednak także inny rodzaj biedy! Jest to duchowe ubóstwo naszych dni, które dotyczy w poważnym stopniu także krajów uważanych za najbogatsze. Jest to owo zjawisko, które mój umiłowany i czcigodny poprzednik, Benedykt XVI nazywa „dyktaturą relatywizmu”, pozostawiającą każdego miarą samego siebie i zagrażającą współżyciu międzyludzkiemu.”

„Kościół wzrasta za mocą Ducha Świętego, bo nie jest on organizacją. Jest Matką

„Kościół jest rodziną, w której się miłuje i jest się umiłowanym”

„Kościół rodzi się z Bożego pragnienia powołania wszystkich ludzi do komunii z Nim, do swojej przyjaźni, co więcej – do udziału jako Jego dzieci w samym Jego boskim życiu. Samo słowo „Kościół”, z greckiego ekklesia, oznacza „zwołanie, zgromadzenie”: Bóg nas zwołuje, pobudza do porzucenia indywidualizmu, skłonności do zamykania się w samych sobie i wzywa nas, abyśmy byli częścią Jego rodziny.”

„Także dziś niekiedy ktoś mówi: „Chrystus tak, Kościół nie”, mówi: “Wierzę w Boga, ale nie w księży”. Ale to właśnie Kościół niesie nam Chrystusa i prowadzi nas do Boga; Kościół to wielka rodzina dzieci Bożych. Oczywiście ma również aspekty ludzkie. Ci, którzy go tworzą – pasterze i wierni mają wady, niedoskonałości, grzechy. Także papież je ma, ma ich wiele. Ale piękne jest to, że kiedy uświadamiamy sobie, iż jesteśmy grzeszni, odnajdujemy Boże miłosierdzie. Bóg zawsze przebacza. Nigdy o tym nie zapominajcie. Bóg zawsze przebacza i przyjmuje nas w swojej miłości przebaczenia i miłosierdzia. Niektórzy mówią – i to jest piękne – że grzech to obraza dla Boga, ale to także sposobność do ukorzenia się i zrozumienia, że jest coś piękniejszego: Boże miłosierdzie. Pomyślmy o tym.”

„Zadajmy sobie dziś pytanie: jak bardzo kocham Kościół? Czy modlę się za niego? Czy czuję się częścią rodziny Kościoła?”

„Wiara jest darem i aktem, który dotyka nas osobiście, ale Bóg wzywa nas do przeżywania naszej wiary wspólnie jako rodzina i jako Kościół.”

„Znalezienie Jezusa poza Kościołem jest niemożliwe” „Nie można podążać za Jezusem i kochać go poza Kościołem”

„Zróbcie krok do przodu, pójdźcie w kochające ramiona Jezusa; uznajcie Kościół za swój dom. Nikt nie powinien pozostawać na zewnątrz, bowiem od dnia Pięćdziesiątnicy Kościół jest jeden i powszechny”

„Drodzy wierni, bądźcie blisko waszych kapłanów z miłością i modlitwą, aby zawsze byli pasterzami według serca Bożego.”

*************************************************************************************************************************************************

Bieżąca poczta z Watykanu, transmisje, relacje


http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska


http://www.radiomaryja.pl/kosciol/watykan/


http://www.tv-trwam.pl/filmy/transmisje-papieskie

*************************************************************

Środa, 25 czerwca 2014

Bez Kościoła nie możemy być zbawieni

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas audiencji generalnej w Watykanie

Drodzy Bracia i Siostry!

W pierwszej katechezie o Kościele, w minioną środę wyszliśmy od inicjatywy Boga pragnącego kształtować lud, który niósłby Jego błogosławieństwo wszystkim narodom ziemi. Bóg rozpoczyna od Abrahama, a następnie z wielką cierpliwością przygotowuje ten lud w Starym Przymierzu, aż w Jezusie Chrystusie ustanawia go jako znak i narzędzie zjednoczenia ludzi z Bogiem i ze sobą nawzajem (por. Sobór Watykański II, Lumen gentium, 1). Dziś chcemy zastanowić się nad znaczeniem, jakie dla chrześcijanina ma przynależność do tego ludu.

1. Nie jesteśmy od siebie odizolowani i nie jesteśmy chrześcijanami jako jednostki, każdy z osobna: naszą tożsamością jest przynależność! To jak nazwisko: jeśli imię brzmi „jestem chrześcijaninem”, to nazwisko – „należę do Kościoła”. Jakże to pięknie, gdy dostrzegamy, że przynależność ta wyraża się także w imieniu, jakie Bóg przypisuje sobie samemu. Odpowiadając Mojżeszowi we wspaniałym wydarzeniu „płonącego krzewu” (por. Wj 3,15), określa siebie jako Bóg ojców, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, Bóg Jakuba. W ten sposób objawia się jako Bóg, który zawarł przymierze z ojcami i pozostaje zawsze wierny swemu przymierzu, wzywając nas do wejścia w tę relację, uprzednią wobec nas.

2. Dlatego też nasza myśl biegnie z wdzięcznością przede wszystkim ku tym, którzy nas poprzedzili i przyjęli w Kościele. Nikt sam nie staje się chrześcijaninem! Jeśli wierzymy, jeśli umiemy się modlić, jeśli znamy Pana i możemy słuchać Jego Słowa, jeśli czujemy, że jest On blisko nas i rozpoznajemy Go w braciach, to dlatego, że inni przed nami żyli wiarą, a następnie ją przekazali, nauczyli jej. Jeśli dobrze się zastanowimy, któż wie, ile w tej chwili drogich twarzy przychodzi nam na myśl: może to być oblicze naszych rodziców, którzy w naszym imieniu prosili o chrzest; naszych dziadków lub któregoś z krewnych, którzy nauczyli nas czynienia znaku krzyża i odmawiania pierwszych modlitw; lub też twarz proboszcza czy innego kapłana lub zakonnicy, katechety, którzy przekazali nam treści wiary i pomogli nam wzrastać jako chrześcijanie… Otóż, taki jest Kościół, jest wielką rodziną, w której jesteśmy przyjmowani i uczymy się żyć jako wierzący i jako uczniowie Pana Jezusa.

3. Tę drogę możemy przebywać nie tylko dzięki innym osobom, ale także wraz z innymi osobami. W Kościele nie ma „zrób to sam”, nie ma „osób niezrzeszonych”. Ileż razy Papież Benedykt XVI określił Kościół jako kościelne „my”! Czasami można usłyszeć, jak ktoś mówi: „Wierzę w Boga, wierzę w Jezusa, ale Kościół mnie nie obchodzi…”. Są ludzie, którzy twierdzą, że mogą mieć osobistą, bezpośrednią, bliską relację z Jezusem Chrystusem poza komunią i pośrednictwem Kościoła. Są to pokusy niebezpieczne i szkodliwe. To prawda, że wspólne podążanie jest trudne, a czasami może okazać się męczące: może się zdarzyć, że jakiś brat lub siostra stwarza nam problem albo nas gorszy… Ale Pan powierzył swe orędzie zbawienia ludziom, świadkom; to w naszych braciach i siostrach z ich darami i ograniczeniami wychodzi nam na spotkanie i pozwala się rozpoznać. Dzieje się tak, abyśmy się nauczyli, że właśnie razem, w Kościele Bóg nas zaplanował i umacnia nas w wierze, że w nim oddajemy chwałę Panu i potrafimy dzień po dniu Go naśladować.

Drodzy Przyjaciele, prośmy Pana, za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła, o łaskę, byśmy nigdy nie popadli w pokusę myślenia, że możemy obyć się bez innych, bez Kościoła, że możemy się zbawić o własnych siłach. Wręcz przeciwnie, nie można kochać Boga, nie kochając naszych braci; nie można być w komunii z Bogiem, nie będąc w komunii z Kościołem i nie możemy być dobrymi chrześcijanami, jak tylko razem z tymi wszystkimi, którzy starają się naśladować Pana Jezusa, jako jeden naród, jedno ciało.

Słowa Papieża skierowane do Polaków:

Pozdrawiam serdecznie Polaków. W piątek przypada uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Niech będzie ona dla nas okazją uwielbienia Bożego Serca, które tak bardzo nas umiłowało. Im więcej w naszym życiu trosk, zmartwień i problemów, tym bardziej ufajmy Jezusowi, który zaprasza nas: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28). Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Tłumaczenie: vatican.va
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/83166,bez-kosciola-nie-mozemy-byc-zbawieni.html

***
Środa, 18 czerwca 2014

Kościół znakiem miłości Boga do ludzi

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas audiencji generalnej w Watykanie

Drodzy Bracia i Siostry,

Dziś zaczynam cykl katechez o Kościele. Jest to trochę tak, jakby syn mówił o swej własnej matce, o swej własnej rodzinie. Rzeczywiście, Kościół nie jest instytucją skierowaną na siebie samą, nie jest też prywatną organizacją pozarządową, nie powinno się także zawęzić spojrzenia wyłącznie na duchownych lub na Watykan … Kościół jest rzeczywistością o wiele szerszą, która otwiera się na całą ludzkość i która nie rodzi się nagle, znikąd. Założył go Jezus, ale jest to lud z długą historią; ma za sobą długi okres przygotowania, który rozpoczyna się na długo przed samym Chrystusem.

1. Tę historię lub „prehistorię” Kościoła znajdziemy już na kartach Starego Testamentu. Według Księgi Rodzaju, Bóg wybrał Abrahama, naszego ojca w wierze, i poprosił go, aby wyszedł, aby opuścił swój rodzinny kraj i udał się do innego kraju, który mu wskaże (por. Rdz 12,1-9). To wezwanie nie dotyczy samego Abrahama, nie jest to jego indywidualne powołanie; Bóg włączył w nie od początku całą jego rodzinę, krewnych i wszystkich, którzy służyli w jego domu. Pewnego razu, gdy byli w drodze, Bóg rozszerza jeszcze ten horyzont i daje Abrahamowi błogosławieństwo, obiecując mu potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak piasek na brzegu morza. Pierwszym ważnym faktem jest ten, że: zaczynając od Abrahama, Bóg tworzy lud, aby ten zaniósł błogosławieństwo do wszystkich narodów ziemi. Pośród tego ludu narodził się Jezus.

2. Drugi element: to nie Abraham tworzy wokół siebie lud, ale to Bóg daje życie temu ludowi. Zazwyczaj człowiek zwracał się do Boga, starając się pokonać dystans i prosił go o wsparcie i pomoc. W tym przypadku jednak jesteśmy świadkami czegoś bezprecedensowego: to sam Bóg podejmuje inicjatywę i kieruje swoje słowo do człowieka, tworząc więź i nową relację z nim. Tak więc Bóg tworzy lud z tymi wszystkimi, którzy słuchają Jego Słowa i wyruszają w drogę, ufając Mu. Jego miłość wyprzedza wszystko. Wyprzedza Abrahama, wyprzedza także Adama.

3. Abraham i jego ludzie posłuchali wezwania Boga i wyruszyli w drogę, mimo że nie wiedzieli dokładnie, kim jest ten Bóg i gdzie ich chce zaprowadzić. To nie znaczy, że zawsze byli wierni i przekonani… Co więcej, od samego początku pojawiały się opory, skupianie się na sobie i na własnych interesach, pojawiały się pokusy, by targować się z Bogiem i rozwiązywać różne sprawy na swój własny sposób. Były zdrady i grzechy, które naznaczyły tę wędrówkę ludu w całej historii zbawienia, która jest historią o wierności i niewierności ludu Bożego. Jednak Bóg się nie męczy, On jest cierpliwy i rozkłada w czasie kształtowanie i wychowywanie swego ludu, jak ojciec własnego syna. Taką samą postawę ma Bóg wobec Kościoła.

My również, chociaż postanowiliśmy iść za Panem Jezusem, doświadczamy codziennie egoizmu i stwardnienia naszych serc. Ale kiedy uznamy siebie jako grzeszników, Bóg napełnia nas swym miłosierdziem i swoją miłością. I właśnie to sprawia, że wzrastamy jako lud Boży, jako Kościół: nie sprawia tego nasz spryt ani nasze zasługi, ale jest to codzienne doświadczenie jak bardzo Pan nas kocha i troszczy się o nas. To właśnie sprawia, że ​​czujemy się naprawdę Jego, w Jego rękach, i to sprawia, że ​​wzrasta nasza komunia z Nim i między nami.

Drodzy przyjaciele, to jest Boży plan: tworzyć lud błogosławiony przez Jego miłość, który zaniesie Jego błogosławieństwo do wszystkich narodów ziemi. Ten plan nie zmienia się, jest zawsze aktualny. W Chrystusie miał swoje wypełnienie, a dziś Bóg nadal realizuje go w Kościele.

Prośmy więc o łaskę wierności w podążaniu za Panem Jezusem i w słuchaniu Jego słowa, gotowi do wyjścia każdego dnia, podobnie jak Abraham, do krainy Boga i człowieka, do naszej prawdziwej ojczyzny, by w ten sposób stać się błogosławieństwem, znakiem miłości Boga do wszystkich swoich dzieci.

APEL:

Pojutrze, 20 czerwca, przypada Światowy Dzień Uchodźcy, który społeczność międzynarodowa poświęca tym, którzy są zmuszeni do opuszczenia swojej ojczyzny, aby uniknąć konfliktów i prześladowań. Liczba tych braci i sióstr – uchodźców rośnie i w ostatnich dniach tysiące osób zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów, aby się ratować. Miliony rodzin uchodźców z różnych krajów i różnych wyznań przeżywają w swojej historii rany i dramaty, które z trudem można uzdrowić. Stańmy się dla nich bliźnimi, dzieląc ich lęki i niepewność co do przyszłości i konkretnie wspomagając ich w cierpieniach. Niech Pan wspiera osoby i instytucje, które pracują z hojnością, aby zapewnić uchodźcom przyjęcie i godność, aby dać im powody do nadziei.

Tłumaczenie: Radio Maryja
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/82545,kosciol-znakiem-milosci-boga-do-ludzi.html

***

Niedziela, 27 kwietnia 2014

Mieli odwagę oglądania ran Jezusa

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas Mszy Świętej kanonizacyjnej Jana Pawła II i Jana XXIII na placu św. Piotra w Watykanie:

W centrum dzisiejszej niedzieli wieńczącej oktawę Wielkanocy, a którą Jan Paweł II zechciał poświęcić Miłosierdziu Bożemu, znajdują się chwalebne rany Jezusa Zmartwychwstałego.

Pokazał je już po raz pierwszy, gdy ukazał się apostołom, wieczorem tego samego dnia po szabacie, w dniu Zmartwychwstania. Ale tamtego wieczoru, tak jak słyszeliśmy, nie było Tomasza i gdy inni powiedzieli mu, że widzieli Pana, odpowiedział, że jeżeli nie zobaczy i nie dotknie tych ran, nie uwierzy. Osiem dni później Jezus ukazał się ponownie w Wieczerniku, pośród uczniów i był tam również Tomasz. Zwrócił się wówczas do Niego i poprosił, by dotknął Jego ran. Wówczas ten szczery człowiek, przyzwyczajony do osobistego sprawdzania, uklęknął przed Jezusem i powiedział: „Pan mój i Bóg mój” (J 20, 28).

Rany Jezusa są zgorszeniem dla wiary, ale są również sprawdzaniem wiary. Dlatego w ciele Chrystusa Zmartwychwstałego rany nie zanikają, lecz pozostają, gdyż rany te są trwałym znakiem miłości Boga do nas i są niezbędne, by wierzyć Bogu. Nie po to, by wierzyć, że Bóg istnieje, ale aby wierzyć, że Bóg jest miłością, miłosierdziem i wiernością. Święty Piotr, cytując Izajasza, pisze do chrześcijan: „Krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni” (1 P 2, 24; por. Iz 53, 5).

Św. Jan XXIII i św. Jan Paweł II mieli odwagę oglądania ran Jezusa, dotykania Jego zranionych rąk i Jego przebitego boku. Nie wstydzili się ciała Chrystusa, nie gorszyli się Nim, Jego krzyżem. Nie wstydzili się ciała swego brata (por. Iz 58, 7), ponieważ w każdej osobie cierpiącej dostrzegali Jezusa. Byli to dwaj ludzie mężni, pełni parezji i szczerości Ducha Świętego, złożyli Kościołowi i światu świadectwo dobroci Boga i Jego miłosierdzia.

Byli kapłanami, biskupami i Papieżami XX wieku. Poznali jego tragedie, ale nie byli nimi przytłoczeni. Silniejszy był w nich Bóg, silniejsza była w nich wiara w Jezusa Chrystusa, Odkupiciela człowieka i Pana historii; silniejsze było w nich miłosierdzie Boga, które objawia się w tych pięciu ranach; silniejsza była macierzyńska bliskość Maryi.

W tych dwóch ludziach kontemplujących rany Chrystusa i świadkach Jego miłosierdzia była żywa nadzieja wraz z radością niewymowną i pełną chwały (1 P 1, 3-8). Nadzieja i radość, jaką zmartwychwstały Chrystus daje swoim uczniom i których nic i nikt nie może ich pozbawić. Paschalna nadzieja i radość, przeszedłszy przez tygiel odarcia z szat, ogołocenia, bliskości z grzesznikami aż do końca, aż do mdłości z powodu goryczy tego kielicha. Oto są nadzieja i radość, jaką dwaj święci Papieże otrzymali w darze od zmartwychwstałego Pana i z kolei przekazali obficie ludowi Bożemu, otrzymując za to nagrodę wieczną.

Tą nadzieją i tą radością żyła pierwsza wspólnota wierzących w Jerozolimie, o której mówią nam Dzieje Apostolskie (por. 2, 42-47), które słyszeliśmy podczas drugiego czytania. Jest to wspólnota, w której żyje się tym, co najistotniejsze z Ewangelii, to znaczy miłością, miłosierdziem, w prostocie i braterstwie.

Taki obraz Kościoła miał przed sobą Sobór Watykański II. Jan XXIII i Jan Paweł II współpracowali z Duchem Świętym, aby odnowić i dostosować Kościół do jego pierwotnego obrazu, który nadali mu święci w ciągu wieków. Nie zapominajmy, że to właśnie święci prowadzą Kościół naprzód i sprawiają, że się rozwija. Zwołując Sobór, św. Jan XXIII okazał taktowne posłuszeństwo Duchowi Świętemu, dał się Jemu prowadzić i był dla Kościoła pasterzem, przewodnikiem, który sam był prowadzony. Prowadzony przez Ducha Świętego. To była jego wielka posługa dla kościoła. Dlatego lubię myśleć o nim jako o Papieżu posłusznym Duchowi Świętemu.

W tej posłudze ludowi Bożemu Jan Paweł II był Papieżem rodzinyKiedyś sam tak powiedział, że chciałby zostać zapamiętany jako Papież rodziny. Chętnie to podkreślam w czasie, gdy przeżywamy proces synodalny o rodzinie i z rodzinamiproces, któremu na pewno On z Nieba towarzyszy i go wspiera.

Niech ci obaj nowi święci pasterze ludu Bożego wstawiają się za Kościołem, aby w ciągu tych dwóch lat procesu synodalnego był on uległy Duchowi Świętemu w posłudze duszpasterskiej dla rodziny. Niech obaj nas nauczą, byśmy nie gorszyli się ranami Chrystusa, abyśmy wnikali w tajemnicę Bożego Miłosierdzia, które zawsze żywi nadzieję, zawsze przebacza, bo zawsze miłuje.

***

13 marca 2014

Pierwsza rocznica pontyfikatu Ojca św. Franciszka

fot. PAP/EPA

13 marca 2013 r. kardynał Jorge Mario Bergoglio został wybrany na Stolicę Piotrową, podczas drugiego dnia konklawe, zwołanego w związku z rezygnacją papieża Benedykta XVI.  Tradycyjny biały dym, obwieszczający światu wybór Papieża pojawił się o godz. 19:06 czasu rzymskiego.

(…)



http://www.radiomaryja.pl/kosciol/pierwsza-rocznica-pontyfikatu-ojca-sw-franciszka/

***

Niedziela, 9 marca 2014

Odnówmy przyrzeczenia naszego chrztu

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka na modlitwę „Anioł Pański”

(…)
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/70651,odnowmy-przyrzeczenia-naszego-chrztu.html

*

„Chrzest jest w pewnym sensie dowodem tożsamości chrześcijanina, jego aktem urodzenia i aktem urodzenia dla Kościoła. Wszyscy znacie dzień, w którym się urodziliście, i obchodzicie swoje urodziny, prawda? Wszyscy obchodzimy urodziny. Zadam wam pytanie, które już parę razy zadawałem, ale zadam je jeszcze raz: Kto z was pamięta datę swojego chrztu? Niech podniesie rękę: jest ich mało (i nie pytam biskupów, żeby ich nie zawstydzać…). Lecz zróbmy tak: dziś, kiedy wrócicie do domu, zapytajcie, kiedy zostaliście ochrzczeni, dociekajcie, bo to są wasze drugie urodziny. Pierwsze urodziny to te, które odnoszą się do przyjścia na świat, a drugie to urodziny dla Kościoła. Czy to zrobicie? To zadanie domowe: dowiedzenie się, w którym dniu urodziłem się dla Kościoła, i podziękowanie Panu za to, że w dniu chrztu otworzył nam drzwi swojego Kościoła.”

Papież Franciszek- AUDIENCJA GENERALNA 13 listopada 2013 r.

http://www.vatican.va/holy_father/francesco/audiences/2013/documents/papa-francesco_20131113_udienza-generale_pl.html

***

Czwartek, 27 lutego 2014

Chrześcijanin musi być konkretny

Chrześcijanin, który nie żyje zgodnie ze swoją wiarą, jest zgorszeniem, które zabija – powiedział Papież podczas porannej Eucharystii sprawowanej w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/69551,chrzescijanin-musi-byc-konkretny.html

***

Czwartek, 30 stycznia 2014

Nie można żyć z Jezusem bez Kościoła

Pokora, wierność i modlitwa za Kościół stanowią podstawę naszej przynależności kościelnej – podkreślił Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii sprawowanej w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/66804,nie-mozna-zyc-z-jezusem-bez-kosciola.html

***

Środa, 29 stycznia 2014

Pamiętajmy, że otrzymaliśmy bierzmowanie!

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas audiencji generalnej w Watykanie:

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/66669,pamietajmy-ze-otrzymalismy-bierzmowanie.html

***

Wtorek, 28 stycznia 2014

Gorliwa modlitwa czyni nas owocnymi

Na znaczenie modlitwy uwielbienia w życiu każdego chrześcijanina zwrócił uwagę Ojciec Święty Franciszek w czasie porannej Eucharystii sprawowanej tradycyjnie w Domu Świętej Marty. 

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/66585,gorliwa-modlitwa-czyni-nas-owocnymi.html

***

Poniedziałek, 27 stycznia 2014

Duch Pański jest z biskupami

Nie można rozumieć Kościoła jako zwykłej ludzkiej organizacji. Dzięki namaszczeniu biskupi i kapłani są obdarzeni mocą Ducha Świętego, by służyć ludowi Bożemu – powiedział w homilii Ojciec Święty Franciszek w czasie porannej Mszy św. sprawowanej w Domu Świętej Marty. Papież podziękował wielu świętym kapłanom, którzy oddają swe życie w anonimowości codziennej posługi.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/66494,duch-panski-jest-z-biskupami.html

*

Pan Bóg kocha każdego z nas

Przesłanie pokoju przeczytane w obecności Ojca Świętego Franciszka przez Sarę z Akcji Katolickiej Dzieci Diecezji Rzymskiej (AKD):

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/66501,pan-bog-kocha-kazdego-z-nas.html

*

Nowi kandydaci na świętych

Papież Franciszek zezwolił Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych na publikację dekretu o męczeństwie ks. Pedro Asúa y Mendía oraz dekretów uznających heroiczność cnót siedmiorga innych Sług Bożych.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/66502,nowi-kandydaci-na-swietych.html

***

Niedziela, 26 stycznia 2014

Pracujmy w „Galileach” naszych czasów

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone przed modlitwą „Anioł Pański”:

(…)
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/66390,pracujmy-w-galileach-naszych-czasow.html

***

Sobota, 25 stycznia 2014

Chrystus nie może być podzielony!

Homilia Papieża Franciszka podczas II nieszporów święta Nawrócenia św. Pawła Apostoła:

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/66361,chrystus-nie-moze-byc-podzielony.html

***

Piątek, 24 stycznia 2014

Budujmy pomosty dialogu

Chrześcijanin zawsze szuka drogi słuchania i pojednania, z pokorą i łagodnością, ponieważ tego nauczał nas Jezus – powiedział Papież Franciszek podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/66258,budujmy-pomosty-dialogu.html

***

Czwartek, 23 stycznia

Zamknąć drzwi zazdrości, zawiści i plotkom

Niech chrześcijanie zamkną drzwi zazdrości, zawiści i plotkom, które dzielą i niszczą nasze wspólnoty – zaapelował Papież Franciszek podczas porannej Mszy św. sprawowanej w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/66162,zamknac-drzwi-zazdrosci-zawisci-i-plotkom.html

***

Środa, 22 stycznia 2014

Uczmy się przyjmować dary od chrześcijan innych wyznań

Katecheza wygłoszona przez Ojca Świętego Franciszka podczas audiencji generalnej w Watykanie 

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/66026,uczmy-sie-przyjmowac-dary-od-chrzescijan-innych-wyznan.html

***

Wtorek, 21 stycznia 2014

Bóg mówi do każdego z nas

Do strzeżenia naszej małości, pozwalającej nam prowadzić dialog z wielkością Boga, zachęcił Ojciec Święty Franciszek w homilii wygłoszonej podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/65940,bog-mowi-do-kazdego-z-nas.html

***

Poniedziałek, 20 stycznia 2014

Bądźmy posłuszni Słowu Bożemu

Do przyjęcia nowości Ewangelii w postawie posłuszeństwa i otwartości zachęcił Ojciec Święty Franciszek podczas Eucharystii sprawowanej dziś rano w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/65846,badzmy-posluszni-slowu-bozemu.html

***

Niedziela, 19 stycznia 2014

Chrześcijanin powinien miłować

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone przed modlitwą „Anioł Pański”

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/65735,chrzescijanin-powinien-milowac.html

*

Migranci i uchodźcy: ku lepszemu światu

Orędzie Ojca Świętego Franciszka na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/65718,migranci-i-uchodzcy-ku-lepszemu-swiatu.html

***

Sobota, 18 stycznia 2014

Dziennikarstwo służbą prawdzie

O docenianie poziomu etycznego przekazu i unikanie dezinformacji, zniesławienia i oszczerstwa zaapelował Ojciec Święty Franciszek, spotykając się dziś z kierownictwem i pracownikami włoskiego publicznego radia i telewizji, RAI. Obchodzą one 90-lecie rozpoczęcia emisji radiowych i 60-lecie – telewizyjnych.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/65697,dziennikarstwo-sluzba-prawdzie.html

***

Środa, 15 stycznia 2014

Nikt nie zbawia się sam

Katecheza wygłoszona przez Ojca Świętego Franciszka podczas audiencji generalnej w Watykanie 

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/65351,nikt-nie-zbawia-sie-sam.html

***

Wtorek, 14 stycznia 2014

Rodzina nadzieją ludzkości

O wsparcie rodziny, szacunek dla ludzkiego życia oraz troskę o ubogich i uchodźców zaapelował Ojciec Święty w przemówieniu do korpusu dyplomatycznego, akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej. Podczas tradycyjnej noworocznej audiencji, która odbyła się wczoraj w Pałacu Apostolskim w Watykanie, Franciszek zachęcił przedstawicieli poszczególnych państw do wysiłków na rzecz pokoju i rozwiązywania problemów na drodze dialogu dyplomatycznego.

Organizowane z okazji świąt Bożego Narodzenia i nowego roku spotkania z dyplomatami są zawsze dla Ojca Świętego okazją do wskazania najważniejszych wyzwań, jakie stoją przed społecznością międzynarodową w danym czasie. Tak również było wczoraj.

Młodzi i osoby starsze

Przede wszystkim Franciszek wskazał na zwiększającą się liczbę „rodzin podzielonych i rozdartych”. Zauważył, że wielu z nich brakuje wręcz środków utrzymania.

– Okazują się więc konieczne odpowiednie polityki wspierające, promujące i umacniające rodzinę! – wezwał Franciszek.

W tym kontekście zwrócił uwagę, że we współczesnym świecie „osoby starsze są uważane za obciążenie, podczas gdy ludzie młodzi nie widzą przed sobą pewnych perspektyw dla swego życia”. Papież podkreślił, że zarówno jedni, jak i drudzy „są nadzieją ludzkości”.

– Pierwsi wnoszą mądrość doświadczenia. Drudzy otwierają nas na przyszłość, zapobiegając zamykaniu się w sobie samych. Roztropnie jest nie usuwać osób starszych na margines życia społecznego, by zachować żywą pamięć narodu – wskazał Następca św. Piotra. Dodał, że „warto inwestować w ludzi młodych poprzez odpowiednie inicjatywy pomagające im znaleźć pracę i założyć dom rodzinny”.

Pokój w świecie

Dużą część swego przemówienia do dyplomatów Franciszek poświęcił sprawie pokoju na świecie. Wyrażając nadzieję na szybkie zakończenie konfliktu w Syrii, Ojciec Święty podkreślił, że „nie można się godzić, by zadawano ciosy bezbronnej ludności cywilnej, zwłaszcza dzieciom”.

Mówiąc o pokoju, Biskup Rzymu zwrócił uwagę na napięcia, które na różne sposoby niszczą region Bliskiego Wschodu. W tym kontekście wymienił Liban, Egipt, Irak oraz Iran. „Wszędzie drogą do rozwiązania kwestii otwartych musi być droga dialogu dyplomatycznego. Jest to droga wyraźnie i jasno wskazana już przez Papieża Benedykta XV, kiedy zachęcał przywódców narodów europejskich, by „materialna siła broni” ustąpiła przed „moralną siłą prawa” – mówił Ojciec Święty.

Franciszek wyraził zadowolenie z zapowiedzi wznowienia negocjacji pokojowych między Izraelczykami a Palestyńczykami, a zarazem niepokój exodusem chrześcijan z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.

Zwrócił uwagę również na inne regiony Afryki, wymieniając Nigerię, Republikę Środkowoafrykańską, Mali i Sudan Południowy. „Stolica Apostolska bacznie śledzi także sytuację w Azji, gdzie Kościół pragnie dzielić radości i oczekiwania wszystkich narodów tworzących ten rozległy i szlachetny kontynent” – mówił Ojciec Święty. Dodał, że „Stolica Apostolska z żywą nadzieją dostrzega natomiast oznaki otwarcia płynące z krajów o wielkich tradycjach religijnych i kulturowych, z którymi pragnie współpracować w budowaniu dobra wspólnego”.

Skandal odrzucenia

Kolejnym tematem podjętym w papieskim przemówieniu była sprawa głodu na świecie.

– Nie możemy być obojętni wobec twarzy ludzi cierpiących głód, szczególnie dzieci, jeśli pomyślimy, jak wiele żywności marnuje się co dzień w wielu częściach świata, zanurzonych w tym, co często określałem jako „kultura odrzucenia” – mówił Ojciec Święty.

Niestety przedmiotem odrzucenia jest nie tylko żywność czy zbywające dobra, lecz często same istoty ludzkie, które są „odrzucane”, jakby były „rzeczami niepotrzebnymi”.

– Na przykład budzi przerażenie sama myśl, że są dzieci, które nigdy nie będą mogły ujrzeć światła – ofiary aborcji, lub które są wykorzystywane jako żołnierze, gwałcone lub zabijane w konfliktach zbrojnych czy uczynione przedmiotami rynku w tej straszliwej formie nowoczesnego niewolnictwa, jakim jest handel ludźmi, będący przestępstwem przeciwko ludzkości – podkreślił Franciszek.

Papież wskazał na dramat rzesz ludzi „zmuszonych do ucieczki od głodu, przemocy czy nadużyć”, jak też imigrantów z Ameryki Łacińskiej, Afryki i Bliskiego Wschodu, szukających z tego powodu schronienia w Stanach Zjednoczonych czy Europie.

Watykan utrzymuje relacje dyplomatyczne ze 180 państwami świata, a także Suwerennym Zakonem Maltańskim oraz szeregiem organizacji międzynarodowych.

Sebastian Karczewski

***

Poniedziałek, 13 stycznia 2014

Miłość Boga prostuje nasze błędy

Miłość Boga prostuje nasze błędy, nasze dzieje, bo nas nigdy nie opuszcza, nawet jeśli nie rozumiemy tej miłości – wskazał Ojciec Święty Franciszek w czasie porannej Eucharystii sprawowanej w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/65137,milosc-boga-prostuje-nasze-bledy.html

***

Niedziela, 12 stycznia 2014

Pozwólmy się porwać miłości Boga

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone przed modlitwą „Anioł Pański”:

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/65000,pozwolmy-sie-porwac-milosci-boga.html

*

Ojciec Święty ochrzcił 32 dzieci

Wiara jest najpiękniejszym dziedzictwem, jakie rodzice mogą zostawić swoim dzieciom – mówił Papież Franciszek w czasie Liturgii w Kaplicy Sykstyńskiej, podczas której ochrzcił 32 dzieci. Tym samym podtrzymał zainicjowaną przez Jana Pawła II tradycję swych poprzedników, którzy właśnie w Niedzielę Chrztu Pańskiego włączali dzieci do Kościoła.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/64994,ojciec-swiety-ochrzcil-32-dzieci.html

***

Czwartek, 9 stycznia 2014

Kochać czynami, a nie słowami

Cechą miłości chrześcijańskiej jest zawsze konkretność i wyraża się ona bardziej w dziełach niż słowach, bardziej w dawaniu aniżeli w braniu – wskazał Ojciec Święty Franciszek podczas porannej Mszy św. sprawowanej w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/64738,kochac-czynami-a-nie-slowami.html

***

Środa, 8 stycznia 2014

Chrzest buduje naszą wiarę

Katecheza wygłoszona przez Ojca Świętego Franciszka podczas audiencji generalnej w Watykanie

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/64598,chrzest-buduje-nasza-wiare.html

***

Wtorek, 7 stycznia 2014

Chrześcijanie są wezwani, by podążać za Jezusem

Chrześcijanin potrafi czuwać nad swym sercem, żeby odróżnić to, co jest z Boga od tego, co pochodzi od fałszywych proroków – powiedział Papież podczas dzisiejszej Mszy św. w Domu Świętej Marty. Ojciec Święty podkreślił, że droga Jezusa jest drogą służby i pokory, a wszyscy chrześcijanie są wezwani, by podążać tą drogą za Jezusem.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/64497,chrzescijanie-sa-wezwani-by-podazac-za-jezusem.html

***

Poniedziałek, 6 stycznia 2014

Bóg na ciebie czeka

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone przed modlitwą „Anioł Pański″ 

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/64400,bog-na-ciebie-czeka.html

*

Przyjmijmy do naszego serca światło Boga

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej w uroczystość Objawienia Pańskiego

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/64396,przyjmijmy-do-naszego-serca-swiatlo-boga.html

***

Niedziela, 5 stycznia 2014

Boże Narodzenie objawia nam ogromną miłość Boga

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone przed modlitwą „Anioł Pański″

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/64366,boze-narodzenie-objawia-nam-ogromna-milosc-boga.html

***

Piątek, 3 stycznia 2014

Obudźcie świat!

„Obudźcie świat!” – taki tytuł nosi relacja ze spotkania Papieża Franciszka z Unią Przełożonych Generalnych zakonów męskich, którą zamieścił jezuicki dwutygodnik La Civiltà Cattolica.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/64235,obudzcie-swiat.html

*

Serce Chrystusa jest sercem Boga

Serce Chrystusa jest sercem Boga, który z miłości „ogołocił się”, i każdy z nas, jezuitów, który idzie za Jezusem, winien być gotów ogołocić samego siebie. Oznacza to, iż również Ewangelię należy głosić z łagodnością i miłością, a nie pałką – wskazał Ojciec Święty Franciszek w homilii wygłoszonej w rzymskim kościele Il Gesù.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/64215,serce-chrystusa-jest-sercem-boga.html

*

Papieskie intencje na styczeń

Zgodnie z tradycją Ojciec Święty Franciszek polecił naszej modlitwie dwie intencje.

 

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/64207,papieskie-intencje-na-styczen.html

***

Środa, 1 stycznia 2014

Nasza droga wiary jest nierozerwalnie złączona z Maryją

Homilia Ojca Świętego Franciszka podczas Eucharystii w uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki 

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/63996,nasza-droga-wiary-jest-nierozerwalnie-zlaczona-z-maryja.html

*

Kroczmy drogami sprawiedliwości i pokoju

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka na modlitwę „Anioł Pański”

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/63995,kroczmy-drogami-sprawiedliwosci-i-pokoju.html

*

Dziękujemy za wszystkie dobrodziejstwa

Homilia Papieża Franciszka wygłoszona podczas Nieszporów w Bazylice św. Piotra w Watykanie:

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/63977,dziekujemy-za-wszystkie-dobrodziejstwa.html

*

Braterstwo podstawą i drogą do pokoju

Orędzie Ojca Świętego Franciszka na Światowy Dzień Pokoju 1 stycznia 2014 roku

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/63971,braterstwo-podstawa-i-droga-do-pokoju.html

***

Niedziela, 29 grudnia 2013

Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem

 

Zapis tekstowy i multimedialny:

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-37/

***

Sobota, 28 grudnia 2013

Przesłanie Ojca Świętego do uczestników spotkania Taize

Papież Franciszek w przesłaniu do uczestników rozpoczętego w sobotę w Strasburgu 36. Europejskiego Spotkania Młodych, zorganizowanego przez ekumeniczną wspólnotę z Taize, zaapelował o przezwyciężenie podziałów między chrześcijanami. 

(…)

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/przeslanie-ojca-swietego-do-uczestnikow-spotkania-taize/

***

Czwartek, 26 grudnia 2013

Pamiętajmy o prześladowanych chrześcijanach

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone przed modlitwą „Anioł Pański″ w święto św. Szczepana

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/63508,pamietajmy-o-przesladowanych-chrzescijanach.html

***

Środa, 25 grudnia 2013

O Dziecię z Betlejem, dotknij serc wszystkich

Bożonarodzeniowe orędzie „Urbi et Orbi” wygłoszone przez Papieża Franciszka:

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/63470,o-dziecie-z-betlejem-dotknij-serc-wszystkich.html

*

Nie lękajcie się! Bóg nas kocha!

Homilia Papieża Franciszka wygłoszona podczas jego pierwszej Pasterki w Bazylice św. Piotra w Watykanie:

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/63450,nie-lekajcie-sie-bog-nas-kocha.html

***

Poniedziałek, 23 grudnia 2013

Uczyńmy miejsce dla Jezusa

Na Boże Narodzenie, podobnie jak Maryja, uczyńmy miejsce dla Jezusa, który przychodzi – wezwał Papież Franciszek podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/63340,uczynmy-miejsce-dla-jezusa.html

***

Niedziela, 22 grudnia 2013

Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem

 

Zapis tekstowy i multimedialny:

http://www.radiomaryja.pl/multimedia/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-35/

***

Sobota, 21 grudnia 2013

Papież u chorych dzieci

Franciszek odwiedził watykański szpital pediatryczny „Bambino Gesù”  (Dzieciątka Jezus). Spotkanie z chorymi dziećmi, ich rodzinami oraz personelem medycznym trwało prawie trzy godziny i było jednym z najbardziej wzruszających w tym pontyfikacie.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/63197,papiez-u-chorych-dzieci.html

*

Profesjonalizm, posługa i dążenie do świętości

Przemówienie Papieża Franciszka do przełożonych i pracowników Kurii Rzymskiej wygłoszone w Sali Klementyńskiej:

(…)
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/63195,profesjonalizm-posluga-i-dazenie-do-swietosci.html

***

Piątek, 20 grudnia 2013

Milczenie chroni tajemnicę drogi

Jedynie milczenie chroni tajemnicę drogi, jaką człowiek przebywa z Bogiem – powiedział Papież Franciszek podczas porannej Mszy św. sprawowanej w Domu Świętej Marty. Jednocześnie zachęcił do umiłowania milczenia, którego trzeba strzec, z dala od wszelkiego rozgłosu.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/63082,milczenie-chroni-tajemnice-drogi.html

***

Czwartek, 19 grudnia 2013

Pokora czyni nas owocnymi

Pokora jest niezbędnym warunkiem płodności – powiedział Papież Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/62960,pokora-czyni-nas-owocnymi.html

***

Środa, 18 grudnia 2013

Sprawmy, aby nikt nigdy nie czuł się samotny

Katecheza wygłoszona przez Ojca Świętego Franciszka podczas audiencji generalnej w Watykanie, 18 grudnia 2013 r.:

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/62832,sprawmy-aby-nikt-nigdy-nie-czul-sie-samotny.html
Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/srodowa-audiencja-generalna-z-ojcem-swietym-franciszkiem-30/

***

Wtorek, 17 grudnia 2013

Imieniem Boga jest każdy z nas

Bezdomni, ale także pracownicy Kurii Rzymskiej oraz Domu Świętej Marty złożyli dziś Ojcu Świętemu życzenia urodzinowe. Papież Franciszek kończy dziś 77 lat. W porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty obok jego pracowników wzięli udział także przedstawiciele Kurii Rzymskiej oraz bezdomni.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/62748,imieniem-boga-jest-kazdy-z-nas.html

*

Urodziny Papieża Franciszka

Ojciec Święty Franciszek obchodzi dziś 77. rocznicę urodzin. Pierwszy tort urodzinowy ze świeczkami Papież otrzymał od dzieci, z którymi spotkał się w minioną sobotę. Zgromadzone w Auli Pawła VI dzieci były przede wszystkim podopiecznymi watykańskiej przychodni pediatrycznej, pomagającej przede wszystkim rodzinom imigrantów.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/62723,urodziny-papieza-franciszka.html

*

Franciszek prostuje media

„Nie” dla „klerykalizowania” kobiet, „nie” dla sakramentów dla rozwiedzionych, „nie” dla ideologii marksistowskiej. Ojciec Święty Franciszek w rozmowie z włoskim dziennikarzem Andreą Torniellim, odniósł się do niektórych medialnych „newsów” dotyczących swego nauczania.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wp/62681,franciszek-prostuje-media.html

***

Poniedziałek, 16 grudnia 2013

Prorok słyszy Słowo Boże

Kiedy w Kościele brakuje proroctwa, to brakuje mu życia samego Boga, a przewagę zyskuje klerykalizm – powiedział podczas dzisiejszej Eucharystii Papież Franciszek w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/62623,prorok-slyszy-slowo-boze.html

*

Papież pamięta o więźniach

Trzydziestu czterech polskich więźniów, którzy w tym roku podjęli studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II, poinformowało Papieża Franciszka o swojej inicjatywie, która ma pomóc im zmienić przyszłość. Ojciec Święty odpisał więźniom za pośrednictwem nuncjusza apostolskiego w Polsce ks. abp. Celestino Migliorego, zapewniając, że przyjął z wdzięcznością ich list oraz wyrażoną w nim chęć budowania swojej przyszłości w oparciu o dobro.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/62603,papiez-pamieta-o-wiezniach.html

***

Niedziela, 15 grudnia 2013

Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem – Kościół jest domem radości

 

Zapis tekstowy i multimedialny:


http://www.radiomaryja.pl/kosciol/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-34/

***

Piątek, 13 grudnia 2013

Smutni chrześcijanie nie wierzą w Ducha Świętego

Chrześcijanie alergiczni na kaznodziejów zawsze coś krytykują, ale w rzeczywistości obawiają się otwarcia drzwi Duchowi Świętemu i stają się smutni – powiedział dziś rano Papież podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/62384,smutni-chrzescijanie-nie-wierza-w-ducha-swietego.html

***

Czwartek, 12 grudnia 2013

Wsłuchujmy się w czułość Boga

Będzie dobrze, jeśli w ramach przygotowań do Bożego Narodzenia wyciszymy się trochę, aby w milczeniu wsłuchiwać się w to, co Bóg mówi nam z czułością ojca i matki. Wezwał do tego Papież w kazaniu podczas porannej Mszy św., której przewodniczył w kaplicy Domu św. Marty w Watykanie.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/62277,wsluchujmy-sie-w-czulosc-boga.html

***

Środa, 11 grudnia 2013

Środowa Audiencja Generalna z Ojcem Świętym Franciszkiem – wiara w życie wieczne

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/srodowa-audiencja-generalna-z-ojcem-swietym-franciszkiem-29/

***

Niedziela, 8 grudnia 2013

Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem

 

Zapis tekstowy i multimedialny:

http://www.radiomaryja.pl/multimedia/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-33/

***

Piątek, 6 grudnia 2013

Bądźmy „natrętni” w modlitwie

Wezwanie do usilnej, „natrętnej” modlitwy, prawdziwie chrześcijańskiej i połączonej z pewnością, że Bóg jej wysłucha, było tematem refleksji Ojca Świętego Franciszka podczas porannej Mszy św. sprawowanej w Domu Świętej Marty w Watykanie.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/61726,badzmy-natretni-w-modlitwie.html

***

Czwartek, 5 grudnia 2013

Budujmy na Jezusie Chrystusie

Kto wypowiada słowa chrześcijańskie bez Chrystusa, to znaczy nie wprowadzając ich w życie, rani siebie i innych, ponieważ zwycięża w nim pycha i powoduje on podziały w Kościele – powiedział Papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/61619,budujmy-na-jezusie-chrystusie.html

***

Środa, 4 grudnia 2013

Jesteśmy w drodze ku zmartwychwstaniu

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra w Watykanie, 4 grudnia 2013 r.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/61507,jestesmy-w-drodze-ku-zmartwychwstaniu.html

***

Wtorek, 3 grudnia 2013

Kościół musi być zawsze radosny

Kościół musi być zawsze radosny, tak jak Jezus – powiedział Ojciec Święty Franciszek w czasie porannej Mszy św. sprawowanej w Domu Świętej Marty.(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/61404,kosciol-musi-byc-zawsze-radosny.html

***

Poniedziałek, 2 grudnia 2013

Otwórzmy serca na przyjście Pana

Do Bożego Narodzenia trzeba przygotować się przez modlitwę, dzieła miłosierdzia, chwaląc Boga sercem otwartym na spotkanie z Panem, który wszystko odnawia – wskazał Ojciec Święty Franciszek podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu św. Marty. (…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/61330,otworzmy-serca-na-przyjscie-pana.html

***

Niedziela, 1 grudnia 2013

Adwent przywraca horyzont nadziei

Drodzy Bracia i Siostry!

Dzisiaj, w pierwszą niedzielę Adwentu, zaczynamy nowy rok liturgiczny, to znaczy nową drogę ludu Bożego z Jezusem Chrystusem, naszym Pasterzem, który nas prowadzi przez historię do pełnej realizacji Królestwa Bożego. (…)

Po modlitwie”Anioł Pański”:

Dziś obchodzimy światowy dzień walki z HIV, AIDS. Wyraźmy naszą bliskość wobec osób dotkniętych (tą chorobą), w szczególności w stosunku do dzieci. (…) Módlmy się za wszystkich, również za lekarzy i naukowców, by każdy chory bez wyjątku mógł oczekiwać opieki, której potrzebuje. (…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/61208,adwent-przywraca-horyzont-nadziei.html

***

Sobota, 30 listopada 2013

2015 – Rokiem Życia Konsekrowanego

Rok 2015 będzie Rokiem Życia Konsekrowanego, a więc dedykowanym zakonnicom i zakonnikom – ogłosił Ojciec św. Franciszek podczas spotkania z reprezentantami Unii Przełożonych Generalnych w Watykanie.

Spotkanie trwało trzy godziny i miało charakter dialogu. Wzięło w nim udział 120 obradujących w Rzymie przełożonych generalnych zakonów męskich.

Pierwsza seria pytań dotyczyła tożsamości i misji życia konsekrowanego. Papież Franciszek zauważył, że wszyscy chrześcijanie mają się odznaczać radykalizmem, ale zakonnicy winni naśladować Chrystusa w sposób szczególny. Powinni oni obudzić świat.
Zapytany o sytuację powołaniową, Papież podkreślił, że młode Kościoły wydają dziś nowe owoce. Zdaniem Ojca Świętego do zarządu instytutów religijnych powinni być wprowadzani zakonnicy różnych kultur, którzy reprezentują różne sposoby realizacji charyzmatu.

Szczególną uwagę Ojciec św. zwrócił na formację, która opiera się na czterech filarach: duchowym, intelektualnym, wspólnotowym i apostolskim. Należy unikać wszelkiej hipokryzji i klerykalizmu, dzięki szczeremu i otwartemu dialogowi o wszystkich aspektach życia – powiedział Papież. W jego przekonaniu formator powinien być niczym rzemieślnik, a nie policjant. Celem jest tu formowanie zakonników o czułym, a nie zgorzkniałym sercu. Wszyscy jesteśmy grzesznikami, ale nie ludźmi zepsutymi. Należy akceptować grzeszników, ale nie ludzi zepsutych – zaznaczył papież Franciszek.

Zapytany o braterstwo, Papież powiedział, że ma ono silną moc przyciągania. Zakłada zgodę na różnice i konflikty. Niekiedy jest to trudna, ale kiedy go brakuje, nie ma owoców. W każdym razie, kiedy dochodzi do konfliktu z bratem, nigdy nie powinniśmy zachowywać się jak zarządcy, ale raczej starać się załagodzić ów konflikt – powiedział Papież.
Ostatnie pytania dotyczyły misji osób konsekrowanych. Papież zauważył, że priorytetem powinny być sytuacje wykluczenia. Oprócz tego Franciszek wskazał na edukację w szkołach i na uniwersytetach. Powinna się ona opierać na przekazie wiedzy, praktycznych umiejętności oraz wartości. A poprzez to przekazuje się wiarę – mówił Papież.

Ojciec św. podkreślił prorocki charakter życia konsekrowanego. Zachęcił do wychodzenia ku światu, na jego krańce. Zwrócił również uwagę na znaczenie formacji duchowej, intelektualnej, apostolskiej i wspólnotowej.

Papież Franciszek nakreślił zadanie jakie mają spełniać osoby konsekrowane. Mają przede wszystkim ubogacać charyzmat diecezji.

Słowami: – Dziękuję za wasze świadectwo a także za upokorzenia, które musicie znosić – Papież zakończył swoje wystąpienie.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/papiez-franciszek-2015-rokiem-zycia-konsekrowanego/

***

Czwartek, 28 listopada 2013

Bóg wymaga wierności

Istnieją „moce światowe”, które chciałyby, żeby religia była jedynie „sprawą prywatną”. Ale Boga, który zwyciężył świat, czci się ufnie i wiernie aż do końca – powiedział Ojciec Święty Franciszek w homilii wygłoszonej podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty.

Papież dodał, że obecnie prześladowani chrześcijanie są dowodem zapowiadającym ostateczne zwycięstwo Jezusa.

Ojciec Święty nawiązał w homilii do dzisiejszych czytań liturgicznych (Dn 6, 12-28; Łk 21, 20-28), mówiących o ostatecznej walce Boga z mocami zła. Papież zwrócił uwagę, iż stajemy przed powszechną pokusą ustąpienia w obliczu pochlebstw ludzi pragnących wygrać z Bogiem. Ludzie wierzący mają jednak wyraźne odniesienie do dziejów Pana Jezusa, kuszonego na pustyni, stającego w obliczu zasadzek zastawianych przez faryzeuszów i uczonych w Piśmie, aż po krzyż, gdzie jednak książę tego świata przegrał w obliczu zmartwychwstania Księcia Pokoju.

Papież, wskazując na życie Chrystusa zaznaczył, że w zaburzeniach, o których mówi dzisiejsza Ewangelia, chodzi o coś więcej niż o dramat wynikający z katastrof naturalnych. Chodzi o profanację świątyni, wiary, ludu Bożego, jakby triumf księcia tego świata i klęskę Boga. 

Ojciec Święty podkreślił, że to sprofanowanie wiary dostrzegamy także w historii proroka Daniela, wrzuconego do jaskini lwów, bo oddawał cześć Bogu, a nie królowi. Ta „ohyda spustoszenia” ma konkretne imię: zakaz oddawania czci Bogu.

- Nie można mówić o religii, bo jest ona sprawą prywatną. O takich rzeczach się nie mówi publicznie. Usuwane są symbole religijne. Należy stosować się do zaleceń pochodzących od mocarstw doczesnych. Można robić wiele wspaniałych, pięknych rzeczy, ale nie wolno czcić Boga. Zakaz adorowania Boga – powiedział Papież i dodał: to jest istotą owego dążenia.

- A kiedy ta postawa pogańska dojdzie do pełni – »kairos«, kiedy wypełni się ten czas – to wówczas nadejdzie On: »Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą«. Chrześcijanie, którzy znoszą prześladowania i zakaz oddawania czci Bogu, są proroctwem tego, co przydarzy się nam wszystkim – podkreślił Ojciec Święty w homilii wygłoszonej podczas porannej Eucharystii, którego cytuje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI).

Franciszek zaznaczył także, że jednak w chwili, kiedy wypełnią się czasy pogan, nadejdzie czas, aby podnieść głowy, bo bliskie jest zwycięstwo Jezusa Chrystusa. Papież zachęcił przy tym, aby się nie lękać. Jak wskazał Bóg żąda od nas jedynie wierności i cierpliwości.

Ojciec Święty podkreślił, że warto w tych dniach zastanowić się nad ową powszechną apostazją, jaką jest zakaz oddawania czci Bogu. Postawić sobie pytanie, czy adoruję Boga, Pana Jezusa, czy też pół na pół, wchodzę w grę z księciem tego świata. – W tym tygodniu powinniśmy prosić o łaskę ufnego i wiernego oddawania czci Bogu aż do końca – zakończył dzisiejszą homilię Ojciec Święty Franciszek.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/60920,bog-wymaga-wiernosci.html

***

Środa, 27 listopada 2013

Umierać w Chrystusie

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas audiencji generalnej 

Drodzy Bracia i Siostry, dzień dobry!

Przyjmijcie wyrazy uznania, bo jesteście dzielni w obliczu tego zimna na placu! Wyrażam wam szczere uznanie! 

Chciałbym dokończyć katechezy poświęcone Credo, jakie miały miejsce podczas zakończonego w minioną niedzielę Roku Wiary. W obecnej katechezie oraz w następnej chciałbym rozważyć kwestię zmartwychwstania ciała, analizując dwa jej aspekty, tak jak je przedstawia Katechizm Kościoła Katolickiego, to znaczy nasze umieranie i zmartwychwstanie w Jezusie Chrystusie. Dziś zastanawiać się będę nad pierwszym aspektem – „umierać w Chrystusie”. 

1. Często spotykamy się z błędnym spojrzeniem na śmierć. Śmierć dotyczy nas wszystkich, stawia nam głębokie pytania, szczególnie gdy dotyka nas z bliska lub kiedy dotyczy dzieci, bezbronnych w sposób, który wydaje się nam „skandaliczny”. Mnie zawsze dotyka pytanie, dlaczego cierpią dzieci, dlaczego umierają. Jeśli jest ona rozumiana jako koniec wszystkiego, to śmierć przeraża, przygnębia, przemienia się w zagrożenie, które rozbija wszelkie marzenia, wszelką perspektywę, rozbija wszelkie relacje i przerywa wszelką drogę. Dzieje się tak, gdy traktujemy nasze życie jako czas zamknięty między dwoma biegunami: narodzinami a śmiercią; jeśli nie wierzymy w perspektywę wykraczającą poza życie obecne, kiedy żyje się tak, jakby Boga nie było. Ta koncepcja śmierci jest typowa dla myśli ateistycznej, która interpretuje istnienie jako przypadkowe znalezienie się na świecie i podążanie ku nicości. Ale istnieje także ateizm praktyczny, będący życiem jedynie dla własnych interesów i rzeczy doczesnych. Jeśli damy się ogarnąć tej błędnej wizji śmierci, to nie mamy innego wyboru, jak ukryć śmierć, aby jej zaprzeczyć lub ją bagatelizować, żeby nas nie przerażała. 

2. Ale wobec tego fałszywego rozwiązania buntuje się „serce” człowieka, jego pragnienie nieskończoności, nostalgia za wiecznością. Przejdźmy więc do drugiego elementu: chrześcijański sens śmierci. Jeśli spojrzymy na najbardziej bolesne chwile naszego życia, kiedy straciliśmy kogoś bliskiego – rodziców, brata, siostrę, syna, przyjaciela – to zdajemy sobie sprawę, że nawet w dramacie utracenia danej osoby, pomimo rozdarcia rozłąką, unosi się z serca przekonanie, że nie wszystko się skończyło, że dobro dane i przyjęte nie poszło na marne. Istnieje w nas silny instynkt, który mówi, że nasze życie nie kończy się wraz ze śmiercią. To prawda, nasze życie nie kończy się wraz ze śmiercią.

To pragnienie życia znalazło prawdziwą i właściwą odpowiedź w zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Zmartwychwstanie Jezusa daje nie tylko pewność życia po śmierci, ale rozjaśnia także tajemnicę śmierci każdego z nas. Jeśli żyjemy zjednoczeni z Jezusem, wierni Jemu i woli Bożej, to będziemy zdolni, by z nadzieją i spokojem stanąć w obliczu przejścia przez śmierć. Kościół faktycznie się modli: „Choć nas zasmuca nieunikniona konieczność śmierci, znajdujemy pociechę w obietnicy przyszłej nieśmiertelności”. To piękna modlitwa Kościoła. Człowiek umiera bowiem tak, jak żył. Jeśli moje życie było drogą z Panem, ufności w Jego wielkie miłosierdzie, to będę przygotowany, by przyjąć ostatnią chwilę mojego istnienia na ziemi, jako ostateczne ufne powierzenie się w Jego miłujące ręce, oczekując na kontemplację twarzą w twarz Jego oblicza. To jest najpiękniejsze, co może się nam przydarzyć: kontemplowanie twarzą w twarz oblicza Pana, widzenie Go takim, jakim jest – pięknym, pełnym światła, miłości, czułości. Zmierzamy aż do spotkania z Panem. 

3. W tym kontekście możemy zrozumieć zachętę Jezusa, byśmy byli zawsze gotowi, czuwający, wiedząc, że życie na tym świecie jest nam dane, by przygotować się do innego życia, życia z Ojcem niebieskim. Prowadzi do tego droga pewna: dobre przygotowanie się na śmierć, będąc blisko Jezusa – to jest nasze bezpieczeństwo. Przygotowuję się na śmieć, będąc blisko Jezusa przez modlitwę, sakramenty, a także przez praktykowanie miłosierdzia. Pamiętamy, że jest On obecny w najsłabszych i najbardziej potrzebujących. On sam utożsamił się z nimi w słynnej przypowieści o Sądzie Ostatecznym, kiedy powiedział: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie… Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 35-36.40). Dlatego droga bezpieczna to przywrócenie sensu chrześcijańskiego miłosierdzia i braterskiego dzielenia się, zatroszczenie się o rany fizyczne i duchowe naszego bliźniego. Solidarność we współodczuwaniu cierpienia i wzbudzaniu nadziei jest przesłanką i warunkiem, by otrzymać w dziedzictwo przygotowane dla nas Królestwo.

Ten, kto praktykuje miłosierdzie, nie obawia się śmierci. Dobrze się nad tym zastanówcie: kto praktykuje miłosierdzie, nie obawia się śmierci! Czy zgadzacie się z tym zdaniem? [tak...!] Wypowiedzmy to wspólnie, żeby nie zapomnieć: kto praktykuje miłosierdzie, nie obawia się śmierci! Jeszcze raz: kto praktykuje miłosierdzie, nie obawia się śmierci! A dlaczego nie boi się śmierci? Bo patrzy jej w oczy w ranach braci i przezwycięża miłością Jezusa Chrystusa.

Jeśli otworzymy bramę naszego życia i naszego serca na braci najmniejszych, to wówczas także nasza śmierć stanie się bramą, która nas wprowadzi do nieba, do błogosławionej ojczyzny, ku której zmierzamy, pragnąc zamieszkać na zawsze z naszym Ojcem, z Jezusem, Maryją i świętymi.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/60803,umierac-w-chrystusie.html

*

Radość Ewangelii

Wszelki gwałt zadany osobistej godności istoty ludzkiej woła o pomstę przed obliczem Bożym i jest obrazą Stwórcy człowieka – zdecydowany głos Ojca Świętego Franciszka w obronie życia ludzkiego.

Wczoraj w Watykanie zaprezentowana została pierwsza adhortacja apostolska Franciszka „Evangelii gaudium”, czyli „Radość Ewangelii”. Papież ogłosił ją w ostatnią niedzielę, w czasie Liturgii kończącej Rok Wiary. 224-stronicowy dokument, podzielony na 5 rozdziałów, ukazuje papieską wizję Kościoła misyjnego. Poruszonych w nim zostało wiele tematów, takich jak: ewangelizacja, sprawa pokoju, sprawiedliwości społecznej, rodziny, szacunku dla stworzenia, wiary i polityki. Dokument kończy się zawierzeniem dzieła nowej ewangelizacji Matce Bożej.

– Adhortacja apostolska została przez Papieża Franciszka napisana w świetle radości, aby ponownie odkryć źródło ewangelizacji we współczesnym świecie – mówił podczas prezentacji dokumentu ks. abp Rino Fisichella. Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji zaznaczył, że Ojciec Święty za pośrednictwem adhortacji wskazuje Kościołowi „drogi, jakimi powinno podążać duszpasterstwo w najbliższej przyszłości”. Jest to niejako dokument programowy obecnego pontyfikatu.

W adhortacji Franciszek apeluje do chrześcijan, aby każdego dnia otwierali serca na miłość i przebaczenie Boga. Zauważa, że dziś wielkim niebezpieczeństwem jest konsumpcjonizm, przez który powstaje często „pustka i cierpienie”. Papież apeluje, aby otworzyć drzwi naszych świątyń, aby sakramenty były dostępne dla wszystkich. „Eucharystia nie jest to nagroda za doskonałość, ale mocny lek i pokarm dla słabych” – podkreśla.

Ojciec Święty bardzo mocno bierze w obronę dzieci poczęte. Ubolewa z powodu prób przedstawiania podejmowanej przez Kościół obrony życia ludzkiego jako czegoś ideologicznego, obskuranckiego i konserwatywnego. „A przecież obrona rodzącego się życia jest ściśle związana z obroną jakiegokolwiek prawa człowieka. Zakłada ona przekonanie, że każda ludzka istota jest zawsze święta i nienaruszalna w jakiejkolwiek sytuacji i w każdej fazie swego rozwoju” – czytamy w adhortacji. Zapewnia, że Kościół nie zmieni swego stanowiska w tej kwestii.

W ostrych słowach Ojciec Święty wypowiada się też na temat obecnego systemu gospodarczego w świecie, określając go jako „niesprawiedliwy u źródeł”. „Taka gospodarka zabija” – wskazuje Papież, wyjaśniając, że przeważa w niej troska o przetrwanie najsilniejszych, a inni są wykluczani. Potępia takie zjawiska, jak spekulacje finansowe czy powszechna korupcja.

Mówiąc o potrzebie nowej ewangelizacji, Franciszek wzywa ochrzczonych, aby z żarliwością i dynamizmem nieśli miłość Chrystusa, jakiej doświadczają w życiu. Podkreśla potrzebę docenienia odpowiedzialności świeckich w Kościele. Stanowczo przeciwstawia się też próbom ograniczenia wolności religijnej przez agresywny sekularyzm.

Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/60751,radosc-ewangelii.html

***

Niedziela, 24 listopada 2013

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas Eucharystii na Zakończenie Roku Wiary.

Dzisiejsza uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, stanowiąca ukoronowanie roku liturgicznego oznacza również zakończenie Roku Wiary, ogłoszonego przez papieża Benedykta XVI. Ku niemu biegną obecnie nasze myśli pełne miłości i wdzięczności. Poprzez tę opatrznościową inicjatywę dał nam on możliwość ponownego odkrycia piękna tej drogi wiary, rozpoczętej w dniu naszego chrztu, która uczyniła nas dziećmi Bożymi i braćmi w Kościele. Ostatecznym celem tej drogi jest pełne spotkanie z Bogiem, podczas którego Duch Święty nas oczyszcza, wynosi, uświęca, abyśmy mogli wejść do szczęścia, jakiego pragnie nasze serce.

Chciałbym również skierować serdeczne pozdrowienie pod adresem obecnych tutaj patriarchów i arcybiskupów większych katolickich Kościołów wschodnich. Przekazanie sobie znaku pokoju, którego z nimi dokonam, pragnie przede wszystkim oznaczać uznanie Biskupa Rzymu dla wspólnot, które wyznały imię Chrystusa z przykładną wiernością, za którą często musiały drogo zapłacić.

Podobnie za ich pośrednictwem pragnę dotrzeć poprzez ten gest do wszystkich chrześcijan mieszkających w Ziemi Świętej, Syrii i na całym Wschodzie, aby uzyskać dla wszystkich dar pokoju i zgody.

Motywem przewodnim usłyszanych przez nas czytań biblijnych jest centralne miejsce Chrystusa. Chrystus centrum stworzenia, Chrystus centrum ludu, Chrystus centrum historii.

1. Apostoł Paweł daje nam bardzo głęboką wizję centralnego miejsca Chrystusa. Przedstawia Go jako pierworodnego wobec każdego stworzenia: w Nim, przez Niego i dla Niego zostało wszystko stworzone. On jest centrum wszystkich rzeczy, jest ich początkiem. Bóg dał Mu pełnię, całość, aby w Nim wszystko pojednać ze sobą (por. 1,12-20).

Obraz ten pozwala nam zrozumieć, że Jezus jest centrum stworzenia. Z tego względu człowiek wierzący, jeśli takim pragnie być, musi uznać i przyjąć w swym życiu owe centralne miejsce Jezusa Chrystusa, w myśli, słowie i czynie. Gdy gubi się owe centralne miejsce, bo jest ono zastępowane czymś innym, wynikają z tego jedynie szkody dla otaczającego nas środowiska i dla samego człowieka.

2. Chrystus jest nie tylko centrum stworzenia, ale także centrum Ludu Bożego. Ukazuje nam to pierwsze czytanie, w którym opowiedziano o dniu, kiedy pokolenia izraelskie przybyły do Dawida i wobec Pana namaściły go królem nad Izraelem (por. 2 Sm 5,1-3). Poprzez poszukiwanie idealnej postaci króla ludzie ci poszukiwali samego Boga: Boga, który stałby się bliskim, który by się zgodził dołączyć do drogi człowieka, który stałby się ich bratem.

Chrystus, potomek króla Dawida, jest „bratem”, wokół którego tworzy się lud, który troszczy się o swój lud, nas wszystkich, za cenę swego życia. W Nim jesteśmy jedno, zjednoczeni z Nim dzielimy tę samą drogę, ten sam los. W Nim mamy swą tożsamość jako lud.

3. I wreszcie Chrystus jest centrum historii ludzkości i każdego człowieka. Jemu możemy przedstawić radości i nadzieje, smutki i niepokoje, z których utkane jest nasze życie. Gdy Jezus jest w centrum, to rozjaśniają się nawet najciemniejsze momenty naszego życia i daje On nam nadzieję, jak to się dzieje z dobrym łotrem w dzisiejszej Ewangelii.

Podczas gdy wszyscy inni zwracają się do Jezusa z pogardą – „Jeśli jesteś Mesjaszem, Wybrańcem Bożym, wybaw samego siebie, schodząc z krzyża” – to ów człowiek, który w życiu się pogubił, skruszony lgnie do Jezusa ukrzyżowanego, błagając „wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa” (Łk 23,42). A Jezus jemu obiecuje: „Dziś ze Mną będziesz w raju” (w. 43). Jezus wypowiada jedynie słowo przebaczenia, a nie potępienia. Kiedy zaś człowiek znajduje odwagę, by poprosić o to przebaczenie, to Pan nigdy nie pozwala, aby taka prośba została odrzucona.

Obietnica Jezusa dana dobremu łotrowi daje nam wielką nadzieję: mówi nam, że łaska Boża jest zawsze obfitsza, niż modlitwa, która o nią prosiła. Pan daje zawsze więcej, niż to, o co jest proszony: prosisz Go, aby wspomniał na ciebie, a on prowadzi ciebie do swego królestwa! Jezus jest właśnie centrum naszych pragnień radości i zbawienia.

Prośmy Pana, aby o nas pamiętał, będąc pewnymi, że dzięki Jego łasce będziemy mogli mieć udział w Jego chwale w Niebie. Amen!

Zapis multimedialny Pobierz

http://www.radiomaryja.pl/informacje/homilia-ojca-swietego-franciszka-wygloszona-podczas-eucharystii-na-zakonczenie-roku-wiary/

***

Piątek, 22 listopada 2013

Świątynia miejscem wielbienia Boga

O sakralnym charakterze świątyni przypomniał Papież podczas porannej Eucharystii sprawowanej w Domu Świętej Marty. Jednocześnie zaznaczył, iż człowiek, jako „świątynia Ducha Świętego” jest wezwany do słuchania Boga przemawiającego do jego serca, proszenia Go o przebaczenie i pójścia za Nim.

Ojciec Święty w homilii nawiązał do pierwszego czytania (1 Mch 4, 36-37.52-59) mówiącego o rekonsekracji świątyni jerozolimskiej przez Judę Machabeusza w II wieku przed Chrystusem. Zaznaczył, że była ona domem z kamienia, gdzie lud Izraela strzegł swej duszy, stając przed Bogiem. Dodał, iż świątynią jest też ciało każdego człowieka, gdzie Bóg przemawia, zaś serce słucha.

– Świątynia jest miejscem, do którego wspólnota przychodzi się modlić, aby chwalić Pana, dziękować, ale przede wszystkim by uwielbiać: w świątyni adorujemy Pana. I to jest najważniejsze. Dotyczy to również ceremonii liturgicznych… w ceremonii liturgicznej najważniejsza jest adoracja: cała zgromadzona wspólnota spogląda na ołtarz, gdzie sprawowana jest ofiara i adoruje. Ale sądzę, i mówię to z pokorą – że my, chrześcijanie, być może zatraciliśmy trochę poczucie adoracji i uważamy, że idziemy do świątyni i gromadzimy się razem jako bracia i siostry. To jest dobre, piękne! Ale centrum jest tam, gdzie jest Bóg. I adorujemy Boga – powiedział Ojciec Święty, którego słowa cytuje Katolicka Agencja Informacyjna.

W tym kontekście Papież Franciszek postawił pytanie, czy nasze świątynie są miejscami adoracji, czy sprzyjają adoracji, czy służą temu celowi nasze celebracje? Nawiązując do dzisiejszej Ewangelii (Łk 19, 45-48) zauważył, że Pan Jezus wyrzucał handlarzy, którzy zamienili świątynię w jaskinię zbójców. Zaznaczył, że jest także inna świątynia, o której trzeba pamiętać w życiu wiary.

– Święty Paweł mówi nam, że jesteśmy świątynią Ducha Świętego. Jestem świątynią. Duch Boży jest we mnie. Mówi nam także: „nie zasmucajcie Ducha Bożego, który jest w was!”. Także w tym przypadku nie możemy, podobnie jak wcześniej mówić o adoracji, lecz o adoracji pewnego rodzaju, jaką jest serce, poszukujące w sobie Ducha Bożego i wiedzące, że Bóg jest w nim, że Duch Święty jest w nim. Słucha Go i podąża za nim – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek dodał, iż pójcie za Panem Bogiem zakłada nieustanne oczyszczanie, ponieważ jesteśmy grzesznikami. To oczyszczenie dokonuje się przez modlitwę, pokutę, sakrament pojednania, Eucharystię. W obydwu świątyniach materialnej, miejscu kultu i duchowej – która jest we mnie, powinniśmy zachować postawę pobożności adorującej i słuchającej, modlącej się i proszącej o przebaczenie, chwalącej Pana. Papież zaznaczył, że kiedy mówimy o radości świątyni, to myślimy o całej wspólnocie adorującej Boga, modlącej się, trwającej w uwielbieniu.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/60346,swiatynia-miejscem-wielbienia-boga.html

*

Dla kogo Królestwo Niebieskie?

W najnowszym wpisie opublikowanym na oficjalnym koncie na Twitterze Ojciec Święty Franciszek wyjaśnił, dla kogo przeznaczone jest Królestwo Niebieskie.

„Królestwo niebieskie jest dla tych, którzy swoje zabezpieczenie znajdują w miłości Boga, a nie w rzeczach materialnych” – napisał Papież.
http://www.naszdziennik.pl/wiara/60352,dla-kogo-krolestwo-niebieskie.html

***

Środa, 20 listopada 2013

Jezus daje apostołom moc odpuszczania grzechów

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas audiencji generalnej 20 listopada 2013 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W ubiegłą środę mówiłem o odpuszczeniu grzechów, zwłaszcza w odniesieniu do Chrztu św. Dzisiaj kontynuujemy temat odpuszczenia grzechów, ale w odniesieniu do tak zwanej „władzy kluczy”, która jest biblijnym symbolem misji, jaką Jezus przekazał apostołom.

Przede wszystkim musimy pamiętać, że tym, który udziela odpuszczenia grzechów, jest Duch Święty. To On działa. Ukazując się apostołom po raz pierwszy w Wieczerniku, jak słyszeliśmy, Zmartwychwstały Jezus dokonał gestu tchnienia, mówiąc: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20, 22-23). Jezus przemieniony w swym ciele jest już nowym człowiekiem, dającym dary paschalne – owoc Jego śmierci i zmartwychwstania: a jakie to dary – pokój, radość, przebaczenie grzechów, misję, ale przede wszystkim daje Ducha Świętego, który jest ich źródłem. Wszystkie te dary pochodzą od Ducha Świętego. Tchnienie Jezusa wraz ze słowami, którymi przekazuje Ducha, wskazują na przekazywanie życia, nowego życia odrodzonego przez przebaczenie.

Zanim jednak Jezus dokonał gestu tchnienia i dał Ducha Świętego, ukazał swoje rany rąk i boku: są one ceną naszego zbawienia. Duch Święty przynosi nam przebaczenie Boga, „przechodząc przez” rany Jezusa. Są to rany, jakie On zechciał zachować. Także teraz w Niebie ukazuje On Ojcu rany, poprzez które nas odkupił. Na mocy tych ran przebaczone są nam nasze grzechy. Tak więc Jezus oddał swoje życie dla naszego pokoju, radości, dla łaski w naszej duszy, dla odpuszczenia naszych grzechów. To bardzo piękne – takie postrzeganie Jezusa. 

To prowadzi nas do drugiego elementu: Jezus daje apostołom moc odpuszczania grzechów. Jak to jest możliwe? Dość trudno bowiem zrozumieć, jak człowiek może odpuszczać grzechy. Jezus daje władzę. Kościołowi powierzył władzę kluczy, aby otwierać i zamykać, by przebaczać. Bóg przebacza każdemu człowiekowi w swoim suwerennym miłosierdziu, ale On sam chciał, aby ci, którzy należą do Chrystusa i Jego Kościoła, otrzymali przebaczenie poprzez sługi Wspólnoty. Boże miłosierdzie dociera do mnie przez posługę apostolską, moje winy są przebaczone i otrzymuję radość. W ten sposób Jezus wzywa nas, byśmy żyli pojednaniem również w wymiarze kościelnym, wspólnotowym. To bardzo piękne. Kościół, który jest święty, a zarazem potrzebujący pokuty, towarzyszy naszej drodze nawrócenia przez całe życie. Kościół nie jest panem władzy kluczy, nie jest panem, ale jest sługą posługi miłosierdzia i cieszy się za każdym razem, kiedy może obdarzać tym Bożym darem. 

Wiele osób nie rozumie być może kościelnego wymiaru przebaczenia, ponieważ nieustannie dominuje indywidualizm, subiektywizm i odczuwamy to także my, chrześcijanie. Oczywiście Bóg przebacza osobiście każdemu skruszonemu grzesznikowi, ale chrześcijanin jest powiązany z Chrystusem, a Chrystus jest zjednoczony z Kościołem. Dla nas, chrześcijan, istnieje jeszcze jeden dar, ale także i jeszcze jeden obowiązek: pokorne przejście przez posługę kościelną. Musimy to docenić. Jest to dar, ale także lekarstwo, to ochrona, a także pewność, że Bóg mi przebaczył.

Idę do brata kapłana i mówię: „Ojcze, popełniłem to czy tamto”. „A ja tobie odpuszczam”. To Bóg przebacza, a ja w tym momencie jestem pewien, że Bóg mi przebaczył. To właśnie jest piękne! To właśnie pewność tego, co zawsze mówimy: „Bóg nam zawsze przebacza! Niestrudzenie nam przebacza”. „Winniśmy niestrudzenie iść, by prosić o przebaczenie. Ależ ojcze, wstydzę się, by wyznać moje grzechy…”. „Ale spójrz, nasze matki, nasze kobiety mawiały, że lepiej jest raz się zaczerwienić ze wstydu, niż na zawsze zostać bezwstydnikiem”. Raz się zawstydzisz, zyskujesz przebaczenie grzechów i możesz iść naprzód! Raz się zaczerwienisz, tysiąc razy, nie zmienisz się na czerwony i żółty, eh! Eh, stajesz się czerwony, zyskujesz przebaczenie grzechów i idziesz dalej. 

Wreszcie ostatnia sprawa: kapłan jako narzędzie odpuszczenia grzechów. Przebaczenie Boga dane nam w Kościele jest nam przekazywane za pośrednictwem posługi naszego brata, kapłana. Także on, człowiek, który tak jak my potrzebuje miłosierdzia, staje się naprawdę narzędziem miłosierdzia, obdarzając nas bezgraniczną miłością Boga Ojca. Także księża muszą się spowiadać, także biskupi: wszyscy jesteśmy grzesznikami. Również papież chodzi do spowiedzi co dwa tygodnie, ponieważ także papież jest grzesznikiem! A spowiednik słyszy to, co mówię, radzi mi i przebacza, bo wszyscy potrzebujemy tego przebaczenia. Czasami zdarza się nam słyszeć opinię kogoś, kto utrzymuje, że spowiada się bezpośrednio Bogu… Tak, jak powiedziałem wcześniej, Bóg zawsze ciebie słucha, ale w sakramencie pojednania posyła brata, aby dał tobie przebaczenie, pewność przebaczenia w imieniu Kościoła.

Służba, jaką pełni kapłan jako szafarz z Bożego upoważnienia, aby przebaczać grzechy, jest bardzo delikatna i wymaga, aby jego serce było napełnione pokojem, by nie traktował wiernych źle, ale żeby był łagodny, łaskawy i miłosierny, aby umiał zasiewać w sercu nadzieję. A nade wszystko, by zdawał sobie sprawę, że brat lub siostra, którzy przychodzą do sakramentu pojednania, szukają przebaczenia, i czynił to tak jak Jezus, gdy przychodziło do Niego wiele osób, żeby je uzdrowił. Lepiej, aby kapłan, który nie ma takiego nastawienia ducha, do czasu, kiedy się nie poprawi, nie udzielał tego sakramentu. Skruszeni wierni mają obowiązek? Nie, mają prawo, aby znaleźć w kapłanach sługi Bożego przebaczenia.

Drodzy bracia, czy jako członkowie Kościoła jesteśmy świadomi piękna tego daru, jaki daje nam sam Bóg? Czy odczuwamy radość tej troski, tej macierzyńskiej wrażliwości, jaką Kościół ma wobec nas? Czy potrafimy ją z prostotą docenić? Nie zapominajmy, że Bóg nigdy nie przestaje nam przebaczać. Przez posługę kapłana obejmuje nas na nowo w uścisku, który rodzi nas na nowo i pozwala nam powstać i podjąć drogę na nowo. Ponieważ takie jest nasze życie: nieustannie powstawać i podejmować drogę na nowo. Dziękuję.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/60122,jezus-daje-apostolom-moc-odpuszczania-grzechow.html

***

Niedziela, 17 listopada 2013

Czasy ostateczne – fałszywi mesjasze, prześladowcy

Drodzy bracia i siostry,

Pierwsza część Ewangelii z dzisiejszej niedzieli Ewangelia ( Łk 21,5 – 19) to przemowa Pana Jezusa o czasach ostatecznych. Jezus wygłasza ją w Jerozolimie, w pobliżu świątyni, a inspiracją byli ludzie, którzy mówili o świątyni i o jej pięknie. Wtedy Jezus powiedział: „Przyjdzie czas, kiedy z tego na co patrzycie nie zostanie kamień na kamieniu” (Łk 21, 6 ).

Oczywiście pytają Go: Kiedy to się stanie i jakie będą znaki? Ale Jezus jakby przesuwa odpowiedź od tych drugorzędnych aspektów – kiedy to będzie , jak to będzie – na prawdziwe problemy. Po pierwsze: Nie dajcie się zwieść przez fałszywych mesjaszów i nie pozwólcie się sparaliżować przez lęk. Po drugie: przeżywajcie czas oczekiwania jako czas świadectwa i wytrwałości.

Ta przemowa Jezusa jest zawsze aktualna, także dla nas, którzy żyjemy w XXI wieku . Powtarza On nam : „Strzeżcie się, aby nie dać się oszukać. Wielu przyjdzie w moim imieniu”( w. 8) . To jest zaproszenie do rozeznawania. Także dziś , bowiem są fałszywi „zbawiciele”, którzy próbują zastępować Jezusa: liderzy tego świata, guru, ludzie, którzy chcą przyciągnąć do siebie serca i umysły, zwłaszcza młodych ludzi. Jezus ostrzega nas: „Nie idźcie za nimi”.
A Pan pomaga nam także nie lękać się wobec wojen, rewolucji, także klęsk żywiołowych, epidemii, Jezus uwalnia nas od fatalizmu i fałszywych wizji apokaliptycznych.

Drugi aspekt dotyka nas jako chrześcijan i jako Kościół: Jezus zapowiada bolesne próby i prześladowania , które uczniowie będą musieli przecierpieć z Jego powodu. Jednak zapewnia: „włos z głowy wam nie zginie” (w. 18). Przypomina nam, że jesteśmy całkowicie w rękach Boga! Przeciwności, które spotykamy z powodu naszej wiary i naszego przylgnięcia do Ewangelii, są okazją do dawania świadectwa, nie powinny oddalać nas od Pana, ale skłaniać do zawierzenia Mu jeszcze bardziej, mocy Jego Ducha i Jego łasce.

W końcu Jezus daje obietnicę, która jest gwarancją zwycięstwa: „Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie” ( w. 19 ). Ileż nadziei jest w tych słowach! Są one wezwaniem do nadziei i cierpliwości, do zdolności oczekiwania na pewne owoce zbawienia, w pewności głębokiego sensu życia i historii: próby i trudności stanowią część większego zamysłu, a Pan historii prowadzi wszystko do wypełnienia. Pomimo chaosu i katastrof, które nękają świat, Boży plan dobroci i miłosierdzia zostanie wypełniony!

To przesłanie Jezusa każe nam zastanowić się nad naszą rzeczywistością i daje nam siłę, aby zmierzyć się z nią z odwagą i nadzieją, wspierani przez Maryję, która zawsze kroczy z nami.

po Anioł Pański

Pozdrawiam Was wszystkich, rodziny, stowarzyszenia i grupy, którzy przybyliście do Rzymu z Włoch i z wielu części świata: Hiszpanii, Francji, Finlandii, Holandii. W sposób szczególny pozdrawiam pielgrzymów pochodzących z Vercelli, Salerno, Lizzanello; Klub Motoryzacyjny „Lucania” z Potenza, młodzież z Montecassino i z Caserta.
Dziś przypada „Dzień ofiar wypadków drogowych”. Zapewniam o mojej modlitwie i zachęcam do zachowania środków bezpieczeństwa, ponieważ roztropność i przestrzeganie przepisów są pierwszą formą ochrony nad sobą i nad innymi.
Chiałbym przypomnieć wszystkim wam, że jesteście tu na Placu by urzeczywistniać owoce Roku Wiary, który już dobiega końca. Chciałbym powiedzieć o „duchowym lekarstwie” nazwanym Misericordina. Jest ona zawarta w pudełku, który wolontariusze będą rozdawać przy wychodzeniu z Placu . W środku jest Różaniec, na którym można także odmawiać „Koronkę do Bożego Miłosierdzia”, pomaga naszej duszy i rozprzestrzenia wszędzie miłość, przebaczenia i braterstwo.
Wszystkim życzę Dobrej Niedzieli i smacznego obiadu, i do zobaczenia!

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-30/

***

Poniedziałek, 11 listopada 2013

Strzeżmy się podwójnego życia chrześcijanina

Kto nie żałuje za swoje grzechy i udaje chrześcijanina, ten bardzo szkodzi Kościołowi – zaznaczył Ojciec Święty Franciszek w homilii wygłoszonej podczas porannej Mszy św. sprawowanej w Domu Świętej Marty.

Papież zwrócił uwagę, że wszyscy jesteśmy grzesznikami, jednak powinniśmy strzec się podwójnego życia, do którego prowadzi korupcyjna mentalność siejąca zgorszenie – podaje Radio Watykańskie.

Franciszek w homilii nawiązał do słów o gorszycielach i potrzebie przebaczenia, które słyszymy w dzisiejszej Ewangelii. Zwrócił uwagę na rozróżnienie, jakie czyni Jezus między grzechem a zgorszeniem.

– Różnica polega na tym, że ten, kto grzeszy i żałuje, prosi o przebaczenie, czuje się słaby, czuje się dzieckiem Bożym, uniża się i prosi Jezusa o zbawienie. (…) Ale co sprawia, że gorszyciel przynosi zgorszenie? Że nie żałuje. Nadal grzeszy, lecz udaje, że jest chrześcijaninem: takie podwójne życie – powiedział Papież i dodał: – A podwójne życie chrześcijanina czyni ogromnie dużo zła.

– Taki mówi: „Jestem przecież dobroczyńcą Kościoła! Wkładam rękę do kieszeni i daję na Kościół”. Tak, ale drugą ręką okrada państwo, ubogich… Kradnie. To człowiek niesprawiedliwy z podwójnym życiem. I to zasługuje – tak powiada Jezus, a nie ja – by kamień młyński zawieszono mu na szyi i wrzucono go w morze. Tu nie mówi o przebaczeniu – zaznaczył Ojciec Święty, którego słowa przytacza watykańska rozgłośnia.

Ponadto Papież przypomniał, że w innym miejscu Jezus porównuje taką postawę do grobów pobielanych, pięknych na zewnątrz, a w środku pełnych trupich kości i zgnilizny. Dlatego powinniśmy się czuć grzesznikami, ale nigdy nie być skorumpowanymi, zepsutymi chrześcijanami, którzy żyją nie według Ewangelii, ale według norm i schematów tego świata.

– Pomalowana zgnilizna: oto życie człowieka skorumpowanego. (…) Jezus nie mówił do takich po prostu „grzesznicy”, ale „obłudnicy”. To pierwsze jest przecież piękne. Jeśli ktoś zawini siedem razy dziennie przeciwko tobie i siedem razy wróci do ciebie, mówiąc: „Żałuję, jestem grzesznikiem”, ty mu przebaczysz – wskazał Papież i jednocześnie zaznaczył: – tak Pan postępuje z grzesznikami. On nie ustaje w przebaczaniu, jedynie pod warunkiem, by nie chcieć prowadzić tego podwójnego życia. Prośmy dzisiaj o łaskę Ducha Świętego, która pozwoli uniknąć wszelkich oszustw, prośmy o łaskę uznania się za grzeszników. Dla grzeszników: tak, dla skorumpowanych: nie – powiedział Ojciec Święty do zgromadzonych w Domu Świętej Marty.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/59270,strzezmy-sie-podwojnego-zycia-chrzescijanina.html

***

Niedziela, 10 listopada 2013

Wiara w zmartwychwstanie

Drodzy bracia i siostry,

Ewangelia dzisiejszej niedzieli ukazuje Jezusa, który zmaga się z saduceuszami, zaprzeczającymi zmartwychwstaniu. W tej właśnie sprawie kierują oni do Jezusa pytanie, aby postawić go w trudnej sytuacji i ośmieszyć wiarę w zmartwychwstanie umarłych. Przytaczają sytuację zupełnie wyimaginowaną: “kobieta miała siedmiu mężów i wszyscy pomarli, jeden po drugim”, i pytają Jezusa: “Po śmierci którego z nich będzie żoną?. Jezus, zawsze łagodny i cierpliwy, najpierw odpowiada, że życie po śmierci nie ma takich samych parametrów, jak życie ziemskie. Życie wieczne jest innym życiem, w innym wymiarze, gdzie nie będzie już małżeństwa, które związane jest z naszym istnieniem w tym świecie. Zmartwychwstali – mówi Jezus – będą jak aniołowie, będą żyć w innym stanie, którego teraz nie możemy doświadczyć, ani nawet nie możemy sobie go wyobrazić.

Ale Jezus, jeśli można by tak rzec, przechodzi do kontrataku. I robi to cytując Pismo Święte, z prostotą i oryginalnością, które wprawiają nas w podziw dla naszego Mistrza, jedynego Mistrza! Potwierdzenie Zmartwychwstania Jezus znajduje się w wydarzeniu z Mojżeszem przed płonącym krzewem (por. Wj 3,1-6 ), tam, gdzie Bóg objawia się jako Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba. Imię Boga jest związane z imionami mężczyzn i kobiet, z którymi On się wiąże, a ta więź jest silniejsza niż śmierć. Dlatego Jezus mówi: ” Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją ” (Łk 20, 38 ). Więzią najważniejszą, podstawowym przymierzem jest właśnie przymierze z Jezusem: On sam jest Przymierzem, On sam jest Życiem i Zmartwychwstaniem, ponieważ swoją miłością ukrzyżowaną zwyciężył śmierć. W Jezusie Bóg daje nam życie wieczne, daje je wszystkim, i wszyscy dzięki Niemu mają nadzieję na życie bardziej prawdziwe niż to. Życie, które Bóg przygotowuje dla nas nie jest prostą ozdobą obecnego: to przekracza nasze wyobraźnia, ponieważ Bóg nieustannie zadziwia nas swoją miłością i swoim miłosierdziem .

To, co nastąpi jest zupełnie czym przeciwnym temu, czego oczekiwali saduceusze. To życie nie jest punktem odniesienia dla wieczności, ale to wieczność rozjaśnia życie ziemskie i daje nadzieję każdemu z nas! Jeśli patrzymy tylko ludzkim spojrzeniem, będziemy skłonni mówić, że droga człowieka przechodzi od życia do śmierci. Jezus odwraca tę perspektywę i mówi, że nasze pielgrzymowanie idzie od śmierci do życia: do pełni życia! A więc śmierć jest za nami, tuż za nami, ale nie przed nami. Przed nami jest Bóg żyjących, przed nami jest definitywne zwycięstwo nad grzechem i śmiercią, początek nowego czasu radości i światła bez końca. Ale już na tej ziemi, w modlitwie, w sakramentach, w braterstwie, spotykamy Jezusa i Jego miłość, i możemy poczuć przedsmak życia zmartwychwstałego. Doświadczenie Jego miłości i wierności, rozpala jak ogień nasze serca i daje wzrost naszej wierze w zmartwychwstanie.

Jeżeli Bóg rzeczywiście jest wierny i kocha, to nie tylko w ograniczonym czasie: On jest wierny na zawsze, według Jego czasu, który jest wiecznością.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-29/

Czwartek, 7 listopada 2013

Papież poprosił o modlitwę w intencji chorego dziecka

Całość:

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/58948,papiez-poprosil-o-modlitwe-w-intencji-chorego-dziecka.html

*

Bóg wychodzi, aby nas szukać

Radością Boga jest odnalezienie owcy zagubionej, bo ma On „słabość miłości” wobec zagubionych – zaznaczył Ojciec Święty Franciszek w homilii wygłoszonej w czasie porannej Mszy św. sprawowanej w Domu Świętej Marty.

Całość:

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/58963,bog-wychodzi-aby-nas-szukac.html

*

Tematy kolejnych Światowych Dni Młodzieży

„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7) – to hasło XXXI Światowych Dni Młodzieży (ŚDM), które w 2016 roku odbędą się w Krakowie. Ojciec Święty Franciszek zatwierdził tematy trzech najbliższych spotkań młodych.

Całość:

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/58980,tematy-kolejnych-swiatowych-dni-mlodziezy.html

***

Środa, 6 listopada 2013

Otwórzmy się na komunię z Jezusem

Drodzy bracia i siostry,

W ubiegłą środę mówiłem o komunii świętych, rozumianej jako komunia między osobami świętymi. Dziś chciałbym pogłębić drugi aspekt tej rzeczywistości, to znaczy „komunia w rzeczach świętych”, w dobrach duchowych. Te dwa aspekty są ze sobą ściśle związane. Rzeczywiście komunia między chrześcijanami wzrasta poprzez uczestnictwo w dobrach duchowych. Szczególnie rozważymy: komunię sakramentów, charyzmatów i komunię miłości, (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, nn. 949- 953).

Po pierwsze – komunia w sakramentach. Sakramenty wyrażają i urzeczywistniają prawdziwą i głęboką komunię między nami, gdyż w nich spotykamy Chrystusa Zbawiciela, a przez Niego naszych braci w wierze. Każdy z nas przez chrzest, bierzmowanie i Eucharystię jest włączony w Chrystusa i zjednoczony z całą   wspólnotą wierzących. Zatem, jeśli to z jednej strony Kościół sprawuje sakramenty, to z drugiej strony sakramenty sprawiają Kościół, budują go, rodząc nowe dzieci, przyłączając je do świętego Ludu Bożego, umacniając ich przynależność.

Każde spotkanie z Chrystusem, który w sakramentach daje nam zbawienie, zachęca nas by pójść i przekazywać innym zbawienie, które mogliśmy zobaczyć, dotknąć, poznać, przyjąć i które jest naprawdę wiarygodne, ponieważ jest miłością. W ten sposób sakramenty pobudzają nas byśmy byli misjonarzami. Zaś apostolski trud, by nieść Ewangelię w każde środowisko, nawet to najbardziej wrogie, stanowi najautentyczniejszy owoc regularnego życia sakramentalnego, ponieważ jest on uczestnictwem w zbawczej inicjatywie Boga, który pragnie wszystkich obdarzyć zbawieniem. Łaska sakramentów umacnia w nas wiarę silną i radosną, wiarę umiejącą być zadziwioną Bożymi „cudami” i potrafiącą oprzeć się bożkom świata.

Drugi aspekt komunii w rzeczach świętych to komunia charyzmatów. Duch Święty rozdziela wiernym mnóstwo darów i łask duchowych. To „fantazyjne” bogactwo darów Ducha Świętego ma budować Kościół. Nie są więc one dane dla korzyści  tych, którzy je otrzymują, ale dla dobra Ludu Bożego. Jeżeli natomiast jakiś charyzmat służy zyskaniu przez nas uznania, to można wątpić czy mamy do czynienia z autentycznym charyzmatem, albo czy jest on wiernie przeżywany. Czym są w istocie charyzmaty? Są one szczególnymi łaskami danymi niektórym osobom, aby służyły dobru wielu innych. Są to postawy, natchnienia i pobudzenia wewnętrzne, pojawiające się w świadomości i doświadczeniu niektórych ludzi, powołanych, by udostępnić je w służbie wspólnoty. Te duchowe dary mają szczególnie sprzyjać świętości Kościoła i jego misji. Wszyscy jesteśmy wezwani, by je szanować w nas i w innych, aby je przyjmować jako użyteczne bodźce dla owocnej obecności i dzieła Kościoła. Św. Paweł przestrzegał: „Ducha nie gaście” (1 Tes 5,19).

Jakie jest nasze podejście do tych darów Ducha Świętego? Czy mamy świadomość,  że Duch Boży swobodnie daje je tym, którym zechce? Czy uważamy je za pomoc duchową, poprzez którą Pan podtrzymuje naszą wiarę i umacnia naszą misję w świecie?

Przejdźmy do trzeciego aspektu komunii w rzeczach świętych, to jest komunii miłości. Charyzmaty są ważne w życiu wspólnoty chrześcijańskiej, ale zawsze są środkami, by wzrastać w miłości, którą św. Paweł umieszcza wyżej niż charyzmaty (por. 1 Kor 13,1-13). Rzeczywiście bez miłości nawet najbardziej  niezwykłe dary są bezużyteczne, natomiast najmniejszy z naszych gestów miłości ma dobre skutki dla wszystkich! Zatem życie komunią miłości oznacza, by nie szukać swego interesu, ale dzielić cierpienia i radości braci (por. 1 Kor 12, 26), gotowi, by nieść ciężary najsłabszych i ubogich. Ta braterska solidarność nie jest figurą retoryczną, sposobem mówienia, ale integralną częścią komunii między chrześcijanami. Jeśli nią żyjemy, to jesteśmy w świecie znakiem, „sakramentem” miłości Boga. Jesteśmy tym znakiem jedni dla drugich i jesteśmy nim dla wszystkich! Nie chodzi tylko o tę zwyczajną miłość, jaką możemy obdarzać się nawzajem, ale o coś znaczenie głębszego: jest to komunia, uzdalniającą nas do wejścia w radość i ból innych osób, aby szczerze uczynić je naszymi.

A my często jesteśmy zbyt nieczuli, obojętni, oderwani i zamiast przekazywać braterstwo, przekazujemy niezadowolenie, oziębłość, egoizm. Otwórzmy się na komunię z Jezusem w sakramentach, charyzmatach i w miłości, aby żyć w sposób  godny naszym chrześcijańskim powołaniem!

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/srodowa-audiencja-generalna-z-ojcem-swietym-franciszkiem-24/

***

Piątek, 1 listopada 2013

Homilia Papieża Franciszka wygłoszona w Uroczystość Wszystkich Świętych

O tej godzinie, u schyłku dnia, gromadzimy się na tym cmentarzu i myślimy o naszej przyszłości, myślimy o tych wszystkich, którzy odeszli, którzy nas uprzedzili w życiu i spoczywają w Panu. Bardzo piękna jest wizja nieba, o jakiej usłyszeliśmy w pierwszym czytaniu: Pan Bóg, piękno, dobroć, prawda, czułość, pełnia miłości. To wszystko nas czeka. Ci, którzy nas uprzedzili i umarli w Panu już tam są.

Oni głoszą, że zostali zbawieni nie przez swoje czyny – chociaż dokonywali wiele dobrych czynów – ale zostali zbawieni przez Pana: “Zbawienie u Boga naszego, Zasiadającego na tronie i u Baranka (Ap. 7, 10). To On nas zbawia, to On pod koniec naszego życia zaprowadzi nas za rękę, jak tata – właśnie do tego nieba – gdzie są nasi przodkowie. Jeden ze Starców pyta: “Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?” (w.13). Kim są ci sprawiedliwi, ci święci, którzy są w niebie? Odpowiedź: “To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili” (w.14). Do nieba możemy wejść tylko dzięki krwi Baranka, dzięki Krwi Chrystusa. To właśnie krew Chrystusa nas usprawiedliwiła, która otworzyła nam bramy nieba.

I jeśli dzisiaj wspominamy tych naszych braci i sióstr, którzy nas uprzedzili w życiu i są w niebie, to dlatego że zostali obmyci krwią Chrystusa. To jest nasza nadzieja; nadzieja krwi Chrystusa. Nadzieja, która nas nie zawiedzie. Jeśli przez życie idziemy z Panem, to On nas nigdy nie zawiedzie. Usłyszeliśmy w drugim czytaniu słowa, które Apostoł Jan skierował do swoich uczniów: “Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat dlatego nas nie zna…Jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest (1J 3,1-2). Widzieć Boga, być podobnym do Boga: to jest nasza nadzieja.

I dzisiaj w dniu Wszystkich Świętych i jeszcze przed Dniem wiernych zmarłych koniecznym jest pomyśleć trochę o nadziei; ta nadzieja towarzyszy nam przez całe życie.  Pierwsi chrześcijanie oznaczali nadzieję kotwicą, jakby życie było zarzuconą kotwicą na brzegu Nieba a my wszyscy zmierzający w kierunku tego brzegu, uczepieni łańcucha kotwicy. To jest bardzo piękny obraz nadziei; mieć serce zakotwiczone tam, gdzie są nasi przodkowie, gdzie są święci, gdzie jest Jezus, gdzie jest Pan Bóg. To jest nadzieja, która nie zawodzi; dzień dzisiejszy i jutrzejszy są dniami nadziei. Nadzieja jest trochę jak zaczyn, który poszerza duszę.

W życiu są trudne chwile, ale dzięki nadziei dusza idzie do przodu i spogląda na to, co nas czeka. Dzisiaj jest dzień nadziei. Nasi braci i siostry znajdują się w obecności Boga i my także tam będziemy dzięki czystej łasce Pana, jeśli podążać będziemy drogą Jezusa. Kończy Apostoł Jan: “Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się (zostaje oczyszczony)” (w. 3). Również nadzieja nas oczyszcza, sprawia ulgę. To oczyszczenie w nadziei w Jezusie Chrystusie pozwala nam iść z pośpiechem, natychmiast. Przy tym dzisiejszym zachodzie słońca każdy z nas może pomyśleć o własnym schyłku życia. “Jaki będzie schyłek mojego życia. Wszystkich nas czeka taki schyłek życia. Spoglądam na niego z nadzieją? Czy spoglądam z tą radością bycia przygarniętym przez Pana? To jest chrześcijańska myśl, która napawa nas pokojem.

Dzisiaj jest dzień radości, ale radości pogodnej, spokojnej, radości pokoju. Pomyślmy o schyłku życia tylu braci i sióstr, którzy nas uprzedzili, pomyślmy o naszym schyłku życia, kiedy nadejdzie. Pomyślmy o naszym sercu i zapytajmy się: “gdzie zakotwiczone jest moje serce”? Jeśli nie jest zbyt dobrze zakotwiczone, to zarzućmy kotwicę na tamten brzeg, wiedząc, że nadzieja nie zawodzi, ponieważ Pan Jezus nigdy nie zawodzi.

Video:

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/homilia-papieza-franciszka-wygloszona-w-uroczystosc-wszystkich-swietych/

 

***

Czwartek, 31 października 2013

Papież Franciszek zrobił Polakom niespodziankę

Bez odczucia miłości Chrystusa, nie żyjąc tą miłością, nie rozpoznając jej, nie karmiąc się tą miłością, nie można być chrześcijaninem – powiedział Papież Franciszek podczas Mszy św. w kaplicy św. Sebastiana, gdzie znajduje się grób bł. Jana Pawła II.

Transmisję Mszy Świętej, jak co tydzień w czwartek, przeprowadziło Radio Maryja.

To wielka niespodzianka, że dzisiaj po raz pierwszy Ojciec Święty przewodniczył Eucharystii sprawowanej co czwartek przez Polaków pracujących przy Stolicy Apostolskiej i w Wiecznym Mieście. Msze Święte przy grobie Jana Pawła II są inicjatywą ks. abp Konrada Krajewskiego, obecnie papieskiego jałmużnika.

- To wielka radość, że Mszy Świętej przy grobie bł. Jana Pawła II przewodniczył Ojciec Święty Franciszek. Dla mnie osobiście jest to piękny gest Papieża skierowany do wszystkich Polaków. On wie, że Polska gromadzi się na tę Eucharystię, że modli się o kanonizację Wielkiego Papieża Polaka od momentu śmierci Jana Pawła II – mówił w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl o. Zdzisław Klafka, rektor Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, dodając jednocześnie, iż ten gest można odczytywać jako swego rodzaju gest solidarności Papieża z Narodem Polskim, który dał światu Papieża pielgrzyma.

– Ojciec Święty swoją obecnością przy grobie bł. Jana Pawła II powiedział, że również on wchodzi w ten nurt, procesję świętości, bycia dzisiaj człowiekiem na miarę czasu, a takim „rewolucjonistą” – w pięknym znaczeniu tego słowa – był Papież Jan Paweł II – dodał o. Zdzisław Klafka.

Ojciec Święty Franciszek w homilii przy grobie bł. Jana Pawła II nawiązał do dzisiejszych czytań. – W tych czytaniach są dwie rzeczy, które uderzają. Pierwsza, ta pewność Pawła: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?”. Tak kochał Chrystusa, bo Go widział, spotkał Go, Pan zmienił jego życie. Tak Go kochał, że żadna rzecz nie mogła go oddalić od miłości Chrystusa. Ta miłość była w centrum życia Pawła – mówił Papież, dodając jednocześnie że miłość ta była także „w prześladowaniach, chorobach, zdradach; w tym wszystkim, co przeżywał, co zdarzyło się w jego życiu”.

– Bez miłości Chrystusa, bez życia tą miłością, bez uznania jej, karmienia się nią nie można być chrześcijaninem. Chrześcijanin czuje na sobie wzrok Chrystusa, czuje się ukochany przez Pana aż do końca. Chrześcijanin czuje, wie, że jego życie zostało zbawione, uratowane przez Chrystusa – to jest ta miłość – powiedział Ojciec Święty Franciszek.

Drugą rzeczą, na którą zwrócił uwagę Papież Franciszek, był „smutek Chrystusa”, gdy patrzył na Jerozolimę, która nie zrozumiała miłości, czułości Boga. – Nie rozmieć miłości Bożej to jest zupełnie przeciwieństwo tego, co czuł Paweł – mówił Papież. Wyjaśnił także, że są ludzie, którzy wprawdzie przyznają, iż Bóg ich kocha, ale pojmują to abstrakcyjnie, jako coś, co nie dotyka ich życia, ich serca, i żyją, jak im się żywnie podoba. W takiej postawie nie ma wierności.

Ojciec Święty wskazał, iż Serce Jezusa opłakuje niewierność Jerozolimy, fakt, że nie pozwoliła się kochać, zaufała licznym bożkom, które wiele obiecywały, a następnie ją porzuciły. – Serce Jezusa, cierpienie miłości Chrystusa: miłości niezaakceptowanej, nieprzyjętej – powiedział Papież Franciszek.

Ojciec Święty zwrócił też uwagę na dwie ikony prezentowane przez dzisiejsze czytania liturgiczne. – Spójrzmy na Pawła, który pozostaje wierny miłości Chrystusa aż do końca i w niej znajduje siłę, aby żyć, by znosić wszystko. (…) Z drugiej strony miasto, lud niewierny, który nie przyjmuje miłości Chrystusa. Albo jeszcze gorzej, żyje tą miłością w połowie. Trochę tak, trochę nie, według własnych upodobań – dodał Papież.

Ojciec Święty zaproponował, byśmy postawili sobie pytanie: czy bardziej podobny jestem do Pawła, czy też do Jerozolimy? Czy moja miłość względem Boga jest tak mocna, jak miłość Pawła, czy też moje serce jest letnie jak serce Jerozolimy?

– Niech Pan, za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II, pomoże nam odpowiedzieć na to pytanie. Niech się tak stanie! – zakończył swoją homilię Papież Franciszek.

Wraz z Ojcem Świętym Eucharystię sprawowało około 120 kapłanów. W kaplicy św. Sebastiana obecne były rzesze wiernych. Msze Święte w języku polskim przy grobie bł. Jana Pawła II sprawowane w każdy czwartek transmitowane są przez Radio Maryja.

Marta Milczarska

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/58376,milosc-chrystusa-znakiem-chrzescijanina.html

***

Niedziela, 27 października 2013

Bóg musi być obecny w rodzinie

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas pielgrzymki rodzin do Rzymu w Roku Wiary

Drogie rodziny, drodzy bracia i siostry!

Czytania dzisiejszej niedzieli zachęcają nas do rozważania niektórych kluczowych funkcji rodziny chrześcijańskiej.

1. Po pierwsze: rodzina, która się modli. Fragment Ewangelii uwypukla dwa sposoby modlitwy: jeden fałszywy – faryzeusza, i drugi autentyczny – celnika. Faryzeusz uosabia postawę, która nie wyraża dziękczynienia Bogu za Jego dobrodziejstwa i Jego miłosierdzie, ale raczej zadowolenie z siebie. Faryzeusz czuje się sprawiedliwym, na właściwym miejscu i osądza innych z wyżyn swego piedestału. Celnik natomiast wręcz przeciwnie, nie mnoży słów. Jego modlitwa jest pokorna, skromna, przeniknięta świadomością własnej niegodności, swojej biedy: człowiek ten uznaje, iż potrzebuje Bożego przebaczenia.

Modlitwa celnika jest modlitwą ubogiego, modlitwą miłą Bogu, który jak mówi pierwsze czytanie, „przenika obłoki” (Syr 35, 17), podczas gdy modlitwa faryzeusza jest obciążona balastem próżności.

W świetle tego słowa chciałbym was zapytać, drogie rodziny: czy modlicie się niekiedy jako rodzina? Niektórzy tak, wiem. Ale wielu mi powie: jak to się robi? Modlitwa jest sprawą osobistą, a poza tym nigdy nie ma stosownej, spokojnej chwili… Tak, to prawda, ale jest również kwestia pokory, uznania, że potrzebujemy Boga, tak jak celnik! Potrzebna jest prostota! Można wspólnie wokół stołu odmówić „Ojcze nasz”. Bardzo piękna jest wspólna modlitwa różańcowa. Daje wiele siły! Trzeba się też modlić nawzajem za siebie!

2. Drugie czytanie sugeruje nam inną kwestię: rodzina strzeże wiary. Apostoł Paweł u schyłku swego życia dokonuje zasadniczego bilansu: „Wiarę ustrzegłem” (2 Tm 4, 7). Jak ją ustrzegł? Nie w kasie pancernej! Nie ukrył jej pod ziemią, jak leniwy sługa. Święty Paweł porównuje swoje życie do walki i do wyścigu. Ustrzegł wiarę, ponieważ nie ograniczył się do jej obrony, ale głosił ją, promieniował nią, zaniósł ją daleko.

Zdecydowanie sprzeciwił się tym, którzy chcieli zakonserwować, „zmumifikować” orędzie Chrystusa w granicach Palestyny. Z tego względu podjął mężne decyzje, poszedł na terytoria wrogie, dawał się prowokować ludziom dalekim, różnym kulturom, mówił szczerze, bez strachu. Paweł ustrzegł wiarę, bo tak jak ją otrzymał, tak też ją dawał, idąc na peryferie, nie okopując się w pozycjach obronnych.

Także i tutaj możemy zadać sobie pytanie: w jaki sposób strzeżemy naszej wiary? Czy zachowujemy ją dla nas, w naszej rodzinie, jako dobro prywatne, czy też umiemy się nią dzielić poprzez świadectwo, gościnność, otwartość na innych? Wszyscy wiemy, że rodziny, zwłaszcza te młode, są często zabiegane, bardzo zalatane. Ale czy czasami myślicie, że ten bieg może też być zawodami wiary? Rodziny chrześcijańskie są rodzinami misyjnymi, w życiu dnia powszedniego, czyniąc sprawy codzienne, wkładając we wszystko sól i zaczyn wiary!

3. Ostatni aspekt czerpiemy ze Słowa Bożego: rodzina przeżywająca radość.  W psalmie responsoryjnym znajdujemy następujące wyrażenie: „Niech słyszą to pokorni i niech się weselą”(33/34, 3). Cały ten psalm jest hymnem na cześć Pana – źródła radości i pokoju. A co jest powodem tej radości? Fakt, że Pan jest blisko, słyszy wołanie pokornych i uwalnia ich od zła. Pisał o tym również św. Paweł: „Radujcie się zawsze… Pan jest blisko” (Flp 4, 4-5).

Drogie rodziny, dobrze o tym wiecie: prawdziwa radość, jaką przeżywamy w rodzinie, nie jest czymś powierzchownym, nie bierze się z posiadanych rzeczy, ze sprzyjających okoliczności… Prawdziwa radość pochodzi z głębokiej harmonii między ludźmi, którą wszyscy odczuwają w sercu i która sprawia, że odczuwamy piękno bycia razem, wspierania się wzajemnie na drodze życia. Ale u podstaw tego uczucia głębokiej radości jest obecność Boga w rodzinie, jest Jego miłość gościnna, miłosierna, szanująca każdego. Tylko Bóg umie z różnic tworzyć harmonię. Jeśli brakuje miłości Boga, to także rodzina traci harmonię, dominuje indywidualizm i gaśnie radość. Natomiast rodzina, która żyje radością wiary, przekazuje ją spontanicznie, jest solą ziemi i światłem świata, jest zaczynem dla społeczeństwa.

Drogie rodziny, zawsze żyjcie z wiarą i prostotą, jak Święta Rodzina z Nazaretu. Niech radość i pokój Pana będą zawsze z wami!

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/57996,bog-musi-byc-obecny-w-rodzinie.html

***

Jak w rodzinie żyć radością wiary?

Jak dzisiaj w rodzinie można żyć radością wiary? – pytał Ojciec Święty Franciszek podczas wieczornego czuwania rodzin z całego świata na placu św. Piotra. W kazaniu do rodzin, które przybyły do Rzymu z okazji Roku Wiary, Papież wskazał na potrzebę miłości, wagę sakramentu małżeństwa, wspólnej modlitwy i Eucharystii oraz utrzymywania więzi międzypokoleniowej.

Jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna, Papież w homilii podkreślił ważność w życiu rodzinnym trzech słów: „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”, oraz słuchania opinii dziadków, którzy są źródłem mądrości.

(…)

Więcej:

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/57967,jak-w-rodzinie-zyc-radoscia-wiary.html

***

Czwartek, 24 października 2013

Jesteśmy powołani, by iść drogą świętości

Wszyscy ochrzczeni są powołani, by iść drogą świętości, nie można być „chrześcijaninem w połowie” – powiedział Papież Franciszek podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty. Zauważył, że w życiu każdego z nas zawsze jest jakieś przed i po spotkaniu z Jezusem. Podkreślił, że Chrystus dokonał w nas „nowego stworzenia”, które musimy rozwijać poprzez nasz sposób życia.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/57760,jestesmy-powolani-by-isc-droga-swietosci.html

***

Środa, 23 października 2013

Maryja – wzór wiary, miłości i zjednoczenia z Chrystusem

Katecheza Ojca Świętego Franciszka podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra 23 października 2013 r.
Drodzy Bracia i Siostry, dzień dobry!

Kontynuując katechezy o Kościele, chciałbym dziś spojrzeć na Maryję jako obraz i wzór Kościoła. Czynię to, podejmując wyrażenie Soboru Watykańskiego II. Konstytucja „Lumen gentium” powiada: „Boża Rodzicielka jest, jak uczył już św. Ambroży, pierwowzorem (typus) Kościoła, w porządku wiary, miłości i doskonałego zjednoczenia z Chrystusem” (nr 63).

1. Wyjdźmy od pierwszego aspektu – Maryja jako wzór wiary. W jakim sensie Maryja stanowi wzór wiary Kościoła? Pomyślmy, kim była Panna Maryja: żydowską dziewczyną, która całym swym sercem oczekiwała zbawienia swego ludu. Ale w tym sercu młodej córki Izraela była tajemnica, której Ona sama nie znała: w Bożym planie miłości miała się stać Matką Odkupiciela. W zwiastowaniu Boży posłaniec nazywa Ją „pełną łaski” i wyjawia Jej ów plan. Maryja odpowiedziała: „Niech mi się stanie”, i od tej chwili wiara Maryi otrzymuje nowe światło: koncentruje się na Jezusie, Synu Bożym, który z Niej wziął ciało i w którym wypełniają się obietnice całej historii zbawienia. Wiara Maryi jest wypełnieniem wiary Izraela. W niej skoncentrowane jest całe podążanie, cała droga tego ludu wiary, oczekującego odkupienia i w tym sensie jest ona wzorem wiary Kościoła, którego centrum jest Chrystus, wcielenie nieskończonej miłości Boga.

Jak Maryja żyła tą wiarą? W prostocie tysięcy codziennych zajęć i trosk każdej matki, jak zapewnić jedzenie, ubranie, zatroszczyć się o dom. Właśnie to normalne życie Matki Bożej było terenem, gdzie miała miejsce szczególna relacja i głęboki dialog między Nią a Bogiem, między Nią a Jej Synem. „Tak” Maryi, doskonałe już na początku, rozwijało się aż po godzinę krzyża. Tam Jej macierzyństwo poszerzyło się, obejmując każdego z nas, nasze życie, aby nas prowadzić do Jej Syna. Maryja zawsze była zanurzona w tajemnicy Boga, który stał się człowiekiem, jako Jego pierwsza i doskonała uczennica, rozważając wszystko w swoim sercu w świetle Ducha Świętego, aby zrozumieć i zastosować w praktyce całą wolę Boga.

Możemy zadać sobie pytanie: czy pozwalamy oświecić się wiarą Maryi, naszej Matki? Czy też sądzimy, że jest Ona daleko, zbyt od nas różna? W chwilach trudności, próby, ciemności czy patrzymy na Nią jako na wzór zaufania Bogu, Tę, która pragnie zawsze i jedynie naszego dobra? Pomyślmy o tym. Może będzie dla nas korzyścią odnalezienie na nowo Maryi jako wzoru i uosobienia Kościoła w tej wierze, którą Ona miała.

2. Przejdźmy do drugiego aspektu: Maryja – wzór miłości. W jaki sposób Maryja jest dla Kościoła żywym przykładem miłości? Pomyślmy o Jej gotowości służenia swojej krewnej Elżbiecie. Nawiedzając ją, Panna Maryja przyniosła nie tylko pomoc materialną, choć także i tę, ale przyniosła Jezusa, który już żył w Jej łonie. Przyniesienie Jezusa w ten dom oznaczało wniesienie radości, pełnej radości. Elżbieta i Zachariasz cieszyli się z powodu ciąży, która w ich wieku zdawała się niemożliwa, ale to młoda Maryja przyniosła im radość pełną, tę, która pochodzi od Jezusa i Ducha Świętego i wyraża się w bezinteresownej miłości, w dzieleniu się z innymi, we wzajemnej pomocy i zrozumieniu.

Matka Boża pragnie przynieść także nam wszystkim wielki dar, jakim jest Jezus. Kościół jest jak Maryja. Nie jest on sklepem, Kościół nie jest agencją humanitarną, nie jest organizacją pozarządową. Kościół jest posłany, aby wszystkim nieść Chrystusa i Jego Ewangelię. To właśnie jest Kościół. Nie niesie samego siebie, niezależnie od tego, czy jest duży, czy mały, czy jest mocny, czy też słaby. Ale Kościół niesie Jezusa i musi być jak Maryja, kiedy poszła, jak słyszeliśmy w Ewangelii, by odwiedzić Elżbietę. Cóż niosła ze sobą? – Jezusa. Kościół niesie Jezusa, a to jest centrum Kościoła: nieść Jezusa. Gdyby przypadkiem przydarzyłoby się kiedyś, że Kościół nie niósłby Jezusa, to byłby to martwy Kościół. Rozumiecie? Musi nieść Jezusa oraz miłosierdzie Jezusa, miłość Jezusa, moc Jezusa.

A my, będący Kościołem? Cóż to za miłość niesiemy innym? Czy jest to miłość Jezusa, która dzieli się z innymi, przebacza, która niesie pomoc, czy też jest to miłość rozwodniona, która podąża za sympatiami, która stara się o wzajemność, miłość interesowna? Chciałbym was zapytać: czy Jezusowi podoba się miłość interesowna, czy też nie? Nie podoba się! Miłość musi być bezinteresowna, tak jak Jego miłość. Jak wyglądają relacje w naszych parafiach, w naszych wspólnotach? Czy traktujemy siebie jak bracia i siostry? Czy też osądzamy siebie nawzajem, mówimy źle jedni o drugich – słyszałem, że tutaj, w Rzymie, nikt nie mówi źle o drugich, czy to prawda? – troszczymy się jedynie o nasz własny „ogródek” czy też troszczymy się jedni o drugich? Są to pytania dotyczące miłości.

3. I pokrótce ostatni aspekt: Maryja – wzór zjednoczenia z Chrystusem. Życie Najświętszej Maryi Panny było życiem kobiety swojego ludu: modliła się, pracowała, chodziła do synagogi… Jednak wszelkie działania zawsze podejmowała w doskonałym zjednoczeniu z Jezusem. Owo zjednoczenie osiągnęło swój szczyt na Kalwarii: Maryja zjednoczyła się tam ze swoim Synem w męczeństwie serca i w ofiarowaniu życia Ojcu dla zbawienia rodzaju ludzkiego. Matka Boża uczyniła swoim cierpienie Syna i wraz z Nim przyjęła wolę Ojca, w tym posłuszeństwie, które przynosi owoc, które daje prawdziwe zwycięstwo nad złem i śmiercią.

Bardzo piękne jest to, czego uczy nas Maryja: być zawsze zjednoczonymi z Jezusem. Możemy zadać sobie pytanie: czy pamiętamy o Jezusie tylko wtedy, gdy dzieje się coś złego i potrzebujemy Go, czy też nasza relacja jest stała, jest głęboką przyjaźnią, także wówczas, kiedy idzie o pójście za Nim drogą krzyża?

Prośmy Pana, żeby dał nam swoją łaskę, swoją moc, aby w naszym życiu, w życiu każdej wspólnoty kościelnej, odzwierciedlał się wzór Maryi, Matki Kościoła. Niech się tak stanie.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/57648,maryja-wzor-wiary-milosci-i-zjednoczenia-z-chrystusem.html

***

Niedziela, 20 października 2013

Z odwagą nieśmy Ewangelię

Orędzie Ojca Świętego Franciszka na Światowy Dzień Misyjny obchodzony w niedzielę,  20 października 2013 r.

Drodzy Bracia i Siostry!

W tym roku Światowy Dzień Misyjny będziemy obchodzić pod koniec Roku Wiary. Jest to wspaniała okazja, aby umocnić naszą przyjaźń z Panem i nasze wędrowanie z Nim jako Kościół, który odważnie głosi Ewangelię. W takiej perspektywie chciałbym zaproponować kilka refleksji.

1. Wiara jest cennym darem Boga, który otwiera naszego ducha, byśmy mogli Go poznać i kochać. On chce nawiązać z nami relację, abyśmy mogli uczestniczyć w Jego życiu i uczynić nasze życie bardziej sensownym, lepszym, piękniejszym. Bóg nas kocha! Jednakże wiara musi być przyjęta. Domaga się więc naszej osobistej odpowiedzi, odwagi, by Bogu zaufać, by żyć Jego miłością, wdzięczności za Jego nieskończone miłosierdzie. Ponadto nie jest ona darem zarezerwowanym jedynie dla niektórych, ale ofiarowanym z hojnością. Wszyscy powinni móc doświadczyć radości czucia się kochanymi przez Boga, radości zbawienia! Jest to dar, którego nie wolno zatrzymać dla siebie, ale trzeba się nim dzielić: gdybyśmy chcieli zatrzymać go jedynie dla siebie, stalibyśmy się wówczas chrześcijanami wyizolowanymi, jałowymi i chorymi.

Głoszenie Ewangelii jest nieodłączne od faktu bycia uczniem Chrystusa i zakłada nieustanne zaangażowanie, które podtrzymuje całe życie Kościoła. „Misyjny zapał jest wyraźnym znakiem dojrzałości wspólnoty kościelnej” (Benedykt XVI, adhortacja apostolska Verbum Domini, 95). Każda wspólnota jest „dojrzała” wówczas, gdy wyznaje wiarę, celebruje ją z radością podczas liturgii, gdy żyje miłością i głosi bez wytchnienia słowo Boże, wychodząc ze swego zamknięcia, aby je nieść również na „peryferie”, zwłaszcza tym, którzy nie mieli jeszcze możliwości poznania Chrystusa. Trwałość naszej wiary na płaszczyźnie osobistej i wspólnotowej mierzy się również zdolnością przekazywania jej innym, rozpowszechniania jej, przeżywania jej w miłości, dawania o niej świadectwa wobec tych, którzy się z nami spotykają i dzielą z nami drogę życia.

2. Rok Wiary, obchodzony pięćdziesiąt lat po rozpoczęciu Soboru Watykańskiego II, wzywa nas do tego, aby cały Kościół odnowił świadomość swojej obecności we współczesnym świecie, swojej misji wśród ludów i narodów. Jego charakter misyjny nie jest tylko kwestią obszarów geograficznych, lecz odnosi się do ludów, kultur i osób właśnie dlatego, że „granice” wiary nie przebiegają tylko przez terytoria i tradycje ludzkie, ale też i przez serce każdego człowieka. Sobór Watykański II w sposób szczególny podkreślił, że obowiązek misyjny, obowiązek poszerzania granic wiary jest znamienny dla każdego ochrzczonego i dla każdej wspólnoty chrześcijańskiej: „Ponieważ zaś Lud Boży żyje we wspólnotach, przede wszystkim diecezjalnych i parafialnych, i w nich niejako okazuje się widoczny, muszą również i one świadczyć o Chrystusie wobec narodów” (Dekret Ad Gentes, 37).

Każda wspólnota jest zatem wezwana i zaproszona do tego, aby uczyniła swoim nakaz Jezusa skierowany do Apostołów, aby stali się „świadkami w Jerozolimie, w całej Judei i Samarii i aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8) i to nie jako drugorzędny aspekt chrześcijańskiego życia, ale zasadniczy. Wszyscy bowiem jesteśmy posłani na drogi świata, aby kroczyć z naszymi braćmi, wyznając i świadcząc o naszej wierze w Chrystusa i będąc głosicielami Jego Ewangelii. Zapraszam biskupów, kapłanów, rady kapłańskie i duszpasterskie, wszystkie osoby i grupy odpowiedzialne w Kościele, aby w swoich programach duszpasterskich i formacyjnych uznały za ważny wymiar misyjny, doświadczając, że ich zaangażowanie apostolskie nie jest pełne, jeśli nie zawiera intencji „dawania świadectwa o Chrystusie wobec narodów”, wobec wszystkich ludów. Charakter misyjny nie ma jedynie wymiaru programowego w życiu chrześcijan, ale ma również wymiar paradygmatyczny, który dotyczy wszystkich aspektów chrześcijańskiego życia.

3. Dzieło ewangelizacji napotyka często na przeszkody nie tylko zewnętrzne, ale i wewnątrz samej wspólnoty kościelnej. Czasem zapał, radość, odwaga, nadzieja, z jakimi głosimy wszystkim przesłanie Chrystusa i pomagamy ludziom naszych czasów, aby Go spotkali, są słabe. Czasami niektórzy myślą jeszcze, że niesienie Prawdy Ewangelii wiąże się z pogwałceniem wolności. Paweł VI wyraża się bardzo jasno na ten temat: „Zapewne błędem jest narzucanie czegoś sumieniu naszych braci. Ale zupełnie czymś innym jest przedstawianie temuż sumieniu prawdy ewangelicznej i zbawienia w Jezusie Chrystusie, jasno je uwzględniając i pozostawiając temuż sumieniu całkowitą możność wyboru i decyzji… To wcale nie narusza wolności religijnej, owszem, służy tej wolności” (adhortacja apostolska Evangelii nuntiandi, 80). Zawsze powinniśmy odważnie i z radością, z szacunkiem, proponować spotkanie z Chrystusem, nieść Jego Ewangelię.

Jezus przyszedł do nas, aby nam wskazać drogę zbawienia, i powierzył również nam misję nauczania, aby Go wszyscy poznali, aż po krańce ziemi. Często widzimy, że uwydatnia się i promuje przemoc, kłamstwo, błędy. Sprawą naglącą jest, by w naszych czasach uwypuklić piękno życia według Ewangelii poprzez jej głoszenie i świadectwo o niej, czyniąc to także wewnątrz samego Kościoła, dlatego że w tej perspektywie ważne jest, aby nigdy nie zapominać o fundamentalnej zasadzie każdego głosiciela Ewangelii: niemożliwe jest głoszenie Chrystusa bez Kościoła. Ewangelizowanie nigdy nie jest aktem odosobnionym, indywidualnym, prywatnym, ale zawsze eklezjalnym. Paweł VI napisał: „kiedy choćby najpospolitszy kaznodzieja, katechista czy duszpasterz, w najbardziej odległym kraju, głosi Ewangelię, gromadzi swą małą wspólnotę, udziela sakramentów, choćby był sam, wykonuje akt Kościoła”. Działa on „nie na podstawie misji samowolnie uzurpowanej, ani nie na mocy osobistej inspiracji, ale w łączności z posłannictwem Kościoła oraz w jego imieniu” (tamże, 60). To daje moc misji i pozwala odczuć każdemu misjonarzowi i głosicielowi Ewangelii, że nigdy nie jest sam, lecz stanowi część tego samego Ciała ożywianego przez Ducha Świętego.

4. W naszych czasach powszechne przemieszczanie się ludzi i łatwość komunikacji dzięki „nowym mediom” spowodowały wymieszanie się między sobą ludów, ich wiedzy i życiowego doświadczenia. Ze względu na pracę całe rodziny przemieszczają się z jednego kontynentu na drugi. Wymiana zawodowa i kulturowa, za którymi postępują turystyka i zjawiska jej podobne, powodują wielkie migracje ludzi. Niekiedy nawet wspólnotom parafialnym trudno jest stwierdzić z całą pewnością, które osoby przebywają czasowo, a które mieszkają na stałe na terytorium ich parafii. Ponadto na obszarach, które od zawsze były regionami tradycyjnie chrześcijańskimi, wzrasta liczba tych, dla których wiara jest obca, są obojętni religijnie albo mają inne wierzenia. Zresztą nie jest rzadkością, że niektórzy ochrzczeni dokonują takich życiowych wyborów, które oddalają ich od wiary, co sprawia, że potrzebują „nowej ewangelizacji”. Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że do ogromnej części ludzkości nie dotarła jeszcze Dobra Nowina Jezusa Chrystusa.

Przeżywamy ponadto kryzys, który dotyka różnych sfer ludzkiej egzystencji. Jest to nie tylko kryzys ekonomiczny, finansowy, związany z bezpieczeństwem żywnościowym czy środowiskiem naturalnym, ale również dotyczący najgłębszego sensu istnienia i fundamentalnych wartości, które go ożywiają. Współistnienie ludzi również jest naznaczone napięciami i konfliktami, które wywołują brak poczucia bezpieczeństwa oraz trudności w znalezieniu drogi do trwałego pokoju. W tej złożonej sytuacji, w której na horyzoncie teraźniejszości i przyszłości gromadzą się groźne chmury, sprawą tym bardziej pilną jest niesienie z odwagą w każdą rzeczywistość Ewangelii Chrystusa, która jest głoszeniem nadziei, pojednania, komunii, jest głoszeniem bliskości Boga, Jego miłosierdzia, Jego zbawienia, jest głoszeniem tego, że moc Bożej miłości jest zdolna pokonać ciemności zła i poprowadzić na drogi dobra. Człowiek naszych czasów potrzebuje pewnego światła, które oświeci jego drogę i które może mu dać jedynie spotkanie z Chrystusem.

Poprzez nasze świadectwo, z miłością nieśmy temu światu nadzieję, którą nam daje nasza wiara! Misyjny charakter Kościoła nie jest prozelityzmem, lecz świadectwem życia, które oświeca drogę, przynosi nadzieję i miłość. Kościół – powtarzam to jeszcze raz – nie jest organizacją pomocy społecznej, przedsiębiorstwem czy jakąś organizacją pozarządową, ale jest wspólnotą osób ożywionych działaniem Ducha Świętego, które zachwyciły się spotkaniem z Jezusem Chrystusem, żyją nim nadal i pragną dzielić się tym doświadczeniem głębokiej radości, dzielić się orędziem zbawienia, które dał nam Pan. To właśnie Duch Święty prowadzi Kościół na tej drodze.

5. Chciałbym was wszystkich zachęcić, abyście byli głosicielami Dobrej Nowiny Chrystusa, i jestem szczególnie wdzięczny misjonarzom, kapłanom fidei donum, zakonnikom, zakonnicom, wiernym świeckim – ciągle coraz liczniejszym – którzy odpowiadając na wezwanie Chrystusa, opuszczają swoją ojczyznę, aby służyć Ewangelii na innych ziemiach i w innych kulturach. Chciałbym jednak również podkreślić, że obecnie młode Kościoły wspaniałomyślnie angażują się w posyłanie misjonarzy do Kościołów, które znajdują się w trudnej sytuacji – nierzadko do Kościołów w krajach od dawna chrześcijańskich – w które wnoszą świeżość i entuzjazm, z jakimi przeżywają wiarę, która odnawia życie i daje nadzieję. Żyć zgodnie z tym powiewem uniwersalności, odpowiadając na wezwanie Jezusa: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28, 19), stanowi bogactwo każdego Kościoła partykularnego, każdej wspólnoty, a posyłanie misjonarzy nigdy nie jest stratą, lecz zyskiem.

Zachęcam tych wszystkich, którzy czują się wezwani, aby wielkodusznie odpowiedzieli na głos Ducha Świętego, zgodnie z ich sytuacją, i aby nie bali się być wspaniałomyślni dla Pana. Zachęcam także biskupów, rodziny zakonne, wspólnoty i stowarzyszenia chrześcijańskie, aby wspierały z przenikliwością i z uważnym rozeznaniem misyjne powołania ad gentes i by pomagały Kościołom, które potrzebują kapłanów, zakonników i zakonnic, jak i świeckich, aby wzmacniać wspólnotę chrześcijańską. Ta troska powinna być również obecna w łonie Kościołów należących do tej samej Konferencji Episkopatu, czy tego samego regionu. Jest ważne, aby Kościoły, które są bogatsze w powołania, wspaniałomyślnie pomagały tym, które cierpią z powodu ich braku.

Zachęcam też misjonarzy, szczególnie kapłanów fidei donum i osoby świeckie, aby z radością przeżywali swoją cenną posługę w Kościołach, do których zostali posłani, i by nieśli ich radość i doświadczenie Kościołom, z których pochodzą, pamiętając, jak to Paweł i Barnaba, pod koniec pierwszej podróży misyjnej: „Kiedy przybyli i zebrali [miejscowy] Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary” (Dz 14, 27). Mogą się oni stać dla nich, w pewnym sensie, drogą do odnowy wiary, wnosząc świeżość młodych Kościołów, aby Kościoły o starożytnej chrześcijańskiej tradycji odnalazły entuzjazm i radość dzielenia się wiarą we wzajemnej wymianie, która jest obustronnym ubogacaniem się na drodze naśladowania Pana.

Troska o wszystkie Kościoły, jaką Biskup Rzymu dzieli ze swoimi współbraćmi biskupami, w sposób znamienny realizuje się poprzez zaangażowanie Papieskich Dzieł Misyjnych, które mają za cel ożywiać i pogłębiać świadomość misyjną każdego ochrzczonego i każdej wspólnoty, czy to przypominając o konieczności pogłębionej formacji misyjnej całego Ludu Bożego, czy też ożywiając wrażliwość wspólnot chrześcijańskich tak, aby zaofiarowały swoją pomoc w przekazywaniu Ewangelii światu.

Kieruję wreszcie moje myśli w stronę chrześcijan, którzy w różnych częściach świata napotykają na trudności dotyczące otwartego wyznawania swojej wiary i uznania ich prawa do życia zgodnie z wiarą. Nasi bracia i siostry są odważnymi świadkami – liczniejszymi niż męczennicy pierwszych wieków – którzy z apostolską wytrwałością znoszą różne współczesne formy prześladowania. Wielu jest takich, którzy ryzykują nawet życie, aby dochować wierności Ewangelii Chrystusa. Pragnę zapewnić, że poprzez modlitwę jestem blisko tych osób, rodzin i wspólnot, które doświadczają przemocy i nietolerancji i powtarzam im pocieszające słowa Jezusa: „miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16, 33).

Benedykt XVI zachęcał: „Oby słowo Pańskie rozszerzało się i rozsławiało (2 Tes 3, 1): oby ten Rok Wiary coraz bardziej umacniał naszą więź z Chrystusem Panem, gdyż tylko w Nim jest pewność przyszłości i gwarancja prawdziwej i trwałej miłości” (Porta Fidei, 15). Jest to moje życzenie na tegoroczny Światowy Dzień Misyjny. Z całego serca błogosławię misjonarzom i tym wszystkim, którzy im towarzyszą i wspierają to fundamentalne zaangażowanie Kościoła, aby głoszenie Ewangelii mogło rozbrzmiewać we wszystkich częściach świata i żebyśmy my, słudzy Ewangelii i misjonarze, doświadczali „słodkiej i pokrzepiającej radości ewangelizowania” (Paweł VI, Evangelii nuntiandi, 80).

Watykan, 19 maja 2013 r., w uroczystość Zesłania Ducha Świętego

Papież Franciszek

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/57339,z-odwaga-niesmy-ewangelie.html

***

Czwartek, 17 października 2013

Modlitwa – klucz otwierający drzwi wierze

Jeśli jakiś chrześcijanin staje się wyznawcą ideologii, to stracił wiarę – zauważył Ojciec Święty Franciszek podczas porannej Eucharystii sprawowanej w Domu Świętej Marty. Papież przestrzegał chrześcijan przed zamknięciem w sobie, brakiem modlitwy i popadaniem w postawy ideologiczno-moralizatorskie.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/57116,modlitwa-klucz-otwierajacy-drzwi-wierze.html

***

Niedziela, 13 października 2013

Bóg jest naszą siłą

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas uroczystej Mszy św. wieńczącej Dzień Maryjny w ramach obchodów Roku Wiary

„Śpiewajcie Panu pieśń nową, albowiem uczynił cuda” (Ps 97, 1)

Dziś stajemy w obliczu jednego z cudów Pana: Maryi! Stworzenia pokornego i słabego, tak jak my, wybranego, by była Matką Boga, Matką swego Stworzyciela.

Właśnie patrząc na Maryję, w świetle usłyszanych czytań, pragnę wraz z wami rozważyć trzy sprawy: Bóg nas zaskakuje, Bóg żąda od nas wierności, Bóg jest naszą siłą.

1. Pierwsza: Bóg nas zaskakuje. Historia Naamana, wodza wojska króla Aramu, jest wyjątkowa: aby wyleczyć się z trądu, zwraca się do Bożego proroka, Elizeusza, który nie wykonuje magicznych obrzędów ani nie żąda od niego czegoś nadzwyczajnego, ale jedynie zaufania Bogu i zanurzenia się w wodach rzeki. Jednakże nie w żadnej z wielkich rzek Damaszku, ale małej rzece Jordan. To żądanie wprawia Naamana w zakłopotanie, zaskoczenie: co to za Bóg, który żąda czegoś tak prostego? Chce się wycofać, ale w końcu stawia krok, zanurza się w Jordanie i natychmiast odzyskuje zdrowie. Oto Bóg nas zaskakuje. Ukazuje się właśnie w ubóstwie, w słabości, w pokorze i daje nam swoją miłość, która nas zbawia, uzdrawia i daje nam siłę. Żąda jedynie, abyśmy poszli za Jego słowem i Jemu zaufali.

To jest doświadczenie Maryi Panny: w obliczu zwiastowania anielskiego nie kryje swojego zadziwienia. Jest to zdumienie, gdy widzi, że Bóg, aby stać się człowiekiem, wybrał właśnie Ją, prostą dziewczynę z Nazaretu, która nie mieszkała w pałacach ludzi władzy i bogactwa, która nie dokonała niezwykłych czynów, ale która otwarta jest na Boga, potrafi Mu zaufać, nawet jeśli nie wszystko rozumie: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1, 38). Bóg nas zawsze zaskakuje, łamie nasze schematy, powoduje załamanie się naszych planów i mówi: zaufaj mi, nie lękaj się, daj się zadziwić, opuść siebie i idź za Mną!

Zadajmy dziś sobie pytanie, czy boimy się tego, co Bóg może ode mnie zażądać, czy tego, czego ode mnie żąda? Czy pozwalam się Bogu zaskoczyć, jak to uczyniła Maryja, czy też zamykam się w swoich zabezpieczeniach, w swoich planach? Czy naprawdę pozwalam Bogu wejść moje życie? Jak Mu odpowiadam?

2. W usłyszanym fragmencie z Listu św. Pawła Apostoł zwraca się do swego ucznia Tymoteusza, mówiąc mu, by pamiętał o Jezusie Chrystusie, bowiem jeśli z Nim wytrwamy, to będziemy też wraz z Nim królować. Oto drugi punkt: zawsze pamiętać o Chrystusie, wytrwać w wierze. Bóg nas zaskakuje swoją miłością, ale żąda wierności w naśladowaniu Go. Pomyślmy, ile razy byliśmy z jakiegoś powodu rozentuzjazmowani, z powodu jakiejś inicjatywy, jakiegoś zaangażowania, ale później w obliczu pierwszych problemów poddaliśmy się. Ma to niestety także miejsce w przypadku wyborów podstawowych, takich jak małżeństwo. Trudno być stałym, wiernym podjętym decyzjom, zobowiązaniom. Często łatwo powiedzieć „tak”, ale później nie udaje się powtórzyć tego „tak” każdego dnia.

Maryja wypowiedziała swoje „tak” Bogu, „tak”, które wstrząsnęło Jej pokornym życiem w Nazarecie. Nie było to jednak jedyne, a wręcz było to jednie pierwsze z wielu „tak” wypowiedzianych w Jej sercu zarówno w wydarzeniach radosnych, jak i tych bolesnych, wielu „tak”, których kulminacją było owo „tak” pod krzyżem. Dzisiaj jest tutaj wiele mam. Pomyślcie, jak daleko zaszła wierność Maryi wobec Boga: zobaczyć swego jedynego Syna na krzyżu.

Czy jestem chrześcijaninem od czasu do czasu, czy też zawsze? Kultura tymczasowości, względności wkracza także do przeżywania wiary. Bóg żąda od nas, abyśmy byli Mu wierni każdego dnia, w działaniach codziennych i dodaje, że nawet jeśli czasami nie jesteśmy Mu wierni, to On zawsze jest wierny i będąc miłosierny, nie przestaje trzymać nas za rękę, aby nas podnieść, zachęcić do wznowienia pielgrzymki, żebyśmy powrócili do Niego i powiedzieli Mu o naszej słabości, żeby dał nam swoją siłę.

3. Ostatni punkt: Bóg jest naszą siłą. Myślę o dziesięciu trędowatych z Ewangelii, uzdrowionych przez Jezusa: wyszli naprzeciw Niego, zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami” (Łk 17, 13). Są chorzy, chcą być kochani, silni i szukają kogoś, kto by ich uzdrowił. A Jezus odpowiada, uwalniając ich ze wszystkich ich chorób. Jednakże robi wrażenie to, iż tylko jeden wraca, aby chwalić Boga donośnym głosem i podziękować Mu. Zauważa to sam Jezus: dziesięciu wołało, pragnąc zyskać uzdrowienie, a tylko jeden powrócił, żeby głośno wyrazić swoje dziękczynienie Bogu i uznać, że On jest naszą siłą. Umieć podziękować, uwielbiać Pana, za wszystko, co dla nas uczynił.

Spójrzmy na Maryję: po zwiastowaniu, pierwszym wykonanym przez nią gestem jest akt miłości wobec starszej krewnej Elżbiety, a pierwsze słowa, jakie mówi, brzmią: „Wielbi dusza moja Pana”, Magnificat, pieśń uwielbienia i dziękczynienia Bogu nie tylko za to, czego w Niej dokonał, ale za Jego działanie w całej historii zbawienia. Wszystko jest Jego darem, On jest naszą siłą! Tak łatwo powiedzieć dziękuję, a jednak tak ciężko! Ile razy mówimy „dziękuję” w rodzinie? Ile razy dziękujemy tym, którzy nam pomagają, są blisko nas, towarzyszą nam w życiu? Często wszystko bierzemy za oczywiste! Zachodzi to także w relacji z Bogiem.

Kontynuując Eucharystię, przyzywajmy wstawiennictwa Maryi, aby nam pomogła dać się zaskoczyć Bogu bez oporu, być Jemu wiernymi każdego dnia, uwielbiać Go i dziękować Mu, bo On jest naszą siłą. Amen.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/56671,bog-jest-nasza-sila.html

*

Akt zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi

Akt zawierzenia Kościoła i świata Niepokalanemu Sercu Maryi wypowiedziany przez Ojca Świętego Franciszka

Matko Boża Fatimska,

wdzięczni na nowo za Twoją macierzyńską obecność

dołączamy nasz głos do wszystkich pokoleń,

które nazywają Ciebie błogosławioną.

Świętujemy w Tobie wielkie dzieła Boga,

który nigdy nie przestaje miłosiernie pochylać się

nad ludzkością, nękaną przez zło i zranioną przez grzech,

aby ją uzdrowić i zbawić.

Przyjmij z macierzyńską łaskawością

akt zawierzenia, dokonywany przez nas dzisiaj z ufnością,

w obliczu tak nam drogiego Twego wizerunku.

Jesteśmy pewni, że każdy z nas jest cenny w Twoich oczach

i że nie jest Ci obce nic z tego, co mieszka w naszych sercach.

Chcemy, by dotarło do nas Twoje najsłodsze spojrzenie,

i byśmy zyskali pocieszającą serdeczność Twojego uśmiechu.

Chroń nasze życie w Twoich ramionach:

Błogosław i umacniaj każde pragnienie dobra;

ożywiaj i posilaj wiarę;

wspieraj i rozjaśniaj nadzieję;

rozbudzaj i ożywiaj miłosierdzie:

prowadź nas wszystkich na drodze świętości.

Naucz nas swojej miłości i szczególnego upodobania

dla maluczkich i ubogich,

dla wykluczonych i cierpiących,

dla grzeszników i serc zagubionych:

wszystkich otocz Twoją ochroną

i wszystkich przekaż Twojemu umiłowanemu Synowi, a Panu naszemu Jezusowi. Amen.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/56676,akt-zawierzenia-niepokalanemu-sercu-maryi.html

***

Sobota, 12 października 2013

Całe życie Maryi było naśladowaniem Jej Syna

Rozważanie Papieża Franciszka podczas modlitewnego czuwania na placu św. Piotra:

Drodzy bracia i siostry,

Zgromadziliśmy się tu wszyscy, na tym spotkaniu w Roku Wiary poświęconemu Maryi, Matce Chrystusa i Kościoła, naszej Matce. Jej figura, przywieziona z Fatimy pomaga nam w odczuwaniu Jej obecności pośród nas. Maryja zawsze prowadzi nas do Jezusa. Jest niewiastą wiary, prawdziwie wierzącą. Możemy się zastanowić: jaka była wiara Maryi?

1. Pierwszym elementem Jej wiary jest to: wiara Maryi rozwiązuje węzeł grzechu (por. Lumen gentium, 56). Co to znaczy? Ojcowie soborowi zacytowali wyrażenie św. Ireneusza mówiące: „Węzeł związany przez nieposłuszeństwo Ewy został rozwiązany przez posłuszeństwo Maryi; co związała przez niewierność dziewica Ewa, to dziewica Maryja rozwiązała przez wiarę” (Adv. haer. III, 22,4).

„Węzeł” nieposłuszeństwa, „węzeł” niewiary. Kiedy jakieś dziecko nie słucha mamusi lub tatusia, można powiedzieć, że powstaje mały „węzeł”. Dzieje się tak, jeśli dziecko działa zdając sobie sprawę z tego, co robi, zwłaszcza jeśli jest w tym kłamstwo. W takiej chwili nie ufa mamie i tacie. Wiecie ile razy to się dzieje! Wtedy relacja z rodzicami musi zostać oczyszczona z owego braku i rzeczywiście przepraszamy, żeby na nowo nastała zgoda i zaufanie. Coś podobnego zachodzi w naszej relacji z Bogiem. Kiedy Go nie słuchamy, nie pełnimy Jego woli, dokonujemy konkretnych działań, w których wykazujemy brak zaufania do Niego – a to jest grzechem – tworzy się w nas jakby węzeł. A owe węzły pozbawiają nas pokoju i pogody ducha. Są niebezpieczne, ponieważ z większej liczby węzłów może powstań plątanina, która może być coraz bardziej bolesna i trudniejsza do rozwiązania.

Ale dla Bożego miłosierdzia – wiemy o tym – nie ma rzeczy niemożliwych! Nawet najbardziej skomplikowane węzły rozwiązują się z pomocą Jego łaski. A Maryja, która ze swoim „tak” otworzyła drzwi Bogu, by rozwiązać węzeł dawnego nieposłuszeństwa jest matką, która cierpliwie i czule prowadzi nas do Boga, aby rozwiązał On węzły naszej duszy swym Ojcowskim miłosierdziem. Każdy z nas ma ich kilka i możemy postawić sobie pytanie w głębi naszych serc: jakie węzły są w moim życiu? Ojcze – moje są nie do rozwiązania. Taka postawa jest błędna. Wszystkie węzły serca, wszystkie węzły sumienia mogą być rozwiązane. Czy proszę Maryję, by mi pomogła zaufać w miłosierdzie Boże, abym się zmienił? Ona, Niewiasta Wiary z pewnością nam powie, idź naprzód, idę do Pana! On Ciebie rozumie! Ona swoją macierzyńską dłonią prowadzi nas w objęcia Ojca, Ojca miłosierdzia.

2. Drugi element: wiara Maryi obdarza Jezusa ludzkim ciałem. Sobór powiada: „Wierząc i będąc posłuszną zrodziła na ziemi Syna Boga Ojca, i to nie znając męża, ocieniona Duchem Świętym” (Lumen gentium, 63). Jest to punkt, który bardzo podkreślali Ojcowie Kościoła: Maryja poczęła Jezusa w wierze, a następnie w ciele, kiedy odpowiedziała „tak” na zwiastowanie, które Bóg skierował do niej przez anioła. Co to ma znaczyć? Że Bóg nie zechciał stać się człowiekiem ignorując naszą wolność, lecz chciał przejść przez dobrowolną zgodę Maryi, przez Jej „tak”. Pytał: czy jesteś na to gotowa? A Ona odpowiedziała: „tak”.

Lecz to, co się stało w Dziewiczej Matce w sposób wyjątkowy, zachodzi na poziomie duchowym także w nas, kiedy przyjmujemy Słowo Boże, z sercem dobrym i szczerym, wprowadzając je w życie. Zachodzi coś, jak gdyby Bóg wcielał się w nas. Przychodzi, aby w nas zamieszkać, gdyż zamieszkuje w tych, którzy Go miłują i przestrzegają Jego Słowa. Niełatwo to zrozumieć, ale łatwo odczuć to w sercu.

Czy uważamy, że Wcielenie Jezusa jest jedynie faktem z przeszłości, które nas osobiście nie angażuje? Wierzyć w Jezusa oznacza dać Mu nasze ciało, z pokorą i odwagą Maryi, aby mógł On nadal mieszkać pośród ludzi. Oznacza dać Mu nasze ręce, żeby pieściły maluczkich i ubogich; nasze ręce, by wychodzić na spotkanie braci; nasze ramiona, aby wspierać słabych i pracować w winnicy Pańskiej; nasz umysł, by myśleć i planować w świetle Ewangelii; nade wszystko nasze serce, aby kochać i podejmować decyzje zgodnie z wolą Bożą. Wszystko to dzieje się dzięki działaniu Ducha Świętego. W ten sposób stajemy się narzędziami Boga, aby Jezus poprzez nas działał w świecie.

3. Ostatnim elementem jest wiara Maryi jako pielgrzymowanie: Sobór stwierdza, że Maryja „postępowała naprzód w pielgrzymce wiary” (Lumen gentium, 58). Z tego względu uprzedza nas w owej pielgrzymce, towarzyszy nam i nas wspiera.

W jakim sensie wiara Maryi była pielgrzymowaniem? W tym sensie, że całe Jej życie było naśladowaniem jej Syna: On jest drogą, On jest kierunkiem! Postęp w wierze, podążanie do przodu w owej pielgrzymce duchowej, jaką jest wiara, jest niczym innym jak pójściem za Jezusem; słuchaniem Go i daniem się kierować Jego słowami; postrzeganiem jak On się zachowuje i stawianiem naszych stóp w Jego śladach; posiadaniem tych samych uczuć i postaw. A jakie to są uczucia i postawy Jezusa? Pokora, miłosierdzie, bliskość, ale również stanowcze odrzucenie hipokryzji, obłudy, bałwochwalstwa. Droga Jezusa jest drogą miłości wiernej i to aż do końca, aż do ofiarowania swego życia, to droga krzyża. Dlatego pielgrzymowanie wiary przechodzi przez krzyż, a Maryja zrozumiała to od samego początku, kiedy Herod chciał zabić nowo narodzonego Jezusa. Ale później ten krzyż stał się jeszcze głębszy, kiedy odrzucono Jezusa. Maryja była nieustannie z Jezusem, szła za Jezusem pośród ludu i słyszała plotki, nienawiść tych, którzy nie byli życzliwi Panu. Ona niosła ten krzyż. Tak więc wiara Maryi napotkała niezrozumienie i pogardę, kiedy nadeszła „godzina” Jezusa, godzina męki. Wtedy w wiara Maryi była płomykiem pośród nocy, płomykiem wiary w pełni nocy. W noc Wielkiej Soboty Maryja czuwała. Jej płomyk, mały, ale jasny palił się aż do jutrzenki Zmartwychwstania. A kiedy dotarł głos, że grób jest pusty, Jej serce wypełniło się radością wiary, chrześcijańskiej wiary w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Gdyż zawsze wiara przynosi nam radość. A Ona jest Matką radości, ucząca nas podążania ową drogą radości i życia tą radością, owym spotkaniem Jezusa i Maryi. Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest punktem kulminacyjnym, pielgrzymowania wiary Maryi i całego Kościoła. Jak jest nasza wiara? Czy podobnie jak Maryja podtrzymujemy jej płomień w nas nawet w chwilach trudnych, w chwilach ciemności? Czy odczułem ową radość wiary?

Dzisiejszego wieczoru dziękujemy Ci, o Matko za Twą wiarę kobiety dzielnej i pokornej i ponawiamy nasze zawierzenie Tobie, Matce naszej wiary. Amen.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/56640,cale-zycie-maryi-bylo-nasladowaniem-jej-syna.html

***

Czwartek, 10 października 2013

W modlitwie trzeba być mężnym

W modlitwie powinniśmy być mężni i odkryć, że prawdziwą łaską, którą otrzymujemy, jest sam Bóg – powiedział Ojciec Święty w homilii podczas porannej Eucharystii sprawowanej w Domu Świętej Marty.

Jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna, Papież Franciszek w homilii nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Łk 11, 5-13), w którym Pan Jezus podkreślił konieczność ufnej i wytrwałej modlitwy.

Przypowieść o przyjacielu, który przychodzi nie w porę i otrzymuje to, czego pragnie, dzięki swemu natręctwu, posłużyła Ojcu Świętemu, by zastanowić się nad jakością naszej modlitwy.

– Jak się modlimy? Modlimy się z przyzwyczajenia, pobożnie i spokojnie, czy też odważnie wnosimy w nią samych siebie przed Pana, aby prosić o łaskę, o to, o co się modlimy? Odwaga w modlitwie: modlitwa, która nie byłaby odważna, nie jest prawdziwą modlitwą. Chodzi o odwagę ufności, że Pan nas wysłucha, odwagę, by zapukać do drzwi… Pan to mówi: „Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą”. Ale trzeba prosić, szukać i pukać – stwierdził Papież.

Ojciec Święty wskazał na konieczność osobistego zaangażowania w modlitwę, pukania do Bożego serca. W Ewangelii Pan Jezus mówi: „Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”. To wielka rzecz – zaznaczył Papież.

– Kiedy odważnie się modlimy, Pan daje nam łaskę, ale także daje nam w łasce samego siebie: Ducha Świętego, to znaczy samego siebie! Nigdy Pan nie daje nam łaski pocztą: nigdy! To On ją niesie! To On jest łaską! To, o co prosimy, jest nieco [powiedział Papież ze śmiechem] jak papier owijający łaskę. Ale prawdziwą łaską jest On, Ten, który mi ją przynosi. To On. Nasza modlitwa, jeśli jest odważna, pozwala nam otrzymać to, o co prosimy, ale najważniejszy jest Pan – stwierdził Ojciec Święty.

Papież Franciszek zauważył, że w Ewangelii spotykamy pewnych ludzi, którzy otrzymali łaskę i odeszli: spośród dziesięciu trędowatych uzdrowionych przez Jezusa tylko jeden wrócił, aby Mu podziękować. Także ślepiec z Jerycha, będąc uzdrowionym, odnajduje Pana i chwali Boga. Ojciec Święty podkreślił, że musimy się modlić z „odwagą wiary”, prosząc nawet o samego Boga.

– Prosimy o łaskę, ale nie mamy odwagi powiedzieć: „Ale Ty ją przynieś″. Wiemy, że łaska zawsze pochodzi od Niego – to On przychodzi i nam ją daje. Nie sprawiajmy złego wrażenia, przyjmując łaskę, a nie rozpoznając Tego, który ją niesie, który ją daje: Pana. Niech Pan obdarza nas łaską, by dawał nam samego siebie, zawsze, w każdej łasce. A my Go rozpoznajmy, uwielbiajmy jak ci chorzy z Ewangelii, którzy zostali uzdrowieni. Bo w tej łasce odnaleźliśmy Pana – zakończył Papież.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/56394,w-modlitwie-trzeba-byc-meznym.html

***

Środa, 9 października 2013

O katolickości Kościoła

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas środowej audiencji generalnej, 9 października 2013 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj jest taka zła pogoda, podziwiam was, że jesteście tak dzielni!

„Wierzę w Kościół jeden, święty, powszechny…”. Dziś zastanawiamy się nad tą cechą charakterystyczną Kościoła, jaką jest „katolickość”. Przede wszystkimi: co oznacza „katolicki”? Słowo to pochodzi od greckiego „kath’olòn”, które oznacza „zgodnie z całością”, oznacza powszechność. W jakim sensie owa powszechność stosuje się do Kościoła? W jakim sensie mówimy, że Kościół jest katolicki? Powiedziałbym w trzech podstawowych znaczeniach.

1. Po pierwsze. Kościół jest katolicki, ponieważ jest przestrzenią, domem, w którym jest nam głoszona cała wiara w swej integralności, gdzie zbawienie, które przyniósł nam Chrystus, jest oferowane wszystkim. Kościół pozwala nam spotkać miłosierdzie Boga, które nas przemienia, bo jest w nim obecny Jezus Chrystus, który daje prawdziwe wyznanie wiary, pełnię życia sakramentalnego, autentyczność posługi święceń. W Kościele każdy z nas znajduje to, co jest konieczne, by wierzyć, by żyć jako chrześcijanie, by stać się świętymi, by pielgrzymować w każdym miejscu i w każdym czasie.

Aby dać przykład, możemy powiedzieć, że jest to podobnie jak w życiu rodzinnym. W rodzinie otrzymujemy to wszystko, co pozwala nam wzrastać, dojrzewać, żyć. Nie można wzrastać samemu, nie można samemu nauczyć się chodzić, ale chodzimy, wzrastamy w pewnej wspólnocie, w rodzinie. Tak też jest w Kościele. W Kościele możemy usłyszeć Słowo Boże, będąc pewnymi, że jest to orędzie, jakie dał nam Pan. W Kościele możemy spotkać Pana w sakramentach, będących otwartymi oknami, przez które otrzymujemy światło Boga, strumieniami, z których czerpiemy życie samego Boga. W Kościele uczymy się przeżywania komunii, miłości pochodzącej od Boga. Każdy z nas może dziś postawić sobie pytanie: jak żyję w Kościele? Kiedy idę do kościoła, czy to tak, jakbym szedł do stajni albo na mecz piłkarski, czy na wieczerzę? Jak idę do kościoła, jak przyjmuję dary, jakie Kościół mi daje, bym wzrastał, bym dojrzewał jako chrześcijanin? Czy uczestniczę w życiu wspólnoty, czy też idę do kościoła i zamykam się w moich problemach, izolując się od drugiego człowieka? W tym pierwszym sensie Kościół jest katolicki, ponieważ jest domem wszystkich. Wszyscy są dziećmi Kościoła i mają swe miejsce w tym domu.

2. Drugie znaczenie: Kościół jest katolicki, ponieważ jest powszechny, rozsiany po całym świecie i głosi Ewangelię każdemu człowiekowi. Kościół nie jest elitarną grupą, nie dotyczy tylko niektórych. Kościół się nie zamyka, jest posłany do całego rodzaju ludzkiego. Jest jednym Kościołem, obecnym także w swoich najmniejszych częściach. Każdy może powiedzieć: w mojej parafii obecny jest Kościół katolicki, bo także ona jest częścią Kościoła powszechnego, także ona ma pełnię darów Chrystusa, wiarę, sakramenty, posługę święceń. Jest w jedności z biskupem, z Papieżem i jest otwarta na wszystkich, bez różnicy. Kościół jest nie tylko w cieniu naszej dzwonnicy, ale obejmuje szeroki wachlarz ludów, narodów, które wyznają tę samą wiarę, karmią się tą samą Eucharystią, którym posługują tacy sami pasterze. Trzeba więc odczuwać komunię ze wszystkimi Kościołami, ze wszystkimi wspólnotami katolickimi, małymi czy też dużymi, całego świata! To piękne! Ponadto odczuwać, że wszyscy jesteśmy posłani na misję, zarówno wspólnoty małe, jak i duże, wszyscy mamy otworzyć nasze drzwi i wyjść ze względu na Ewangelię. Postawmy więc sobie pytanie: co czynię, aby przekazywać innym radość spotkania z Panem, radość z powodu przynależności do Kościoła? Głoszenie i świadczenie o wierze nie jest sprawą niewielu, dotyczy również mnie, ciebie, każdego z nas!

3. Trzecia i ostatnia myśl: Kościół jest katolicki, ponieważ jest „domem zgody”, gdzie jedność i różnorodność potrafią się połączyć, aby stać się bogactwem. Pomyślmy o obrazie symfonii oznaczającym zgodę i harmonię. Różne instrumenty brzmią razem, każdy z nich zachowuje swoją wyjątkową barwę, a ich charakterystyczne brzmienie zgodnie tworzy wspólną całość. Jest też ten, który kieruje, dyrygent, a w wykonywanej symfonii wszystkie instrumenty brzmią „harmonijnie”, choć nie zostaje przekreślona barwa każdego instrumentu, specyfika każdego z nich, wręcz przeciwnie – jest ona maksymalnie dowartościowana.

Ten piękny obraz mówi nam, że Kościół jest jak wielka orkiestra, w której istnieje różnorodność. Nie jesteśmy wszyscy jednakowi i nie powinniśmy być wszyscy jednakowi. Wszyscy jesteśmy różni, każdy ze swoimi specyficznymi cechami. To jest w Kościele piękne! Każdy wnosi swoją specyfikę, to, co otrzymał od Boga, aby ubogacić, obdarzyć innych! Wśród różnych części składowych istnieje owo zróżnicowanie, ale nie prowadzi do konfliktu, nie wiedzie do przeciwstawiana jeden drugiemu. Jest to różnorodność dająca się harmonijnie połączyć przez Ducha Świętego. To On jest prawdziwym „Mistrzem”, to On sam jest harmonią. Zastanówmy się w tym miejscu: czy w naszych wspólnotach żyjemy harmonią, czy też kłócimy się ze sobą? Czy w mojej wspólnocie parafialnej, w moim ruchu, w którym przeżywam swoją przynależność do Kościoła, są plotki? Jeśli są plotki, to nie ma zgody, jest walka, a to nie jest Kościół. Kościół jest zgodą wszystkich. Nigdy nie plotkujmy jeden przeciw drugiemu, nigdy nie plotkujmy. Czy akceptujemy drugiego, czy przyjmujemy, że istnieje słuszna różnorodność, że ten myśli inaczej. W tej samej wierze można myśleć inaczej. Czy też mamy skłonność do uniformizacji wszystkiego? Ale uniformizacja zabija życie. Życie Kościoła jest różnorodnością, a kiedy wszystkim usiłujemy narzucić ową uniformizację, to wszystko zabijamy. Prośmy Ducha Świętego, który jest sprawcą tej jedności, w różnorodności harmonii, aby nas czynił coraz bardziej „katolickimi”, to znaczy dziećmi w tym Kościele, który jest katolicki i powszechny! Dziękuję!

Źródło: Katolicka Agencja Informacyjna
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/56275,o-katolickosci-kosciola.html

***

Wtorek, 8 października

Pozwólmy Bogu pisać historię naszego życia

Pozwólmy Bogu pisać historię naszego życia – zaapelował Ojciec Święty Franciszek w improwizowanej homilii wygłoszonej wczoraj podczas porannej Mszy Św. sprawowanej w kaplicy Domu św. Marty.

W tym kontekście wskazał, że może być tak, iż chrześcijanin ucieka przed Bogiem, podczas gdy grzesznik, uważany za będącego daleko od Boga, wysłucha Jego głosu – podaje Radio Watykańskie i dodaje, że swe rozważanie Franciszek oparł na historii Jonasza i miłosiernego Samarytanina.
- Można uciekać przed Bogiem nawet będąc chrześcijaninem, katolikiem, należąc do Akcji Katolickiej, będąc księdzem, biskupem, Papieżem… Wszyscy możemy uciekać przed Bogiem! To jest codzienna pokusa. Nie słuchać Boga, nie wsłuchiwać się w jego głos – wskazał Papież i dodał: Można uciekać wprost. – Ale są też sposoby bardziej wyrafinowanej ucieczki. Ewangelia opowiada o człowieku rzuconym na pobocze drogi. I przez przypadek przechodzi tamtędy kapłan, godny kapłan chodzący w sutannie, naprawdę świetny! Popatrzył i pomyślał »spóźnię się na Mszę« i poszedł dalej. Nie usłyszał tam wołania Boga – zaznaczył Ojciec Święty w homilii wygłoszonej do zgromadzonych na Eucharystii w Domu Świętej Marty.

Ponadto – jak informuje watykańska rozgłośnia – Franciszek przypomniał, że nad leżącym ulitował się dopiero pogardzany przez wszystkich Samarytanin. – Nie idziemy za głosem Boga, kiedy nasze serce jest zamknięte – zwrócił uwagę Ojciec Święty i jednocześnie zadał pytanie: czy pozwalamy Bogu na to, by pisał historię naszego życia, czy też za wszelką cenę chcemy to robić sami.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/56149,pozwolmy-bogu-pisac-historie-naszego-zycia.html

***

Niedziela, 6 października 2013

Modlitwa jest oddechem wiary

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka przed modlitwą „Anioł Pański”

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Przede wszystkim chcę podziękować Bogu za dzień przeżyty przedwczoraj w Asyżu. Pomyślcie, że po raz pierwszy udałem się do Asyżu, a wielkim darem był fakt, że mogłem odbyć tę pielgrzymkę w święto św. Franciszka. Bardzo dziękuję mieszkańcom Asyżu za serdeczne przyjęcie!

Dzisiejszy fragment Ewangelii zaczyna się następująco: „W owym czasie Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary” ( Łk 17, 5-6 )!. Myślę, że wszyscy możemy powtórzyć te słowa błagania, szczególnie w obecnym Roku Wiary. Także i my, jak apostołowie, powiedzmy do Pana Jezusa: „Przymnóż nam wiary”. Tak, Panie, nasza wiara jest mała, nasza wiara jest słaba, krucha, ale przekazujemy ją Tobie taką, jaka jest, abyś sprawił jej wzrost. Powtórzmy wszyscy razem: Panie, przymnóż nam wiary!

A co nam Pan odpowiada? Mówi nam: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna” (w. 6). Ziarno gorczycy jest bardzo małe, ale Jezus mówi, że wystarcza mieć taką wiarę, małą, lecz prawdziwą, szczerą, aby dokonywać rzeczy po ludzku niemożliwych, nie do pomyślenia. I to prawda! Wszyscy znamy ludzi prostych, pokornych, ale z bardzo mocną wiarą, którzy naprawdę przenoszą góry! Pomyślmy o niektórych matkach i ojcach, którzy stawiając czoła sytuacjom bardzo ciężkim, lub pewnych chorych, nawet bardzo poważnie, którzy przekazują pokój ducha tym, którzy przychodzą ich odwiedzić. Osoby te, właśnie ze względu na swoją wiarę, nie chwalą się tym, co robią, a wręcz, zgodnie z tym, o co prosi Jezus w Ewangelii, mówią: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać” (Łk 17, 10). Jak wiele osób pośród nas ma tę mocną, pokorną wiarę, która czyni tak wiele dobra!

W październiku, który jest w sposób szczególny poświęcony misjom, myślimy o wielu misjonarzach, ludziach, którzy aby nieść Ewangelię, przezwyciężyli przeszkody wszelkiego rodzaju, naprawdę oddali życie; jak mówi św. Paweł do Tymoteusza: „Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według danej mocy Boga” (2 Tm 1, 8). Jednak to dotyczy nas wszystkich, każdy z nas w codziennym swoim życiu może dać świadectwo Chrystusowi, z mocą Bożą, z mocą wiary. Chodzi o to, byśmy byli chrześcijanami swym życiem, swoim świadectwem!

A w jaki sposób czerpiemy tę moc? Czerpiemy ją od Boga na modlitwie. Modlitwa jest oddechem wiary: w relacji zaufania, miłości, nie może brakować dialogu, a modlitwa jest dialogiem duszy z Bogiem. Październik jest także miesiącem Różańca Świętego, a w tą pierwszą niedzielę istnieje tradycja odmawiania supliki do Najświętszej Maryi Panny z Pompei, Matki Bożej Różańcowej. Jednoczymy się duchowo z tym aktem zawierzenia naszej Matce, a otrzymamy z Jej dłoni koronę Różańca: jest to szkoła modlitwy, szkoła wiary!

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/55942,modlitwa-jest-oddechem-wiary.html

***

Sobota, 5 października 2013

Lekcja św. Franciszka

Nie bądźmy narzędziami zniszczenia! Apel, by na świecie nastały zgoda i pokój, to przesłanie Ojca Świętego Franciszka, jakie wybrzmiało w Asyżu.

W liturgiczne wspomnienie św. Franciszka Papież wyruszył śladem patrona pokoju i miłości bliźniego.

– Szanujmy każdą istotę ludzką: niech ustaną konflikty zbrojne, plamiące ziemię krwią, niech ucichnie broń, a nienawiść ustąpi miejsca miłości, zniewaga – przebaczeniu, a niezgoda – jedności – apelował Ojciec Święty Franciszek w homilii podczas Mszy Świętej celebrowanej o godzinie 11.00 na placu przed bazyliką patrona Włoch.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/55833,lekcja-sw-franciszka.html

*

Żarty Papieża w Asyżu

Wizyta Papieża Franciszka w Asyżu zostanie zapamiętana nie tylko jako historyczny pobyt Biskupa Rzymu w mieście patrona jego pontyfikatu, ale także dzięki żartom i celnym komentarzom, którymi wywoływał śmiech i entuzjazm.

Prostym, trafiającym do wyobraźni językiem Franciszek dzielił się przede wszystkim swoimi doświadczeniami duszpasterskimi z Argentyny.

Ogromny podziw i wielkie brawa wywołały słowa Papieża podczas spotkania w katedrze świętego Rufina, gdy powiedział: „Ja zawsze radzę nowożeńcom: kłóćcie się, ile chcecie, niech latają talerze, ale nigdy nie kończcie dnia bez zgody”.

Z kolei w przemówieniu do młodzieży żartował: „Kiedy przychodzi do mnie matka i mówi mi: »Mam 30-letniego syna, który nie chce się żenić, nie może się zdecydować, ma śliczną narzeczoną, ale się nie pobierają«, odpowiadam: »Niech pani nie prasuje mu więcej koszul«”.

Zwracając się do klarysek, zakonnic klauzurowych, Franciszek wyznał: „Przykro mi się robi, gdy spotykam siostry, które nie są wesołe. Czasem uśmiechają się jak stewardessy, ale nie uśmiechem pochodzącym z serca”.

Papież przestrzegał również przed sztucznymi postawami wiernych, bez krzyża i bez Jezusa. „W ten sposób staniemy się chrześcijanami z cukierni, pięknymi jak słodycze, ale nie będziemy prawdziwymi chrześcijanami” – stwierdził.

Do księży Ojciec Święty apelował, by nie wygłaszali nudnych kazań. „Te niekończące się nudne homilie, z których nic się nie rozumie” – mówił. Zwracając się do przedstawicieli duchowieństwa, dodał: „Do was mówię”.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/55893,zarty-papieza-w-asyzu.html

***

Franciszku, naucz nas trwać przed krucyfiksem!

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/55797,franciszku-naucz-nas-trwac-przed-krucyfiksem.html

*

Piątek, 4 października 2013

Rany chorych to rany samego Jezusa

Rany chorych i niepełnosprawnych to rany samego Jezusa – mówił Ojciec Święty Franciszek podczas spotkania z chorymi, od którego zaczął swoją całodzienną wizytę duszpasterską w Asyżu.

W czasie tego spotkania Franciszek odłożył przygotowany tekst przemówienia i z pełnym przekonaniem powiedział: „W tych młodych ludziach, w tych dzieciach, w tych osobach ukryty jest Jezus. W nich znajdujemy rany Jezusa”- cytuje Informacyjna Agencja Radiowa.

Papież Franciszek przypomniał, że po zmartwychwstaniu Jezus był przepiękny, zachował jednak swoje rany, więcej – zabrał je do Nieba. – My leczymy rany Jezusa tu, na ziemi, a On z Nieba mówi, że na nas czeka – powiedział Franciszek. Papież wcześniej zatrzymał się przy każdym i z każdym zamienił kilka słów.

Ojciec Święty podkreślił także, że Kościół musi wyrzec się światowości, którą określił jako „trąd i rak społeczeństwa” i wroga Jezusa. Papież mówił, że nie można służyć „dwóm panom”, Bogu i pieniądzom.

– Światowość zabija duszę i Kościół – podkreślił Franciszek. Dodał, że „chrześcijanin nie może żyć zgodnie z duchem świata”. Przestrzegał, że „nie można być chrześcijaninem z cukierni, pięknym jak tort”. Słowa te Papież wypowiedział podczas spotkania z ubogimi w siedzibie biskupa Asyżu, w „pokoju obnażenia z szat”, upamiętniający gest św. Franciszka przed swym ojcem Pietro di Bernardone.

Wizyta duszpasterska Papieża odbywa się w uroczystość św. Franciszka, patrona Włoch i patrona pontyfikatu. Ojciec Święty przybył do Asyżu wczesnym rankiem i pozostanie tam do wieczora.

Po modlitwie przy relikwiach Biedaczyny w bazylice św. Franciszka o godz. 11.00 na placu przed świątynią Papież odprawi Mszę św. Na jej zakończenie zostanie zapalona wotywna lampa, do której oliwę w tym roku ofiarował region Umbria.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/55790,rany-chorych-to-rany-samego-jezusa.html

*

Homilia Ojca św. Franciszka wygłoszona w Asyżu

“Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”(Mt 11, 25).

Pokój i dobro wszystkim! Tym franciszkańskim pozdrowieniem dziękuję wam za przybycie tutaj, na ten plac, pełen wymowy dziejowej i wymowy wiary, żeby wspólnie się modlić.

Dziś, podobnie jak wielu pielgrzymów, przybyłem tutaj, aby uwielbiać Ojca za to wszystko, co zechciał objawić jednemu z tych “maluczkich” o których mówi Ewangelia: Franciszka, syna bogatego kupca z Asyżu. Spotkanie z Jezusem doprowadziło go do wyzbycia się życia dostatniego i beztroskiego, aby poślubić “Panią Biedę” i żyć jak prawdziwy Syn Ojca, który jest w niebie. Ta decyzja podjęta przez Franciszka stanowiła radykalny sposób naśladowania Chrystusa, przyobleczenia się w Tego, który będąc bogatym dla nas stał się ubogim, aby nas ubóstwem swoim ubogacić (por. 2 Kor 8,9). W całym życiu Franciszka miłość do ubogich i naśladowanie Chrystusa ubogiego stanowią dwa elementy połączone ze sobą nierozerwalnie, są dwoma stronami tego samego medalu.

Czego świadkiem jest Franciszek dla nas, dzisiaj? Co nam mówi, nie słowami – to łatwe – ale swoim życiem?

1. Pierwszą rzeczą, faktem podstawowym o jakim nam świadczy jest to, że bycie chrześcijaninem jest życiodajną relacją z osobą Jezusa, jest przyobleczeniem się w Niego, jest upodobnienie się do Niego.

Skąd zaczyna się droga Franciszka ku Chrystusowi? Wychodzi ona od spojrzenia Jezusa na krzyżu. Pozwolić, aby On na nas patrzył w chwili, kiedy oddaje za nas swoje życie i pociąga nas do Siebie. Franciszek przeżył to doświadczenie w sposób szczególny w kościele świętego Damiana, modląc się przed krucyfiksem, który i ja będę dziś mógł uczcić. Na tym krzyżu Jezus nie wydaje się martwy, lecz żywy! Krew wypływa z ran rąk, stóp i boku, ale owa krew wyraża życie. Jezus nie ma oczy zamkniętych, lecz otwarte, szeroko otwarte: jest to spojrzenie, które przemawia do serca. A Ukrzyżowany nie mówi nam o porażce, o niepowodzeniu. Paradoksalnie mówi nam o śmierci, która jest życiem, która rodzi życie, ponieważ mówi nam o miłości, ponieważ jest miłością Boga wcielonego, a miłość nie umiera, wręcz przeciwnie – zwycięża zło i śmierć. Ten, kto pozwala, by spojrzał na niego ukrzyżowany Jezus, zostanie stworzony na nowo, staje się “nowym stworzeniem”. Stąd wynika wszystko: jest to doświadczenie łaski, która przemienia, bycia kochanym bez zasługi, choć jesteśmy grzesznikami. Z tego powodu Franciszek może powiedzieć, jak święty Paweł: “Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Ga 6,14).

Zwracamy się do Ciebie, Franciszku i prosimy: naucz nas trwać przed krucyfiksem, pozwolić żeby On na nas spoglądał, pozwolić, aby nam przebaczył, stworzył nas na nowo swoją miłością.

2. W Ewangelii słyszeliśmy następujące słowa: “Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11, 28-29).

To druga rzecz, o której świadczy Franciszek: kto idzie za Chrystusem, otrzymuje prawdziwy pokój, ten pokój, który tylko On, a nie świat mogą nam dać. Wiele osób łączy św. Franciszka z pokojem i jest to słuszne, ale niewielu zmierza do głębi. Jaki jest ten pokój, który Franciszek przyjął, którym żył i który nam przekazuje? Jest to pokój Chrystusa, który przeszedł przez największą miłość, miłość krzyża. Jest to pokój, który Jezus Zmartwychwstały dał swoim uczniom, gdy stanął pośród nich i rzekł: “Pokój wam”, a mówiąc to ukazał im poranione ręce i przebity bok (por. J 20, 19.20).

Franciszkowy pokój nie jest ckliwym uczuciem. Proszę was: taki święty Franciszek nie istnieje! Nie jest on też jakimś rodzajem panteistycznej harmonii z energiami wszechświata…Także to nie jest Franciszkowe, ale to jakaś idea stworzona przez pewnych ludzi! Pokój św. Franciszka jest pokojem Chrystusa, a znajduje go ten, kto bierze na siebie Jego “jarzmo”, czyli Jego przykazanie: Miłujcie się wzajemnie, tak jak Ja was umiłowałem (por. J 13,34; 15,12). Nie można tego jarzma nieść z arogancją, zarozumialstwem, pychą, ale jedynie z łagodnością i pokorą serca.

Zwracamy się do Ciebie, Franciszku i prosimy: naucz nas być “narzędziami pokoju”, pokoju, który ma swoje źródło w Bogu, pokoju który nam przyniósł Pan Jezus.

3. “Najwyższy, wszechmocny i dobry Panie… Pochwalony bądź … z wszystkimi Twoimi stworzeniami” (FF, 1820). Tymi słowami zaczyna się kantyk św. Franciszka. Miłość do wszelkiego stworzenia, do jego harmonii. Święty z Asyżu świadczy o poszanowaniu tego wszystkiego, co Bóg stworzył oraz, o tym, że człowiek jest powołany do strzeżenia i chronienia, ale przede wszystkim świadczy o szacunku i miłości dla każdej istoty ludzkiej. Bóg stworzył świat, aby był miejscem rozwoju w zgodzie i pokoju. Zgoda i pokój! Franciszek był człowiekiem zgody i pokoju. Z tego Miasta Pokoju powtarzam z mocą i łagodnością miłości: szanujmy stworzenie, nie bądźmy narzędziami zniszczenia! Szanujmy każdą istotę ludzką: niech ustaną konflikty zbrojne, plamiące ziemię krwią, niech ucichnie broń a wszędzie nienawiść ustąpi miejsca miłości, zniewaga przebaczeniu a niezgoda – jedności. Usłyszmy wołanie tych, którzy płaczą, cierpią i umierają z powodu przemocy, terroryzmu i wojny, w tak bardzo umiłowanej przez świętego Franciszka Ziemi Świętej, w Syrii, na całym Bliskim Wschodzie, na całym świecie.

Zwracamy się do Ciebie, Franciszku i prosimy: wyjednaj nam u Boga dar, żeby w naszym świecie nastała zgoda i pokój!

Nie mogę też zapomnieć, że dzisiaj Włochy świętują św. Franciszka jako swego Patrona. Wyraża to także tradycyjny gest ofiarowania oliwy do lampy wotywnej, który w tym roku przypada właśnie regionowi Umbrii. Módlmy się za naród włoski, aby każdy zawsze pracował dla dobra wspólnego, bardziej patrząc na to, co łączy, niż na to, co nas dzieli.

Pragnę zakończyć słowami modlitwy św. Franciszka z Asyżu za Włochy i za świat:

“Proszę Cię, Panie Jezu Chryste, Ojcze miłosierdzia, nie patrz na naszą niewdzięczność, ale pamiętaj zawsze o wielkiej łasce jaką okazałeś w tym mieście, aby zawsze było miejscem i mieszkaniem tych, którzy naprawdę Ciebie znają i uwielbiają Twoje imię święte i najchwalebniejsze na wieki wieków. Amen.

http://www.radiomaryja.pl/multimedia/homilia-ojca-sw-franciszka-wygloszona-w-asyzu/

Przemówienie Papieża Franciszka wygłoszone w Asyżu do zakonnic klauzurowych

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/przemowienie-papieza-franciszka-wygloszone-w-asyzu-do-zakonnic-klauzurowych/

***

Czwartek, 3 października 2013

Papież pobłogosławił obrońców życia

Osobiste błogosławieństwo Ojca Świętego Franciszka otrzymali obecni podczas wczorajszej audiencji generalnej w Watykanie obrońcy życia z Fundacji PRO – Prawo do Życia.

Kaja Godek, która w Sejmie przedstawiała projekt Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”, wręczyła Papieżowi koszulkę fundacji z napisem „Ratuj mnie” i wytłumaczyła, czym zajmuje się fundacja. Razem z Kają Godek w spotkaniu z Papieżem uczestniczyła jej rodzina oraz inni członkowie fundacji.

– Kiedy przyjechał do naszego sektora, najpierw nas pozdrowił, a potem przytulił i pocałował naszego syna, Wojtka. Następnie daliśmy mu naszą fundacyjną koszulkę i wytłumaczyliśmy, co jest na niej napisane. Powiedzieliśmy również, kim jesteśmy i co robimy – relacjonuje Godek.

Podczas środowej audiencji Papież Franciszek wygłosił katechezę o świętości Kościoła. – Padły te piękne słowa, że to Pan Bóg czyni Kościół świętym. Jest to takie podnoszące na duchu, ponieważ chyba każdy z nas widzi na co dzień, że nie dostaje do tego ideału chrześcijanina – powiedziała Radiu Watykańskiemu Kaja Godek. Podkreśliła zarazem, że najpiękniejszym momentem dla wszystkich była chwila osobistego spotkania z Papieżem.

Jak dodaje przedstawicielka Fundacji PRO – Prawo do Życia, po tym spotkaniu z Ojcem Świętym cała dziesięcioosobowa delegacja fundacji wyszła podniesiona na duchu. – To było spotkanie człowieka z człowiekiem. Sprawiał wrażenie naprawdę zainteresowanego tym, co mówimy – podkreśla Kaja Godek.

„Papież Franciszek z czułością wyciągnął ręce, by przytulić chłopca z zespołem Downa. Kilka lat wcześniej to »lekarze« wyciągali po niego ręce – gotowi do tego, aby go zabić” – czytamy na stronie fundacji.

Fundacja PRO – Prawo do Życia złożyła w Sejmie projekt Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”, której celem było usunięcie z polskiego prawa możliwości zabijania chorych dzieci przed narodzeniem. Pod inicjatywą podpisało się ponad 400 tys. Polaków. Posłowie po burzliwej debacie w piątek, 27 września, odrzucili projekt w pierwszym czytaniu.

Zobacz, jak głosowali posłowie.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/55696,papiez-poblogoslawil-obroncow-zycia.html

*

Papież apeluje o modlitwę

Tragedia u brzegów włoskiej wyspy Lampedusa jest hańbą, która nigdy nie może się powtórzyć – stwierdził dziś Ojciec Święty podczas audiencji dla uczestników spotkania zorganizowanego przez Papieską Radę Iustitia et Pax z okazji 50. rocznicy encykliki Jana XXIII „Pacem in terris”.

Jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna, Papież Franciszek poprosił zgromadzonych o modlitwę za osoby, które straciły życie, oraz krewnych tych uchodźców.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/55715,papiez-apeluje-o-modlitwe.html

***

Środa, 2 października 2013

Kościół nikogo nie odrzuca

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas środowej audiencji generalnej, 2 października 2013 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!
W „Credo”, po wyznaniu „Wierzę w jeden Kościół” dodajemy przymiotnik „święty”. To znaczy stwierdzamy świętość Kościoła, która jest cechą obecną od samych początków świadomości pierwszych chrześcijan. Nazywali oni siebie po prostu „świętymi” (por. Dz 9, 13.32.4 1; Rz 8, 27; 1 Kor 6, 1), ponieważ mieli pewność, że Kościół uświęca Boże działanie, działanie Ducha Świętego.

W jakim sensie Kościół jest święty, skoro widzimy, że Kościół historyczny w swojej drodze poprzez wieki miał tyle trudności, problemów, chwil ciemnych? Jak może być święty Kościół tworzony przez istoty ludzkie, przez grzeszników, grzesznych mężczyzn i kobiety, kapłanów, zakonnice i zakonników, biskupów, kardynałów, Papieża – grzesznika? Wszyscy grzeszni… Jak może być święty taki Kościół?

1. Aby odpowiedzieć na to pytanie, chciałbym pójść za fragmentem z Listu św. Pawła do chrześcijan w Efezie. Apostoł na przykładzie relacji rodzinnych mówi, że „Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić” (5, 25-26). Chrystus umiłował Kościół, dając całego siebie na krzyżu. Co to oznacza? Oznacza to, że Kościół jest święty, ponieważ pochodzi od Boga, który jest święty, wierny Kościołowi i nie porzuca go mocy śmierci i zła (por. Mt 16,18). Jest on święty, ponieważ Jezus Chrystus, Święty Boży (por. Mk 1, 24) jest z nim złączony nierozerwalnie (por. Mt 28, 20). Jest święty, ponieważ jest prowadzony przez Ducha Świętego, który oczyszcza, przekształca, odnawia. Nie jest on święty ze względu na nasze zasługi, ale dlatego, że Bóg czyni go świętym, jest owocem Ducha Świętego i Jego darów. To nie my czynimy Kościół świętym. To Bóg, Duch Święty czyni Kościół świętym w swej miłości.

2. Możecie mi powiedzieć: ależ Kościół składa się z grzeszników, widzimy to każdego dnia. I to jest prawda: jesteśmy Kościołem grzeszników, powołanych do tego, żeby dać się przekształcić, odnowić, uświęcić przez Boga. W historii istniała pokusa pewnych osób, które twierdziły: Kościół jest jedynie Kościołem czystych, tych, którzy są w pełni konsekwentni, a inni powinni być wyrzuceni.

To nie jest prawdą, to herezja. Kościół, który jest święty, nie odrzuca grzeszników, nie odrzuca nas wszystkich, co wzywa wszystkich, przyjmuje ich, jest otwarty również na najbardziej oddalonych, wzywa wszystkich, by dali się otoczyć miłosierdziem, czułością i przebaczeniem Ojca, który daje każdemu możliwość spotkania z Nim, podążania do świętości. „Dobrze, Ojcze, jestem grzesznikiem, mam wielkie grzechy, jak mogę się poczuć częścią Kościoła?”. Drogi bracie, droga siostro, właśnie tego pragnie Pan, abyś Jemu powiedział: „Panie, jestem tutaj, z moimi grzechami” – czy ktoś z was tu obecnych jest bez grzechu? – Nikt. Nikt z nas! Wszyscy niesiemy nasze grzechy! Ale Pan pragnie słyszeć, że mówimy: „Przebacz mi, pomóż mi chodzić, przemień moje serce”. Pan może przekształcić serce. W Kościele Bóg, którego spotykamy, nie jest bezlitosnym sędzią, ale jest jak ojciec z ewangelicznej przypowieści. Możesz być jak syn, który opuścił dom, który dotknął dna oddalenia od Boga.

Kiedy masz siłę, żeby powiedzieć: chcę wrócić do domu, znajdziesz drzwi otwarte, Bóg wychodzi tobie naprzeciw, bo zawsze czeka na ciebie. Bóg zawsze na ciebie czeka, przytula cię, całuje i wyprawia ucztę. Taki jest Pan. Taka jest czułość naszego Ojca! Pan chce, abyśmy byli częścią Kościoła, który umie otworzyć ramiona, aby przyjąć wszystkich, który nie jest domem nielicznych, lecz domem dla wszystkich, gdzie wszyscy mogą być odnowieni, przekształceni, uświęceni Jego miłością, najsilniejsi i najsłabsi, grzesznicy i obojętni, zniechęceni i zagubieni. Kościół daje wszystkim możliwość kroczenia drogą świętości, która jest drogą chrześcijanina: pozwala nam spotkać Jezusa Chrystusa w sakramentach, zwłaszcza w spowiedzi i w Eucharystii.

Przekazuje nam Słowo Boże, pozwala nam żyć miłosierdziem, w miłości Boga wobec wszystkich. Zapytajmy się więc: czy pozwalamy się uświęcić? Czy jesteśmy Kościołem, który wzywa i wita z otwartymi ramionami grzeszników, który dodaje odwagi, nadziei, czy też jesteśmy Kościołem zamkniętym w sobie? Czy jesteśmy Kościołem, w którym żyje się miłością Boga, w którym zwraca się uwagę na innych, w którym modlimy się jedni za drugich?

3. Ostatnie pytanie: co mogę zrobić ja, który czuję się słaby, kruchy, grzeszny? Bóg tobie mówi: nie lękaj się świętości, nie lękaj się mierzenia wysoko, by być kochanym i oczyszczonym przez Boga, nie lękaj się być kierowanym przez Ducha Świętego. Pozwólmy się zarazić świętością Boga. Każdy chrześcijanin jest powołany do świętości (por. Konstytucja dogmatyczna „Lumen gentium”, 39-42). Świętość nie polega przede wszystkim na robieniu rzeczy niezwykłych, ale na tym, by pozwolić Bogu działać.

Jest ona spotkaniem naszej słabości z mocą Bożej łaski, jest zaufaniem w Jego działanie, pozwalające nam żyć w miłości, czynić wszystko z radością i pokorą, dla chwały Bożej i służąc bliźniemu. Jest takie słynne zdanie francuskiego pisarza Léona Bloy’a. W ostatnich chwilach swego życia powiedział: „Jest tylko jeden powód do smutku – nie być świętym”. Nie traćmy nadziei na świętość, podążajmy wszyscy tą drogą. Czy chcemy być świętymi? Pan na nas czeka, na wszystkich, z otwartymi ramionami! Czeka na nas, żeby nam towarzyszyć na drodze świętości. Żyjmy naszą wiarą z radością, pozwólmy się miłować Panu… prośmy o ten dar Boga w modlitwie, dla nas i dla innych. Dziękuję.

Źródło: Katolicka Agencja Informacyjna

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/55617,kosciol-nikogo-nie-odrzuca.html

***

Wtorek, 1 października 2013

Uczmy się pokory od św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Rozpoczynające się dziś obrady rady kardynałów powinny uczynić wszystkich bardziej pokornymi i ufnymi Bogu, by Kościół mógł dawać ludziom piękne świadectwo – mówił dziś Papież Franciszek, sprawując w Domu Świętej Marty poranną Mszę św. wraz z purpuratami stanowiącymi to gremium.

Jak informuje Katolicka Agencja Informacyjna, Ojciec Święty wyszedł od czytanego dziś w liturgii fragmentu Ewangelii (Łk 9, 51-56), gdzie Pan Jezus zganił dwóch apostołów, którzy zaproponowali, aby ogień zstąpił z nieba i zniszczył tych, którzy nie chcieli ich przyjąć. Zaznaczył, iż chrześcijanin nie obiera drogi zemsty, lecz idzie drogą pokory i łagodności. Odnosząc się do obchodzonego dziś wspomnienia św. Teresy od Dzieciątka Jezus, wskazał, że także i my powinniśmy uczyć się pokory, czułości, dobra, łagodności.

– Prowadzi nas ku temu miłość i świadomość, że znajdujemy się w rękach Boga. Kiedy to odczuwamy, to nie mamy ochoty sprawiać, by z nieba zstępował na kogoś ogień – mówił Ojciec Święty.

– Przychodzi inny duch, duch owej miłości, która wszystko znosi, wszystko przebacza, nie wynosi się, pokornej, nieszukającej siebie. Ktoś mi może powiedzieć – a byli pewni filozofowie, którzy tak myśleli – że byłoby to jakby upokorzenie ludzkiego majestatu, wielkości człowieka. Jest to bezpłodne! Mądry Kościół uczynił tę pokorną, małą świętą, ufającą Bogu, łagodną, patronką misji – stwierdził Papież.

Ojciec Święty wskazał, że na tym właśnie polega moc Ewangelii, której najwznioślejszym momentem jest upokorzenie Jezusa. Przypomniał słowa Benedykta XVI, który zaznaczył, że Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, lecz dzięki mocy przyciągania, świadectwa.

– A kiedy ludzie, ludy widzą to świadectwo pokory, łagodności, poczciwości, to odczuwają potrzebę, o której mówi prorok Zachariasz: „Chcemy iść z wami!”. Ludzie odczuwają tę potrzebę w obliczu świadectwa miłosierdzia, tej pokornej miłości, bez arogancji, niewystarczającej, pokornej, która adoruje i służy – powiedział Ojciec Święty.

Papież dodał, że miłość jest prosta: polega na uwielbieniu Boga i służeniu bliźnim. Właśnie to świadectwo przyczynia się do rozwoju Kościoła. Wskazał, że właśnie dlatego przykład św. Teresy od Dzieciątka Jezus sprawia, że ludzie mówią: „Chcemy iść z wami!”. Zakończył swoją homilię, nawiązując do rozpoczętego dziś w Watykanie spotkania rady kardynałów.

– Dzisiaj tu, w Watykanie, rozpoczyna się spotkanie kardynałów doradców, którzy koncelebrują Mszę św. Prośmy Pana, aby nasza dzisiejsza praca uczyniła nas pokorniejszymi, łagodniejszymi, bardziej cierpliwymi wobec wszystkich, bardziej ufnymi wobec Boga, aby w ten sposób Kościół mógł dawać piękne świadectwo ludziom, by widząc Lud Boży, widząc Kościół, odczuwali pragnienie, aby iść z nami! – zakończył homilię Papież Franciszek.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/55537,uczmy-sie-pokory-od-sw-teresy-od-dzieciatka-jezus.html

*

Kanonizacja w Święto Miłosierdzia

Niedziela Miłosierdzia Bożego, 27kwietnia 2014 r., to data ogłoszenia bł. Jana Pawła II świętym Kościoła katolickiego. Razem z Papieżem Polakiem w Watykanie zostanie kanonizowany bł. Jan XXIII.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/55458,kanonizacja-w-swieto-milosierdzia.html

***

Niedziela, 29 września 2013

Katecheta niesie pamięć o Bogu

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas Mszy św. dla uczestników Międzynarodowego Kongresu Katechetycznego

1. „Biada beztroskim na Syjonie i pewnym siebie… Leżą na łożach z kości słoniowej” (Am 6, 1.4), jedzą, piją, śpiewają, bawią się i nie troszczą o problemy innych.

Surowe są te słowa proroka Amosa, ale przestrzegają nas przed niebezpieczeństwem, które zagraża nam wszystkim. Co ukazuje to Boże orędzie, co stawia przed oczyma swoich współczesnych, a także i naszymi?

Niebezpieczeństwo spoczęcia na laurach, wygodnictwa, światowości w życiu i w sercu, stawianie w centrum naszego dobrobytu. To jest także doświadczenie bogacza z dzisiejszej Ewangelii, który zbytkownie się ubierał i codziennie obficie ucztował. To było dla niego ważne. A biedak, który stał u jego bram i nie miał czym się nasycić? To nie jego sprawa, jego nie dotyczyła. Jeśli rzeczy, pieniądze, światowość stają się centrum życia, pojmują nas, biorą nas we władanie, a my tracimy właściwą nam tożsamość ludzką: ewangeliczny bogacz nie ma imienia, jest zwyczajnie „bogaczem”. Rzeczy, to, co ma, są jego obliczem – innych nie ma.

Spróbujmy jednak postawić pytanie: jak to się dzieje? Dlaczego ludzie, może także i my popadamy w niebezpieczeństwo zamknięcia się w sobie, pokładania naszego zaufania w rzeczach, które w ostateczności kradną nam twarz, nasze ludzkie oblicze?

Dzieje się tak, gdy zapominamy o Bogu. Jeśli nie ma pamięci o Bogu, to wszystko się spłaszcza do „ja”, do mojego dobrobytu. Życie, świat, inni tracą wartość, nic już nie znaczą, wszystko sprowadza się do jednego wymiaru: posiadania. Jeśli tracimy pamięć o Bogu, także i my sami tracimy wartość, także i my pozbawiamy się samych siebie, tracimy nasze oblicze, tak jak bogacz z Ewangelii! Kto ugania się za marnością, sam staje się marnością – mówi inny wielki prorok – Jeremiasz (por. Jer 2, 5). Jesteśmy stworzeni na Boży obraz i podobieństwo, a nie na obraz i podobieństwo rzeczy lub bożków!

2. Tak więc patrząc na was, stawiam sobie pytanie: kim jest katecheta? Jest on tym, który strzeże i podsyca pamięć o Bogu. Strzeże jej w sobie i potrafi ją rozbudzać w innych. To piękne: pamiętać o Bogu, jak Maryja Panna, która w obliczu cudownego działania Boga w Jej życiu nie myśli o honorze, prestiżu, bogactwach, nie zamyka się w sobie. Przeciwnie, przyjąwszy zwiastowanie anielskie i począwszy Syna Bożego, co czyni? Wyrusza, idzie do starszej krewnej Elżbiety, która także oczekuje dziecka, aby jej pomóc. A kiedy ją spotyka, to jej pierwszym aktem jest pamięć o działaniu Boga, wierności Boga w Jej życiu, w dziejach Jej narodu, w naszych dziejach: „Wielbi dusza moja Pana… bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy… Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie” (Łk 1, 46.48.50).

W tym hymnie Maryi jest też pamięć o Jej osobistej historii, dziejach Boga z Nią, jej własnym doświadczeniu wiary. Tak też jest w przypadku każdego z nas, każdego chrześcijanina: wiara zawiera właśnie pamięć o historii Boga z nami, pamięć spotkania z Bogiem, który działa jako pierwszy, która stwarza i zbawia, który nas przemienia. Wiara jest pamięcią o Jego Słowie, które rozpala serce, Jego zbawczych działaniach, poprzez które daje On nam życie, oczyszcza nas, uzdrawia i karmi. Katecheta jest właśnie chrześcijaninem, który umieszcza tę pamięć w służbie głoszenia. Nie po to, żeby go zobaczono, nie po to, żeby mówić o sobie, lecz aby mówić o Bogu, o Jego miłości, o Jego wierności.

Święty Paweł poleca swojemu uczniowi i współpracownikowi Tymoteuszowi nade wszystko jedno: pamiętaj na Jezusa Chrystusa, który powstał z martwych, którego głoszę i dla którego cierpię (por. 2 Tm 2, 8-9). Ale apostoł może to powiedzieć, ponieważ on jako pierwszy pamiętał na Chrystusa, który go powołał, gdy był jeszcze prześladowcą chrześcijan, dotknął go i przemienił swoją łaską.

Katecheta jest więc chrześcijaninem, który niesie w sobie pamięć o Bogu, daje się prowadzić pamięcią Boga w całym swoim życiu i umie ją rozbudzić w sercach innych. To wymaga trudu! Angażuje całe życie! Czyż sam Katechizm nie jest niczym innym jak pamięcią o Bogu, pamięcią Jego działania w dziejach, Jego byciem, które stało się bliskim wobec nas w Chrystusie, obecnym w Jego Słowie, w sakramentach, w Jego Kościele, w Jego miłości? Drodzy katecheci, pytam was: czy jesteśmy pamięcią o Bogu? Czy jesteśmy naprawdę jak strażnicy rozbudzający w innych pamięć o Bogu, która rozpala serce?

3. „Biada beztroskim na Syjonie”. Jaką drogę obrać, żeby nie być osobami „beztroskimi”, pokładającymi swe bezpieczeństwo w sobie samych i w rzeczach, lecz ludźmi pamięci o Bogu? W drugim czytaniu święty Paweł, pisząc także do Tymoteusza, daje pewne wskazania, które mogą znaczyć także drogę katechety, naszą drogę: podążać za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością (por. 1 Tm 6, 11).

Katecheta jest człowiekiem pamięci o Bogu, jeśli ma stałą, życiodajną relację z Nim oraz ze swoim bliźnim. Jeśli jest człowiekiem wiary, który prawdziwie ufa Bogu i w Nim pokłada swoje bezpieczeństwo. Jeśli jest człowiekiem miłosierdzia, miłości, postrzegającym wszystkich jako braci. Jeśli jest człowiekiem hypomoné, cierpliwości i wytrwałości, który umie stawić czoła trudnościom, doświadczeniom, niepowodzeniom z pogodą ducha i nadzieją w Panu. Jeśli jest człowiekiem łagodnym, zdolnym do zrozumienia i miłosierdzia.

Módlmy się do Pana, abyśmy wszyscy byli ludźmi strzegącymi i podsycającymi pamięć o Bogu w swoim życiu i potrafiącymi ją rozbudzić w sercach innych. Amen.

Tłumaczenie: vatican.va

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/55344,katecheta-niesie-pamiec-o-bogu.html

***

Sobota, 28 września 2013

Naśladowanie Jezusa prowadzi do krzyża

O znaczeniu krzyża w życiu chrześcijańskim mówił dziś Ojciec Święty Franciszek podczas porannej Eucharystii sprawowanej w Domu Świętej Marty. Wychodząc od słów Ewangelii (Łk 9, 43b-45), Papież zachęcił, abyśmy prosili o łaskę, by nie uciekać od krzyża.

Jak informuje Radio Watykańskie, Papież Franciszek zaznaczył, że słowa Pana Jezusa: „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”, mrożą uczniów myślących o drodze triumfu. Były one dla nich tak bardzo tajemnicze, że nie pojmowali ich sensu i obawiali się postawić pytania. Zdawało się im, że lepiej nie pytać, nie zrozumieć, niż pojąć prawdę, jaką wypowiadał Pan Jezus.

- Obawiali się krzyża, bali się krzyża. Sam Piotr, po uroczystym wyznaniu wiary w okolicy Cezarei Filipowej, kiedy Jezus ponownie mówi o krzyżu, karci Pana: „Nie, nigdy Panie! Nie to!”. Bał się krzyża. Ale nie tylko uczniowie, nie tylko Piotr, ale sam Jezus bał się krzyża! Nie mógł oszukiwać samego siebie, wiedział. Lęk Jezusa był tak wielki, że w ów wieczór Wielkiego Czwartku pocił się krwią. Jego lęk był tak wielki, że powiedział niemal to samo, co Piotr, niemal…”Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Bądź wola Twoja” – to właśnie jest różnica – powiedział Papież Franciszek.

Ojciec Święty zauważył, że krzyż napawa nas lękiem także w dziele ewangelizacji. Trzeba jednak pamiętać, że uczeń nie przewyższa mistrza. Istnieje też zasada, że nie ma odkupienia bez przelania krwi, nie ma owocnej pracy apostolskiej bez krzyża.

- Być może sądzimy, każdy z nas może pomyśleć: A mnie, co się przydarzy? Jaki będzie mój krzyż? Nie wiemy, ale z pewnością będzie! Musimy prosić o łaskę, aby nie uciekać z lękiem od krzyża, kiedy przyjdzie! To prawda! To nas przeraża. Ale naśladowanie Jezusa prowadzi do krzyża. Przypominają mi się ostatnie słowa, które Jezus powiedział do Piotra, w owej papieskiej koronacji w Galilei: „Czy miłujesz mnie? Pokój! Czy miłujesz mnie? Pokój!”… Ale ostatnie słowa to: „Poprowadzą cię, dokąd nie chcesz!”. Obietnica krzyża – stwierdził Ojciec Święty.

- Tuż obok Jezusa wiszącego na krzyżu, była Jego Matka – przypomniał Papież. – Może dzisiaj, w dniu, kiedy się do niej modlimy, dobrze będzie prosić Ją o łaskę, nie o to, by odjęła nam strach – on musi przyjść, lęk krzyża – ale łaskę, byśmy się nie lękali i nie uciekali od krzyża. Ona tam była i wie, jak się powinno stać pod krzyżem – zakończył swą homilię Papież Franciszek.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/55307,nasladowanie-jezusa-prowadzi-do-krzyza.html

***

Piątek, 27 września 2013

Chrześcijanin nie unika krzyża

Zdolność znoszenia upokorzeń cierpliwie i z radością jest wskaźnikiem tego, czy jesteśmy chrześcijanami – stwierdził podczas porannej Eucharystii w Domu św. Marty Papież Franciszek. Przestrzegł przy tym ponownie przed pokusą „dobrobytu duchowego”, która przeszkadza, by w pełni kochać Chrystusa.

Nawiązując do czytanej w tym dniu Ewangelii (Łk 9, 18-22), Ojciec Święty zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo letniości. Zaznaczył, że pytanie: „A wy za kogo Mnie uważacie?” skierowane jest nie tylko do apostołów, lecz także do każdego z nas. Odpowiedź, jakiej udziela wiele osób: prorok, dobry nauczyciel, ktoś pocieszający serce, pomagający żyć, być lepszym, jest po części prawdziwa, ale chodzi o coś więcej – cytuje słowa Ojca Świętego Katolicka Agencja Informacyjna.

– To Duch Święty dotknął serca Piotra, aby powiedział, kim jest Jezus: że jest Mesjaszem, Synem Boga Żywego. To tajemnica. Któż ją może wyjaśnić… Ale Piotr to powiedział. A jeśli każdy z nas, w swojej modlitwie, patrząc na tabernakulum, mówi Panu: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga Żywego”, to po pierwsze, nie może powiedzieć tego tak sam z siebie, lecz musi to być Duch Święty, który w nim mówi, a po drugie, przygotuj się, ponieważ On ci odpowie: „To prawda” – powiedział Papież.

Na słowa Piotra Jezus przykazuje uczniom, by nikomu o tym nie mówili, a następnie zapowiada swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie. W tym miejscu Franciszek przypomniał reakcję na to Księcia Apostołów, opisaną w Ewangelii św. Mateusza, gdy stwierdził on: „Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie” (Mt 16, 21). Ojciec Święty zauważył, że Piotr jest przerażony, zgorszony, tak mniej więcej jak wielu chrześcijan, którzy mówią: „Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Idę za Tobą jedynie do pewnego punktu!”. Chodzi więc o osoby, które gotowe są pójść za Jezusem jedynie do pewnego momentu – dodał kaznodzieja.

– Na tym polega pokusa dobrobytu duchowego. Mamy wszystko: mamy Kościół, Jezusa Chrystusa, sakramenty, Matkę Bożą, piękną pracę dla Królestwa Bożego, wszyscy jesteśmy dobrzy – zaznaczył Papież. Przypomniał postać bogatego młodzieńca z Ewangelii, który chciał iść z Jezusem, ale jedynie do pewnego punktu. Brakowało tego ostatniego namaszczenia, by być naprawdę chrześcijaninem: namaszczenia krzyża, upokorzenia.

– Uniżył się aż do śmierci i uśmiercenia wszystkiego. To jest probierzem, weryfikacją naszej rzeczywistości chrześcijańskiej: czy jestem chrześcijaninem kultury dobrobytu? Czy jestem chrześcijaninem, który towarzyszy Panu aż po krzyż? Znakiem jest zdolność znoszenia upokorzeń – stwierdził Papież. Zaznaczył, że zgorszenie krzyża nadal blokuje wielu chrześcijan. Wszyscy chcą zmartwychwstać, ale nie wszyscy chcą pójść drogą krzyża, a nawet skarżą się na doznane krzywdy lub zniewagi, zachowując się przeciwnie, niż czynił to i każe nam naśladować w tym siebie Pan Jezus.

– Sprawdzianem, czy jest się prawdziwym chrześcijaninem, jest nasza zdolność do znoszenia upokorzeń z radością i cierpliwością, choć nie bardzo się to nam podoba… Jest wielu chrześcijan, którzy szukają Pana, proszą o upokorzenia, aby bardziej się do Niego upodobnić. Stoimy przed wyborem: albo być chrześcijaninem dobrobytu, który chciałby pójść do Nieba, być z pewnością zbawiony, albo chrześcijaninem bliskim Jezusa, idącym Jego drogą – stwierdził na zakończenie Ojciec Święty.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/chrzescijanin-nie-unika-krzyza/

*

Przemówienie papieża Franciszka wygłoszone do uczestników Międzynarodowego Kongresu Katechetycznego

Drodzy katecheci, dobry wieczór!

Cieszę się, że w Roku Wiary odbywa się to spotkanie z wami: katecheza jest bowiem filarem wychowania w wierze i potrzebujemy dobrych katechetów! Dziękuję za tę służbę Kościołowi i w Kościele. Wychowywanie w wierze jest piękne, chociaż niekiedy może być trudne, wymaga wiele pracy i mimo wielkiego zaangażowania nie widać pożądanych rezultatów. Jest może najlepszym dziedzictwem, jakim możemy obdarzyć: wychowywanie w wierze, aby wzrastała. Pomoc dzieciom, młodzieży i dorosłym w poznawaniu i coraz większym umiłowaniu Pana to jedna z najpiękniejszych przygód wychowawczych – buduje się Kościół! „Być” katechetą! Nie „pracować jako katecheta”. „Jestem katechetą, bo lubię uczyć” – ale jeśli nie „jesteś” katechetą, niczemu to nie służy! Nie będziesz owocny, owocna. Bycie katechetą to powołanie. Nie chodzi więc o to, by pracować jako katecheta. Zwróćcie uwagę, nie powiedziałem „pracować” jako katecheci, ale „być nimi”, gdyż to angażuje życie. Prowadzicie na spotkanie z Jezusem słowem i życiem, poprzez świadectwo. Zapamiętajcie dobrze to, co powiedział nam Benedykt XVI: Kościół nie rozwija się poprzez prozelityzm. Wzrasta przez przyciąganie, a tym, co pociąga, jest świadectwo. Bycie katechetą oznacza dawanie świadectwa wiary. Bycie konsekwentnym w swoim życiu, a to nie jest łatwe. Pomagamy, prowadzimy na spotkanie z Jezusem słowami i życiem, świadectwem. Podoba mi się to, co św. Franciszek z Asyżu mówił swym braciom: nieustannie głoście Ewangelię, a gdyby to było konieczne, to także słowami. Najpierw potrzebne jest świadectwo, aby ludzie w naszym życiu widzieli Ewangelię, mogli odczytać Ewangelię. A „bycie” katechetą wymaga miłości, coraz większego umiłowania Chrystusa, umiłowania Jego świętego ludu. Tej miłości nie kupuje się w sklepach, nawet w Rzymie. Miłość ta pochodzi od Chrystusa, jest darem Chrystusa. A jeśli pochodzi od Chrystusa, to musimy zaczynać na nowo od Chrystusa, od tej miłości, którą On nam daje.

Co oznacza dla katechety, dla was, a także dla mnie, bo i ja jestem katechetą, owo zaczynanie na nowo od Chrystusa?

1. Przede wszystkim zaczynanie od Chrystusa oznacza zażyłość z Nim. Jezus zaleca ją natarczywie podczas Ostatniej Wieczerzy, kiedy przygotowuje się do złożenia najwznioślejszego daru miłości – ofiary krzyżowej. Jezus wykorzystuje obraz winnego krzewu i latorośli i mówi: wytrwajcie w miłości mojej, wytrwajcie powiązani ze mną, tak jak latorośl trwa w winnym krzewie. Jeżeli jesteśmy z Nim zjednoczeni, możemy przynieść owoc – a tym jest zażyłość z Chrystusem.

Jest to trwanie w Jezusie, przywiązanie do Niego, rozmawianie z Nim. Pamiętam, że w diecezji, w której byłem przedtem, na zakończenie kursu katechetycznego wychodzący mówili: „Mam tytuł katechety!”. Zawsze musimy pamiętać, że nie chodzi o tytuł. Zakończyłeś tylko niewielki odcinek drogi. Chodzi o postawę, o przebywanie z Jezusem przez całe życie. Jest to trwanie w obecności Pana, pozwolenie, aby On na nas spoglądał. Chciałbym was zapytać: jak przebywacie w obecności Pana? Spojrzenie na Pana, na tabernakulum. Co czynicie? Ktoś mi powie: rozmyślam, mówię. Ale czy pozwalasz, by Pan na ciebie spoglądał? On na nas patrzy. Jest to sposób modlitwy. Pozwalasz, by Pan na ciebie patrzył? Jak to się robi? Patrz na tabernakulum i pozwól na siebie patrzeć! To proste. Może trochę nudne. Zasypiam. Śpij! On i tak na ciebie patrzy. Ale bądź pewien, że On na ciebie patrzy! A to jest znaczenie ważniejsze niż tytuł katechety! Jest częścią bycia katechetą! A to rozpala serce, podtrzymuje ogień przyjaźni z Panem, sprawia, iż czujesz, że On naprawdę na Ciebie patrzy, jest blisko ciebie i cię kocha. Podczas jednego z wyjazdów tutaj w Rzymie podszedł do mnie pewien pan, stosunkowo młody, i powiedział: cieszę się, Ojcze, że mogę Cię poznać, ale jestem zupełnie niewierzący, nie mam daru wiary. Rozumiał, że jest to dar. Co mi powiesz? Nie zniechęcaj się. On ciebie kocha. Pozwól, żeby na ciebie patrzył. Nic więcej. To samo mówię i wam: pozwólcie, żeby Pan na was patrzył. Rozumiem, że dla was nie jest to takie proste; zwłaszcza tym, którzy żyją w związku małżeńskim i mają dzieci, trudno znaleźć długi okres spokoju. Ale, dzięki Bogu, nie wszyscy muszą działać w ten sam sposób. W Kościele jest różnorodność powołań i różnorodność duchowych form. Ważne jest znalezienie odpowiedniego sposobu, aby być z Panem, a jest to możliwe w każdym stanie życia. W tym momencie każdy może zadać pytanie: jak ja żyję owym „przebywaniem” z Jezusem, owym trwaniem w Jezusie? Czy są chwile, kiedy zatrzymuję się w Jego obecności, w ciszy, pozwalam, aby na mnie spojrzał? Czy pozwalam, aby Jego ogień rozpalał moje serce? Jeśli w naszych sercach nie ma Bożego ciepła, Jego miłości, Jego czułości, jakże my, biedni grzesznicy możemy rozpalić serca innych?

2. Drugim elementem jest zaczynanie od Chrystusa, co oznacza naśladowanie Go w wychodzenie z siebie, aby pójść na spotkanie z drugim. Jest to doświadczenie piękne i trochę paradoksalne. Dlaczego? Gdyż ten, kto w centrum swojego życia umieszcza Chrystusa, stawia siebie poza centrum! Im bardziej jednoczysz się z Jezusem, a On staje się centrum Twojego życia, im bardziej sprawia On, że wychodzisz z siebie, decentralizuje ciebie i otwiera ciebie na innych. To właśnie jest prawdziwy dynamizm miłości, jest to poruszenie samego Boga! Bóg jest w centrum, ale zawsze jest darem z siebie, relacją, życiem, które przekazuje siebie… Takimi stajemy się także i my, jeśli trwamy zjednoczeni z Chrystusem. To On wprowadza nas w ten dynamizm miłości. Tam, gdzie jest prawdziwe życie w Chrystusie, tam jest otwartość na innych, jest wyjście z siebie, aby pójść na spotkanie bliźniego w imię Chrystusa. To właśnie jest pracą katechety – wychodzenie nieustannie z siebie ze względu na miłość, by zaświadczyć o Jezusie, mówić o Jezusie, głosić Jezusa. Jest to ważne, gdyż czyni to Pan i Pan nas przynagla, byśmy wyszli.

Serce katechety zawsze przeżywa ten ruch „skurcz – rozkurcz”: zjednoczenie z Jezusem – spotkanie z bliźnim. Skurcz – rozkurcz. Jeśli brakuje jednego z tych dwóch ruchów, serce przestaje bić, staje się martwe. Otrzymuje w darze kerygmat, i z kolei przekazuje go w darze. To słówko „dar”. Katecheta ma świadomość, że otrzymał dar: dar wiary i daje go w darze innym. To piękne. I nie bierze się procentów dla siebie. To wszystko, co otrzymuje – daje. To nie jest „interes”. To czysty dar: dar otrzymany i dar przekazany. Katecheta jest na tym skrzyżowaniu darów. Tak to jest w samej naturze kerygmatu: jest to dar rodzący misję, nieustannie pobudza, by wychodzić z siebie. Święty Paweł powiedział: „miłość Chrystusa przynagla nas”, ale owo „przynagla” można także przetłumaczyć jako „posiada nas”. Tak się dzieje: miłość cię pociąga i posyła, wciąga ciebie i daje innym. W tym napięciu porusza się serce chrześcijanina, a zwłaszcza serce katechety. Wszyscy zadajmy sobie pytanie: czy tak bije moje serce katechety: zjednoczenie z Jezusem i spotkanie z innymi? Z tym ruchem „skurczu – rozkurczu”? Czy karmi się relacją z Nim, lecz aby zanieść Go innym? A nie po to, żeby go zatrzymać. Powiem wam jedno: nie rozumiem, jak katecheta może stać nieruchomo: bez tego ruchu.

3. Trzeci element kontynuuje tę linię: zaczynanie od Chrystusa oznacza nie lękać się wraz z Nim iść na peryferie. Przychodzi mi na myśl historia Jonasza, postaci naprawdę interesującej, zwłaszcza w naszych czasach przemian i niepewności. Jonasz był człowiekiem pobożnym, żyjącym spokojnie, w sposób uporządkowany. Sprawiło to, że nabył bardzo wyraźne schematy i bardzo surowo osądzał wszystko i wszystkich według tych schematów. Wszystko było dla niego jasne. Taka jest prawda. Jest surowy. Z tego powodu, kiedy Pan wzywa go i każe mu pójść do wielkiego miasta pogańskiego, Niniwy, Jonasz nie ma na to ochoty. Iść tam – ja mam tutaj całą prawdę. Nie ma ochoty. Niniwa nie mieści się w jego schematach, jest na obrzeżach jego świata. Tak więc ucieka, umyka, wsiada na statek, który odpływa daleko. Przeczytajcie na nowo Księgę Jonasza! Jest krótka, ale jest to przypowieść bardzo pouczająca, zwłaszcza dla nas, którzy jesteśmy w Kościele.

Czego ona nas uczy? Uczy nas, byśmy się nie bali porzucać naszych schematów, aby iść za Bogiem, bo Bóg zawsze zmierza dalej. Ale powiem wam jedną rzecz – Bóg się nie lęka. Czy o tym wiedzieliście? Jest zawsze ponad naszymi schematami! Bóg nie obawia się peryferii. Ale jeśli wy chcecie znaleźć peryferie – znajdziecie je tutaj. Bóg jest zawsze wierny, jest twórczy. Ale słuchajcie – nie można zrozumieć katechety, który nie byłby twórczym. Twórczość jest jakby filarem bycia katechetą. Bóg twórczy nie jest zamknięty i dlatego nigdy nie jest surowy, przyjmuje nas, wychodzi nam na spotkanie, rozumie nas. Aby być wiernym, aby być kreatywnym, trzeba umieć się zmienić. Umieć się zmienić – dlaczego? Aby dostosować się do warunków, w których mam głosić Ewangelię. Aby trwać z Bogiem, trzeba umieć wyjść, nie obawiać się wyjścia. Jeśli jakiś katecheta daje się ogarnąć strachowi, jest tchórzem. Jeśli jakiś katecheta siedzi sobie spokojnie, staje się w końcu figurą muzealną. I jest ich sporo! Proszę was, nie bądźcie figurami muzealnymi! Jeśli jakiś katecheta jest surowy, to staje pokrytym zmarszczkami i jałowym. Pytam was: czy ktoś z was chce być tchórzem, figurą muzealną bądź jałowym?

To co teraz powiem, mówiłem już wiele razy, ale wypływa to z mego serca. Kiedy my chrześcijanie jesteśmy zamknięci w naszej grupie, ruchu, czy naszej parafii, w naszym środowisku, pozostajemy zamknięci, zdarza się to, co przytrafia się temu wszystkiemu, co jest zamknięte. Kiedy jakiś pokój pozostaje zamknięty, pojawia się zapach wilgoci, a jeśli jakaś osoba jest w tym pokoju zamknięta, to zapada na zdrowiu. Kiedy jakiś chrześcijanin jest zamknięty w swojej grupie, ruchu, czy parafii, zapada na zdrowiu. Kiedy natomiast wychodzi na ulice, na peryferie, może się mu przytrafić to, co komuś, to wychodzi na ulice – wypadek. Wiele razy widzieliśmy wypadki drogowe. Powiem wam: tysiąc razy bardziej wolę Kościół, który dozna wypadku, niż chory. Katechetę, który podejmie ryzyko, by wyjść, niż katechetę, który studiuje, ale zawsze pozostaje zamknięty i się rozchorował, może czasami na głowę!

Zwróćcie jednak uwagę! Jezus nie mówi: idźcie, radźcie sobie. Nie! Jezus mówi: Idźcie, Ja jestem z wami! To jest nasze piękno i moc: jeśli wyruszamy, wychodzimy, by nieść Jego Ewangelię z miłością, z autentycznym duchem apostolskim, szczerze, to On podąża wraz z nami, uprzedza nas, jest zawsze przed nami. Już nauczyliście się sensu tego hiszpańskiego słowa „primerea”. Tego nie mówię ja, ale Biblia. Pan mówi w Biblii: Ja jestem jak kwiat drzewa migdałowego. Dlaczego? Bo jest to pierwszy kwiat rozkwitający na wiosnę. On jest zawsze pierwszy. Ma to dla nas podstawowe znaczenie: Bóg nas zawsze uprzedza! Kiedy myślimy, że idziemy daleko, aż na najdalsze obrzeża i być może nieco się obawiamy, On w istocie już tam jest: Jezus czeka na nas w sercu tego brata, w jego zranionym ciele, w jego uciśnionym życiu, w jego duszy bez wiary. Jezus tam jest, w tym bracie. Wiecie, jedną z peryferii, która sprawia mi zawsze wielki ból, a co widziałem w poprzedniej diecezji, są dzieci, które nie potrafią zrobić znaku krzyża. W Buenos Aires jest wiele dzieci, które nie umieją zrobić znaku krzyża. To jest właśnie peryferia! Tam trzeba iść! A Jezus tam jest, czeka na ciebie, byś pomógł temu dziecku zrobić znak krzyża. On zawsze idzie przed nami.

Drodzy katecheci! Zakończyłem trzy punkty. Wciąż rozpoczynać od Chrystusa! Dziękuję wam za to, co czynicie, a przede wszystkim za to, że jesteście w Kościele, pośród Ludu Bożego w drodze, że wędrujecie wraz z Ludem Bożym. Trwajmy z Chrystusem – trwać w Chrystusie – spróbujmy być jeszcze bardziej zjednoczonymi z Nim; idźmy za Nim, naśladujmy Go w Jego wychodzeniu z miłością, w Jego wyjściu na spotkanie z człowiekiem; i wyjdźmy, otwórzmy drzwi, miejmy odwagę wydeptywać nowe drogi dla głoszenia Ewangelii. Niech Pan wam błogosławi a Maryja niech wam towarzyszy. Maryja jest nasza Matką, Maryja zawsze nas prowadzi do Jezusa! Pomódlmy się za siebie nawzajem do Maryi.

Tłumaczenie: vatican.va/ Radio Maryja

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/przemowienie-papieza-franciszka-wygloszone-do-uczestnikow-miedzynarodowego-kongresu-katechetycznego/

***

Środa, 25 września 2013

Papież zaprosił Jasną Górę do wspólnego czuwania

12 października odbędzie się światowe czuwanie w ramach Międzynarodowego Dnia Maryjnego. Wydarzenie związane jest z Rokiem Wiary. Ojciec Św. Franciszek zaprosił do wspólnej modlitwy 10 sanktuariów Maryjnych świata. Wśród nich nasze narodowe sanktuarium – Jasną Górę

Czuwanie trwać będzie od godz. 18.00 do 22.00 w różnych miejscach świata i w różnych językach. Modlitwa będzie transmitowana za pomocą łączy telewizyjnych.

Do włączenia się w nie zaproszono obok Jasnej Góry sanktuaria: w Lourdes (Francja), Banneux (Belgia), Nazarecie (Izrael), Buenos Aires (Argentyna), Aparecidzie (Brazylia), Nairobi (Kenia), Akita (Japoni), Vailankanny (Indie) i Waszyngtonie (U.S.A.)

***

Niedziela, 22 września 2013

Bądźcie prawdziwymi dziećmi Maryi i Kościoła

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka przed modlitwą „Anioł Pański”

Drodzy bracia i siostry,

Pozdrawiam was serdecznie przed zakończeniem tej celebracji eucharystycznej, dziękując zwłaszcza moim braciom biskupom Sardynii. Tutaj, u stóp Matki Bożej, chciałbym podziękować wszystkimi i każdemu z osobna, drodzy wierni, księża, zakonnicy i zakonnice, przedstawicielom władz, a w sposób szczególny tym, którzy pomogli zorganizować tę wizytę duszpasterską.

Przede wszystkim chcę was zawierzyć Maryi, Matce Bożej z Bonaria. Ale w tej chwili myślę o wszystkich licznych sanktuariach maryjnych na Sardynii: wasza ziemia jest silnie powiązana z Maryją. Jest to więź, którą wyrażacie w swej pobożności i w swej kulturze.

Bądźcie zawsze prawdziwymi dziećmi Maryi i Kościoła i ukazujcie to swoim życiem, idąc za przykładem świętych.

W związku z tym pamiętajmy, że wczoraj w Bergamo został ogłoszony błogosławionym Tomasz Acerbis z Olery, brat kapucyn, który żył na przełomie XVI i XVII wieku. Dziękujmy Bogu za tego świadka pokory i miłości Chrystusa!

A teraz odmówmy wspólnie modlitwę „Anioł Pański”.

Tłumaczenie: vatican.va

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/54561,badzcie-prawdziwymi-dziecmi-maryi-i-kosciola.html

***

Sobota, 21 września 2013

Chrystus na nas patrzy

„Prawdziwe miłosierdzie wymaga odrobiny odwagi: przezwyciężajmy lęk przed zbrudzeniem sobie rąk, by pomagać potrzebującym” – ten dzisiejszy papieski wpis na Twitterze dobrze koresponduje z poranną homilią Ojca Świętego Franciszka wygłoszoną podczas Mszy św. sprawowanej w Domu Świętej Marty.

Liturgiczne święto Mateusza Apostoła i Ewangelisty to dzień dla Jorge Bergoglio niezwykle znaczący: dokładnie 60 lat temu, gdy miał 17 lat, odkrył w sobie powołanie kapłańskie. Może właśnie dlatego papieskie rozważanie skupiło się na Jezusowym spojrzeniu, które spoczęło na celniku Mateuszu i całkowicie przemieniło jego życie – przypomina Radio Watykańskie.

– Mówimy: to spojrzenie go nawróciło. Zaledwie poczuł w sercu spojrzenie Jezusa, wstał i poszedł za Nim. I to jest prawda: Jezusowe spojrzenie zawsze nas podrywa. To spojrzenie nas podnosi, nigdy nie pozostawia na miejscu. Ale też nigdy nie uniża, nie upokarza. Zaprasza cię do powstania – wskazał Ojciec Święty, dodając, że „to spojrzenie niesie cię ku wzrastaniu, kroczeniu naprzód, zachęca cię, bo cię kocha”. – Daje ci odczuć, że On cię kocha. I to właśnie daje odwagę, by iść za Nim. «On wstał i poszedł za Nim» – zaznaczył Franciszek.

W dzisiejszej homilii Ojciec Święty zwrócił ponadto uwagę, że Jezusowe spojrzenie nie miało nic z jakiejś hipnozy czy magii. Ono po prostu odkrywało prawdę o człowieku, nawet jeśli był on grzesznikiem, jak Piotr, który wyparł się swojego Mistrza, czy dobry łotr proszący o miłosierdzie na krzyżu – wskazuje watykańska rozgłośnia. Dlatego właśnie tak lgnęli do Jezusa celnicy i grzesznicy, czując to spojrzenie.

– Gdy Jezus na nich spoglądał, musieli oni odczuwać coś na kształt dmuchnięcia w żar: doznali wewnętrznego ognia oraz tego, że Jezus ich podnosi, przywraca im godność. Spojrzenie Jezusa zawsze czyni nas godnymi, daje nam godność. To jest hojne spojrzenie. «Ależ popatrz, co to za nauczyciel: ucztuje z miejskimi śmieciami!» – powiedział Papież do zgromadzonych na Eucharystii. – A jednak pod tymi śmieciami był żar pragnienia Boga, żar Bożego obrazu, który pragnął, by ktoś mu pomógł przemienić się w płomień. I to właśnie czyniło Jezusowe spojrzenie – zaznaczył Papież.

Jednocześnie Franciszek dodał, że to spojrzenie odczuwa każdy z nas i to wiele razy, gdy spotyka się z głoszeniem Dobrej Nowiny, gdy doświadcza odpuszczenia grzechów czy pomocy ze strony przyjaciół.

– My wszyscy staniemy wobec tego cudownego spojrzenia. A wtedy idźmy dalej przez życie w pewności, że On na nas patrzy. A On także nas oczekuje, by spojrzeć na nas w sposób ostateczny. I to ostatnie spojrzenie Jezusa na nasze życie będzie trwało wiecznie – zaznaczył w homilii Franciszek, którego słowa cytuje Radio Watykańskie.

Kończąc homilię, Papież powiedział: Chciałbym prosić tych wszystkich świętych, na których spojrzał Jezus, aby nas przygotowali zarówno do tego spojrzenia w życiu, jak i do tego ostatecznego, a zarazem pierwszego spojrzenia Jezusa.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/54514,chrystus-na-nas-patrzy.html

*

Papież wzywa Kościół do większej obecności w mediach

Papież Franciszek zwrócił uwagę duchownych na potrzebę “większej obecności Kościoła w świecie środków przekazu” , aby w ten sposób móc lepiej rozumieć “oczekiwania, wątpliwości i nadzieje” współczesnych.

Papież wypowiadał się podczas audiencji dla uczestników zgromadzenia Papieskiej Rady do spraw Komunikacji Społecznej. Zachęcił zebranych do szerszego korzystania z nowych technologii medialnych, ale jednocześnie podkreślił, że ważna jest treść przekazu nie “uzyskanie nowoczesnych technologii, chociaż są one potrzebne do aktualnej i znaczącej obecności Kościoła”.

 Na wstępie spotkania zwrócił uwagę na znaczenie mediów  w  kwestii ogólnoludzkiej komunikacji.

“Środki przekazu stopniowo stały się dla wielu ich zwykłym środowiskiem, siecią, za której pomocą ludzie się komunikują i rozszerzają horyzont swych kontaktów i więzi” – powiedział Ojciec św.

Jednocześnie ostrzegł przed “ograniczeniami i szkodliwymi aspektami tego środowiska”. Franciszek zachęcał duchownych do udziału w dialogu ze współczesnymi mężczyznami i kobietami, aby w ten sposób postarać się lepiej zrozumieć ich “oczekiwania, wątpliwości i nadzieje”.

“W erze obecnej, erze globalizacji, jesteśmy świadkami coraz większej dezorientacji i samotności; utrudnia to nawiązywanie głębszych więzi. Trzeba więc umieć prowadzić dialog. Nasza obecność powinna polegać na słuchaniu, prowadzeniu dialogu i zachęcaniu “ – powiedział Franciszek.

Papież dodał, że nie jest to “problem o charakterze głównie technologicznym”.

“Trzeba bowiem zadać sobie pytanie: czy potrafimy, również na tym polu, głosić Chrystusa?”, “rozgrzać serca” współczesnych ludzi – wyjaśnił Ojciec św.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-wzywa-kosciol-do-wiekszej-obecnosci-w-mediach/

*

Wypowiedź Papieża traktowana wybiórczo

Słowa Franciszka są traktowane przez media wybiórczo – zauważa ks. bp Henryk Tomasik. Do takich spraw ordynariusz radomski zaliczył pojawiającą się w polskich środkach przekazu interpretację słów Ojca Świętego, jakoby wzywał on księży do zaprzestania zbierania pieniędzy za posługi religijne.

- Problemy rodzą się wówczas, gdy zamiast tekstów Ojca Świętego pojawiają się komentarze, które bardzo wybiórczo traktują przesłania Franciszka. Do takich zalicza się temat ofiar składanych przy okazji posług księży – wskazał pasterz radomskiego Kościoła, którego słowa przytacza Katolicka Agencja Informacyjna.

Jednocześnie ks. bp Tomasik przytoczył polskie tłumaczenie papieskiej wypowiedzi: „Pewnego razu pewien ksiądz, nienależący zresztą do mojej diecezji, ale z innej diecezji, powiedział mi: «Ja nie każę za nic płacić, nawet za intencje mszalne. Mam tu puszkę i ludzie zostawiają w niej tyle, ile chcą. Ale, Ojcze, ja prawie podwoiłem to, co miałem wcześniej!» [Dzieje się tak], ponieważ ludzie są wielkoduszni, a Bóg błogosławi takim rzeczom!”.

- Czy komentarze w tym duchu były publikowane w polskich mediach? Z całą pewnością nie. Ojciec Święty punktuje różne sprawy dotyczące życia chrześcijańskiego, natomiast niektóre media traktują je wybiórczo. Nie mówiło się dużo o wypowiedzi Ojca Świętego na temat odpowiedzialności za słowa, gdy użył słowa „plotkarstwo” – zauważył hierarcha i dodał, że Ojciec Święty Franciszek „stawia wymagania wszystkim: biskupom, księżom i wiernym”.

- I ważne, abyśmy wszyscy dobrze odczytali słowa Papieża i zwracali uwagę na Ewangelię, jak ją stosować w codziennym życiu – zwrócił uwagę ks. bp Tomasik, podkreślając, że „niebezpiecznie jest pozostawanie na poziomie newsa, sensacji czy jednego wyrwanego z kontekstu zdania”.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/54509,wypowiedz-papieza-traktowana-wybiorczo.html

***

Piątek, 20 września 2013

Pieniądz czyni nas bałwochwalcami

Pieniądz psuje myślenie i wiarę, prowadząc nas na manowce. Z bałwochwalczego stosunku do pieniądza rodzi się bowiem próżność i pycha, które czynią nas „maniakami pustoty” – zaznaczył Ojciec Święty Franciszek w homilii podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty.

Papież nawiązał w homilii do pierwszego czytania liturgicznego, w którym św. Paweł ostrzega przed chciwością. Franciszek zwrócił przy tym uwagę, że dotyczy to także spraw religii, które mogą stanowić zasłonę dla robienia własnych interesów. Takie podejście owocuje „korupcyjną mentalnością” będącą pułapką bez wyjścia – podaje Radio Watykańskie.

– Nie możesz służyć Bogu i mamonie. Nie da się! Albo jedno, albo drugie! To nie jest komunizm, to czysta Ewangelia! To są słowa Jezusa! Co się dzieje z pieniądzem? Pieniądz daje ci na początek pewien dobrobyt. No dobrze, potem czujesz się trochę ważniejszy i przychodzi próżna chwała – wskazał Franciszek i dodał: Czytaliśmy o tym w psalmie, że ta próżność przychodzi.

– Ona do niczego nie służy, ale czujesz się kimś ważnym: to właśnie jest próżność. A stąd niedaleko do pychy, dumy. Są to trzy stopnie: bogactwa, próżność i pycha – powiedział wiernym w homilii Papież.

Ponadto – jak dodaje Radio Watykańskie – Ojciec Święty podkreślił, że nikt nie może się zbawić za pieniądze. Jednak diabeł zawsze podsuwa te pokusy: samowystarczalności, zaszczytów i wreszcie pychy.

- Ktoś jednak powie: „Ale przecież znam Dziesięć Przykazań i żadne z nich nie mówi źle o pieniądzach. Przeciwko któremu z nich się grzeszy, gdy działa się dla pieniędzy?”. Odpowiadam: przeciwko pierwszemu! Grzeszysz bałwochwalstwem! Oto dlaczego: bo pieniądz staje się bożkiem, któremu oddajesz cześć! I dlatego Jezus mówi nam, że nie możemy służyć bożkowi pieniądza i Bogu żywemu. Albo jednemu, albo drugiemu – podkreślił Następca Benedykta XVI, jednocześnie wyjaśniając: „Pierwsi Ojcowie Kościoła – mówię o wieku III, między rokiem 200 i 300 – powiadali mocno: „Pieniądz to diabelskie łajno”. Jest tak dlatego, że czyni nas bałwochwalcami, psuje nasz umysł pychą, sprawia, że stajemy się maniakami spraw próżnych i oddala nas od wiary, korumpuje”.

Watykańska rozgłośnia dodaje, iż Franciszek zachęcił wiernych, cytując św. Pawła, do podążania „za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością wytrwałością, łagodnością”. Jak wskazał, wymaga to pewnej ascezy idącej pod prąd próżności i pych, oraz łaski Bożej, by nie wpaść w pułapkę bałwochwalstwa pieniędzy.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/54403,pieniadz-czyni-nas-balwochwalcami.html

***

Środa, 18 września 2013

Kościół – miłosierna matka każdego z nas

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas środowej audiencji w Watykanie

Drodzy bracia i siostry,

Dzisiaj raz jeszcze wracam do obrazu Kościoła jako matki. Bardzo mi się on podoba, gdyż wydaje mi się, że mówi nam nie tylko o tym, jaki jest Kościół, ale także jakie oblicze ten nasz Kościół powinien coraz bardziej przybierać.

Spoglądając ciągle na nasze mamy, na to wszystko, co czynią, czym żyją, co znoszą dla swych dzieci, kontynuując to, co powiedziałem w minioną środę, chciałbym podkreślić trzy rzeczy. Co czyni matka?

1. Naucza nas podążania w życiu, uczy, by dobrze przejść przez życie, umie ukierunkowywać dzieci, stara się zawsze wskazywać właściwą drogę życiową, żebyśmy się rozwijali i stawali dorosłymi. Czyni to czule, z uczuciem, z miłością, zawsze, także wówczas, gdy stara się wyprostować naszą drogę, bo się nieco w życiu gubimy, czy obieramy drogi prowadzące w stronę urwiska. Matka wie, co jest ważne, aby dziecko dobrze przeszło przez życie i nie nauczyła się tego z książek, ale ze swojego serca.

Kościół czyni to samo: ukierunkowuje nasze życie, daje nam nauczanie, by dobrze podążać. Pomyślmy o Dziesięciorgu Przykazaniach: wskazują nam drogę, jaką trzeba przemierzyć, żeby dojrzeć, aby mieć pewne punkty w naszym sposobie zachowania. A są one owocem czułości, miłości samego Boga, który nam je dał. Możecie mi powiedzieć, ależ są to polecenia! Są zestawem zakazów. Chciałbym was zachęcić, abyście je przeczytali – może je trochę zapomnieliście – a następnie przemyśleli w sposób pozytywny. Zobaczycie, że dotyczą naszego sposobu zachowania względem Boga, wobec nas samych i wobec innych, dokładnie tego, czego uczy nas mama, abyśmy dobrze żyli. Zachęcają nas, byśmy nie czynili sobie bożków materialnych, które nas z kolei zniewalają, abyśmy pamiętali o Bogu, abyśmy szanowali rodziców, byli uczciwi, szanowali drugiego człowieka… Spróbujcie tak je postrzegać i traktować je, jakby były słowami, pouczeniami, jakie daje mama, by dobrze przeżyć życie. Matka nigdy nie naucza tego, co jest złe, chce jedynie dobra swoich dzieci – i tak też czyni Kościół.

2. Po drugie, chciałbym wam powiedzieć, że kiedy dziecko dorasta, staje się dorosłym, obiera swoją drogę, podejmuje odpowiedzialność, chodzi na własnych nogach, czyni to, co chce, to czasami zdarza się, że schodzi z drogi, przytrafia się jakiś wypadek.

Mama zawsze, w każdej sytuacji ma cierpliwość, by towarzyszyć dzieciom. Pobudza ją siła miłości. Mama potrafi dyskretnie, czule towarzyszyć drodze dzieci, a kiedy popełnią błędy, zawsze znajduje sposób, by zrozumieć, żeby być blisko, żeby pomóc. Mówimy, że mama potrafi „brać odpowiedzialność”, „zadziałać” na rzecz swoich dzieci, to znaczy jest zawsze gotowa, żeby je bronić. Myślę o matkach cierpiących z powodu uwięzienia swoich dzieci czy też trudnej sytuacji, w której się znalazły: nie pytają, czy dzieci były winne, czy też nie. Nadal je kochają i często doznają upokorzeń, ale się nie lękają, nie przestają dawać siebie.

Taki jest Kościół. Jest miłosierną matką, która rozumie, stara się zawsze pomóc, dodać otuchy także w obliczu swoich dzieci, które pobłądziły i błądzą, nigdy nie zamyka bram Domu. Nie osądza, lecz daje Boże przebaczenie, daje miłość Boga, która zachęca do podjęcia drogi na nowo, także tym swoim dzieciom, które wpadły do głębokiej otchłani, nie lęka się wejścia w ich noc, aby dać nadzieję.

3. I ostatnia myśl. Mama umie także prosić, pukać do każdych drzwi dla swoich dzieci, nie kalkulując, z miłością. Myślę o tym, jak matki potrafią kołatać także i przede wszystkim do bramy Bożego serca! Mamy modlą się bardzo za swoje dzieci, zwłaszcza za te najsłabsze, za najbardziej potrzebujące, za te, które obrały w życiu drogi niebezpieczne czy też błędne.

Niedawno sprawowałem Mszę św. w kościele św. Augustyna, tutaj w Rzymie, gdzie są przechowywane relikwie jego matki, św. Moniki. Ileż modlitw zaniosła do Boga ta święta matka za syna, ileż łez wylała! Myślę o was, drogie mamy: jak bardzo się modlicie za swoje dzieci, niestrudzenie! Módlcie się nadal, zawierzajcie swoje dzieci Bogu. On ma wielkie serce!

Ale to samo czyni Kościół: przez modlitwę umieszcza w rękach Boga wszystkie sytuacje swoich dzieci. Ufamy w moc modlitwy Matki Kościoła: Pan nie pozostaje nieczuły! Potrafi nas zawsze zadziwić, kiedy się tego nie spodziewamy! Matka Kościół to wie!

To właśnie były myśli, które dziś chciałem wam przekazać: widzimy w Kościele dobrą matkę, wskazującą nam drogę, którą mamy przejść w życiu, matkę, która zawsze umie być cierpliwa, miłosierna, wyrozumiała i potrafi umieszczać nas w rękach Boga.

Tłumaczenie: Radio Watykańskie

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/54199,kosciol-milosierna-matka-kazdego-z-nas.html

***

Wtorek, 17 września 2013

Kościół jest naszą matką

Kościół jest odważny jak kobieta, która broni swoich dzieci, aby je doprowadzić na spotkanie ze swym Oblubieńcem – wskazał Ojciec Święty Franciszek podczas porannej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty.

Wychodząc od przedstawionego w dzisiejszej Ewangelii (Łk 7, 11-17) spotkania Pana Jezusa z wdową z Naim, której jedyny syn zmarł, Ojciec Święty mówił o „wdowieństwie” Kościoła, który przemierza dzieje, starając się spotkać Pana – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI).

Nawiązując do tego spotkania, Franciszek zaznaczył, że Pan Jezus potrafi cierpieć wraz z nami, być blisko naszych cierpień i uczynić je swoimi. W przypadku owej wdowy okazał jej współczucie, wiedząc doskonale, jaka była jej sytuacja w ówczesnym społeczeństwie. Papież ponadto zwrócił uwagę, że Chrystus okazuje wdowom szczególną miłość, troszczy się o nie. Jednocześnie zauważył, że owa wdowa jest poniekąd ikoną Kościoła, gdyż jest on w pewnym sensie wdową.

– Jego Oblubieniec oddalił się, a on podąża w dziejach, ufając, że Go znajdzie, że spotka Go i będzie Jego definitywną oblubienicą. Ale obecnie Kościół jest sam. Pan nie jest dostrzegalny oczyma. Kościół posiada więc pewien wymiar wdowieństwa – podkreślił Ojciec Święty i porównał Kościół do dzielnej wdowy, która broni swoich dzieci, podobnie jak wdowa, która szła do skorumpowanego sędziego, by bronić swojej sprawy, i ostatecznie wygrała.

– Kościół – nasza matka jest mężny! Posiada odwagę kobiety, która wie, że musi bronić swoich dzieci i doprowadzić je na spotkanie ze swoim Oblubieńcem – zaznaczył Ojciec Święty.

Jednocześnie przypomniał postacie wdów, o których mówi Pismo Święte, zwłaszcza mężną wdowę, matkę siedmiu braci machabejskich, którzy zostali zabici, bo nie zaparli się Boga. Papież podkreślił, iż Biblia powiada, że kobieta ta mówiła do swych synów w dialekcie, w ojczystym języku, „w tym języku prawdziwej ortodoksji, który wszyscy rozumiemy, w języku katechizmu”, który „daje nam właśnie siłę, by iść na walkę ze złem”.

– Ten wymiar wdowieństwa Kościoła, który kroczy przez dzieje, mając nadzieję na spotkanie, na znalezienie swego Oblubieńca… Takim jest Kościół – nasza matka! Jest to Kościół, który, gdy jest wierny, umie płakać. Kiedy Kościół nie płacze, jest z nim coś nie tak. Opłakuje swe dzieci i modli się! Kościół, który kroczy naprzód i sprawia, że jego dzieci wzrastają, daje im siłę i towarzyszy im aż do ostatniego rozstania, żeby złożyć je w rękach swego Oblubieńca, którego także spotka na końcu – powiedział Franciszek do zgromadzonych na Eucharystii w kaplicy Domu Świętej Marty i dodał: – To jest Kościół – nasza matka!– Dostrzegam go w tej płaczącej wdowie. A co Pan mówi Kościołowi? „Nie płacz! Jestem z tobą, towarzyszę tobie, czekam ciebie tam, na zaślubinach, na ostatecznych zaślubinach, zaślubinach Baranka. Stań. Ten syn twój, który był umarły, teraz żyje!” – zauważył Papież.

Franciszek zaznaczył, że jest to dialog Pana Jezusa z Kościołem. Broni on dzieci, lecz kiedy widzi, że są martwe, płacze, a Pan jemu mówi: „jestem z tobą, a twoje dziecko jest ze Mną”. Jezus, podobnie jak kazał młodzieńcowi z Naim powstać z łoża śmierci, tak też wiele razy nam mówi, byśmy powstali, gdy jesteśmy martwi z powodu grzechu, i poszli prosić o przebaczenie. Co czyni Jezus, kiedy nam przebacza, obdarza nas życiem na nowo? Zwraca nas naszej matce.

– Nasze pojednanie z Bogiem nie kończy się na dialogu. „Ja, ty i ksiądz, który obdarza mnie przebaczeniem”. Kończy się, gdy On przywraca nas matce. Tam kończy się pojednanie, ponieważ nie ma drogi życia, nie ma przebaczenia, nie ma pojednania poza matką Kościołem – wskazał Ojciec Święty Franciszek. Na zakończenie swej homilii Papież poprosił Boga, by obdarzał wiernych łaską zaufania do  Kościoła matki, który nas broni, naucza, powoduje nasz rozwój i uczy nas mówienia w owym dialekcie, języku ojczystym.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/54115,kosciol-jest-nasza-matka.html

*

Franciszek przybędzie do Asyżu

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/54101,franciszek-przybedzie-do-asyzu.html

***

Poniedziałek, 16 września 2013

Módlmy się za rządzących – Dobry katolik miesza się do polityki

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/53991,modlmy-sie-za-rzadzacych.html

***

Niedziela, 15 września 2013

Radością Boga jest przebaczenie

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka przed modlitwą „Anioł Pański”

Drodzy bracia i siostry!

W dzisiejszej liturgii czytamy 15 rozdział Ewangelii św. Łukasza, który zawiera trzy przypowieści o miłosierdziu: o zagubionej owcy, o utraconej monecie, a następnie najdłuższą z nich, typową dla św. Łukasza, o ojcu i dwóch synach, synu „marnotrawnym” i synu, który uważa siebie za sprawiedliwego.

Wszystkie te trzy przypowieści mówią o radości Boga. Co jest radością Boga? Przebaczenie. Radością Boga jest przebaczenie! To radość pasterza, który odnajduje swoją owcę; radość kobiety, która znajduje swoją monetę; to radość ojca, który ponownie przyjmuje w domu syna, który się zagubił, był jak umarły, a powrócił do życia. Jest tutaj cała Ewangelia, całe chrześcijaństwo! Ale zauważcie – to nie jest uczucie, to nie jest ideologizowanie dobra! Wręcz przeciwnie, miłosierdzie jest prawdziwą siłą, która może ocalić człowieka i świat z „raka” jakim jest grzech, zło moralne, duchowe. Tylko miłość wypełnia pustki, negatywne otchłanie, jakie zło otwiera w sercach i w historii.

Jezus jest cały miłosierdziem, cały miłością: jest Bogiem, który stał się człowiekiem. Każdy z nas jest ową owcą zagubioną, tą utraconą monetą. Każdy z nas jest owym synem, który zmarnował swoją wolność idąc za fałszywymi bożkami, iluzjami szczęścia i wszystko utracił. Ale Bóg o nas nie zapomina, Ojciec nigdy nas nie opuszcza. Szanuje naszą wolność, ale zawsze pozostaje wierny. A kiedy do Niego powrócimy, wita nas jak synów w swoim domu, bo nigdy, nawet na chwilę, nie przestał nas z miłością oczekiwać. A jego serce cieszy się z powodu każdego dziecka, które powraca.

Na czym polega niebezpieczeństwo? Że zakładamy, iż jesteśmy sprawiedliwi; że osądzamy innych. Osądzamy też Boga, ponieważ uważamy, że powinien ukarać grzeszników, skazać ich na śmierć, a nie przebaczać. Wtedy właśnie narażamy się na to, że będziemy poza domem Ojca! Podobnie jak starszy brat z przypowieści, który zamiast być zadowolony, bo powrócił jego brat, złości się na ojca, który go przyjął i wyprawia ucztę. Jeśli w naszym sercu nie ma miłosierdzia, radości przebaczenia, to nie jesteśmy w komunii z Bogiem, nawet jeśli będziemy przestrzegać wszystkich przykazań, bo to miłość zbawia, a nie tylko praktykowanie przykazań. To miłość Boga i bliźniego jest wypełnieniem wszystkich przykazań.

Jeżeli żyjemy według prawa: „oko za oko, ząb za ząb”, nie wyjdziemy ze spirali zła. Zły jest sprytny i łudzi nas, że możemy zbawić siebie i świat z naszą ludzką sprawiedliwością. W rzeczywistości tylko Boża sprawiedliwość może nas zbawić! A sprawiedliwość Boża objawia się na krzyżu. Krzyż jest osądem Boga wobec każdego z nas i wobec świata. Ale jak Bóg nas sądzi? Dając za nas swoje życie! Oto najwyższy akt sprawiedliwości, który pokonał raz na zawsze księcia tego świata. A ten najwyższy akt sprawiedliwości jest także miłosierdziem. Jezus wzywa nas wszystkich do podążania tą ścieżką: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36 ). Przyzywajmy teraz wstawiennictwa Maryi, Matki Miłosierdzia.

[po modlitwie:] Drodzy bracia i siostry! Wczoraj w Argentynie został ogłoszony błogosławionym Józef Gabriel Brochero, kapłan diecezji Córdoba, urodzony w 1840, a zmarły w 1914 roku. Kierując się miłością Chrystusa, poświęcił się całkowicie swej owczarni, aby wszystkich doprowadzić do królestwa Bożego z wielkim miłosierdziem i gorliwością o zbawienie dusz. Był z ludźmi i starał się wielu z nich przyprowadzić na rekolekcje. Pod koniec życia oślepł i był trędowaty, ale pełen radości, radości Dobrego Pasterza!

Pragnę dołączyć się do radości Kościoła w Argentynie z powodu beatyfikacji tego wzorowego duszpasterza, który na grzbiecie muła niestrudzenie przemierzał pustynne drogi swojej parafii, szukając dom po domu, ludzi, którzy zostali jemu powierzeni, aby ich doprowadzić do Boga. Prośmy Chrystusa, za wstawiennictwem nowego błogosławionego, aby jak najwięcej kapłanów, naśladując proboszcza z Brochero, oddawało swoje życie w służbie ewangelizacji, zarówno klęcząc przed krzyżem, jak też świadcząc wszędzie miłość i miłosierdzie Boga.

Dziś w Turynie kończy się Tydzień Społeczny katolików włoskich na temat: „Rodzina, nadzieja na przyszłość społeczeństwa włoskiego”. Pozdrawiam wszystkich uczestników i cieszę się z dużego zaangażowania w Kościele we Włoszech z rodzinami i dla rodzin, będący silnym bodźcem także dla instytucji i dla całego kraju. Odwagi! Podążajcie tą drogą!

Serdecznie pozdrawiam wszystkich obecnych pielgrzymów: rodziny, grupy kościelne, młodzież. W szczególności pozdrawiam wiernych z Dresano, Taggì di Sotto i Torre Canne di Fasano; UNITALSI z Ogliastra, dzieci z Trydentu, które wkrótce otrzymają Pierwszą Komunię św., dzieci z Florencji i „Spider Club Italia”.

Życzę wszystkim dobrej niedzieli i smacznego obiadu!

Tłumaczenie: vatican.va

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-franciszek-radoscia-boga-jest-przebaczenie/

***

Sobota, 14 września 2013

Do tajemnicy krzyża jedynie przez modlitwę i łzy

Tajemnica krzyża jest dla człowieka wielkim misterium i można się do niej zbliżyć jedynie przez modlitwę i łzy – powiedział Papież Franciszek podczas dzisiejszej Eucharystii, sprawowanej w święto Podwyższenia Krzyża Świętego w Domu Świętej Marty.

Jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna, Ojciec Święty podkreślił, że w tajemnicy krzyża odnajdujemy dzieje człowieka i dzieje Boga. Ojcowie Kościoła streszczali je, porównując przedstawione w Księdze Rodzaju drzewo poznania dobra i zła oraz drzewo Chrystusowego krzyża. – Drzewo poznania dobra i zła było początkiem wielu nieszczęść, natomiast drzewo krzyża prowadzi nas do zbawienia, do ocalenia. Wybacza zło. Jest to droga ludzkiej historii: pielgrzymowanie, aby znaleźć Jezusa Chrystusa, Odkupiciela, który z miłości daje swoje życie. Rzeczywiście, Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Drzewo krzyża zbawia nas wszystkich od konsekwencji tego drugiego drzewa, gdzie rozpoczęła się samowystarczalność, zarozumiałość, pycha chęci poznania przez nas wszystkiego zgodnie z naszą mentalnością, według naszych kryteriów, a także zgodnie z naszą zarozumiałością, według której jesteśmy i stajemy się jedynymi sędziami świata. To historia człowieka od jednego drzewa do drugiego – powiedział Ojciec Święty.

Papież dodał, że na krzyżu jest także „historia Boga”. Zechciał On bowiem wziąć na siebie nasze dzieje i podążać wraz z nami, stając się człowiekiem, przyjmując naszą kondycję sług, stawszy się posłusznym aż do śmierci na krzyżu. – Bóg idzie tą drogą ze względu na miłość! Nie ma innego wytłumaczenia: tylko miłość podejmuje takie czyny. Dzisiaj patrzymy na krzyż, dzieje człowieka i dzieje Boga. Spoglądamy na ten krzyż, gdzie można zasmakować owego miodu aloesu, miodu gorzkiego, tej gorzkiej słodyczy ofiary Jezusa. Ale jest to tajemnica tak wielka, że sami nie możemy dobrze jej dostrzec, nie tyle, aby ją zrozumieć – tak, zrozumieć… – ale by dogłębnie odczuć jej zbawcze znaczenie. Przede wszystkim tajemnicę krzyża można trochę zrozumieć na kolanach, na modlitwie, ale również poprzez łzy: to one bowiem przybliżają nas do tej tajemnicy – zaznaczył Franciszek.

Ojciec Święty dodał, że tajemnicy krzyża nigdy nie jesteśmy w stanie zrozumieć bez płaczu w głębi naszego serca. Chodzi o płacz skruchy, łzy brata i siostry, którzy widzą dużo ludzkiej nędzy i spoglądają na Jezusa, ale na kolanach, nigdy sami.

– Aby wejść w tę tajemnicę, która nie jest labiryntem, ale jest do nas nieco podobna, zawsze potrzebujemy Matki, ręki Matki. Niech Ona, Maryja, pozwoli nam odczuć, jak wielka i jak pokorna jest to tajemnica; jak bardzo słodka jak miód i gorzka jak aloes. Niech Ona nam towarzyszy na tej drodze, którą musimy przebyć osobiście. Każdy musi ją przejść! Wraz z Matką, płacząc i klęcząc – zakończył homilię Papież Franciszek.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/53863,do-tajemnicy-krzyza-jedynie-przez-modlitwe-i-lzy.html

***

Środa, 11 września 2013

Niech żyje święta matka Kościół!

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas środowej audiencji w Watykanie

 Drodzy Bracia i Siostry, dzień dobry!

W obecnym Roku Wiary wznawiamy dziś katechezy o Kościele. Wśród obrazów, jakie wybrał II Sobór Watykański, aby nam lepiej uzmysłowić naturę Kościoła, znajduje się obraz matki: Kościół jest naszą matką w wierze, w życiu nadprzyrodzonym (por. konstytucja dogmatyczna „Lumen gentium”, 6.14.15.41.42).

Jest to jeden z obrazów najczęściej używanych w pierwszych wiekach przez Ojców Kościoła i sądzę, że może on być użyteczny także dla nas. A dla mnie jest to najpiękniejszy obraz Kościoła – Kościół matka. W jakim sensie i w jaki sposób Kościół jest matką? Wyjdźmy od macierzyństwa ludzkiego: co czyni mama?

1. Przede wszystkim matka rodzi życie, niesie w swym łonie dziecko, a następnie rodząc, otwiera je na życie. Taki jest Kościół: rodzi nas w wierze przez Ducha Świętego, który czyni go płodnym, tak jak Maryję Pannę. Zarówno Kościół, jak i Maryja Panna są mamami, i to, co można powiedzieć o Kościele, można też powiedzieć o Matce Bożej, a to, co można powiedzieć o Matce Bożej, można też powiedzieć o Kościele.

Oczywiście wiara jest aktem osobowym: „wierzę”, jak osobiście odpowiadam Bogu, który daje się poznać i pragnie nawiązać ze mną przyjaźń (por. encyklika Lumen fidei, n. 39). Ale wiarę otrzymuję od innych, w rodzinie, we wspólnocie, która uczy mnie mówić „wierzę”, „wierzymy”.

Chrześcijanin nie jest samotną wyspą! Nie stajemy się sami chrześcijanami w jakimś laboratorium, nie stajemy się sami chrześcijanami o własnych siłach, lecz wiara jest darem Boga, który jest nam dany w Kościele i poprzez Kościół. A Kościół daje nam życie wiary w chrzcie św.: jest to wydarzenie, w którym rodzi on nas jako dzieci Boże, wydarzenie, w którym daje nam życie Boże, rodzi nas jak matka. Jeśli pójdziecie do baptysterium u św. Jana na Lateranie, przy papieskiej katedrze, w jego wnętrzu znajduje się łaciński napis, który nam mówi mniej więcej: „Tutaj rodzi się lud ze szczepu Bożego, poczęty w wodach płodnych Duchem Świętym. Matka Kościół rodzi w tych falach swe dzieci”.

Jakież to piękne, nieprawda? Pozwala nam to zrozumieć coś ważnego: nasza przynależność do Kościoła nie jest faktem zewnętrznym i formalnym, nie jest wypełnieniem danego nam kwestionariusza, lecz aktem wewnętrznym i życiodajnym.

Nie przynależymy do Kościoła, tak jak do jakiegoś stowarzyszenia, partii czy jakiejkolwiek innej organizacji. Więź ta ma charakter życiodajny, taki jaki mamy z naszą mamą, ponieważ jak stwierdza św. Augustyn: „Kościół jest rzeczywiście matką chrześcijan” (De moribus Ecclesiae, I, 30,62-63: PL 32, 1336).

Zadajmy sobie pytanie: jak postrzegam Kościół? Czy jestem wdzięczny także moim rodzicom za to, że dali mi życie, czy jestem wdzięczny Kościołowi, gdyż zrodził mnie przez chrzest w wierze? Jak wielu chrześcijan pamięta o dacie swego chrztu? Chciałbym się was tu obecnych zapytać – niech każdy odpowie sobie na to pytanie w swoim sercu: jak wielu z was pamięta datę swego chrztu? Trochę rąk podnosi się w górę. Jak wielu jednak nie pamięta. Niektórzy pewnie powiedzą – sądzę, że na Wielkanoc, inni – na Boże Narodzenie. Ale data chrztu jest datą naszych narodzin w Kościele, data, kiedy zrodziła nas Matka-Kościół. To wspaniałe!

A teraz zadanie domowe: kiedy wrócicie dziś do domu, postarajcie się poszukać jaka jest data waszego chrztu. Warto ją świętować, by podziękować Panu za ten dar. Czy to zrobicie? To zadanie, zadanie domowe. Czy kocham Kościół, tak jak się kocha swoją mamę, umiejąc też zrozumieć jego niedostatki?

Każda mama ma swoje wady. Wszyscy je mamy. Kiedy jednak mowa jest o wadach naszej mamy, zakrywamy je, kochamy je. Także Kościół ma swoje wady. Czy kocham go takim, tak jak mamę? Czy pomagamy mu, by był piękniejszy, bardziej autentyczny, bardziej zgodny z wolą Bożą? Te pytania wam pozostawiam. Nie zapominajmy jednak o zadaniach – odnaleźć datę mojego chrztu, aby zapadła w mojej serce i żeby ją świętować.

2. Matka nie tylko daje życie, ale bardzo troskliwie pomaga swoim dzieciom wzrastać, daje im mleko, karmi je, naucza, jak żyć, towarzyszy im, będąc nieustannie czujna, serdeczna, miłująca, także kiedy są dorosłe.

Czyniąc to, potrafi je także korygować, przebaczać im, zrozumieć, umie być blisko w chorobie, w cierpieniu. Jednym słowem dobra matka pomaga dzieciom w wyjściu z własnego zamknięcia, by nie zostawały wygodnie pod skrzydłami matczynymi, jak pisklęta z jednego lęgu pod skrzydłami kwoki. Kościół jako dobra matka czyni to samo: pomaga naszemu rozwojowi, przekazując Słowo Boże, będące światłem wskazującym drogę życia chrześcijańskiego, udzielając sakramentów.

Karmi nas Eucharystią, przynosi nam Boże przebaczenie przez sakrament pojednania, wspiera nas w chwili choroby namaszczeniem chorych. Kościół towarzyszy nam w całym życiu wiary, w całym życiu chrześcijańskim. Możemy więc zadać sobie jeszcze pytania: jaka jest moja relacja z Kościołem? Czy traktuję go jako matkę pomagającą mi w rozwoju jako chrześcijanina? Czy biorę udział w życiu Kościoła, czuję się jego częścią? Czy moja relacja z nim jest formalna, czy też życiodajna?

3. Trzecia krótka myśl. W pierwszych wiekach Kościoła było to bardzo jasne: Kościół, będąc matką chrześcijan, „czyniąc” chrześcijan, jest też przez nich „czyniony”. Kościół nie jest czymś różnym od nas samych, ale musi być postrzegany jako całość wierzących, jako „my” chrześcijan: ja, ty, my jesteśmy częścią Kościoła. Święty Hieronim pisał: „Kościół Chrystusowy jest niczym innym jak duszami tych, którzy wierzą w Chrystusa” (Tract. Ps 86: PL 26, 1084). Tak więc wszyscy żyjemy macierzyństwem Kościoła, duszpasterze i wierni. Niekiedy słyszę: „Wierzę w Boga, ale nie w Kościół”, „słyszałem, że Kościół coś powiedział – ale kiedy? – a księża mówią”. Ale Kościół to nie tylko księża – wszyscy jesteśmy Kościołem.

Kiedy więc mówisz, że wierzysz w Boga, ale nie wierzysz w Kościół, to mówisz, że nie wierzysz w siebie samego, to jest przecież sprzeczne samo w sobie. Wszyscy jesteśmy Kościołem, wszyscy, od tego dziecka niedawno ochrzczonego, które tutaj było, aż po biskupów, Papieża – wszyscy. Wszyscy jesteśmy Kościołem i wszyscy jesteśmy równi przed oczyma Boga. Wszyscy! I wszyscy jesteśmy wezwani, by wychowywać w wierze, do głoszenia Ewangelii.

Niech każdy zada sobie pytanie: co czynię, aby inni mogli dzielić ze mną wiarę chrześcijańską? Czy jestem płodny w mej wierze, czy też zamknięty? Kiedy powtarzam, że kocham taki Kościół, który nie byłby zamknięty w swojej zagrodzie, ale zdolny do wyjścia, by się ruszyć, pomimo pewnych zagrożeń, by nieść Chrystusa wszystkim, myślę o wszystkich – o mnie, o tobie, o każdym chrześcijaninie.

Myślę o wszystkich. Wszyscy mamy udział w macierzyństwie Kościoła, wszyscy jesteśmy Kościołem, wszyscy, aby światło Chrystusa dotarło aż do najdalszych krańców ziemi. Niech żyje święta matka Kościół! Powtórzmy wszyscy: Niech żyje święta matka Kościół!

tłum. Vatican.va

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/53547,niech-zyje-swieta-matka-kosciol.html

***

Sobota, 7 września 2013

Wojna jest porażką ludzkości

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone 7 września 2013 r. podczas czuwania modlitewnego w intencji pokoju w Syrii, na Bliskim Wschodzie i na świecie

«Bóg widział, że były dobre» (Rdz 1, 12.18.21.25). Biblijne opowiadanie o początku historii świata i ludzkości mówi nam o Bogu, który patrzy na stworzenie, niemal je kontempluje, i powtarza: to jest dobre. Pozwala nam to wniknąć do serca Boga i, właśnie z wnętrza Boga, otrzymujemy Jego przesłanie.

Możemy zadać sobie pytanie: jakie znaczenie ma to przesłanie? Co to przesłanie mówi mnie, tobie, nam wszystkim?

1. Mówi nam po prostu, że ten nasz świat w sercu i umyśle Boga jest «domem harmonii i pokoju» i jest miejscem, w którym wszyscy mogą znaleźć swoje miejsce i czuć się «u siebie», ponieważ jest to «dobre». Cały świat stworzony stanowi harmonijną całość, dobrą, lecz przede wszystkim ludzie, uczynieni na obraz i podobieństwo Boga, są jedną rodziną, w której więzi nacechowane są przez braterstwo rzeczywiste, a nie tylko deklarowane słowami: drugi i druga są bratem i siostrą, których należy kochać, a więź z Bogiem, który jest miłością, wiernością, dobrocią, odzwierciedla się we wszystkich więziach między ludzkimi istotami i wnosi harmonię w cały świat stworzony. Świat Boga jest światem, w którym każdy czuje się odpowiedzialny za drugiego człowieka, za dobro drugiego człowieka. Dziś wieczorem, podczas refleksji, postu, modlitwy każdy z nas, wszyscy myślimy w głębi duszy: czyż to nie jest właśnie świat, którego pragnę? Czyż to nie jest właśnie świat, który wszyscy nosimy w sercu? Czyż świat, którego pragniemy, nie jest światem harmonii i pokoju w nas samych, w relacjach z innymi, w rodzinach, w miastach, w krajach i między nimi? I czyż prawdziwa wolność wyboru dróg, którymi mamy iść w tym świecie, to nie jedynie ta, która wiedzie do dobra wszystkich i jest inspirowana przez miłość?

2. Lecz zadajmy sobie teraz pytanie: czyż to jest świat, w którym żyjemy? Stworzenie zachowuje swoje piękno, które napełnia nas zachwytem, i jest dobrym dziełem. Lecz są też «przemoc, podział, konflikt, wojna». Dzieje się tak wtedy, gdy człowiek, szczyt stworzenia, przestaje patrzeć na horyzont piękna i dobra, zamyka się w swoim egoizmie.

Kiedy człowiek myśli tylko o samym sobie, o swoich interesach i stawia siebie w centrum, kiedy daje się zauroczyć przez bożki panowania i władzy, kiedy stawia siebie na miejscu Boga, wówczas psuje wszystkie relacje, niszczy wszystko; i otwiera drzwi przemocy, obojętności, konfliktowi. Dokładnie to właśnie chce nam uświadomić fragment Księgi Rodzaju, który opowiada o grzechu ludzkiej istoty: człowiek wchodzi w konflikt z samym sobą, spostrzega, że jest nagi i kryje się, bo odczuwa strach (Rdz 3, 10), boi się spojrzenia Boga; oskarża kobietę, tą, która jest ciałem z jego ciała (w. 12), burzy harmonię ze światem stworzonym, posuwa się do tego, że podnosi rękę na brata, by go zabić. Czy możemy powiedzieć, że od harmonii przechodzi się do «dysharmonii»? Nie, nie istnieje «dysharmonia»: albo jest harmonia, albo popada się w nieład, gdzie panuje przemoc, starcie, konflikt, strach…

Ten właśnie nieład panuje, kiedy Bóg pyta sumienia człowieka: «Gdzie jest brat twój, Abel?». A Kain odpowiada: «Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?» (Rdz 4, 9). Do nas również skierowane jest to pytanie i nam również dobrze zrobi zadanie sobie tego pytania: Czyż jestem stróżem brata mego? Tak, jesteś stróżem brata twego! Być osobą ludzką znaczy być sobie nawzajem stróżami! Kiedy natomiast zostaje zburzona harmonia, następuje metamorfoza: brat, którego należy strzec i kochać, staje się przeciwnikiem i trzeba z nim walczyć, unicestwić go. Ileż przemocy rodzi się w tym momencie, ile konfliktów, ile wojen naznaczyło naszą historię! Wystarczy popatrzeć na cierpienie tylu braci i sióstr. Nie jest to kwestia koniunktury, ale taka jest prawda: my powodujemy, że w każdej formie przemocy i w każdej wojnie odradza się Kain. My wszyscy! I również dziś kontynuujemy tę historię walki z tym, kto jest naszym bratem. Również dziś pozwalamy, by kierowały nami bożki egoizmu, naszych interesów; i takie nastawienie trwa: wydoskonaliliśmy broń, nasze sumienia zasnęły, wysubtelniliśmy swoje racje, by się usprawiedliwić. Jakby to była rzecz normalna, dalej siejemy zniszczenie, ból, śmierć! Przemoc, wojna niosą tylko śmierć, mówią o śmierci! Przemoc i wojna mówią językiem śmierci!

Po chaosie potopu, deszcz przestał padać. Pojawiła się tęcza, a gołębica przyniosła gałązkę oliwną. Także i dziś myślę o tym drzewku oliwnym, które jak przedstawiciele różnych religii zasadziliśmy w Buenos Aires na Plaza de Mayo w roku 2000, błagając aby nigdy więcej nie było chaosu, błagając aby nigdy więcej nie było wojny, błagając o pokój.

3. W tym momencie zadaję sobie pytanie: Czy można pójść inną drogą? Czy możemy wyjść z tej spirali bólu i śmierci? Czy możemy na nowo nauczyć się chodzić i pójść drogami pokoju? Prosząc o pomoc Boga, pod macierzyńskim spojrzeniem Salus populi romani, Królowej Pokoju, chcę odpowiedzieć: Tak, to możliwe dla wszystkich! Dziś wieczorem chciałbym, byśmy ze wszystkich stron świata wołali: Tak, to możliwe dla wszystkich! A wręcz chciałbym, by każdy z nas, od najmłodszego po najstarszego, aż po tych, którzy są powołani do rządzenia krajami, odpowiedział: Tak, tego chcemy! Moja wiara chrześcijańska każe mi patrzeć na Krzyż. Jakże bardzo chciałbym, aby przez moment wszyscy ludzie dobrej woli popatrzyli na Krzyż! Tam można przeczytać odpowiedź Boga: tam na przemoc nie odpowiedziano przemocą, na śmierć nie odpowiedziano językiem śmierci. W ciszy Krzyża milczy zgiełk broni i przemawia język pojednania, przebaczenia, dialogu, pokoju. Chciałbym prosić Boga dziś wieczorem, abyśmy my, chrześcijanie, bracia wyznający inne religie, każdy mężczyzna i kobieta dobrej woli wołali z mocą: przemoc i wojna nigdy nie są drogą do pokoju! Niech każdy popatrzy w głąb swojego sumienia i posłucha słowa, które mówi: wyjdź poza twoje interesy, powodujące zanik serca, przezwycięż obojętność w stosunku do drugiego człowieka, która znieczula serce, pokonaj twoje racje śmierci i otwórz się na dialog, na pojednanie: spójrz na ból twojego brata – myślę przede wszystkim o dzieciach – i nie dodawaj więcej bólu, powstrzymaj twoją rękę, odbuduj harmonię, która została zniszczona; i nie przez starcie, lecz przez spotkanie! Niech ustanie zgiełk broni! Wojna oznacza zawsze klęskę pokoju, jest zawsze porażką dla ludzkości. Niech jeszcze raz rozlegną się słowa Pawła VI: «Już nie jedni przeciw drugim, już nie, nigdy więcej!… niech już nie będzie wojny, niech już nie będzie wojny!» (Przemówienie do ONZ, 4 października 1965 r.: AAS 57 [1965], 881). «Pokój afirmuje się tylko pokojem, nieodłącznie związanym z obowiązkami wynikającymi ze sprawiedliwości, umacnianym przez własne poświęcenie, wielkoduszność, miłosierdzie, miłość bliźniego» (Orędzie na Światowy Dzień Pokoju 1976: AAS 67 [1975], 671).

Bracia i siostry! Przebaczenie, dialog, pojednanie są słowami pokoju: w umiłowanej Syrii, na Bliskim Wschodzie, na całym świecie! Módlmy się o pojednanie i pokój, pracujmy na rzecz pojednania i pokoju, i stańmy się wszyscy, w każdym środowisku, ludźmi pojednania i pokoju! Niech się tak stanie!

Tłumaczenie: vatican.va

http://www.radiomaryja.pl/multimedia/przemowienie-ojca-swietego-franciszka-wygloszone-podczas-czuwania-modlitewnego/

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/53237,wojna-jest-porazka-ludzkosci.html

***

Piątek, 6 września 2013

Chrześcijanin wyraża radość serca

Niech chrześcijanin zawsze będzie radosny, tak jak idzie się na wesele – zachęcił Ojciec Święty Franciszek podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty.

Papież powiedział, że musimy przezwyciężyć pokusę umieszczania nowości Ewangelii w starych bukłakach i podkreślił, że sakrament małżeństwa jest obrazem zjednoczenia Chrystusa z Kościołem.

Franciszek rozpoczął homilię od przypomnienia odpowiedzi Jezusa, jakiej udzielił uczonym w Piśmie, o której mówi dzisiejsza Ewangelia – dopóki jest pan młody, nie można pościć, nie można być smutnym – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI).

Papież wskazał, iż Pan Jezus często powraca do obrazu Oblubieńca i ukazuje relację między Nim a Kościołem jako zaślubiny. – Myślę, że właśnie to jest najgłębszy powód, dla którego Kościół tak bardzo troszczy się o sakrament małżeństwa i nazywa go wielkim sakramentem, bo jest wręcz obrazem zjednoczenia Chrystusa z Kościołem – powiedział Franciszek.

Ojciec Święty skupił się następnie na dwóch postawach, jakimi powinien żyć chrześcijanin w tych zaślubinach: przede wszystkim radością, bo jest to wielkie święto.

- Chrześcijanin jest zasadniczo radosny. I dlatego pod koniec fragmentu, kiedy przynoszą wino, kiedy mówi o winie, nasuwa mi się na myśl wesele w Kanie Galilejskiej: dlatego właśnie Jezus dokonał owego cudu, dlatego zainterweniowała Matka Boża, kiedy zdała sobie sprawę, że nie było już wina, bo gdy nie ma wina, nie ma też i święta… Wyobraźmy sobie, że uczta weselna ogranicza się do picia herbaty lub soku: nie, to nie jest możliwe… Jest uczta weselna i dlatego Matka Boża prosi o cud. Takie jest życie chrześcijańskie. Życie chrześcijańskie zawiera w sobie ową postawę radosną, postawę radości serca – zauważył Ojciec Święty.

Franciszek wskazał ponadto, iż oczywiście są też w życiu chwile krzyża, cierpienia, ale jest też zawsze ów głęboki pokój radości, bo życie chrześcijańskie przeżywa się jak wesele, zaślubiny Jezusa z Kościołem. W tym kontekście Papież przypomniał, że niektórzy z pierwszych męczenników szli na śmierć, tak jakby szli na zaślubiny. Także wówczas zachowywali „radosne serce”.

Franciszek podkreślił, iż Kościół łączy się z Panem, jak oblubienica z oblubieńcem, a na końcu świata będzie ostateczne święto. Zaznaczył, że drugą postawę, którą powinien zachowywać chrześcijanin, odnajdujemy w przypowieści o zaślubinach syna królewskiego (Mt 22, 1-14). Wszyscy zostali zaproszeni na ucztę, dobrzy i źli. Ale kiedy zaczęło się wesele, król przypatrzył się biesiadnikom i dostrzegł, że jeden z nich nie miał szaty weselnej.

– Przychodzi nam na myśl pytanie: „Ależ Ojcze, jak to możliwe? Zostali sprowadzeni z rozstajów dróg, a żąda się od nich szaty godowej? To nie tak… Co to znaczy?”. To niezwykle proste! Bóg wymaga od nas tylko jednej rzeczy, aby mieć udział w tym święcie: pełni. Oblubieniec jest najważniejszy, Oblubieniec wypełnia wszystko! A to nas prowadzi do pierwszego czytania, które tak mocno mówi nam o pełni Jezusa, pierworodnego całego stworzenia. W Nim wszystko zostało stworzone, przez Niego i dla Niego zostało stworzone. Wszystko! On jest centrum, właśnie wszystkim – wskazał obecnym na Eucharystii Ojciec Święty.

Jednocześnie Franciszek zaznaczył, że Jezus jest Głową Ciała – Kościoła. On jest początkiem, zaś Bóg dał mu pełnię, całość, aby w Nim wszystko pojednać ze sobą. Jeśli więc pierwszą postawą jest święto, to drugą jest uznanie Go za Jedynego. Pan chce od nas, abyśmy Go uznali za Jedynego Oblubieńca. Ojciec Święty podkreślił, że Bóg jest wierny i chce naszej wierności. Jak zaznaczył Ojciec Święty, dlatego właśnie nie jest możliwe wyprawienie naszego małego święta, które nie byłoby tym wielkim Jego świętem. Nie można bowiem dwóm panom służyć: albo służymy Bogu, albo też służymy światu.

- To druga postawa chrześcijańska: uznanie Jezusa za wszystko, centrum, całość. Ale zawsze będziemy mieli pokusę, by wrzucić tę nowość Ewangelii, to nowe wino do starych postaw… To grzech, wszyscy jesteśmy grzesznikami. Trzeba to jednak uznać – zauważył Franciszek i dodał, że stare bukłaki nie mogą pomieścić nowego wina. Kończąc dzisiejszą homilię, Papież wskazał, że „tymczasem Jezus chce od nas radości święta, radości życia chrześcijańskiego”.

– Chce też od nas całego zaangażowania. On jest wszystkim. Natomiast kiedy jest w nas coś, co nie jest z Niego, trzeba pokutować, prosić o przebaczenie i iść dalej. Niech Pan nam da, nam wszystkim, łaskę życia zawsze tą radością, jakbyśmy szli na zaślubiny. A także łaskę wierności wyrażającej to, że On jest jedynym Oblubieńcem i Panem – zaznaczył Ojciec Święty.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/53143,chrzescijanin-wyraza-radosc-serca.html

***

Środa, 4 września 2013

Środowa Audiencja Generalna z Ojcem Świętym Franciszkiem

Drodzy bracia i siostry!

Podejmujemy cykl naszych katechez. Dzisiaj chciałbym wam opowiedzieć o mojej podróży do Brazylii z okazji Światowego Dnia Młodzieży. Minął od niej ponad miesiąc, ale uważam, że powrót do tego wydarzenia jest ważny, a dystans czasowy pozwala lepiej pojąć jego znaczenie.

(…)

A P E L

W najbliższą sobotę będziemy razem przeżywać szczególny dzień postu i modlitwy o pokój w Syrii, na Bliskim Wschodzie i na całym świecie. Ponawiam zaproszenie do całego Kościoła o intensywne przeżycie tego dnia i już teraz wyrażam wdzięczność innym braciom chrześcijanom, braciom innych wyznań oraz mężczyznom i kobietom dobrej woli, którzy chcą się przyłączyć do tej modlitwy, w miejscach i sposobach dla nich możliwych w tym momencie.

Wzywam zwłaszcza mieszkańców Rzymu i pielgrzymów do udziału w czuwaniu modlitewnym na Placu Świętego Piotra o godz. 19.00, aby błagać Pana o wielki dar pokoju. Niech na całej ziemi wzniesie się mocny krzyk o pokój!

 

Tłumaczenie: Radio Maryja

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/srodowa-audiencja-generalna-z-ojcem-swietym-franciszkiem-16/

***

Poniedziałek, 2 września 2013

Papież Franciszek: Nigdy nie zabijaj bliźniego swoim językiem

Obmawianie innych i plotkowanie zabija – powiedział papież Franciszek w poniedziałek podczas Mszy św. w watykańskim Domu św. Marty. Była to pierwsza poranna Eucharystia dla grup pracowników Watykanu po wakacyjnej przerwie.

- Ci, którzy we wspólnocie obmawiają braci, członków tej społeczności, chcą ich zabić – oświadczył Ojciec Święty Franciszek, podczas homilii.

Nawiązując do opisanego w Ewangelii spotkania Jezusa z mieszkańcami Nazaretu Papież podkreślił, że po początkowym podziwie dla niego popadają oni w zawiść i zazdrość. Ale, jak ocenił, to nie jest tylko historia sprzed dwóch tysięcy lat.

- To dzieje się też każdego dnia w naszym sercu, w naszych wspólnotach. Kiedy w jakiejś społeczności pojawia się ktoś nowy, mówi się o nim dobrze pierwszego dnia, w drugim już niezbyt, a trzeciego dnia zaczyna się plotkować i obdzierać go ze skóry – stwierdził papież Franciszek.

Jak dodał Ojciec Święty – „ten, kto nienawidzi w sercu swego brata to zabójca”.

Papież zwrócił uwagę na to, że wszyscy są przyzwyczajeni do plotek, do obmawiania innych.

- Ale jakże często nasze wspólnoty, także nasza rodzina stają się piekłem, gdzie praktykuje się to przestępstwo, zabijanie brata czy siostry językiem – powiedział Franciszek.

Wyraził opinię, że wspólnoty i rodziny są niszczone przez zawiść. W tych dniach – jak przypomniał Papież – dużo mówi się na świecie o pokoju.

- Widzimy ofiary oręża, ale trzeba też myśleć o naszej codziennej broni, o języku, o obmawianiu, o plotkowaniu – podkreślił Ojciec Święty.

Franciszek wskazał, że tam gdzie jest Bóg, nie ma zawiści, zbrodni, nienawiści i zazdrości, lecz jest braterstwo. Papież zaapelował: „Nigdy nie zabijaj bliźniego swoim językiem”.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-franciszek-nigdy-nie-zabijaj-blizniego-swoim-jezykiem/

***

Niedziela, 1 września 2013

Papież Franciszek: To wołanie o pokój

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka przed modlitwą „Anioł Pański”

W dniu dzisiejszym, Drodzy Bracia i Siostry, chciałbym wyrazić krzyk, wznoszący się z rosnącym niepokojem z każdego zakątka ziemi, z każdego narodu, z serca każdego człowieka, z jednej wielkiej rodziny, jaką jest ludzkość: jest to wołanie o pokój.

(…)

Vaticana.va/RIRM

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-franciszek-to-wolanie-o-pokoj/

***

Środa, 28 sierpnia 2013

Nie bójcie się iść pod prąd!

Do odważnego pójścia pod prąd oraz budowania świata na takich wartościach, jak piękno, dobro i prawda, wezwał włoską młodzież Ojciec Święty Franciszek. W bazylice watykańskiej Papież spotkał się z 500-osobową grupą młodych pielgrzymów z diecezji Piacenza-Bobbio, dla których wizyta przy grobie Apostoła Piotra była zwieńczeniem drogi nawrócenia podjętej w Roku Wiary.

Jak informuje Radio Watykańskie, młodzi poinformowali Papieża o swej wizycie w Rzymie, ale jak wyznał ks. bp Giovanni Ambrosio, nawet nie liczyli na to, że Ojciec Święty zechce się z nimi osobiście spotkać. Gdy audiencja stała się jednak faktem, poprosili swego biskupa, by w ich imieniu zwracał się do Ojca Świętego słowami: „Najdroższy Ojcze Franciszku”.

– Dziękuję za odwiedziny – mówił do młodych Franciszek. – W słowie powitalnym biskup powiedział, że uczyniłem wielki gest, przychodząc do was. Zrobiłem to z egoizmu! Wiecie, dlaczego? Ponieważ lubię być wśród was. Lubię być z młodzieżą. W waszych sercach znajduje się zapowiedź nadziei. Wy tę nadzieję niesiecie. Oczywiście żyjecie tu i teraz, ale jesteście budowniczymi przyszłości. To coś pięknego, iść ku przyszłości, pełni marzeń, ale i odpowiedzialności. Stawajcie się budowniczymi przyszłości – dodał Ojciec Święty.

Papież wyznał, że łatwiej jest mu zrozumieć dorosłych zniechęconych życiem. Kiedy jednak narzekają młodzi ludzie, ma ochotę odesłać ich do psychiatry. – Nie mogę pojąć, dlaczego wielu młodych ludzi nie chce podjąć wyzwań związanych ze swoim życiem – wyznał Franciszek, dodając, że lenistwo i smutek zabijają w sercu wszelkie pragnienia.

– Naszym celem są rzeczy wielkie i piękne. Jesteście budowniczymi przyszłości, ponieważ w was są trzy pragnienia. Po pierwsze – pragnienie piękna. Wy kochacie piękno. Kiedy zajmujecie się muzyką, teatrem, malarstwem, szukacie piękna. Po drugie – jesteście prorokami dobra. Kochacie dobro i nim zarażacie innych. Po trzecie – jest w was pragnienie prawdy. Prawdy się nie posiada, Prawdę się spotyka. To jest spotkanie z Bogiem. Te trzy pragnienia zanieście w przyszłość – mówił Papież, którego słowa cytuje watykańska rozgłośnia.

– To jest wyzwanie, które przed wami stoi. Budujcie przyszłość pięknem, dobrem i prawdą! Z odwagą kroczcie w życie. Nie obawiajcie się iść pod prąd. Nie dajcie się zwieść tym, którzy będą próbowali was zniechęcić do obranej drogi. Mówcie „nie” narkotykom, alkoholowi, sprzeciwiajcie się tej cywilizacji, która nas niszczy. Budujcie świat na wartościach piękna, dobra i prawdy. To właśnie chciałem wam powiedzieć – dodał Ojciec Święty.

Spotkanie z włoską młodzieżą zakończyła modlitwa maryjna. Franciszek wskazał młodym Maryję jako najlepszy wzór do naśladowania. – Madonna, która jest Matką piękna, Matką dobra i Matką Prawdy, niech wyprosi nam łaskę odważnego życia, bo Ona sama jest wzorem odwagi – podkreślił Papież Franciszek.

– W Roku Wiary nasza pielgrzymka przeszła przez bardzo różne etapy dojrzewania. Niektórzy, nieliczni niestety, byli też z Ojcem Świętym na Światowych Dniach Młodzieży. Inni przeżywali to święto w Piacenzy, w duchowej jedności z Rio. Punktem kulminacyjnym jest właśnie to spotkanie w Bazylice św. Piotra z Papieżem. Młodzi widzą w nim ojca, który ich wychowuje do wiary i ewangelizacji. Teraz są bardzo przejęci, że mogą złożyć katolickie, apostolskie wyznanie wiary wraz z tym, który jest Następcą Piotra. Jest to dla nich zwieńczenie długiej drogi, ale pełne radości, właśnie dlatego, że mogą to zrobić z Papieżem Franciszkiem – powiedział ordynariusz diecezji Piacenza-Bobbio ks. bp Giovanni Ambrosio.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/52301,nie-bojcie-sie-isc-pod-prad.html

***

Niedziela, 25 sierpnia 2013

Brama, którą jest Jezus, nigdy nie jest zamknięta

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka przed modlitwą „Anioł Pański”:

Drodzy Bracia i Siostry!

Dzisiejsza Ewangelia zachęca nas do rozważania tematu zbawienia. Jezus wychodzi z Galilei do Jerozolimy, a po drodze – jak mówi ewangelista Łukasz – ktoś podszedł i zapytał Go: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?” (13, 23). Jezus nie odpowiada wprost na to pytanie: ważna jest wiedza nie o tym, jak wielu będzie zbawionych, ale raczej o tym, jaka jest droga zbawienia. Tak więc na pytanie to Jezus odpowiada słowami: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli” (w. 24). Co Jezus pragnie powiedzieć? Jakie to drzwi, przez które musimy wejść? I dlaczego Jezus mówi o ciasnych drzwiach?

Obraz drzwi wielokrotnie powraca w Ewangelii i przypomina o drzwiach domu, ogniska domowego, gdzie znajdujemy bezpieczeństwo, miłość i ciepło. Jezus mówi nam, że są drzwi, które pozwalają nam wejść do rodziny Bożej, do ciepła domu Bożego, do wspólnoty z Nim. Tymi drzwiami jest sam Jezus (por. J 10, 9). On jest drzwiami, przejściem do zbawienia. On nas prowadzi do Ojca.

A brama, którą jest Jezus, nigdy nie jest zamknięta, jest zawsze otwarta, te drzwi nigdy nie są zamknięte, i to dla wszystkich, bez różnicy, bez wyjątku, bez przywilejów. Ponieważ, jak wiecie, Jezus nikogo nie wyklucza. Ktoś z was być może mi powie: „Ale, ojcze, z pewnością ja zostałem wykluczony, gdyż jestem wielkim grzesznikiem: popełniłem złe uczynki, zrobiłem ich tak wiele w życiu…”. Nie, nie jesteś wykluczony! Właśnie dlatego jesteś wybrany, gdyż Jezus wybiera grzesznika, zawsze. Aby mu wybaczyć, aby go kochać… Jezus czeka na ciebie, aby cię przygarnąć… Nie bój się: On na ciebie czeka. Odżyj, bądź odważny, aby wejść przez Jego drzwi. Wszyscy są zaproszeni do przekroczenia tej bramy, do przekroczenia wrót wiary, aby wejść w Jego życie i pozwolić Jemu wejść w nasze życie, aby On je przemienił, odnowił, obdarzył je pełną i trwałą radością.

Dziś przechodzimy przed wieloma drzwiami, które zapraszają do wejścia, obiecując szczęście, które trwa tylko chwilę, będące celem samym w sobie i które nie ma przyszłości. Ale ja was pytam: a my przez jakie drzwi chcemy wejść? I kogo chcemy wpuścić przez drzwi naszego życia? Chciałbym powiedzieć dobitnie: nie lękajmy się przekroczyć bramy wiary w Jezusa, pozwolić, aby coraz bardziej wchodził On w nasze życie, abyśmy wychodzili ze swych egoizmów, ze swego zamknięcia, ze swej obojętności wobec innych. Jezus bowiem oświetla nasze życie światłem, które nigdy nie gaśnie. Nie jest to sztuczne światło ani błysk, nie. Jest to spokojne światło, która trwa zawsze i daje nam pokój. Jest to więc światło, które spotykamy wtedy, gdy wchodzimy przez drzwi Jezusa.

Oczywiście brama Jezusa jest wąska, nie dlatego, że jest to sala tortur – nie, w żadnym wypadku! – ale dlatego, że wymaga od nas otwarcia naszych serc na Niego, uznania siebie za grzeszników, potrzebujących Jego zbawienia, Jego przebaczenia, Jego miłości, pokory w przyjmowaniu Jego miłosierdzia i sprawienia, aby On nas odnowił. Jezus w Ewangelii mówi nam, że bycie chrześcijanami nie oznacza posiadania „etykietki”. I ja was pytam: czy jesteście chrześcijanami z etykietki czy prawdziwymi? A każdy z was niech odpowie w głębi siebie, dobrze?… Chrześcijanie nigdy nie mogą być z etykietki, ale mają być chrześcijanami naprawdę, z serca. Bycie chrześcijanami oznacza życie i świadczenie o wierze w modlitwie, w dziełach miłosierdzia, w krzewieniu sprawiedliwości, w czynieniu dobra. Przez wąską bramę, którą jest Chrystus, musi przejść całe nasze życie.

Maryję Pannę, Bramę Niebios, prośmy, aby pomogła nam przekraczać podwoje wiary, pozwolić, aby Jej Syn przemienił nasze życie, tak jak przemienił Jej życie, aby przynieść wszystkim radość Ewangelii.

Po modlitwie:

Z wielkim bólem i niepokojem nadal śledzę sytuację w Syrii. Narastanie przemocy w wojnie bratobójczej, z coraz częstszymi rzeziami i aktami okrucieństwa, które wszyscy mogliśmy zobaczyć także w strasznych obrazach ostatnich dni, pobudza mnie po raz kolejny do stanowczego zabrania głosu, aby powstrzymać szczęk oręża. To nie konfrontacja daje perspektywy nadziei na rozwiązanie problemów, ale zdolność do spotkania i dialogu.

Z całego serca pragnę wyrazić swoją bliskość w modlitwie i solidarność ze wszystkimi ofiarami tego konfliktu, ze wszystkimi, którzy cierpią, zwłaszcza z dziećmi, i zachęcić do stałej nadziei na pokój. Zwracam się do społeczności międzynarodowej, aby była coraz bardziej wrażliwa na tę tragiczną sytuację i w pełni się zaangażowała, aby pomóc umiłowanemu narodowi syryjskiemu w znalezieniu rozwiązania wojny, która sieje zniszczenie i śmierć. Wszyscy razem módlmy się do Maryi, Królowej Pokoju.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/51958.html

***

Niedziela, 18 sierpnia 2013

Jezus jest naszym pokojem

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka przed modlitwą „Anioł Pański”:

Drodzy bracia i siostry!

W dzisiejszej liturgii słyszymy następujące słowa Listu do Hebrajczyków: „Winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala” (Hbr 12, 1-2). Jest to wyrażenie, które należy szczególnie podkreślić w obecnym Roku Wiary. Także i my przez cały ten rok patrzymy na Jezusa, ponieważ wiara, która jest naszym „tak” dla synowskiej relacji z Bogiem, pochodzi od Niego: On jest jedynym pośrednikiem tej relacji między nami a naszym Ojcem, który jest w niebie. Jezus jest Synem, a my w Nim jesteśmy dziećmi.

Ale Słowo Boże dzisiejszej niedzieli zawiera również pewne słowo Jezusa, które stawia nas w trudnej sytuacji i które należy wyjaśnić, w przeciwnym razie może zrodzić ono nieporozumienia. Jezus mówi do swoich uczniów: „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam” (Łk 12, 51). Co to znaczy? Oznacza to, że wiara nie jest czymś dekoracyjnym, ozdobnym. Nie jest przyozdobieniem życia odrobiną religii. Nie!

Wiara pociąga za sobą wybranie Boga jako podstawowe kryterium życia, a Bóg nie jest pustką, nie jest czymś neutralnym, Bóg jest miłością! Po przyjściu Jezusa na świat nie możemy działać tak, jakbyśmy nie znali Boga. Bóg ma oblicze, ma imię: Bóg jest miłosierdziem, jest wiernością, jest życiem, które daje siebie.

Dlatego Jezus mówi: przyszedłem, aby przynieść rozłam. Nie znaczy to, że Jezus chce dzielić ludzi między sobą, wręcz przeciwnie, Jezus jest naszym pokojem, jest pojednaniem! Ale ten pokój nie jest neutralnością, nie jest kompromisem za wszelką cenę.

Pójście za Jezusem oznacza wyrzeczenie się zła, egoizmu i wybranie dobra, prawdy, sprawiedliwości, nawet gdy wymaga to poświęcenia i rezygnacji z własnych interesów. A to dzieli, wiemy o tym, rozbija nawet najbliższe więzi. Ale uwaga: to nie Jezus dzieli! On ustanawia kryterium: żyć dla siebie albo żyć dla Boga i dla innych, być obsługiwanym lub służyć, być posłusznym własnemu „ja” lub być posłusznym Bogu. Właśnie w takim sensie Jezus jest „znakiem sprzeciwu” (por. Łk 2, 34).

Tak więc to słowo Ewangelii nie zezwala na użycie siły w celu szerzenia wiary. Jest dokładnie odwrotnie: prawdziwą siłą chrześcijanina jest moc prawdy i miłości, która prowadzi do wyrzeczenia się wszelkiej przemocy. Wiara i przemoc są nie do pogodzenia.

Drodzy przyjaciele, nawet wśród krewnych Jezusa byli tacy, którzy w pewnym momencie nie podzielali Jego sposobu życia i głoszenia, jak nam mówi Ewangelia (por. Mk 3, 20-21). Ale jego Matka zawsze wiernie za Nim szła, kierując wzrok swego serca na Jezusa, Syna Boga najwyższego i na Jego tajemnicę. I w końcu, dzięki wierze Maryi, krewni Jezusa staną się częścią pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej (por. Dz 1, 14). Prośmy Maryję, aby pomogła także nam, byśmy wzrok mieli utkwiony w Jezusie i szli za Nim zawsze, nawet wtedy, gdy to kosztuje.

po modlitwie Anioł Pański:

Drodzy bracia i siostry!

Pozdrawiam was wszystkich z miłością, rzymian i pielgrzymów, rodziny, grupy parafialne, młodzież…

Pozdrawiam polską grupę folklorystyczną z Edmonton w Kanadzie.

Specjalne pozdrowienia kieruję do młodych z Brembilla koło Bergamo i błogosławimy pochodnię, którą zaniosą pieszo z Rzymu do swego regionu. Pozdrawiam także młodych z Altamura.

Wszystkim życzę miłej niedzieli i smacznego obiadu! Do zobaczenia!

Tłumaczenie: Radio Maryja

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/51298,jezus-jest-naszym-pokojem.html

***

Piątek, 16 sierpnia 2013

Ojciec św. coraz bardziej zaniepokojony sytuacją w Egipcie

Papież Franciszek jest coraz bardziej zaniepokojony sytuacją w ogarniętym starciami Egipcie i apeluje o zakończenie przemocy oraz dialog – podało w sobotę watykańskie biuro prasowe.

(…)

***

Czwartek, 15 sierpnia 2013

Homilia Papieża Franciszka wygłoszona w Uroczystość Wniebowzięcia NMP w Castel Gandolfo

Drodzy bracia i siostry!

Na zakończenie Konstytucji dogmatycznej o Kościele Sobór Watykański II zostawił nam przepiękną medytację o Najświętszej Maryi Pannie. Przypomnę jedynie słowa, które odnoszą się do świętowanej dziś tajemnicy. Pierwsze z nich to: „Niepokalana Dziewica, zachowana jako wolna od wszelkiej skazy pierworodnej winy, dopełniwszy biegu ziemskiego życia z ciałem i duszą została wzięta do niebieskiej chwały i wywyższona przez Pana jako Królowa wszystkiego” (n. 59). Dalej, pod koniec są też inne: „Jak w niebie Matka Jezusowa doznaje już chwały co do ciała i duszy, będąc obrazem i początkiem Kościoła mającego osiągnąć pełnię w przyszłym wieku, tak tu na ziemi, dopóki nie nadejdzie dzień Pański (por. 2 P 3,10), przyświeca Ona pielgrzymującemu Ludowi Bożemu jako znak niezawodnej nadziei i pociechy” (n. 68). W świetle tej przepięknej ikony naszej Matki możemy rozważyć przesłanie zawarte w dopiero co usłyszanych czytaniach biblijnych. Możemy skoncentrować się na trzech słowach-kluczach: walka, zmartwychwstanie, nadzieja.

Fragment z Apokalipsy przedstawia wizję walki między niewiastą a smokiem. Postać niewiasty, reprezentującej Kościół jest z jednej strony chwalebna, triumfująca, a z drugiej mająca rodzić. Taki w istocie jest Kościół: o ile w niebie jest już złączony z chwałą swego Pana, to w historii nieustannie przeżywa próby i wyzwania wiążące się z konfliktem między Bogiem a złym, odwiecznym nieprzyjacielem. W tej walce, której muszą stawić czoła uczniowie Jezusa, Maryja nie zostawia ich samymi. Matka Chrystusa i Kościoła jest z nami zawsze. Także Maryja, w pewnym sensie, podziela tę podwójną kondycję. Oczywiście weszła Ona raz na zawsze do chwały nieba. Nie oznacza to jednak, że jest od nas daleko, że jest od nas oddzielona. Wręcz przeciwnie: Maryja nam towarzyszy, walczy wraz z nami, wspiera chrześcijan w walce z siłami zła. Modlitwa wraz z Maryją, zwłaszcza Różaniec, ma także ten wymiar „zmagania”, to znaczy walki, modlitwy, która wspiera w walce ze złym i jego wspólnikami.

Drugie czytanie mówi nam o zmartwychwstaniu. Apostoł Paweł, pisząc do Koryntian kładzie nacisk na fakt, że bycie chrześcijaninem oznacza wiarę to, iż Chrystus naprawdę zmartwychwstał. Cała nasza wiara ma swoją podstawę w tej zasadniczej prawdzie, która nie jest ideą, ale wydarzeniem. Także tajemnica Wniebowstąpienia Maryi z duszą i ciałem jest w pełni wpisana w Zmartwychwstanie Chrystusa. Człowieczeństwo Matki zostało „pociągnięte” przez Syna w Jego przejściu przez śmierć. Jezus wszedł raz na zawsze w życie wieczne z całym swoim człowieczeństwem, które przyjął od Maryi. W ten sposób Ona, Matka, która wiernie szła za Nim przez całe swe życie, szła za Nim z całego serca i weszła wraz z Nim do życia wiecznego, które nazywamy też niebem, rajem, domem Ojca.

Także Maryja zaznała męczeństwa krzyża: mękę swego Syna przeżywała aż do głębi duszy. Była z Nim w pełni zjednoczona w śmierci, i z tego względu otrzymała dar zmartwychwstania. Chrystus jest pierwszym ze zmartwychwstałych, a Maryja jest pierwszą z odkupionych, pierwszą z tych, „którzy należą do Chrystusa”.

Ewangelia podsuwa nam trzecie słowo: nadzieja. Nadzieja jest cnotą ludzi, którzy doświadczając konfliktu, codziennej walki między życiem a śmiercią, między dobrem a złem, wierzą w Zmartwychwstanie Chrystusa, w zwycięstwo Miłości. Magnificat jest kantykiem nadziei, jest kantykiem Ludu Bożego pielgrzymującego w dziejach. Jest to też kantyk wielu świętych. Niektórzy z nich są znani, inni, bardzo liczni – nieznani, ale doskonale znani Bogu: matki, ojcowie, katechiści, misjonarze, księża, siostry, młodzi, także dzieci, którzy stawiali czoła zmaganiom życiowym niosąc w sercu nadzieję maluczkich i pokornych. „Wielbi dusza moja Pana” – śpiewa także i dziś Kościół na całym świecie. Śpiew ten jest szczególnie gromki tam, gdzie Ciało Chrystusa cierpi dziś mękę. A Maryja tam jest, bliska tym wspólnotom i tym naszym braciom, podąża wraz z nimi, cierpi wraz z nimi i wraz z nimi śpiewa Magnificat nadziei.

Drodzy bracia i siostry! Także i my włączmy się z całego serca w ten kantyk cierpliwości i zwycięstwa, zmagań i radości, łączący Kościół triumfujący z pielgrzymującym, łączący ziemię z niebem, historię z wiecznością.

Tłumaczenie: vatican.va

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/homilia-papieza-franciszka-wygloszona-w-uroczystosc-wniebowziecia-nmp-w-castel-gandolfo/

***

Niedziela, 11 sierpnia 2013

Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Ewangelia dzisiejszej niedzieli (Łk 12, 32-48) mówi nam o pragnieniu ostatecznego spotkania z Chrystusem, o pragnieniu, które sprawia, że jesteśmy zawsze gotowi, przebudzeni duchowo, ponieważ oczekujemy tego spotkania z całego serca, całymi sobą. Jest to podstawowy aspekt życia chrześcijańskiego. Jest to pragnienie, które my wszyscy, w sposób zarówno wyraźny, jak i ukryty, nosimy w sercach. My wszyscy mamy to pragnienie w sercu.

Ważne jest, aby także to nauczanie Jezusa postrzegać w konkretnej sytuacji egzystencjalnej, w której je przekazał. W tym przypadku ewangelista Łukasz ukazuje nam Jezusa, który wędruje ze swoimi uczniami do Jerozolimy, do swojej Paschy śmierci i zmartwychwstania i na tej drodze wychowuje ich, powierzając im to, co sam nosi w sercu – głębokie postawy swojej duszy. Są wśród nich oderwanie od dóbr ziemskich, ufność w opatrzność Ojca, i właśnie wewnętrzna czujność, czynne oczekiwanie na Królestwo Boże. Dla Jezusa jest to oczekiwanie na powrót do domu Ojca. Dla nas jest to oczekiwanie na samego Chrystusa, który przyjdzie aby nas zabrać i zaprowadzić na święto bez końca, tak jak to uczynił ze swoją Matką Najświętszą Maryją Panną, którą zabrał do Nieba wraz z sobą.

Ewangelia ta pragnie powiedzieć nam, że chrześcijanin to ten, który nosi w sobie wielkie i głębokie pragnienie: spotkania się ze swoim Panem wraz z braćmi, towarzyszami drogi. A wszystko to , co Jezus nam mówi, streszcza się w słynnym Jego powiedzeniu: „Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze” (Łk 12, 34). Serce, które pragnie… Ależ my wszyscy mamy pragnienie! Biedni są ci, którzy nie mają pragnienia! Pragnienia pójścia dalej, aż po horyzont a dla nas, chrześcijan, tym horyzontem jest spotkanie z Jezusem, spotkanie właśnie z Nim, który jest naszym życiem, naszą radością, który nas uszczęśliwia.

Ale chcę wam zadać dwa pytania: po pierwsze, czy wy wszyscy macie serce pragnące, serce, które czegoś pragnie? Pomyślcie i odpowiedzcie w ciszy swego serca. Czy masz serce, które czegoś pragnie lub czy masz serce zamknięte, uśpione, znieczulone przez sprawy życiowe? Pragnienie: iść na spotkanie z Jezusem… I drugie pytanie: gdzie jest twój skarb, ten, którego pragniesz? Bo Jezus powiedział nam: „Gdzie jest wasz skarb, tam będzie wasze serce”. I ja pytam: „Gdzie jest twój skarb?”

Co jest dla ciebie najważniejsze, najcenniejsze, co przyciąga moje serce jak magnes? Co przyciąga moje serce? Czy mogę powiedzieć, że tym czymś jest miłość Boga? Chęć czynienia dobra innym? Życia dla Pana i dla naszych braci? Czy mogę to powiedzieć? Każdy odpowiada w swoim sercu. Ale ktoś może mi powiedzieć: ojcze, ależ ja pracuję, mam rodzinę, dla mnie najważniejsza jest troska o utrzymanie rodziny, o pracę… Oczywiście, to prawda i to jest ważne, ale jaka siła jednoczy rodzinę? To właśnie miłość Boga a kto zasiewa miłość w naszym sercu? To właśnie miłość Boga nadaje sens małym codziennym obowiązkom a także pomaga stawiać czoła wielkim doświadczeniom. To jest prawdziwy skarb człowieka. Kroczyć naprzód w życiu z miłością, z tą miłością, którą Pan posiał w sercu, z miłością Boga. I to jest prawdziwy skarb. Ale czym jest miłość Boga? Nie jest ona czymś mglistym, uczuciem ogólnikowym. Miłość Boga ma imię i oblicze: Jezusa Chrystusa. Jezus. Miłość Boga objawia się w Jezusie, gdyż nie możemy kochać powietrza… Czy kochamy powietrze, czy kochamy wszystko? Nie, jest to niemożliwe! Kochamy osoby, a osobą, którą kochamy, jest Jezus – dar Ojca wśród nas. Jest to miłość, która nadaje wartość i piękno całej reszcie, miłość, która daje siłę rodzinie, pracy, nauce, przyjaźni, sztuce, wszelkiej działalności ludzkiej. I nadaje sens także doświadczeniom negatywnym, ponieważ pozwala nam – ta miłość – przekraczać je, nie pozostawać więźniami zła, ale sprawia, że możemy je przezwyciężyć, zawsze otwiera nas na nadzieję. Otóż to – miłość Boga w Jezusie zawsze otwiera nas na nadzieję, na ów horyzont nadziei, na ostateczny horyzont naszej pielgrzymki. W ten sposób znoje i upadki znajdują sens. Również nasze grzechy znajduje sens w miłości Bożej, gdyż ta miłość Boga w Jezusie Chrystusie zawsze nam wybacza, kocha nas tak, że zawsze nam wybacza.

Drodzy bracia, wspominamy dzisiaj w Kościele św. Klarę z Asyżu, która – idąc w ślady św. Franciszka – porzuciła wszystko, aby poświęcić się Chrystusowi w ubóstwie. Św. Klara daje nam bardzo piękne świadectwo tej dzisiejszej Ewangelii. Niech wraz z Maryją Panną pomaga nam, abyśmy także nią żyli, każdy zgodnie ze swoim powołaniem.

Tłumaczenie: vatican.va

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-14/

***

Sobota, 10 sierpnia 2013

Papież Franciszek odpowiada na listy

Ojciec Święty Franciszek czyta listy, które przysyłają mu zwyczajni ludzie, dzieląc się z nim swoimi problemami i radościami.

Przekonał się o tym Michele Ferri, brat zamordowanego w czerwcu włoskiego przedsiębiorcy, który napisał do Ojca Świętego Franciszka o swym bólu i kryzysie wiary po śmierci brata.

„Dzień dobry Michele, tutaj Papież Franciszek” – usłyszał w słuchawce.

Na początku myślał, że to głupi żart. Już po chwili przekonał się jednak, że to rzeczywiście Papież. Ojciec Święty odniósł się bowiem do słów jego listu, który czytał – jak wyznał – ze łzami w oczach.

Na marginesie dodajmy, że nt. kruchości ludzkiego życia, Papież Franciszek napisał w swoim Tweecie: „My wszyscy jesteśmy glinianymi naczyniami, kruchymi i ubogimi, ale nosimy w sobie niezmierny skarb” – napisał Ojciec Święty.

Radio Watykańskie/ RIRM
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-franciszek-odpowiada-na-listy/

***

Poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Co tak naprawdę Papież Franciszek powiedział o homoseksualistach i masonerii?

Fakty dziwnie przemilczane przez niektóre media

Dziennikarz: Skandal, jak wiadomo, kusi wiele mediów. Pokusa, by obciążyć nim kogoś w Watykanie, jeszcze bardziej. Jednym z winowajców najczęściej wymienianym ostatnio, jest tak zwane „lobby gejowskie”. Czy jest to pytanie „niemożliwe” do postawienia Papieżowi? Wręcz przeciwnie.

Ojciec Święty Franciszek: Jeśli jakaś osoba jest gejem i poszukuje Pana i ma dobrą wolę, kimże ja jestem, by ją osądzać? Problemem nie jest posiadanie tej skłonności, ale lobbowanie, a dotyczy to zarówno lobby biznesowego, politycznego, czy lobby masońskiego, czy inne lobby. To jest dla mnie większym problemem”.

video:

http://www.radiomaryja.pl/multimedia/co-tak-naprawde-papiez-franciszek-powiedzial-o-homoseksualistach-i-masonerii/

***

Niedziela, 4 sierpnia 2013

Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem

Drodzy bracia i siostry!

W ubiegłą niedzielę byłem w Rio de Janeiro. Kończyła się Msza święta i Światowy Dzień Młodzieży. Myślę, że wszyscy razem powinniśmy podziękować Panu za wielki dar, którym było to wydarzenie dla Brazylii, dla Ameryki Łacińskiej i dla całego świata. Był to nowy etap pielgrzymki młodzieży poprzez kontynenty z krzyżem Chrystusa. Nigdy nie powinniśmy zapominać, że Światowe Dni Młodzieży nie są „pokazem fajerwerków”, chwilami entuzjazmu mającymi cel sam w sobie, ale są etapem długiej drogi, która rozpoczęła się w 1985 r. z inicjatywy papieża Jana Pawła II. Powierzył On młodzieży krzyż i powiedział: idźcie, a ja pójdę z wami! I tak się stało; ta pielgrzymka młodzieży miała swoją kontynuację z papieżem Benedyktem, a dzięki Bogu także ja mogłem przeżyć ten cudowny etap w Brazylii. Nieustannie przypominamy: młodzież nie idzie za papieżem, idzie za Jezusem Chrystusem, niesie Jego krzyż. A papież im przewodzi i towarzyszy w tej drodze wiary i nadziei.

(…)

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-13/

***

Sobota, 3 sierpnia 2013

Telefon Papieża Franciszka do Polski

„Jak przyjąłeś moją nominację” – zapytał Papież Franciszek nominata ks. Konrada Krajewskiego. Informacja o nominacji zastała ks. Krajewskiego w polskich górach.

Ojciec św. Franciszek mianował ks. Konrada Krajewskiego arcybiskupem ze stolicą tytularną w Benewencie w północnej Afryce. Wcześniej pełniący funkcję papieskiego ceremoniarza ks. Konrad Krajewski został papieskim jałmużnikiem. Jego nominacji Ojciec Święty dokonał przy okazji przeniesienia z tej funkcji ks. abp Guido Pozzo z powrotem na stanowisko sekretarza Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei”.

Informacja o nominacji zastała ks. Konrada Krajewskiego w polskich górach. Papież Franciszek sam zatelefonował do nominata i udzielił błogosławieństwa.

- Jestem teraz – w Kosarzyskach, w Beskidzie Sądeckim. Tu mnie zastała nominacja – w górach, pośród miejscowych górali. Zresztą mogę to powiedzieć, myślę że nie będzie naruszeniem jakiejś intymności. Po nominacji pojechaliśmy na Obidzę, na pierogi wraz z góralami i z księdzem Dziadkiem, wtedy zadzwonił Papież. Od razu się przedstawił: „mówi Papież Franciszek”. Wiem, że Ojciec Święty już nieraz dzwonił. do kapłanów Powiedział do mnie: „słuchaj, jak przyjąłeś moją nominację”? Powiedziałem, że przyjąłem na kolanach, jak mogłem inaczej. „A kto jest z tobą”? – zapytał Papież. Powiedziałem kto jest ze mną. Papież na to: „To podgłoś telefon, to im pobłogosławię”! I pobłogosławił, i powiedział: „do dzieła”! I się wyłączył. Myślę, że pobłogosławił nam wszystkim, to był chyba pierwszy telefon do Polski Papieża Franciszka – powiedział ks. Konrad Krajewski.

Nowo mianowany ks. abp Konrad Krajewski powiedział, że kiedy dowiedział się o decyzji Papieża pomyślał, że jego zawołaniem misji jałmużnika powinno być słowo „Miłosierdzie”. Inspiracją dla niego jest Matka Teresa, przy której beatyfikacji był obecny.

- Myślę, że od Matki Teresy zaczęło się troszkę nasze inne bycie w Rzymie. Mianowicie wraz z siostrami – Albertynkami, które pracują w Gwardii Szwajcarskiej, czy z siostrami Prezentkami, które pracują w magazynie Ojca Świętego – często wychodziliśmy na uliczki przyległe do Watykanu i zanosiliśmy to, co zostało z mensy, z jadalni, z refektarza Gwardii Szwajcarskiej (tam jest ponad stu mężczyzn), czy to co zostało ze stołu papieskiego. Po prostu pakowaliśmy i roznosiliśmy. Wtedy mi się przypominały słowa Matki Teresy, że kto dotyka się ubogiego – dotyka Chrystusa. My nie jesteśmy pracownikami socjalnymi. Oni są lepsi od nas, oni są zawodowcami. My to czyniliśmy po to, aby dotknąć się Chrystusa i to właśnie na ulicy. Nie wiem kto Ojcu Świętemu o tym powiedział. To pozostanie chyba tajemnicą tej nominacji. Ktoś to Ojcu Świętemu musiał powiedzieć. „Doniósł” – można tak powiedzieć. Ojciec Święty mi mówił, że chciałby bym był jałmużnikiem. Po polsku to słowo chyba nie oddaje do końca znaczenia tej funkcji, ale jest tak rzadko używane, że dobrze, że się teraz pojawiło. Ojciec Święty powiedział, że jest tyle przykładów ludzi, którzy potrafili świadczyć miłosierdzie, żebym się od nich uczył i w tym wszystkim miał dużo fantazji. Myślałem o tym właściwie całą podróż do Rio, bo już wtedy wiedziałem, że Ojciec Święty zechce bym Go reprezentował jako jałmużnik. Stwierdziłem, że mottem tego mojego bycia jałmużnikiem powinno być słowo “miłosierdzie” – “misericordia”. Tak jak ks. Mieczysław Mokrzycki – sekretarz dwóch Papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI za swoje motto wziął jedno słowo, co się bardzo rzadko spotyka – pokora, której uczył się od dwóch Papieży. Chciałem połączyć Jana Pawła II z papieżem Franciszkiem. Właśnie dlatego wybrałem zawołanie – “miłosierdzie”, bo to jest drugie imię miłości. W tym zawiera się wszystko – dodał ks. Konrad Krajewski. WIĘCEJ 

Ks. Konrad Krajewski jest kapłanem archidiecezji łódzkiej, specjalistą w zakresie liturgiki. Ma 49 lat. W Urzędzie Papieskich Celebracji Liturgicznych pracował od 1998 r.  Obecnie stanie na czele Urzędu Dobroczynności Apostolskiej, który zajmuje się w imieniu Papieża drobnymi dziełami miłosierdzia na terenie Rzymu oraz wydawaniem wiernym specjalnych błogosławieństw.

Przez 14 lat byłem ceremoniarzem, pomagał w celebracjach, gdzie bohaterem zawsze był Chrystus. „Bardzo dobrze się w tym czułem; decyzję Papieża przyjąłem na kolanach” – przyznał nowo-mianowany ks. abp Konrad Krajewski.

Wypowiedź ks. abp. Konrada Krajewskiego dla Radia Maryja:

Pobierz
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/telefon-ojca-sw-franciszka-do-polski/

***

Niedziela, 28 lipca 2013

Przemówienie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone podczas ceremonii pożegnalnej na lotnisku Galeao

Pobierz

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/przemowienie-ojca-swietego-franciszka-wygloszone-podczas-ceremonii-pozegnalnej-na-lotnisku-galeao/

*

Przemówienie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone do wolontariuszy 28. Światowych Dni Młodzieży

Pobierz

Całość:

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/przemowienie-ojca-swietego-franciszka-wygloszone-do-wolontariuszy-28-swiatowych-dni-mlodziezy/

*

Przemówienie Ojca Świętego Franciszka i ogłoszenie miejsca ŚDM 2016

Pobierz
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/przemowienie-ojca-swietego-franciszka-i-ogloszenie-miejsca-sdm-2016/

Nie bójcie się być wielkoduszni względem Chrystusa

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka przed modlitwą „Anioł Pański” wygłoszone na zakończenie 28. Światowych Dni Młodzieży 

Całość:

http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/49336,nie-bojcie-sie-byc-wielkoduszni-wzgledem-chrystusa.html

*

28. Światowych Dni Młodzieży. Homilia Ojca Świętego Franciszka podczas Mszy św. Posłania na plaży Copacabana

Pobierz

Całość:

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/28-swiatowych-dni-mlodziezy-homilia-ojca-swietego-franciszka-podczas-mszy-sw-poslania-na-plazy-copacabana/

***

Sobota, 27 lipca 2013

Jesteście atletami Chrystusa

Przemówienie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone podczas czuwania modlitewnego na plaży Copacabana, w którym uczestniczyła młodzież z całego świata przybyła do Rio de Janeiro na 28. Światowe Dni Młodzieży 

Droga Młodzieży!

Przed chwilą przypomnieliśmy sobie historię św. Franciszka z Asyżu. Przed krucyfiksem usłyszał on głos Jezusa, który do niego powiedział: „Franciszku, idź i odbuduj mój dom”. I młody Franciszek zareagował z gotowością i wielkodusznie na to wezwanie Pana, by odbudował Jego dom. Ale jaki dom? Stopniowo uświadamiał sobie, że nie chodziło o to, aby został murarzem i zreperował budynek z kamienia, ale aby wniósł swój wkład w życie Kościoła. Chodziło o oddanie się na służbę Kościoła, miłując go i pracując nad tym, aby coraz bardziej odzwierciedlało się w nim oblicze Chrystusa.

Także dzisiaj Pan nadal potrzebuje was, młodych, dla swego Kościoła. Także dzisiaj wzywa każdego z was, byście szli za Nim w Jego Kościele i byli misjonarzami. Jak? W jaki sposób? Inspirując się nazwą miejsca, w którym się znajdujemy, Campus Fidei –  Pole Wiary, pomyślałem o trzech obrazach, które mogą nam pomóc lepiej zrozumieć, co to znaczy być uczniem i misjonarzem: pierwszy – pole jako teren, na którym się sieje;  drugi – pole jako miejsce treningu,  i trzeci – pole jako plac budowy.

1. Pole jako teren, na którym sięsieje. Wszyscy znamy przypowieść Jezusa opowiadającą o siewcy, który poszedł siać na polu. Niektóre ziarna padły na drogę, pośród kamieni, między ciernie i nie mogły wzrosnąć. Inne natomiast padły na ziemię żyzną i wydały obfity plon (por. Mt 13, 1-9). Sam Jezus wyjaśnił znaczenie tej przypowieści: ziarnem jest Słowo Boże, które pada w nasze serca (por. Mt 13, 18-23). Drodzy młodzi, znaczy to, że prawdziwym CampusFidei jest serce każdego z was, wasze życie. Jezus prosi, byście Mu pozwolili wejść w wasze życie przez Jego Słowo, przez Jego obecność. Proszę, pozwólcie Chrystusowi i Jego Słowu wejść w wasze życie, zapuścić korzenie i wzrastać! Jezus mówi nam, że nasiona, które padły na skraj drogi lub między kamienie czy też między ciernie, nie wydały plonu. Jaką glebą jesteśmy lub chcemy być? Może czasami jesteśmy jak ta droga: słuchamy Pana, ale nic nie zmienia się w życiu, bo dajemy się zagłuszyć licznym powierzchownym wezwaniom, których słuchamy. Lub jak teren kamienisty: z entuzjazmem przyjmujemy Jezusa, ale jesteśmy niestali i w obliczu trudności nie mamy odwagi iść pod prąd. Albo jesteśmy jak teren ciernisty: rzeczy, negatywne namiętności tłumią w nas słowa Pana (por. Mt 13, 18-22). Dziś jednak jestem pewien, że ziarno pada na ziemię żyzną, że chcecie być dobrą glebą, chrześcijanami nie na półetatu, nie „skostniałymi”, powierzchownymi, ale autentycznymi. Jestem pewien, że nie chcecie żyć w iluzji takiej wolności, która poddaje się nurtom mody i kieruje chwilowymi korzyściami. Wiem, że mierzycie wysoko, do decyzji definitywnych, dających pełny sens życiu. Jezus może wam to dać. On jest „drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 6). Zaufajmy Mu. Pozwólmy, by On nas prowadził!

2. Pole jako miejsce treningu. Jezus powołuje nas, abyśmy szli za Nim przez całe życie, prosi, abyśmy byli Jego uczniami, „grali w Jego drużynie”. Myślę, że większość z was lubi sport. A tutaj, w Brazylii, podobnie jak w innych krajach, piłka nożna jest pasją narodową. A co robi piłkarz, kiedy zostaje powołany w skład drużyny? Musi trenować, i to dużo trenować! Podobnie jest w naszym życiu uczniów Pana. Św. Paweł mówi nam: „Każdy, kto staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś – nieprzemijającą” (1 Kor 9, 25). Jezus daje nam coś więcej niż Puchar Świata! Daje nam możliwość owocnego i szczęśliwego życia, a także proponuje nam przyszłość z Nim, która nie będzie miała końca, życie wieczne. Ale domaga się od nas trenowania, abyśmy „byli w formie”, abyśmy bez lęku stawiali czoła wszystkim sytuacjom życiowym, dając świadectwo naszej wierze. W jaki sposób? Poprzez dialog z Nim: modlitwę, będącą codzienną rozmową z Bogiem, który zawsze nas słucha. Przez sakramenty, dzięki którym wzrasta Jego obecność w nas i upadabniamy się do Chrystusa. Poprzez braterską miłość, umiejętność słuchania, zrozumienie, przebaczenie, otwarcie się, pomaganie innym, każdej osobie bez wyjątku, bez wykluczania. Drodzy młodzi, bądźcie prawdziwymi „atletami Chrystusa”!

3. Pole jako plac budowy. Kiedy nasze serce jest dobrą glebą, która przyjmuje Słowo Boże, kiedy „przepacamy koszulkę”, starając się żyć po chrześcijańsku, doświadczamy czegoś wielkiego: nigdy nie jesteśmy sami, jesteśmy częścią rodziny, w której bracia przemierzają te samą drogę: jesteśmy częścią Kościoła. Więcej, stajemy się budowniczymi Kościoła i aktywnymi twórcami historii. Św. Piotr mówi nam, że jesteśmy żywymi kamieniami, które tworzą duchową świątynię (por. 1 P 2, 5) A patrząc na to podium, widzimy, że ma ono kształt kościoła zbudowanego z kamieni, z cegieł. W Kościele Jezusa my jesteśmy żywymi kamieniami, a Jezus nas prosi, byśmy budowali Jego Kościół. I to nie małą kaplicę, która może pomieścić tylko grupkę osób. Domaga się od nas, aby Jego Kościół żyjący był tak wielki, żeby mógł pomieścić całą ludzkość, by był domem dla wszystkich. Mówi do mnie, do ciebie, do każdego: „Idźcie (…) i nauczajcie wszystkie narody”. Dziś wieczór odpowiedzmy Mu: Tak, ja także chcę być żywym kamieniem. Razem chcemy budować Kościół Jezusa! Powiedzmy razem: chcę iść budować Kościół Chrystusowy!

W waszym młodym sercu jest pragnienie, by budować lepszy świat. Uważnie śledziłem wiadomości o bardzo licznych młodych, którzy w wielu częściach świata wyszli na ulice, żeby wyrazić pragnienie cywilizacji bardziej sprawiedliwej i braterskiej. Pozostaje jednak pytanie: od czego zacząć? Jakie są kryteria budowania społeczeństwa bardziej sprawiedliwego? Kiedy zapytano Matkę Teresę z Kalkuty, co powinno się zmienić w Kościele, odpowiedziała: ty i ja!

Drodzy przyjaciele, nie zapominajcie: jesteście polem wiary! Jesteście atletami Chrystusa! Jesteście budowniczymi piękniejszego Kościoła i lepszego świata. Wznieśmy nasze oczy do Najświętszej Maryi Panny. Ona pomaga naśladować Jezusa, daje nam przykład poprzez swoje „tak” powiedziane Bogu: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego!”  (Łk 1, 38). Powiedzmy to Bogu także i my, wraz z Maryją: niech mi się stanie według Twego słowa. Niech się tak stanie!

Tłumaczenie: Radio Watykańskie

http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/49314,jestescie-atletami-chrystusa.html

*

Budujmy solidarność i dialog

Przemówienie Ojca Świętego Franciszka podczas spotkania w Teatrze Miejskim w Brazylii

Ekscelencje,
Panie i Panowie!
Dziękuję Bogu za możliwość spotkania z tak znakomitą reprezentacją świata polityki i dyplomacji, kultury i religii, nauki i przedsiębiorczości ogromnej Brazylii.

Chciałbym przemówić do was w waszym pięknym języku portugalskim, jednak aby móc lepiej wyrazić to, co mam w sercu, wolę mówić po hiszpańsku. Proszę, zechciejcie mi wybaczyć!

Wszystkich was serdecznie witam i wyrażam wam wdzięczność. Dziękuję za miłe słowa powitania i prezentacji arcybiskupowi Oraniemu i Panu Walmyrowi Júniorowi. Widzę w was pamięć i nadzieję: pamięć o przebytej drodze i świadomości waszej ojczyzny oraz nadzieję, że będąc zawsze otwarta na światło, które emanuje z Ewangelii Jezusa Chrystusa, będzie ona mogła nadal się rozwijać w pełnym poszanowaniu zasad etycznych, opartych na transcendentnej godności osoby.

Ci, którzy odgrywają w państwie odpowiedzialne role, są powołani do stawiania czoła przyszłości, „ze spokojnym spojrzeniem tych, którzy potrafią widzieć prawdę”, jak mawiał brazylijski myśliciel Alceu Amoroso Lima (Il nostro tempo, w: La vita soprannaturale e il mondo moderno, Rio de Janeiro 1956 r., s. 106). Chciałbym wziąć pod uwagę trzy aspekty tego spojrzenia spokojnego, pogodnego i mądrego: po pierwsze - oryginalność tradycji kulturowej, po drugie - solidarna odpowiedzialność za budowanie przyszłości i po trzecie - konstruktywny dialog, aby stawić czoła chwili obecnej.

1. Przede wszystkim ważne jest docenienie dynamicznej oryginalności cechującej brazylijską kulturę, z jej niezwykłą zdolnością do integracji różnych elementów. Wspólne odczuwanie narodu, podstawy jego myśli i twórczości, fundamentalne zasady jego życia, kryteria oceny w odniesieniu do priorytetów, norm działania opierają się na integralnej wizji osoby ludzkiej.

Ta wizja człowieka i życia, typowa dla Brazylijczyków, wiele zyskała od żywotnych treści Ewangelii za pośrednictwem Kościoła katolickiego: nade wszystko wiarę w Jezusa Chrystusa, w miłość Boga i braterstwo z bliźnim. Ale bogactwo tej ożywczej treści musi być w pełni docenione! Może ona zaowocować procesem kulturowym, wiernym brazylijskiej tożsamości i budującym lepszą przyszłość dla wszystkich. Tak wyraził się umiłowany Papież Benedykt XVI w przemówieniu inaugurującym V Konferencję Ogólną Episkopatu Ameryki Łacińskiej w Aparecidzie.

Dbanie o rozwój integralnej cywilizacji i kultury spotkania oraz relacji jest chrześcijańskim sposobem krzewienia dobra wspólnego, radości życia. I tu zbiegają się wiara i rozum, wymiar religijny z różnymi aspektami ludzkiej kultury: sztuki, nauki, pracy, literatury… Chrześcijaństwo łączy transcendencję i wcielenie; zawsze ożywia myśl i życie w obliczu rozczarowania i zniechęcenia, które opanowują serca i rozpowszechniają się na ulicach.

2. Drugim elementem, o którym chciałbym powiedzieć, jest odpowiedzialność społeczna. Wymaga ona pewnego typu paradygmatu kulturowego, a w konsekwencji polityki. Jesteśmy odpowiedzialni za kształtowanie nowych pokoleń, tak by potrafiły zajmować się dobrze gospodarką i polityką, a także zdecydowanie bronić wartości etycznych. Przyszłość wymaga od nas humanistycznej wizji gospodarki oraz takiej polityki, w której coraz pełniej i lepiej realizowałoby się uczestnictwo ludzi, unikającej elitaryzmów i eliminującej ubóstwo. Niech nikt nie będzie pozbawiony tego, co konieczne, i niech każdemu będzie zapewniona godność, braterstwo i solidarność – tą drogą trzeba iść. Już w czasach proroka Amosa Bóg mocno ostrzegał: „Sprzedają za srebro sprawiedliwego, a ubogiego za parę sandałów, w proch ziemi wdeptują głowy biedaków i ubogich kierują na bezdroża” (Am 2, 6-7). Także dziś słychać krzyk ludzi domagających się sprawiedliwości.

Osoby sprawujące funkcje kierownicze muszą mieć bardzo konkretne cele i poszukiwać specyficznych środków, aby je osiągnąć. Kiedy jednak aspiracje nie są zaspokojone, może pojawić się niebezpieczeństwo rozczarowania, rozgoryczenia, obojętności. Dynamiczna cnota nadziei pobudza, by iść coraz dalej, aby wykorzystywać wszystkie siły i zdolności na rzecz osób, dla których się pracuje, akceptując rezultaty i stwarzając warunki do odkrywania nowych dróg, dając siebie, nawet gdy nie widzi się rezultatów, ale zachowując żywą nadzieję.

Przywódcy potrafią wybrać najwłaściwszą z opcji, rozważywszy je uprzednio, opierając się na własnej odpowiedzialności i kierując troską o dobro wspólne. Taki model pozwala wejść w centrum bolączek społeczeństwa i przezwyciężać je poprzez śmiałe działania, odważne i wolne. W naszej odpowiedzialności, choć jest ona zawsze ograniczona, ważne jest, by zrozumieć całą rzeczywistość, obserwując, skrupulatnie rozważając, oceniając, tak aby podejmować decyzję w chwili obecnej, ale wybiegając spojrzeniem dalej, ku przyszłości, zastanawiając się nad skutkami decyzji. Ten, kto działa odpowiedzialnie, ocenia swoje działania w świetle praw innych ludzi i osądu Boga. To poczucie etyczne jawi się dzisiaj jako bezprecedensowe wyzwanie historyczne. Oprócz racjonalności naukowej i technicznej w obecnej sytuacji konieczna jest moralność połączona z głęboko solidarną odpowiedzialnością społeczną.

3. Dla dopełnienia „wizji”, którą chciałem przedstawić, na zakończenie wskażę to, co – oprócz integralnego humanizmu, respektującego oryginalną kulturę, oraz odpowiedzialności społecznej – uważam za fundamentalne, aby stawić czoła teraźniejszości: konstruktywny dialog. Między egoistyczną obojętnością a protestem odwołującym się do przemocy istnieje opcja, która jest zawsze możliwa – dialog. Dialog między pokoleniami, dialog z ludem, umiejętność dawania i przyjmowania, pozostając otwartym na prawdę. Dany kraj się rozwija, kiedy jego różne bogactwa kulturowe podejmują konstruktywny dialog: kultura ludowa, kultura uniwersytecka, młodzieżowa, artystyczna i technologiczna, kultura gospodarcza i rodzinna oraz kultura mediów. Nie można sobie wyobrazić przyszłości społeczeństwa bez wielkiego wkładu sił moralnych w demokrację, tak aby nigdy nie była ona zamknięta w czystej logice reprezentowania tych, którzy mają ustalone interesy. Fundamentalne znaczenie ma wkład wielkich tradycji religijnych, które odgrywają owocną rolę zaczynu w życiu społecznym i ożywiają demokracje. Świeckość państwa sprzyja pokojowemu współistnieniu różnych religii. Państwo takie, nie utożsamiając się z żadnym wyznaniem, szanuje i docenia obecność czynnika religijnego w społeczeństwie, sprzyjając jego konkretnym wyrazom.

Kiedy przywódcy w różnych dziedzinach proszą mnie o radę, moja odpowiedź jest zawsze taka sama: dialog, dialog, dialog. Jedynym sposobem rozwoju osoby, rodziny, społeczeństwa, jedynym sposobem, aby nastąpił postęp życia narodów, jest kultura spotkania, kultura, w której każdy ma coś dobrego, czym może obdarzyć, i wszyscy mogą coś dobrego otrzymać w zamian. Drugi ma zawsze coś, co może mi dać, jeśli potrafimy zbliżyć się do niego w postawie otwartej i z dyspozycyjnością, bez uprzedzeń. Tylko w ten sposób może wzrastać dobre zrozumienie między kulturami i religiami, szacunek jednych dla drugich, bez bezpodstawnych pretensji i z poszanowaniem praw każdej. Dzisiaj albo postawimy na kulturę spotkania, albo wszyscy przegrają. Obranie właściwej drogi sprawi, że nasze podążanie będzie owocne i bezpieczne.

Ekscelencje,
Panie i Panowie!

Dziękuję wam za uwagę. Przyjmijcie te słowa jako wyraz mojej troski – Pasterza Kościoła, oraz miłości, którą żywię dla narodu brazylijskiego. Braterstwo między ludźmi i współpraca, aby budować społeczeństwo bardziej sprawiedliwe, nie są utopią, lecz są wynikiem zgodnego wysiłku wszystkich dla dobra wspólnego. Wspieram was w waszym zaangażowaniu na rzecz dobra wspólnego, wymagającym od wszystkich mądrości, roztropności i wielkoduszności. Powierzam was Ojcu Niebieskiemu, prosząc Go, za wstawiennictwem Matki Bożej z Aparecidy, by napełnił swoimi darami każdego z obecnych, ich rodziny i wspólnoty ludzkie oraz wspólnoty pracy. Z serca udzielam wszystkim mojego błogosławieństwa.

Źródło: Katolicka Agencja Informacyjna

http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/49298,budujmy-solidarnosc-i-dialog.html

*

Powołani przez Boga

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej w katedrze św. Sebastiana w Rio de Janeiro

Drodzy Bracia w Chrystusie!

Patrząc na tę katedrę, wypełnioną biskupami, kapłanami, seminarzystami, zakonnikami i zakonnicami, przybyłymi z całego świata, myślę o słowach Psalmu z dzisiejszej Mszy św.: „Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże” (Ps 67 [66]). Tak, jesteśmy tutaj, aby chwalić Pana, a czynimy to, potwierdzając, że chcemy być Jego narzędziami, ażeby nie tylko niektóre, ale wszystkie ludy chwaliły Boga. Z taką samą otwartością jak Paweł i Barnaba głosimy Ewangelię młodym ludziom, aby mogli spotkać Chrystusa, będącego światłem na drodze, i aby stali się budowniczymi świata bardziej braterskiego. W związku z tym chciałbym wraz z wami zastanowić się nad trzema aspektami naszego powołania: jesteśmy powołani przez Boga; powołani do głoszenia Ewangelii; powołani, by krzewić kulturę spotkania.

1. Powołani przez Boga. Ważne jest, by ożywiać w sobie świadomość tego faktu, który często uważamy za oczywisty, pochłonięci wieloma codziennymi zadaniami: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem”, mówi Jezus (J 15, 16). Oznacza to powrót do źródła naszego powołania. Na początku naszej drogi powołania jest Boży wybór. Zostaliśmy powołani przez Boga i wezwani, by być z Jezusem (por. Mk 3, 14), zjednoczeni z Nim w sposób tak głęboki, abyśmy mogli powiedzieć za św. Pawłem: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20). To życie w Chrystusie rzeczywiście naznacza wszystko, czym jesteśmy i co robimy. I to „życie w Chrystusie” jest właśnie tym, co zapewnia naszą skuteczność apostolską i owocność naszej posługi: „Przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał” (J 15, 16). To nie kreatywność duszpasterska, nie spotkania czy planowanie zapewniają owoce, ale wierność Jezusowi, który mówi nam stanowczo: „Trwajcie we Mnie, a Ja w was [będę trwać]” (J 15, 4). A my dobrze wiemy, co to oznacza: kontemplować Go, adorować i przyjąć Go, zwłaszcza poprzez naszą wierność życiu modlitwy, w naszym codziennym spotkaniu z Nim, obecnym w Eucharystii i w osobach najbardziej potrzebujących. „Trwanie” z Chrystusem nie jest izolowaniem się, ale trwaniem, aby wyjść na spotkanie z innymi. Przychodzą mi na myśl pewne słowa błogosławionej Matki Teresy z Kalkuty: „Powinnyśmy być bardzo dumne z naszego powołania, które daje nam możliwość służenia Chrystusowi w ubogich. Trzeba iść szukać Chrystusa i służyć Mu właśnie w fawelach, w »cantegriles«, w »dzielnicach nędzy«. Musimy iść do nich tak, jak kapłan podchodzi do ołtarza, z radością” (Mother Instructions, I, s. 80). Jezus, Dobry Pasterz, jest naszym prawdziwym skarbem. Starajmy się naszym sercem trwać coraz bardziej przy Nim (por. Łk 12, 34).

2. Powołani do głoszenia Ewangelii. Drodzy biskupi i kapłani, liczni z was, jeśli nie wszyscy, przybyli, by towarzyszyć młodym ludziom w ich Światowych Dniach. Także oni usłyszeli słowa polecenia Jezusa: „Idźcie (…) i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28, 19). Naszym zadaniem jest pomagać im rozpalić w swych sercach pragnienie bycia uczniami i misjonarzami Jezusa. Oczywiście wielu, słysząc to wezwanie, może odczuwać pewien lęk, myśląc, że być misjonarzem oznacza, że trzeba opuścić swoją ojczyznę, rodzinę i przyjaciół. Pamiętam moje marzenie jako młodego człowieka: chciałem pojechać jako misjonarz do dalekiej Japonii. Bóg jednak pokazał mi, że moja ziemia misyjna była znacznie bliżej – była nią moja ojczyzna. Pomagajmy ludziom młodym w uświadamianiu sobie, że bycie uczniami-misjonarzami jest konsekwencją chrztu, jest istotnym elementem życia chrześcijańskiego i że pierwszym miejscem, w którym trzeba ewangelizować, jest własny dom, środowisko nauki lub pracy, rodzina i przyjaciele.

Nie szczędźmy sił w formacji ludzi młodych! Święty Paweł, zwracając się do swych chrześcijan, używa pięknego wyrażenia na określenie tego, co realizował w swoim życiu: „Dzieci moje, oto ponownie w bólach was rodzę, aż Chrystus w was się ukształtuje” (Ga 4, 19). Także i my postarajmy się, aby urzeczywistniało się to w naszej posłudze! Pomagajmy młodym ludziom w odkrywaniu męstwa i radości wiary, radości z tego, że Bóg kocha każdego z nich, że dał swego Syna Jezusa dla naszego zbawienia. Wychowujmy ich do misji, do wychodzenia, do wyruszania w drogę. Tak Jezus postępował ze swoimi uczniami: nie trzymał ich przy sobie jak kwoka pisklęta, ale ich posyłał! Nie możemy pozostawać zamknięci w parafii, w naszych wspólnotach, kiedy tak wiele osób czeka na Ewangelię! Nie wystarczy po prostu otwarcie drzwi, aby przyjąć, ale trzeba wyjść przez te drzwi, aby szukać i spotykać! Z odwagą myślmy o duszpasterstwie, poczynając od peryferii, poczynając od tych, którzy są najdalej, od tych, którzy zwykle nie przychodzą do parafii. Także oni są zaproszeni do Stołu Pańskiego.

3. Powołani, by krzewić kulturę spotkania. Niestety, w wielu środowiskach rozpowszechniła się kultura wykluczania, „kultura odrzucania”. Nie ma miejsca ani dla starca, ani dla niechcianego dziecka. Nie ma czasu, aby zatrzymać się z ubogim na skraju drogi. Czasami wydaje się, że dla niektórych relacje mędzyludzkie są regulowane przez dwa nowoczesne „dogmaty”: skuteczność i pragmatyzm. Drodzy biskupi, kapłani, zakonnicy, a także wy, klerycy, przygotowujący się do posługi, miejcie odwagę iść pod prąd. Nie wyrzekajmy się tego Bożego daru: jedynej rodziny Jego dzieci. Spotkanie i otwarcie na wszystkich, solidarność i braterstwo to elementy, które czynią naszą cywilizację prawdziwie ludzką.

Być sługami komunii i kultury spotkania! Pozwólcie mi powiedzieć, że w tym względzie powinniśmy być niemal obsesyjni. Nie chcemy być zarozumiali, narzucając „nasze prawdy”. Kierujmy się pokorną i radosną pewnością właściwą temu, kogo odnalazła, dosięgła i przemieniła Prawda, którą jest Chrystus, i kto nie może Go nie głosić (por. Łk 24, 13-35).

Drodzy Bracia i Siostry!

Jesteśmy powołani przez Boga, powołani, by głosić Ewangelię i odważnie krzewić kulturę spotkania. Niech naszym wzorem będzie Maryja Dziewica. „W swoim życiu stała się przykładem macierzyńskiego uczucia, które w apostolskim posłannictwie Kościoła powinno ożywiać wszystkich współpracujących dla odrodzenia ludzi” (Powszechny Sobór Watykański II, Konst. dogm. Lumengentium, 65). Niech Ona będzie Gwiazdą, która bezpiecznie kieruje naszymi krokami, prowadząc na spotkanie z Panem. Amen.

Tłumaczenie: Radio Watykańskie

http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/49288,powolani-przez-boga.html

***

Piątek, 26 lipca 2013

Papież Franciszek: W krzyżu Chrystusa jest cała miłość Boga

Przemówienie Ojca Świętego podczas Drogi Krzyżowej sprawowanej w trakcie 28. Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janeiro.

Droga Młodzieży!

Przybyliśmy tu dzisiaj, aby towarzyszyć Jezusowi w Jego drodze cierpienia i miłości, w Drodze Krzyżowej, która jest jednym z najważniejszych momentów Światowego Dnia Młodzieży. Na zakończenie Roku Świętego Odkupienia, błogosławiony Jan Paweł II powierzył krzyż Wam – młodym, mówiąc: „Ponieście go w świat jako znak miłości, którą Pan Jezus umiłował ludzkość i głoście wszystkim, że tylko w Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym jest ratunek i odkupienie”. Od tej pory, krzyż pielgrzymował po wszystkich kontynentach i pośród najróżniejszych sytuacji ludzkiej egzystencji, nasiąkając niejako sytuacjami życiowymi bardzo wielu ludzi młodych, którzy go widzieli i nieśli. Nikt nie może dotknąć krzyża Jezusa, nie pozostawiając na nim czegoś z siebie i nie biorąc czegoś z krzyża Jezusa do swojego życia. Chciałbym, aby w Waszych sercach dziś wieczorem, gdy towarzyszycie Panu, zabrzmiały trzy pytania: Co pozostawiliście na krzyżu Wy – Drodzy Młodzi Brazylijczycy, w ciągu tych dwóch lat, podczas których przemierzał on Wasz ogromny kraj? A co pozostawił krzyż Jezusa w każdym z Was? I wreszcie, czego uczy ten krzyż nasze życie?

1. Starożytna tradycja Kościoła rzymskiego mówi, że apostoł Piotr, opuszczając miasto, by uciec przed prześladowaniami Nerona, ujrzał Jezusa idącego w przeciwnym kierunku i zdziwiony zapytał: „Panie, dokąd idziesz?”. Jezus odpowiedział: „Idę do Rzymu, by mnie ponownie ukrzyżowano”. W tym momencie Piotr zrozumiał, że powinien odważnie iść za Panem aż do końca, a przede wszystkim zrozumiał, że nigdy nie był sam na swej drodze. Był z nim zawsze Ten Jezus, który umiłował go aż po śmierć na krzyżu. Oto Jezus ze swym krzyżem przemierza nasze drogi, aby wziąć na siebie nasze lęki, nasze problemy, nasze cierpienia, nawet te najgłębsze. Przez krzyż Jezus łączy się z milczeniem ofiar przemocy, które nie mogą już wołać, zwłaszcza niewinnych i bezbronnych. Przez krzyż Jezus łączy się z rodzinami, które zmagają się z trudnościami, które opłakują stratę swoich dzieci lub cierpią widząc, jak stają się one ofiarami sztucznych rajów, takich jak narkotyki. Przez krzyż Jezus jednoczy się ze wszystkimi ludźmi, cierpiącymi głód w świecie, w którym każdego dnia wyrzuca się tony żywności. Przez krzyż Jezus łączy się z tymi, którzy są prześladowani z powodu religii, poglądów lub po prostu z powodu koloru skóry. Przez krzyż Jezus jednoczy się z wielu młodymi ludźmi, którzy utracili zaufanie do instytucji politycznych, ponieważ widzą egoizm i korupcję, czy też stracili wiarę w Kościół, a nawet w Boga z powodu braku konsekwencji chrześcijan i sług Ewangelii. W krzyżu Chrystusa jest cierpienie, ludzki grzech, w tym i nasz, a On przyjmuje wszystko z otwartymi ramionami, bierze na siebie nasze krzyże i mówi nam: Odwagi! Nie niesiesz ich sam! Niosę je wraz z Tobą, a Ja pokonałem śmierć i przyszedłem, aby dać Ci nadzieję, aby dać Ci życie (por. J 3, 16).

2. W ten sposób możemy odpowiedzieć na drugie pytanie: co pozostawił krzyż w tych, którzy go widzieli, w tych, którzy go dotknęli? Co pozostawia w każdym z nas? Pozostawia dobro, którego nikt nie może nam dać: pewność niezawodnej miłości Boga do nas. Miłości tak wielkiej, że wchodzi w nasz grzech i go przebacza, wchodzi w nasze cierpienie i daje nam siłę, aby je znosić, wchodzi także w śmierć, aby ją zwyciężyć i nas zbawić. W krzyżu Chrystusa jest cała miłość Boga, Jego ogromne miłosierdzie. A jest to miłość, na której możemy polegać, w którą możemy wierzyć. Drodzy młodzi, zaufajmy Jezusowi, powierzmy się Mu całkowicie (por. enc. Lumen fidei, 16)! Tylko w Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał, znajdziemy zbawienie i odkupienie. Z Nim zło, cierpienie i śmierć nie mają ostatniego słowa, gdyż On daje nam nadzieję i życie: przekształcił krzyż z narzędzia nienawiści, klęski, śmierci w znak miłości, zwycięstwa i życia.

Pierwsza nazwa, jaką nadano Brazylii, była właśnie Terra de Santa Cruz. Ponad pięćset lat temu krzyż Chrystusa został postawiony nie tylko na wybrzeżu, ale również w dziejach, w sercu i życiu Brazylijczyków, i nie tylko w nich. Czujemy, że cierpiący Chrystus jest blisko nas, jest jednym z nas, dzieli do końca nasze pielgrzymowanie. Nie ma w naszym życiu krzyża małego czy też wielkiego, którego Pan nie dzieliłby z nami.

3. Ale krzyż Chrystusa zachęca nas także, abyśmy dali się zarazić tą miłością, uczy nas zatem patrzeć na bliźniego zawsze z miłosierdziem i miłością, zwłaszcza na tych, którzy cierpią, którzy potrzebują pomocy, tych, którzy oczekują na słowo, na gest, i skłania do wychodzenia z zamknięcia w sobie i pójścia ku drugiemu, wyciągnięcia do niego ręki. Wiele osób towarzyszyło Jezusowi w drodze na Kalwarię: Piłat, Szymon z Cyreny, Maryja, kobiety. Także i my możemy być wobec innych jak Piłat, który nie odważył się przeciwstawić opinii ogółu, by ocalić życie Jezusa, i umył od tego ręce. Drodzy przyjaciele, krzyż Chrystusa uczy nas, że powinniśmy być jak Szymon z Cyreny, który pomaga Jezusowi nieść to ciężkie drzewo, jak Maryja i inne kobiety, które nie lękały się towarzyszyć Jezusowi z miłością, z czułością aż do końca. A Ty, jaki jesteś? Jak Piłat, jak Szymon Cyrenejczyk czy jak Maryja?

Drodzy młodzi, do krzyża Chrystusa przynosimy nasze radości, cierpienia, nasze niepowodzenia. Znajdziemy serce otwarte, które nas rozumie, przebacza nam, kocha nas i chce abyśmy wnosili tę samą miłość w nasze życie, byśmy kochali każdego naszego brata i siostrę taką samą miłością.

Niech się tak stanie!

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-franciszek-w-krzyzu-chrystusa-jest-cala-milosc-boga/

*

Witajcie na tym wielkim święcie wiary!

Słowa powitania Ojca Świętego Franciszka skierowne do uczestników 28. Światowych Dni Młodzieży na plaży Copacabana w Rio de Janeiro

Całość:

http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/49168,witajcie-na-tym-wielkim-swiecie-wiary.html

*

Nie dajcie się wykluczyć

Przemówienie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone podczas nieplanowanego wcześniej spotkania z młodymi Argentyńczykami, uczestniczącymi w XXVIII Światowym Dniu Młodzieży w Rio de Janeiro

Całość:

http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/49195,nie-dajcie-sie-wykluczyc.html

*

Rodzina jako miejsce przekazywania wiary

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone z balkonu Pałacu Arcybiskupiego św. Joachima (Palácio São Joaquim) w Rio de Janeiro

Całość:

http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/49196,rodzina-jako-miejsce-przekazywania-wiary.html
*

Papież wyspowiadał pięcioro młodych i spotkał się z więźniami

Papież wysłuchał w piątek w białym konfesjonale ustawionym w parku Quinta da Boa Vista w Rio spowiedzi trzech dziewcząt i dwóch młodych mężczyzn, co było jego najbardziej osobistym spotkaniem w programie 28. ŚDM. Spotkał się też z grupą więźniów. 

Całość:

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-wyspowiadal-piecioro-mlodych-i-spotkal-sie-z-wiezniami/

*

„Dodaj Chrystusa” do swojego życia

Słowa Ojca Świętego Franciszka skierowane do uczestników 28. ŚDM w Rio de Janeiro podczas Liturgii Słowa na plaży Copacabana.

Całość:

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/dodaj-chrystusa-do-swojego-zycia/

*

Czwartek, 25 lipca 2013

Nie jesteście sami, Kościół jest z wami!

Przemówienie Ojca Świętego Franciszka podczas spotkania z mieszkańcami osiedla Varginha w dzielnicy Manguinhos:

Całość

http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/49105,nie-jestescie-sami-kosciol-jest-z-wami.html

*

Papież odwiedza ubogich

Ojciec Święty Franciszek odwiedził mieszkańców osiedla Varginha w dzielnicy Manguinhos w Rio de Janeiro.

Całość:

http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/49098,papiez-odwiedza-ubogich.html

*

Przemówienie Papieża Franciszka wygłoszone w Szpitalu św. Franciszka w Asyżu.

Całość:

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/przemowienie-papieza-franciszka-wygloszone-w-szpitalu-sw-franciszka-w-asyzu/

***

Środa, 24 lipca 2013

Homilia papieża Franciszka: Chrześcijanin nie może być pesymistą

„Jeśli jesteśmy naprawdę zakochani w Chrystusie i czujemy, jak bardzo On nas kocha, to nasze serce “rozpali się” tak wielką radością, że udzieli się ona tym, którzy żyją blisko nas – powiedział Ojciec Święty Franciszek.

Całość:

http://www.radiomaryja.pl/informacje/papiez-franciszek-chrzescijanin-nie-moze-byc-pesymista/

***

Poniedziałek, 22 lipca 2013

Przemówienie Ojca Świętego Franciszka podczas ceremonii powitania w ogrodzie pałacu Guanabara

Całość:

http://www.radiomaryja.pl/multimedia/przemowienie-ojca-swietego-franciszka-podczas-ceremonii-powitania-w-ogrodzie-palacu-guanabara/

*

Papież Franciszek wyrusza do Brazylii na ŚDM

„W życiu chrześcijańskim modlitwa i działanie są głęboko zjednoczone” - powiedział Ojciec Święty Franciszek w rozważaniach przed niedzielną modlitwą Anioł Pański w Watykanie. Było to ostatnie spotkanie z wiernymi tuż przed pielgrzymką Papieża do Rio de Janeiro na 28. Światowe Dni Młodzieży.

 

Całość

***

Niedziela, 21 lipca 2013

Musimy słuchać słów Pana

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka przed modlitwą „Anioł Pański” 

Całość:

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/48712,musimy-sluchac-slow-pana.html

***

Piątek, 19 lipca 2013

Program podróży apostolskiej Papieża Franciszka do Rio de Janeiro

Program podróży apostolskiej Ojca Świętego Franciszka do Rio de Janeiro na Światowe Dni Młodzieży

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/48534,program-podrozy-apostolskiej-papieza-franciszka-do-rio-de-janeiro.html

*

Papież Franciszek odwiedził Benedykta XVI

Papież Franciszek spotkał się ze swoim poprzednikiem Benedyktem XVI i poprosił go o modlitwę w intencji pomyślnego przebiegu podróży do Rio de Janeiro na Światowe Dni Młodzieży – poinformował rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi.

W wydanym komunikacie rzecznik wyjaśnił, że po południu Ojciec Święty Franciszek odwiedził emerytowanego Papieża, który mieszka w dawnym budynku klasztornym w Ogrodach Watykańskich.

Papież Franciszek poprosił swego poprzednika, aby duchowo i w modlitwie towarzyszył mu w najbliższych dniach podczas podróży do Brazylii, w którą wyrusza w poniedziałek, 22 lipca.

Ksiądz Lombardi przypomniał, że to Benedykt XVI, który abdykował 28 lutego, zapowiedział podczas poprzedniego zlotu w Madrycie, iż następne Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Rio de Janeiro.

Według relacji rzecznika Watykanu, Franciszek zaniósł Benedyktowi XVI książeczkę swojej podróży wraz z jej programem również po to, by mógł on oglądać transmisje i na bieżąco śledzić kolejne jej wydarzenia. Podarował też emerytowanemu Papieżowi pamiątkowy medal, przygotowany z okazji pierwszej pielgrzymki podczas tego pontyfikatu.

Papież Benedykt XVI – głosi komunikat – zapewnił następcę o swojej modlitwie i podzielił się z nim doświadczeniami z poprzednich zlotów młodzieży w Kolonii, Sydney i Madrycie.

Obaj Papieże modlili się też razem w kaplicy.

MM, PAP

http://www.naszdziennik.pl/wiara/48561,papiez-franciszek-odwiedzil-benedykta-xvi.html

*

Trwa tydzień misyjny w Brazylii

W Brazylii trwa Tydzień Misyjny poprzedzający rozpoczynające się za cztery dni Światowe Dni Młodzieży w Rio de Janeiro. W spotkaniu uczestniczy ok. 1,2 tys. Polaków.

(…)

http://www.radiomaryja.pl/informacje/trwa-tydzien-misyjny-w-brazylii/

***

Czwartek, 18 lipca 2013

Pielgrzymka Ojca Świętego do Brazylii

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/pielgrzymka-ojca-swietego-do-brazylii/

***

Środa, 17 lipca 2013

Radio Maryja i TV Trwam w Rio de Janeiro

http://www.radiomaryja.pl/informacje/radio-maryja-i-tv-trwam-w-rio-de-janeiro/

***

Poniedziałek, 15 lipca 2013

Śledź spotkanie młodych z Papieżem

http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/48123,sledz-spotkanie-mlodych-z-papiezem.html

***

Niedziela, 14 lipca 2013

Ojciec św. Franciszek pozdrowił Rodzinę Radia Maryja

Podczas modlitwy Anioł Pański Ojciec św. Franciszek pozdrowił Rodzinę Radia Maryja zgromadzoną na Jasnej Górze. Pielgrzymi przybyli, by podziękować Najświętszej Matce za bliską kanonizację Ojca św. Jana Pawła II i miejsce na multipleksie dla TV Trwam.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/ojciec-sw-franciszek-pozdrowil-rodzine-radia-maryja/

*

Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem

(…)

Łączę się w duchu z biskupami i wiernymi uczestniczącymi w tradycyjnej pielgrzymce Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę w Częstochowie. Powierzam was życzliwej opiece Matki Bożej i z serca wam błogosławię.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-11/

*

Bądźcie jak miłosierny Samarytanin

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka przed modlitwą „Anioł Pański” w Castel Gandolfo:

(…)
Łączę się w duchu z biskupami i wiernymi uczestniczącymi w tradycyjnej pielgrzymce Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę w Częstochowie. Powierzam was życzliwej opiece Matki Bożej i z serca wam błogosławię.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/48025,badzcie-jak-milosierny-samarytanin.html

***

Czwartek, 11 lipca 2013

Franciszek odwiedzi ubogich

Varginha – jedna z faweli zamieszkana przez osoby ubogie – będzie miejscem, które odwiedzi Papież Franciszek w ramach swojego pobytu w Rio de Janerio w czasie Światowych Dni Młodzieży. Fawela ta jest położona w północnej części miasta.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/47757,franciszek-odwiedzi-ubogich.html

***

Środa, 10 lipca 2013

Papież Franciszek modli się za ofiary katastrofy kolejowej

 

Papież Franciszek modli się za ofiary katastrofy kolejowej w Kanadzie. W wyniku wybuchu cystern z ropą naftową, do którego doszło w Lac-Mégantic, w prowincji Quebec zginęło, co najmniej 13 osób, a kilkadziesiąt jest wciąż uważanych za zaginione. 
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-franciszek-modli-sie-za-ofiary-katastrofy-kolejowej/

***

Wtorek, 9 lipca 2013

Odpusty na ŚDM

Specjalny dekret w sprawie przyznanych przez Ojca Świętego Franciszka odpustów dla uczestników 28. Światowych Dni Młodzieży wydała Penitencjaria Apostolska.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/47547,odpusty-na-sdm.html

***

Poniedziałek, 8 lipca 2013

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona na wyspie Lampedusa

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/homilia-ojca-swietego-franciszka-wygloszona-na-wyspie-lampedusa/

***

Niedziela, 7 lipca 2013

Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-10/

*

Misja chrześcijańska musi się opierać na pocieszeniu

Ojciec św. Franciszek przewodniczył dziś Eucharystii dla uczestników zjazdu seminarzystów, nowicjuszy i nowicjuszek zakonnych. Mszą św. zakończyło się ich 4-dniowe spotkanie w Rzymie. Transmisję  przeprowadziły Radio Maryja i TV Trwam.

(…)

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/eucharystia-dla-seminarzystow-i-nowicjuszy-w-watykanie/

*

Homilia papieża Franciszka wygłoszona do seminarzystów, nowicjuszy i nowicjuszek

Drodzy bracia i siostry,

Już wczoraj przeżywałem radość, spotykając się z wami a dziś nasze święto jest jeszcze większe, gdyż w Dzień Pański spotykamy się na Eucharystii. Jesteście klerykami, nowicjuszami i nowicjuszkami, młodymi ludźmi, którzy wyruszyli na drogę powołania. Pochodzicie z całego świata: reprezentujecie młodość Kościoła! Jeśli Kościół jest oblubienicą Chrystusa, to wy w pewnym sensie, wyrażacie moment zaręczyn, wiosnę powołania, okres odkrycia, weryfikacji, formacji. Jest to bardzo piękny okres, w którym stawiane są fundamenty pod przyszłość. Dziękuję wam za przybycie!

Dzisiaj Słowo Boże mówi nam o misji. Skąd rodzi się misja? Odpowiedź jest prosta: rodzi się z powołania, jakim wzywa Pan, a ten, który jest przez Niego powoływany, jest nim po to, ażeby być posłanym. Jaki jednak powinien być styl człowieka posłanego przez Boga? Jakie są punkty odniesienia misji chrześcijańskiej? Wysłuchane przez nas czytania sugerują nam trzy: radość pocieszenia, krzyż i modlitwę.

1. Pierwszy element: radość pocieszenia. Prorok Izajasz zwraca się do ludu, który przeszedł mroczny okres niewoli, zniósł bardzo ciężką próbę. Teraz jednak dla Jerozolimy nadszedł czas pocieszenia. Smutek i lęk muszą ustąpić przed radością: „Radujcie się…weselcie się…cieszcie się” – mówi prorok (66,10). Jest to wielka zachęta do radości. Dlaczego? Z jakiego powodu? Ponieważ Pan wyleje na Miasto Święte i jego mieszkańców „kaskadę” pocieszenia, matczynej czułości:  „Ich niemowlęta będą noszone na rękach i na kolanach będą pieszczone. Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę” (ww.12-13). Każdy chrześcijanin, a zwłaszcza my jesteśmy powołani, by nieść to orędzie nadziei, które daje pokój ducha i radość: pocieszenie Boga, Jego czułość wobec wszystkich. Ale możemy je nieść, jeśli jako pierwsi doświadczamy radości bycia pocieszanymi przez Niego, bycia przez Niego miłowanymi. Jest to ważne, aby nasza misja była owocna: odczuwać Boże pocieszenie i przekazywać je! Zachęta Izajasza musi rozbrzmiewać w naszym sercu: „Pocieszcie, pocieszcie mój lud!” (40,1) i stać się misją. Ludzie potrzebują dzisiaj na pewno słów, ale przede wszystkim, potrzebują, abyśmy świadczyli miłosierdzie, czułość Pana, które rozgrzewa serce, budzi nadzieję, pociąga ku dobru. Radość niesienia Bożego pocieszenia.

2. Drugim punktem odniesienia misji jest krzyż Chrystusa. Święty Paweł, pisząc do Galatów stwierdza: „Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa” (6,14). I mówi o „stygmatach”, to znaczy o ranach ukrzyżowanego Jezusa, jako cesze charakterystycznej, znaku wyróżniającym swego życia, jako Apostoła Ewangelii. W swojej posłudze Paweł doświadczał cierpienia, słabości i klęski, ale także radości i pocieszenia. Tym jest właśnie misterium paschalne Jezusa: tajemnica śmierci i zmartwychwstania. I to właśnie pozwolenie, by upodobnić się do śmierci Jezusa, sprawiło, że św. Paweł miał udział w Jego zmartwychwstaniu, w Jego zwycięstwie. W godzinie ciemności i próby jest już obecna i działa jutrzenka światła i zbawienia. Misterium Paschalne jest samą istotą misji Kościoła! Jeśli pozostajemy w obrębie tej tajemnicy, to ustrzeżemy się zarówno od światowej i triumfalistycznej wizji misji, jak i od zniechęcenia, które może się zrodzić w obliczu  prób i niepowodzeń. Owocność  głoszenia Ewangelii nie jest dana sukcesem ani też niepowodzeniami według kryteriów ludzkiej oceny, ale upodobnienia się do logiki Jezusowego krzyża, która jest logiką wychodzenia z siebie i obdarzania sobą, logiką miłości. To krzyż – zawsze krzyż z Chrystusem  – zapewnia owocność naszej misji. To z krzyża, najwyższego aktu miłosierdzia i miłości, rodzimy się jako „nowe stworzenie” ( Gal 6,15).

3. Wreszcie trzeci element: modlitwa. W Ewangelii słyszeliśmy: „Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”(Łk 10, 2). Robotnicy na żniwo nie są wybierani poprzez kampanie reklamowe czy też apele o służbę i wielkoduszność, lecz są „wybrani” i „posłani” przez Boga. Dlatego ważna jest modlitwa. Kościół, jak to wielokrotnie powtarzał Benedykt XVI, nie jest nasz, lecz Boga. Pole, które należy uprawiać jest Jego. Tak więc misja jest przede wszystkim łaską. I jeśli apostoł jest owocem modlitwy, to w niej znajdzie światło i moc dla swojego działania. W gruncie rzeczy nasza misja nie jest owocna, a wręcz gaśnie w tym momencie, kiedy przerwaniu ulega połączenie ze źródłem, z Panem.

Drodzy seminarzyści, drogie nowicjuszki i nowicjusze, drodzy ludzie młodzi, którzy wyruszyliście na drogę powołania. Przedwczoraj jeden z was powiedział mi „ewangelizację dokonuje się na kolanach”. Bądźcie zawsze ludźmi modlitwy! Bez nieustannej relacji z Bogiem misja staje się zawodem. Zawsze istnieje zagrożenie aktywizmu, zbytniego polegania na strukturach. Jeśli spojrzymy na Jezusa, widzimy, że w przeddzień każdej decyzji czy też ważnego wydarzenia przebywał na  intensywnej i długotrwałej modlitwie. Dbajmy o wymiar kontemplacyjny, także w wirze najbardziej naglących i najpilniejszych zobowiązań. I im bardziej wasza misja wzywa was do wyruszenia ku peryferiom egzystencjalnym, niech tym bardziej wasze serce będzie zjednoczone z Sercem Chrystusa, pełnym miłosierdzia i miłości. Na tym polega sekret owocności ucznia Pana!

Jezus posyła swoich uczniów „bez trzosa ani torby, ani sandałów” (Łk 10,4). Upowszechnianie  Ewangelii nie jest zapewnione ani przez liczbę osób, ani prestiż instytucji, ani też kwotę dostępnych zasobów. To co się liczy, to bycie przenikniętym miłością Chrystusa, danie się prowadzić Duchowi Świętemu i zaszczepienie swego życia w drzewie życia, którym jest krzyż Pana.

Drodzy przyjaciele, z wielką ufnością zawierzam was wstawiennictwu Najświętszej Maryi Panny. Ona jest Matką, która nam pomaga swobodnie podjąć decyzje definitywne bez lęku. Niech Ona wam pomaga w świadczeniu radości Bożej pociechy, podporządkowaniu się logice miłości krzyża, wzrastaniu w coraz głębszej jedności z Panem. W ten sposób wasze życie będzie bogate i owocne! Amen.

www.vatican.va

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/homilia-papieza-franciszka-wygloszona-do-seminarzystow-nowicjuszy-i-nowicjuszek/

***

Sobota, 6 lipca 2013

Przemówienie papieża Franciszka wygłoszone do seminarzystów, nowicjuszy i nowicjuszek

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/przemowienie-papieza-franciszka-wygloszone-do-seminarzystow-nowicjuszy-i-nowicjuszek/

***

Piątek, 5 lipca 2013

Lumen fidei – Encyklika papieża Franciszka

ENCYKLIKA LUMEN FIDEI OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA
DO BISKUPÓW, PREZBITERÓW I DIAKONÓW, DO OSÓB KONSEKROWANYCH
I DO WSZYSTKICH WIERNYCH ŚWIECKICH
O WIERZE

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/lumen-fidei-encyklika-papieza-franciszka/

*

Papież Franciszek uznał cud potrzebny do kanonizacji Jana Pawła II

Papież Franciszek zgodził się na kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII – ogłosił Watykan. Zgodnie z decyzją Papieża obaj błogosławieni zostaną ogłoszeni świętymi w czasie jednej ceremonii. Jej data zostanie wyznaczona na konsystorzu.

Decyzja Papieża została ogłoszona po jego porannym spotkaniu z prefektem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kardynałem Angelo Amato.

Ta decyzja jest dla nas źródłem wielkiej radości – mówi ks. prof. Henryk Witczyk, Przewodniczący Dzieła Biblijnego Jana Pawła II. Wszyscy, którzy mogliśmy w dużej mierze uczestniczyć w życiu i działalności apostolskiej błogosławionego Jana Pawła II zdajemy sobie sprawę z tego, jak pod wielkim natchnieniem było Jego życie – które całkowicie zawierzył Matce Najświętszej – dodaje.

Ksiądz Henryk Witczyk przyznał, że dla niego wyznacznikiem świętości Jana Pawła II jest Jego odnoszenie się do Chrystusa Zmartwychwstałego i przeżywanie osobistej głębokiej więzi z Chrystusem.

- Już w Encyklice „Redemptor Hominis” i później w homilii na 25-lecie swojego pontyfikatu i w testamencie, Ojciec Święty zaznaczał cały czas, że ma nieustannie przed oczami Zmartwychwstałego Chrystusa, który tak, jak w Kaplicy Sykstyńskiej w trakcie wyboru, tak też później nieustannie stawia mu pytanie – Czy miłujesz mnie? Czy miłujesz mnie więcej?- Zatem widzimy iż to głębokie zjednoczenie chrześcijanina, kapłana, biskupa i papieża z Chrystusem Zmartwychwstałym; otwarcie na działanie Ducha Św., zawierzenie swojego życia i powołania Matce Najświętszej owocuje wielką świętością. Świętością, która napełnia dzisiejszy świat blaskiem światła, blaskiem wiary, blaskiem prawdy; pokazuje nam wielki sens życia chrześcijańskiego i życia człowieka jako takiego –zwracał uwagę ks. prof. Henryk Witczyk.

Uznanie przez Ojca Św. Franciszka cudu za wstawiennictwem Jana Pawła II jest zatwierdzeniem decyzji kardynałów i biskupów z Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Ks. prof. Henryk Witczyk wyjaśnił, że otwiera to ostateczną procedurę zmierzającą do wyznaczenia daty kanonizacji, przygotowania tekstów liturgicznych, które później są stosowane w dniu wspomnienia świętego. Bardzo się cieszymy, że będzie to wspomnienie Św. Jana Pawła II – dodał ks. prof. Witczyk zaznaczył też, że znamienny jest fakt, iż planowana ceremonia będzie kanonizacją dwóch papieży Jana XXIII i Jana Pawła II

- Doskonale wiemy, że wybór imienia – Jan – dokonany przez kard. Wojtyłę w dniu wyboru na Papieża był ważnym i czytelnym nawiązaniem do posługi Papieża Soboru. Papieża, który swoją genialną intuicją inspirowaną światłem i mądrością Ducha Świętego dokonał wielkiego przeobrażenia Kościoła katolickiego. Możemy jako Kościół czuć się w pełni odpowiedzialni za współczesny świat, a równocześnie przez ten współczesny świat podążać bezpiecznie drogą do nieba, wpatrując się w świetlane przykłady zarówno Papieża Jana XXIII oraz Jana Pawła II – dodał ks. prof. Witczyk.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/papiez-franciszek-uznal-cud-potrzebny-do-kanonizacji-jana-pawla-ii/

***

Czwartek, 4 lipca 2013

Jesteśmy zbawieni w Jezusie Chrystusie

Przez Jezusa jesteśmy dziećmi Bożymi i nikt nie może nam ukraść tej tożsamości – powiedział Ojciec Święty Franciszek podczas porannej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/42863,jestesmy-zbawieni-w-jezusie-chrystusie.html

***

Środa, 3 lipca 2013

Rany Jezusa znajdziesz, wypełniając dzieła miłosierdzia

Ojciec Święty Franciszek w dzisiejszej homilii wygłoszonej podczas porannej Eucharystii sprawowanej w watykańskim Domu Świętej Marty wskazał, że aby spotkać Boga żywego, musimy z miłością ucałować rany Jezusa w naszych braciach głodnych, biednych, chorych i uwięzionych.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/42758,rany-jezusa-znajdziesz-wypelniajac-dziela-milosierdzia.html

*

Papieskie intencje na lipiec 2013 r.

Jak co miesiąc, modlimy się w dwóch papieskich intencjach, ogólnej i misyjnej. Wyznaczane są one ze znacznym wyprzedzeniem. Obecne zatwierdził jeszcze Benedykt XVI pod koniec 2011 r. Pierwsza z nich to: „Aby Światowy Dzień Młodzieży, który odbywa się w Brazylii, zachęcił wszystkich młodych chrześcijan do stawania się uczniami i misjonarzami Ewangelii”.

(…)

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papieskie-intencje-na-lipiec-2013-r/

***

Wtorek, 2 lipca 2013

Nie lękajcie się

Chrześcijanin jest powołany, by być mężnym w swojej słabości. Będąc jej świadomym, trzeba nam unikać grzechu, nie oglądając się wstecz – wskazał Ojciec Święty Franciszek w czasie porannej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty.

Wraz z Papieżem dzisiejszą Mszę św. koncelebrowali księża arcybiskupi: Manuel Monteiro de Castro i Beniamino Stella, a uczestniczyli w niej duchowni i pracownicy Trybunału Penitencjarii Apostolskiej oraz grupa z Papieskiej Akademii Kościelnej – podaje Katolicka Agencja Informacyjna.

Wychodząc od dzisiejszych czytań liturgicznych, Franciszek zwrócił uwagę na cztery możliwe postawy w sytuacjach konfliktowych, trudnych. Pierwszą z nich jest powolność Lota. Postanowił on opuścić Sodomę, zanim została zniszczona, ale czynił to bardzo powoli. Anioł kazał mu uciekać, lecz Lot nie umiał się oderwać od zła, od grzechu. Chcemy wyjść z tej sytuacji, jesteśmy zdecydowani, ale jest coś, co ciągnie nas wstecz. Lot zaczął nawet negocjować z aniołem.

– To tak trudno zerwać z sytuacją grzeszną. Jakie to trudne! Także w pokusie, jakże to trudne! Ale Bóg mówi: Uciekaj! Nie możesz tutaj walczyć, bo ogień i siarka cię zabiją. Uciekaj! Święta Teresa od Dzieciątka Jezus uczyła nas, że czasami, w pewnych pokusach, jedynym rozwiązaniem jest ucieczka i niewstydzenie się, że uciekamy; uznanie, że jesteśmy słabi i musimy uciekać – wskazał Ojciec Święty. I dodał: – A ludzie w swojej prostej mądrości mówili trochę ironicznie: „Żołnierz, który ucieka, przyda się w kolejnej wojnie”. – Uciec, aby pójść naprzód na drodze Jezusa – powiedział Papież.

Ojciec Święty zauważył, że anioł również nie pozwala oglądać się wstecz, lecz uciekać i patrzeć naprzód. Dodał, że jest w tym zawarta rada przezwyciężania nostalgii za grzechem. Nawiązał do dziejów Ludu Bożego na pustyni, który miał wszystko, obietnice. A mimo to tęsknił za egipską cebulą. Ta nostalgia sprawiała, że zapominał, iż cebule te jadł ze stołu zniewolenia. Żywa była nostalgia, by wrócić. Rada anioła brzmi: Idź naprzód! - Nie czyńmy jak żona Lota. Musimy oderwać się od wszelkiej nostalgii, gdyż istnieje także pokusa ciekawości – podkreślił Franciszek, kierując swoje słowa do zgromadzonych w kaplicy Domu Świętej Marty.

– W obliczu grzechu trzeba uciekać bez nostalgii. Ciekawość niczemu nie służy, wyrządza zło! „Ale w tym grzesznym świecie, jak to można zrobić? Ciekawe, jaki będzie to grzech? Chciałbym wiedzieć…”. Nie pozwól! Ciekawość wyrządzi ci krzywdę! Uciekaj i nie oglądaj się za siebie! Wszyscy jesteśmy słabi i musimy się bronić. Trzecia sytuacja pojawia się na łodzi (Mt 8, 23-27) – to lęk. Kiedy na morzu nadeszła burza, łódź była pokryta falami – podkreślił Papież. Jednocześnie zwrócił uwagę, iż uczniowie mówią: „Panie, ratuj, giniemy!”. Lęk! Także i to jest diabelską pokusą: obawiać się pójścia naprzód drogą Pana.

Franciszek dodał, że jest taka pokusa, która mówi, że jest lepiej zostać tu, gdzie jestem pewny, bezpieczny. – Ale jest to niewolnictwo w Egipcie, bo lękam się iść naprzód – powiedział Papież, wskazując, że chodzi o lęk, gdyż „boję się, dokąd doprowadzi mnie Pan”. Ojciec Święty zaznaczył przy tym, że jednak strach „nie jest dobrym doradcą”.

Ojciec Święty przypomniał, że Pan Jezus wielokrotnie wzywał: „Nie lękajcie się”. Lęk nam nie pomaga. Następnie wskazał, że czwarta postawa to łaska Ducha Świętego. Kiedy Pan Jezus przywraca głęboki spokój na wzburzonym morzu, uczniowie są pełni podziwu. – Zawsze w obliczu grzechu, w obliczu nostalgii, lęku musimy zwrócić się do Pana – podkreślił Franciszek.

Ponadto Papież zaznaczył, iż „spojrzenie na Pana, kontemplacja Pana – to właśnie daje nam owo tak piękne zadziwienie nowego spotkania z Panem”.

– „Panie, mam taką pokusę: chcę pozostać w tej sytuacji grzechu, Panie, jestem ciekaw, by wiedzieć, jak wyglądają te sprawy; Panie, lękam się”. Spojrzeli na Pana: „Panie, ratuj, giniemy!”. I nadeszło zadziwienie nowego spotkania z Jezusem. Nie jesteśmy naiwni ani też chrześcijanami letnimi, jesteśmy dzielni, odważni. Jesteśmy słabi, ale musimy być odważni w naszej słabości – wskazał Franciszek. Kończąc dzisiejszą homilię wygłoszoną podczas Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty, powiedział: – A nasza odwaga wiele razy musi być wyrażona w ucieczce i nieoglądaniu się wstecz, aby nie wpaść w złą nostalgię.

– Nie lękać się i zawsze spoglądać na Pana! – zakończył Papież.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/42631,nie-lekajcie-sie.html

*

Cel pierwszej wizyty papieża – włoska wyspa Lampedusa

W pierwszą podróż swego pontyfikatu papież Franciszek uda się 8 lipca na włoską wyspę Lampedusa, na którą przypływają tysiące uchodźców z Afryki. Wiadomość o wizycie, zapowiedzianej przez Watykan, wywołała poruszenie we Włoszech. 

(…)

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/cel-pierwszej-wizyty-papieza-wloska-wyspa-lampedusa/

***

Poniedziałek, 1 lipca 2013

Módlmy się odważnie

Ojciec Święty Franciszek w czasie porannej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty nauczał, że tak jak Abraham musimy modlić się do Boga odważnie, a nawet uporczywie.

Mszę św. koncelebrowali ks. kard. Kurt Koch i ks. bp Brian Farrell, a uczestniczyli w niej pracownicy kierowanej przez nich Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI).

W homilii Papież nawiązał do pierwszego dzisiejszego czytania (Rdz 18, 16-33) przedstawiającego Abrahama, który odważnie i uporczywie prosi Boga o ocalenie Sodomy od zniszczenia. Ojciec Święty zwrócił uwagę, że Abraham był człowiekiem mężnym, który odważnie się modlił, stając przed Bogiem twarzą w twarz i usiłując obronić to miasto. Jak wskazał obecnym podczas porannej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty Franciszek, modlitwa musi być mężna.

– Kiedy mówimy o odwadze, zawsze myślimy o odwadze apostolskiej, aby iść i głosić Ewangelię… Ale jest też odwaga wobec Pana. Ta szczerość przed Panem: mężne stawanie przed Bogiem, aby prosić w jakiejś sprawie. Jest to po trosze śmieszne, ponieważ Abraham rozmawia z Panem w dość szczególny sposób, odważnie i nie wiemy, czy staje on wobec człowieka, czy ubija interes, bo targuje się o cenę. Jest uparty. Udało mu się spuścić z pięćdziesięciu do dziesięciu sprawiedliwych, chociaż wiedział, że nie było to możliwe. Był tylko jeden człowiek prawy: jego bratanek, kuzyn Lot… Ale z odwagą, z uporem szedł naprzód – podkreślił Franciszek.

Ojciec Święty zauważył, że czasami idziemy do Boga, by o coś dla kogoś prosić uzyskać od Pana jakąś łaskę, trzeba iść mężnie i tak jak Abraham być upartym.

Przy okazji Franciszek przypomniał, że sam Jezus mówi nam, iż musimy się modlić jak natarczywa wdowa, która prosiła sędziego o wymierzenie jej sprawiedliwości, jak człowiek, który idzie w nocy i kołacze do drzwi przyjaciela. Musimy być natarczywi, jak uczy nas Jezus. Ojciec Święty pochwalił Syrofenicjankę, która natarczywie prosiła o uzdrowienie córki.

– Natarczywość jest naprawdę bardzo męcząca. Ale to właśnie jest postawa modlitwy – wskazał Franciszek, którego wypowiedź cytuje KAI, i dodał, że św. Teresa mówiła o modlitwie jako negocjacjach z Panem i że jest to możliwe tylko wtedy, gdy istnieje zażyłość z Bogiem. Jest to męczące, to prawda, ale to jest modlitwa, jest to zyskanie łaski od Boga.

Ojciec Święty dodał, iż Abraham wykorzystywał w swojej modlitwie argumenty zaczerpnięte z samego serca Jezusa.

– Chodzi o przekonanie Pana mocą samego Pana! To piękne! Słowa Abrahama zmierzają do serca Pana, a Jezus uczy nas tego samego: „Ojciec zna sprawy. Nie martwcie się. Ojciec zsyła deszcz na sprawiedliwych i grzeszników, sprawia, że słońce świeci dla sprawiedliwych i grzeszników”. Z tym argumentem Abraham idzie dalej. Zatrzymam się na tym: modlitwa to negocjowanie z Panem, a także stawanie się natarczywym wobec Pana. Modlitwa to chwalenie Pana w Jego dobrych rzeczach i powiedzenie Mu, aby tych dobrych rzeczy nam udzielił. On zaś jest tak miłosierny, dobry, że nam pomoże – podkreślił Ojciec Święty i zachęcił uczestników porannej Eucharystii do przeczytania raz jeszcze ze spokojem psalmu responsoryjnego (103/102).

– «Błogosław, duszo moja, Pana, i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego. Błogosław, duszo moja, Pana i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach. On odpuszcza wszystkie twoje winy i leczy wszystkie choroby, On twoje życie ratuje od zguby, obdarza cię łaską i zmiłowaniem…». Jeśli będziemy modlili się nim całym, to nauczymy się w ten sposób rzeczy, które powinniśmy powiedzieć Panu, kiedy prosimy o łaskę. «Ty, który jesteś miłosierny, który przebaczasz, uczyń mi tę łaskę», jak to uczynił Abraham i Mojżesz. Postępujmy w modlitwie, mężnie i z tymi argumentami, które wypływają wprost z serca Bożego – podkreślił na zakończenie Eucharystii Ojciec Święty Franciszek.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/42520,modlmy-sie-odwaznie.html

*

W piątek prezentacja Encykliki Papieża Franciszka

“Lumen fidei” (Światło wiary) pod takim tytułem już w najbliższy piątek w Watykanie  zostanie zaprezentowana Encyklika Ojca Świętego Franciszka.

Wcześniej Papież mówił, że ukaże się encyklika która – jak sam przyznał – została napisana na cztery ręce z Benedyktem XVI.

Ojciec Święty zapowiadał dokończenie dokumentu swojego poprzednika. Ks. prof. Henryk Witczyk – przewodniczący Dzieła Biblijnego Jana Pawła II podkreśla, że z wielką radością przyjmuje wiadomość o ukazaniu się niedługo encykliki poświęconej tematowi wiary.

Jednocześnie  przypomina on, że wcześniej Benedykt XVI opublikował dwie encykliki poświęcone: jedna tematowi miłości druga nadziei.

- Do tryptyku trzech cnót potrzebna jest encyklika dotycząca wiary. Pierwsza encyklika Papieża Franciszka mocno wpisuje się w Kościele w Rok Wiary. Będziemy z wielką uwagą czytać encyklikę, rozważać ją. Jako przewodniczący Dzieła Biblijnego Jana Pawła II mogę już teraz zapowiedzieć, że bez wątpienia poświęcimy może połowę audycji pt. „Rozmowy niedokończone” na antenie Radia Maryja i TV Trwam. Tematowi wiary w ujęciu encykliki Papieża Franciszka – akcentuje ks. prof. Henryk Witczyk.

Według nieoficjalnych informacji encyklika ta ma być skoncentrowana na śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa jako fundamentalnych elementach wiary chrześcijańskiej oraz na jej roli w dzisiejszym świecie i społeczeństwie.

Warto również przypomnieć, że Ojciec Święty Franciszek ogłosił również, że jeszcze przed zakończeniem Roku Wiary w listopadzie ogłosi adhortację na temat ewangelizacji.

***

Niedziela, 30 czerwca 2013

Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-9/

*

Papież Franciszek: Wsłuchajmy się w sumienie

Tak jak Jezus podjął w swym sumieniu stanowczą decyzję, w duchu posłuszeństwa Ojcu, by pójść do Jerozolimy, gdzie dokonała się Jego śmierć i Zmartwychwstanie – również my powinniśmy nauczyć się wsłuchiwać w sumienie – przypomniał Ojciec Św. Franciszek.

W rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański w Watykanie papież Franciszek wskazał na wspaniały przykład odwagi i słuchania własnego sumienia, jakim wykazał się Ojciec Św. Benedykt XVI. W ten sposób odniósł się do historycznej decyzji swego poprzednika o ustąpieniu z urzędu.

Ojciec Św. Franciszek podkreślił, że wszyscy muszą nauczyć się bardziej słuchać głosu swego sumienia. Zauważył, że to nie oznacza podążanie za własnym ja, robienia tego, co mnie interesuje, co mi odpowiada i co mi się podoba.

- To nie jest to! Sumienie jest wewnętrzną przestrzenią słuchania prawdy, dobra, słuchania Boga, jest to wewnętrzna przestrzeń mojej relacji z Nim, który przemawia do mojego serca i pomaga mi rozeznać, zrozumieć drogę, którą muszę przejść, a kiedy już zostanie podjęta decyzja, aby iść dalej i pozostać wiernym  – powiedział papież Franciszek.

Następnie Ojciec Św. Franciszek podkreślił, że „wspaniały przykład” słuchania własnego sumienia dał jego poprzednik papież Benedykt XVI.

- Ojciec Święty Benedykt XVI dał nam ten wspaniały przykład tej postawy, kiedy Pan pozwolił mu zrozumieć na modlitwie, jaki to krok powinien podjąć. Poszedł – z wielkim zmysłem rozeznania i odwagi – za głosem swojego sumienia, to znaczy zgodnie z wolą Boga, który mówił do jego serca. Ten przykład jest bardzo dobry dla każdego z nas, godny do naśladowania – mówił Ojciec Święty.

Po odmówieniu modlitwy maryjnej i udzieleniu zgromadzonym błogosławieństwa apostolskiego Ojciec Święty podziękował wiernym we Włoszech za modlitewne i materialne wspierania jego posłannictwa na całym świecie.

***

Sobota, 29 czerwca 2013

Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem

Drodzy bracia i siostry! Dzień dobry!

Dziś, 29 czerwca obchodzimy uroczystość świętych Piotra i Pawła. Jest to w szczególny sposób święto Kościoła rzymskiego, zbudowanego na męczeństwie tych dwóch Apostołów. Ale jest to również wielkie święto Kościoła powszechnego, ponieważ cały Lud Boży jest ich dłużnikiem ze względu na dar wiary. Piotr był pierwszym, który wyznał, że Jezus jest Chrystusem, Synem Bożym. Paweł upowszechnił to orędzie w świecie grecko-rzymskim. A Opatrzność chciała, aby obydwaj dotarli tutaj do Rzymu i tutaj przelali krew za wiarę. Z tego powodu Kościół Rzymu stał się natychmiast, spontanicznie, punktem odniesienia dla wszystkich Kościołów na całym świecie. Nie ze względu na potęgę imperium, ale na mocy męczeństwa, świadectwa o Chrystusie! W istocie to miłość Chrystusa zawsze i wyłącznie rodzi wiarę i rządzi Kościołem.

Myślimy o Piotrze. Kiedy wyznał swoją wiarę w Jezusa, nie uczynił tego ze względu na swoje ludzkie zdolności, ale dlatego, że został zdobyty przez łaskę, którą wyzwalał Jezus, przez miłość, jaką odczuwał w Jego słowach i widział w Jego gestach: Jezus był uosobioną miłością Boga!

To samo stało się z Pawłem, choć w inny sposób. Paweł jako człowiek młody był wrogiem chrześcijan, a kiedy zmartwychwstały Chrystus powołał go na drodze do Damaszku, jego życie uległo przemianie: zrozumiał, że Jezus nie umarł, lecz żyje, i kocha także jego, który był Jego wrogiem! Oto doświadczenie miłosierdzia, przebaczenia Bożego w Jezusie Chrystusie: to jest Dobra Nowina, Ewangelia, którą Piotr i Paweł doświadczyli w sobie i dla której oddali życie. Miłosierdzie, przebaczenie, Pan zawsze nam przebacza! Jest miłosierny, ma miłosierne serce i zawsze na nas czeka!

Drodzy bracia i siostry, cóż to za radość wierzyć w Boga, który jest cały miłością, cały łaską! To jest wiara, którą Piotr i Paweł otrzymali od Chrystusa i przekazali Kościołowi. Uwielbiajmy Boga za tych dwóch chwalebnych świadków i tak jak oni pozwólmy się zdobyć Chrystusowi, miłosierdziu Chrystusa.

Pamiętamy również, że Szymon Piotr miał brata, Andrzeja, który dzielił z nim doświadczenie wiary w Jezusa. Co więcej, Andrzej spotkał Jezusa wcześniej od Szymona i natychmiast opowiedział o tym bratu i przyprowadził go do Jezusa. Chętnie o tym przypominam, gdyż dzisiaj, zgodnie z piękną tradycją, obecna jest w Rzymie, delegacja Patriarchatu Konstantynopola, który ma za patrona właśnie Apostoła Andrzeja. Wszyscy razem przekazujemy nasze serdeczne pozdrowienia patriarsze Bartłomiejowi I i modlimy się za niego i za ten Kościół. Zachęcam także was, do odmówienia “Zdrowaś Mario” w intencji patriarchy Bartłomieja I. Wszyscy razem: “Zdrowaś Mario…”

Modlimy się także za arcybiskupów metropolitów z różnych Kościołów na świecie, którym przed chwilą przekazałem paliusz, symbol komunii.

Niech nam towarzyszy i wspiera nas wszystkich nasza umiłowana Matka, Najświętsza Maryja Panna.

Po modlitwie Anioł Pański:

Drodzy bracia i siostry,

Z radością pozdrawiam pielgrzymów, którzy przybyli z różnych krajów, aby radować się wraz ze swoimi arcybiskupami metropolitami. Modlę się za wszystkie te wspólnoty. Szczególnie zachęcam ciężko doświadczany naród Republiki Środkowoafrykańskiej, by podążał z wiarą i nadzieją.

Wszystkich was z miłością pozdrawiam: rodziny, wiernych z tak wielu parafii i stowarzyszeń, a szczególnie z diecezji Iglesias, z miasta Aragona na Sycylii i z Casale Popolo.

Wszystkim życzę dobrego świętowania i dobrego obiadu! Do zobaczenia!

Tłumaczenie: vaitican.va

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-8/

*

Bądźcie sługami jedności

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła

 

Księża Kardynałowie,

Eminencjo Metropolito Ioannisie,

Czcigodni Bracia w Biskupstwie i w Kapłaństwie

Drodzy Bracia i Siostry!

Obchodzimy uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, głównych patronów Kościoła Rzymu. Święto to jest jeszcze bardziej radosne z powodu obecności biskupów z całego świata. To wielkie bogactwo pozwala nam w pewien sposób przeżywać na nowo wydarzenie Pięćdziesiątnicy: dziś, tak jak wówczas, wiara Kościoła przemawia we wszystkich językach i pragnie zjednoczyć narody w jednej rodzinie.

Serdecznie i z wdzięcznością pozdrawiam delegację Patriarchatu Konstantynopolitańskiego, pod przewodnictwem metropolity Ioannisa. Dziękuję ekumenicznemu patriarsze Bartłomiejowi I za ten ponowiony braterski gest. Pozdrawiam ambasadorów i przedstawicieli władz cywilnych. Szczególne podziękowania kieruję do chóru Kościoła św. Tomasza w Lipsku (Thomaskirche) – kościoła J.S. Bacha  – który animuje Liturgię, stanowiąc zarazem jeszcze jeden znak obecności ekumenicznej.

Trzy myśli na temat posługi Piotrowej, sugerowane czasownikiem „umacniać”. Do umacniania czego powołany jest Biskup Rzymu?

1. Przede wszystkim do umacniania w wierze. Ewangelia mówi o wyznaniu Piotra: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16,16), wyznaniu, które nie pochodzi od niego, lecz od Ojca Niebieskiego. Właśnie z powodu tego wyznania Jezus mówi: „Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój” (w.18). Rola, posługa kościelna Piotra ma swą podstawę w wyznaniu wiary w Jezusa, Syna Boga żywego, które stało się możliwe dzięki łasce danej z Wysoka.

W drugiej części dzisiejszej Ewangelii widzimy niebezpieczeństwo myślenia na sposób świecki. Kiedy Jezus mówi o swojej śmierci i zmartwychwstaniu, o drodze Boga, która nie odpowiada ludzkiej drodze władzy, w Piotrze ujawniają się na nowo ciało i krew: począł robić Mu wyrzuty: „…Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie” (16,22). Jezus odpowiedział mu szorstkim słowami: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą” (w.22). Kiedy pozwalamy, aby nasze myśli, uczucia zostały zdominowane przez logikę ludzkiej władzy, a nie dajemy się pouczyć i prowadzić wiarą, przez Boga, to stajemy się kamieniem upadku. Wiara w Chrystusa jest światłem naszego życia chrześcijańskiego i posługi w Kościele!

2. Umocnić w miłości. W drugim czytaniu usłyszeliśmy wzruszające słowa św. Pawła: „Stoczyłem piękną walkę, bieg ukończyłem, wiary nie straciłem” (2 Tm 4,7). O jaką walkę chodzi?  Nie chodzi o walkę z użyciem ludzkiej broni, która niestety wykrwawia wciąż jeszcze świat, ale o walkę męczeństwa. Święty Paweł miał jedyną broń: orędzie Chrystusa i dar całego życia dla Chrystusa i dla innych ludzi. To właśnie osobiste narażanie się, spalanie się dla Ewangelii, stawanie się wszystkim dla wszystkich, nie oszczędzając siebie, uczyniło go wiarygodnym i budowało Kościół.

Biskup Rzymu jest powołany do życia i umacniania w tej miłości wobec Chrystusa i wobec wszystkich, bez wyjątku, ograniczeń i przeszkód. I nie tylko Biskup Rzymu. Wy wszyscy, nowi Arcybiskupi, Biskupi macie tę samą misję: spalać się dla Ewangelii, stać się wszystkim dla wszystkich. To zadanie, aby się nie oszczędzać, zapominać o sobie (wychodzić z samych siebie) na rzecz posługi Świętemu Ludowi, wiernemu Bogu.

3. Umacnianie w jedności. Zatrzymam się w tym momencie nad dopiero co dokonanym gestem. Paliusz jest symbolem jedności z Następcą Piotra, „trwałą i widzialną zasadą i fundamentem jedności wiary i komunii” (II Sobór Watykański, Konst. dogmat. Lumen gentium, 18). Wasza dzisiejsza obecność, drodzy współbracia, jest znakiem, że komunia Kościoła nie oznacza jednolitości. II Sobór Watykański odnosząc się do hierarchicznej struktury Kościoła stwierdza, że Pan „ustanowił Apostołów jako kolegium, czyli jako stały zespół, na czele którego postawił wybranego spośród nich Piotra” (tamże, 22). Umacniać w jedności: Synod Biskupów, w harmonii z posługą prymatowi. A Sobór mówi jeszcze: „ Kolegium to jako złożone z wielu jednostek wyraża rozmaitość i powszechność Ludu Bożego” (tamże, 22).

W  Kościele różnorodność będąca wielkim bogactwem, opiera się zawsze na harmonii jedności, tak jak wielka mozaika, w której wszystkie kamyczki się łączą, by tworzyć jeden wielki Boży plan. Powinno to pobudzać do przezwyciężania zawsze wszelkiego konfliktu raniącego ciało Kościoła. Zjednoczeni w różnorodności: nie ma innej katolickiej drogi, aby stać sie jedno. Taki jest duch katolicki, duch chrześcijański: jednoczyć się w różnorodności. Taka jest droga Jezusa! Paliusz, będący  znakiem komunii z Biskupem Rzymu, z Kościołem powszechnym, z Synodem Biskupów jest także zobowiązaniem dla każdego z was, aby być narzędziem komunii.

Wyznawanie Pana, dając się pouczyć Bogu; spalanie się dla miłości Chrystusa i Jego Ewangelii; bycie sługami jedności. To właśnie, drodzy bracia w biskupstwie, zadania jakie święci Apostołowie Piotr i Paweł powierzają każdemu z nas, aby były realizowane w życiu każdego chrześcijanina. Niech nas prowadzi i towarzyszy nam ze swym wstawiennictwem Święta Matka Boga: Królowo Apostołów, módl się za nami! Amen.

Tłumaczenie: vatican.va

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/42352.html

*

Ojciec św. wręczył paliusze 34 arcybiskupom

Ojciec św. Franciszek wręczył dziś paliusze 34 arcybiskupom mianowanym w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Wśród nich są: ks. abp Marek Jędraszewski, ks. abp Józef Kupny oraz ks. abp Joseph William Tobin – redemptorysta. Transmisję przeprowadziły Radio Maryja i TV Trwam. 

Ks. abp Marek Jędraszewski został mianowany przez Ojca św. Benedykta XVI metropolitą łódzkim w lipcu 2012 r. Ks. abp Józef Kupny został metropolitą wrocławskim z nominacji Papieża Franciszka w maju 2013 r.

Dziś obaj odebrali z rąk Ojca św. Franciszka paliusze, wręczone metropolitom podczas Mszy św. sprawowanej w Bazylice Watykańskiej.

- Nakładam Wam paliusz, który wzięty jest z konfesji czcigodnego, błogosławionego Piotra, abyście używali go w granicach prowincji kościelnej Wam powierzonej. Niech ten paliusz będzie dla Was symbolem jedności, znakiem komunii ze Stolicą Apostolską, jak również znakiem miłości i zachęty do mocnego i odważnego świadectwa. Abyście w dniu, gdy nadejdzie objawienie się wielkiej chwały Boga mogli otrzymać wraz z owczarnią Wam powierzoną nieśmiertelny strój chwały – powiedział Ojciec św. 

Ojciec św. w homilii powiedział, że przypadające dziś święto głównych patronów Kościoła Rzymu jest jeszcze bardziej radosne z powodu obecności biskupów z całego świata. Papież pozdrowił m.in. delegację Patriarchatu Konstantynopolitańskiego, pod przewodnictwem metropolity Loannisa. Podziękował również patriarsze Bartłomiejowi I za ten ponowiony braterski gest. Franciszek szukał odpowiedzi na pytanie do czego powołany jest Biskup Rzymu. 

Przede wszystkim – jak podkreślił – jest on powołany do umacniania w wierze a także miłości i jedności.

- Wyznawanie Pana, dając się pouczyć Bogu; spalanie się dla miłości Chrystusa i Jego Ewangelii; bycie sługami jedności. To właśnie, drodzy bracia w biskupstwie, zadania jakie święci Apostołowie Piotr i Paweł powierzają każdemu z nas, aby żył nimi każdy chrześcijanin. Niech nas prowadzi i towarzyszy nam ze swym wstawiennictwem Święta Matka Boga: Królowo Apostołów, módl się za nami! - powiedział Ojciec św. Franciszek.

Znamienne, że przed laty metropolici z Łodzi i Wrocławia również odbierali paliusze w tym samym dniu – 29 czerwca 2004 r. papież Jan Paweł II wręczył paliusze arcybiskupom Władysławowi Ziółkowi z Łodzi i Marianowi Gołębiewskiemu z Wrocławia.

- Z jednej strony jest to wyraz wielkiej łączności z Ojcem św., a z drugiej obarczenie mnie symbolicznym ciężarem dźwigania owieczek na swoich ramionach, czyli bycia dobrym pasterzem. Jest to wejście symboliczne, ale niezwykle piękne w tę posługę, która jest moim bardzo intensywnym udziałem od września; da Pan Bóg, że będzie kontynuowana – powiedział ks. abp Marek Jędraszewski – metropolita łódzki.    

Ks. abp Józef Kupny podkreśla, że  uroczystościom wręczenia paliuszy towarzyszą bardzo pozytywne emocje.

- To jest uczucie radości, ale i wdzięczności Ojcu św. To jest suwerenna decyzja Ojca św., który mnie posyła do Kościoła wrocławskiego. Paliusz będzie mi przypominał o zobowiązania do troski i o jedności z Ojcem św., biskupami i księżmi -  powiedział ks. abp Józef Kupny.

Paliusz otrzymał też. m.in. redemptorysta ks. abp Joseph William Tobin metropolita Indianapolis w USA, były generał Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela.

Paliusz wskazuje na misję pasterską metropolity, symbolizuje owcę, którą niesie na ramionach Dobry Pasterz. Zgodnie z tradycją paliusze tkane są z wełny dwóch owiec, pobłogosławionych przez Papieża w liturgiczne wspomnienie św. Agnieszki.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/ojciec-sw-wreczy-paliusze-34-arcybiskupom/

 

***

Piątek, 28 czerwca 2013

Cierpliwie podążajmy za Bogiem

Pan wzywa nas, byśmy byli cierpliwi i nienaganni, i zawsze podążali w Jego obecności – powiedział w czasie dzisiejszej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty Ojciec Święty Franciszek.

Papież dodał przy tym, że Bóg zawsze wybiera swój sposób wejścia w nasze życie, a to wymaga od nas cierpliwości, bo nie zawsze Go dostrzegamy. Jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI), w Eucharystii uczestniczyli pracownicy watykańskiej służby zdrowia.

Powolnemu wkraczaniu Boga w życie 99-letniego Abrahama, któremu obiecał syna (Rdz 17, 1.9-10.15-22), Papież przeciwstawił natychmiastowe wejście Boga w życie trędowatego z Ewangelii (Mt 8, 1-4). Jezus wysłuchuje jego modlitwy, dotyka i dokonuje cudu. Nawiązując do obydwu czytań, Franciszek podjął refleksję nad wkraczaniem Boga w nasze życie. Zauważył, że owo wejście Boga nie zawsze dokonuje się w ten sam sposób. Nie ma protokołu działania Boga w naszym życiu, choć zawsze mamy do czynienia ze spotkaniem między nami a Bogiem. 

- Pan zawsze wybiera swój sposób wejścia w nasze życie. Wiele razy czyni to tak wolno, że grozi nam utrata cierpliwości. Kiedyż, o Panie! Modlimy się i modlimy… A Pan nie wkracza w nasze życie. Innym razem to, co obiecał nam Pan, jest tak wielkie, że jesteśmy trochę niedowiarkami, sceptykami i jak Abraham nieco ukradkiem się uśmiechamy. Dzisiejsze pierwsze czytanie mówi, że Abraham, upadłszy na twarz, roześmiał się… i powiedział nieco sceptycznie: „Jakże to, jak w wieku niemal stu lat będę miał syna, a moja 90-letnia żona zostanie matką, urodzi syna?” – wskazał Ojciec Święty.

Franciszek zauważył, że ten sam sceptycyzm dostrzeżemy u Sary przy dębach Mamre, gdy trzej aniołowie mówili jej to samo co Abrahamowi. – Ileż razy, kiedy Pan nie przychodzi, kiedy nie czyni cudu i tego, co chcemy, stajemy się niecierpliwi lub sceptyczni – zaznaczył Papież i dodał: Ale sceptykom nie może uczynić cudu.

 Pan ma swój czas. Ale także On w relacji z nami ma dużo cierpliwości. Nie tylko my musimy być cierpliwi: On ma cierpliwość, czeka na nas! Czeka na nas aż do końca życia! Pomyślmy o dobrym łotrze, który właśnie na samym końcu życia rozpoznał Boga. Pan idzie z nami, ale wiele razy nie ukazuje się, jak w przypadku uczniów z Emaus. Pan jest zaangażowany w nasze życie – to pewne! – ale wiele razy tego nie widzimy. Wymaga to od nas cierpliwości. Ale Pan, który podąża z nami, On również ma dużo cierpliwości wobec nas – zaznaczył Papież. 

Ojciec Święty wskazał też na „tajemnicę cierpliwości Boga, który podążając z nami, idzie naszym tempem”. Zauważył, że czasami w naszym życiu „sprawy stają się tak ciemne, że chcielibyśmy, jeśli jesteśmy w tarapatach – zejść z krzyża”.

Franciszek, mówiąc do zgromadzonych na Mszy św. w kaplicy Domu Świętej Marty, zauważył, że noc jest najciemniejsza, kiedy bliska jest jutrzenka. Zawsze kiedy schodzimy z krzyża, czynimy to na pięć minut przed nadejściem wyzwolenia, w chwili największej niecierpliwości. 

– Jezus na krzyżu czuł, że stawiano Go przed wyzwaniem: „Zejdź, zejdź, zstąp”. Zachował cierpliwość aż do końca, bo On ma do nas cierpliwość. On zawsze wkracza, jest z nami związany, ale czyni to na swój sposób i wówczas, kiedy sądzi, że jest to najlepsze – wskazał Ojciec Święty,  dodając: Mówi nam to, co powiedział do Abrahama: „Chodź w mojej obecności i bądź doskonały”, bądź bez zarzutu – to właściwe słowo. To właśnie jest droga z Panem, a On wkracza, ale musimy poczekać, czekać na właściwą chwilę, podążając zawsze w Jego obecności i starając się być bez zarzutu. Prośmy Pana o tę łaskę, abyśmy zawsze kroczyli w Jego obecności, starając się być nienagannymi – zakończył dzisiejszą homilię Ojciec Święty Franciszek.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/42227,cierpliwie-podazajmy-za-bogiem.html

***

Czwartek, 27 czerwca 2013

Jubileusz sakry biskupiej Franciszka

Dwadzieścia jeden lat temu Ojciec Święty Franciszek przyjął sakrę biskupią. Jubileusz w sposób szczególny obchodzony jest w stolicy Argentyny.

W niedzielę, 23 czerwca br., w argentyńskiej stolicy rozpoczął się  tydzień modlitw pod hasłem: „Buenos Aires modli się z Papieżem za Kościół, a z Kościołem za Papieża” – wyjaśnia Radio Watykańskie i dodaje, że ks. Jorge Bergoglio SJ przyjął w tamtejszej katedrze 27 czerwca 1992 roku sakrę biskupią z rąk ks. kard. Antonio Quarracino. Wówczas nowy hierarcha został biskupem pomocniczym, później koadiutorem i wreszcie następcą ks. Quarracino – jako stołeczny metropolita.

Watykańska rozgłośnia dodaje, że w ramach tygodnia modlitw z Papieżem pojutrze – w uroczystość świętych Piotra i Pawła – w stołecznej katedrze stanie pomnik Papieża. Rzeźba prezentująca figurę Franciszka w naturalnej wielkości została wykonana przez argentyńskiego rzeźbiarza Fernando Pugliese.

Ponadto w ramach tygodnia modlitw w sobotę młodzież archidiecezji Buenos Aires urządzi spotkania na placach i w centrach handlowych. Następnie przemaszeruje do katedry na Mszę św. i koncert młodzieżowej muzyki religijnej – podaje Radio Watykańskie i wyjaśnia, że diecezjalna Akcja Katolicka w dniach 29 i 30 czerwca br. będzie prowadzić w różnych miejscach misje połączone z modlitwą.

To nie jedyne uroczystości związane z Ojcem Świętym Franciszkiem, jakie obchodzone będą w jego dawnej archidiecezji. W niedzielę, 7 lipca br., przy katedrze stolicy Argentyny zostanie otwarte „Muzeum kard. Jorge Mario Bergoglio”. Jak podaje watykańska rozgłośnia, będzie tam można zobaczyć przedmioty liturgiczne i osobiste, których używał obecny Ojciec Święty, będąc przez 15 lat pasterzem Kościoła w Buenos Aires.

***

Środa, 26 czerwca 2013

Bądźmy żywymi kamieniami Kościoła

Katecheza wygłoszona przez Ojca Świętego Franciszka podczas audiencji generalnej 26 czerwca 2013 r.

Drodzy bracia i siostry,

Dzisiaj pragnąłbym pokrótce wspomnieć o kolejnym obrazie, który pomaga nam zilustrować tajemnicę Kościoła, a mianowicie o obrazie świątyni (por. Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna „Lumen gentium″, 6.). Z czym się nam kojarzy słowo ”świątynia″? Kojarzy się nam z budynkiem, budowlą. W sposób szczególny wielu odnosi się do historii ludu Izraela, opisanej w Starym Testamencie.

W Jerozolimie wielka świątynia Salomona była miejscem spotkania z Bogiem na modlitwie; w jej wnętrzu znajdowała się Arka Przymierza, znak obecności Boga pośród ludu, a w Arce znajdowały się: tablice Prawa, manna i laska Aarona przypominające, że Bóg był zawsze obecny w dziejach swego ludu, towarzyszył mu w drodze, kierował jego krokami. I tak oto, to wszystko, co zapowiadały symbole obecne w starożytnej świątyni, zrealizowało się mocą Ducha Świętego w Kościele. Kościół jest „domem Boga″, miejscem Jego obecności, w którym możemy Go znaleźć i spotkać. Kościół jest świątynią, w której mieszka ożywiający go, kierujący nim i wpierający go Duch Święty. Jeśli zapytamy: gdzie możemy spotkać Boga? Gdzie możemy wejść z Nim w komunię przez Chrystusa? Gdzie możemy znaleźć światło Ducha Świętego, które oświeci całe nasze życie? Odpowiedź brzmi: w Kościele.

Starożytna świątynia zbudowana była ludzkimi rękoma. To ludzie chcieli ”zbudować Bogu dom″, aby mieć widzialny znak Jego obecności wśród ludu. Wraz z wcieleniem Syna Bożego wypełnione zostało proroctwo Natana do króla Dawida (por. 2 Sm 7,1-29): to nie król, to nie my „budujemy Bogu dom″, ale sam Bóg ”buduje swój dom″, aby zamieszkać pośród nas, jak pisze święty Jan w Prologu swojej Ewangelii (por. 1,14). Chrystus jest żywą świątynią Ojca i to sam Chrystus buduje swój „duchowy dom″, Kościół, uczyniony nie z kamieni materialnych, ale z ”żywych kamieni″, którymi my jesteśmy. Apostoł Paweł mówi do chrześcijan w Efezie: jesteście „zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha” (Ef 2,20-22). Jakież to piękne! My jesteśmy żywymi kamieniami Bożej budowli, głęboko zjednoczonymi z Chrystusem – który jest kamieniem węgielnym – i między sobą. To właśnie Duch Święty poprzez swoje dary tworzy różnorodność, bogactwo Kościoła i jednoczy wszystko i wszystkich, aby stanowili duchową świątynię, w której nie składamy ofiar materialnych, ale samych siebie i nasze życie (por. 1 P 2, 4-5).

Kościół nie jest splotem rzeczy i interesów, ale jest świątynią Ducha Świętego, świątynią w której działa Bóg, świątynią, w której każdy z nas wraz z darem chrztu jest żywym kamieniem. To wszystko mówi nam, że nikt nie jest w Kościele bezużyteczny, nikt nie jest drugorzędny, nikt nie jest anonimowy: wszyscy tworzymy i budujemy Kościół. Ale to zachęca nas również do refleksji nad faktem, że jeśli brakuje cegiełki naszego życia chrześcijańskiego, to nie dostaje czegoś pięknu Kościoła.

Chciałbym więc, abyśmy zadali sobie pytanie: w jaki sposób przeżywamy nasze bycie Kościołem? Czy jesteśmy żywymi kamieniami, czy jesteśmy, że tak powiem, kamieniami zmęczonymi,  znudzonymi, obojętnymi? Czy otwieramy się na działanie Ducha Świętego, aby być tą aktywną cząstką w naszych wspólnotach, czy raczej zamykamy się w sobie, mówiąc: „mam tyle spraw do załatwienia, to nie moje zadanie″?

Niech Pan udzieli nam swojej łaski, swojej mocy, abyśmy mogli być głęboko zjednoczeni z Chrystusem, kamieniem węgielnym, kamieniem, który podtrzymuje nasze życie i całe życie Kościoła. Módlmy się, abyśmy ożywieni Jego Duchem, zawsze byli żywymi kamieniami Jego Kościoła.

Źródło: Radio Maryja/Telewizja Trwam.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/39964.html

*

Kapłani obdarzeni łaską „ojcostwa”

Podczas porannej Mszy św., sprawowanej codziennie w kaplicy Domu Świętej Marty, Papież Franciszek podkreślił, że Bóg pragnie, aby kapłani żyli w pełni szczególną łaską „ojcostwa” duchowego wobec powierzonych im osób.

Eucharystię Franciszek koncelebrował wraz z emerytowanym arcybiskupem Palermo ks. kard. Salvatore De Giorgi, obchodzącym 60. rocznicę święceń kapłańskich i 40. rocznicę sakry biskupiej. Wraz z jubilatem na tę Mszę św. przybyło liczne grono kapłanów – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI).

Ojciec Święty Franciszek w homilii zwrócił uwagę, że „pragnienie ojcostwa” jest wpisane w istotę człowieka, zaś kapłan przeżywa to pragnienie w sposób szczególny. – Kiedy człowiek nie ma tego pragnienia, czegoś w nim brakuje. Coś jest nie tak. Każdy z nas, aby być, aby stać się pełnym, aby być dojrzałym, musi odczuć radość z ojcostwa: także i my, żyjący w celibacie. Ojcostwo to dawanie życia innym. Dla nas będzie to ojcostwo duszpasterskie, duchowe ojcostwo: ale chodzi w nim o dawanie życia, aby stać się ojcami – wskazał Franciszek, którego cytuje KAI.

Jednocześnie Papież nawiązał do pierwszego dzisiejszego czytania liturgicznego (Rdz 15,1-12.17-18), gdzie Bóg obiecuje staremu Abrahamowi radość z powodu narodzenia syna oraz liczne potomstwo jak gwiazdy na niebie. Aby przypieczętować to przymierze, Abraham – zgodnie ze wskazaniami Boga – przygotował ofiarę ze zwierząt, którą następnie bronił przed atakiem drapieżnych ptaków – dodaje KAI. Franciszek zauważył, że głębokie wzruszenie budzi w nim obraz tego starego, dziewięćdziesięcioletniego człowieka, który z kijem w ręku broni swojej ofiary. – To sprawia, że myślę o ojcu, kiedy broni rodziny i dzieci – dodał.

– Ojciec, który wie, co to znaczy chronić swoje dzieci. Jest to łaska, o którą my, kapłani, musimy prosić: aby być ojcami. Łaska ojcostwa, ojcostwa duszpasterskiego, ojcostwa duchowego. Grzechów mamy tak wiele, ale ten dar płynie ze wspólnoty świętych: wszyscy jesteśmy grzeszni. Jednak nie mieć dzieci, nie zostać ojcem, to tak, jakby życie nie osiągnęło celu: jakby zatrzymało się w pół drogi. Dlatego musimy być ojcami. Ale jest to łaska, którą daje Pan. Ludzie zwracają się do nas: „ojcze, ojcze, ojcze…”. Potrzebują więc ojców obdarzonych łaską ojcostwa duszpasterskiego – podkreślił Ojciec Święty.

Ponadto Franciszek skierował słowo do ks. kard. De Giorgi, zwrócił uwagę na jego ojcostwo. Ponadto obecnych na Eucharystii kapłanów zachęcił także do pogłębiania tego wymiaru swojej posługi.

Na zakończenie homilii Papież powiedział: „Dziękujemy Bogu za tę łaskę ojcostwa w Kościele, która przechodzi z ojca na syna…” – Myślę też o tych dwóch obrazach oraz o jeszcze jednym: obrazie Abrahama, proszącego o syna, obrazie Abrahama z kijem w ręku, broniącego rodziny, oraz obrazie starca Symeona w świątyni, kiedy otrzymuje nowe życie; sprawuje spontaniczną liturgię radości. Niech Pan jubilatowi i wam da dziś wiele radości – wskazał Ojciec Święty.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/39990,kaplani-obdarzeni-laska-ojcostwa.html

***

Wtorek, 25 czerwca 2013

Papież Franciszek: chrześcijaństwo jako droga zaufania Bogu

Bycie chrześcijaninem to nie przypadek, ale powołanie z miłości, powołanie, by być dziećmi Bożymi mając pewność, że w trudnościach nie pozostajemy sami. Podkreślił to papież Franciszek podczas porannej Mszy św. w kaplicy Domu św. Marty. W liturgii wzięli udział pracownicy Papieskiej Rady „Cor Unum”, Papieskiej Akademii „Pro Vita” oraz Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego. 

W homilii Ojciec Święty nawiązał najpierw do czytania liturgicznego z Księgi Rodzaju, gdzie mowa jest o sporze Abrama z Lotem o ziemię.

- Gdy czytam o tym, myślę o Bliskim Wschodzie i proszę Boga, by dał nam wszystkim mądrość, żeby się nie kłócić, lecz szukać pokoju – powiedział Ojciec Święty Franciszek.

Dodał, że dzieje biblijnego Abrama, późniejszego Abrahama, są wzorem naszej wędrówki ku ziemi obiecanej. Bóg wzywa nas do niej indywidualnie, każdego z osobna, zapewniając, że będzie z nami na tej drodze.

- Bóg nam towarzyszy, wzywa nas po imieniu, obiecuje nam potomstwo – mówił Papież. – I to jest po trosze pewność chrześcijanina. To nie jest przypadek, ale wezwanie! Powołanie, by iść naprzód. Bycie chrześcijaninem oznacza powołanie do miłości, przyjaźni; wezwanie, by stać się dzieckiem Bożym, bratem Jezusa, by stać się płodnym w przekazywaniu tego powołania innym, stać się narzędziem tego wezwania. Istnieje tak wiele problemów, przychodzą chwile trudne. Jakże wiele przeżył ich Jezus! Ale zawsze w tej pewności: «Pan mnie powołał. On jest ze mną. Pan mi obiecał – mówił Ojciec Święty. 

I Bóg jest nam wierny na tej drodze – zaznaczył Papież. Podobnie jak swego czasu Abraham, również my na Chrzcie zostaliśmy namaszczeni do życia wiarą. Ojciec Święty mówił:

- Ktoś jednak może powiedzieć: «Ale ja jestem grzesznikiem!». Wszyscy nimi jesteśmy, to wiadomo. Rzecz w tym, byśmy jako grzesznicy szli naprzód z Panem, szli naprzód z tą obietnicą, którą nam dał, obietnicą płodności, i byśmy mówili to innym, opowiadali innym, że Pan jest z nami, że nas wybrał i nigdy nas nie zostawia samych, nigdy! Ta pewność chrześcijanina jest dobra. Niech Bóg da nam wszystkim tę chęć kroczenia naprzód, jaką miał Abram pośród problemów; iść naprzód z tą pewnością, że Ten, który mnie powołał, który mi obiecał tyle pięknych rzeczy, jest ze mną! – akcentował Ojciec Święty.

Radio Watykańskie/RIRM
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-franciszek-chrzescijanstwo-jako-droga-zaufania-bogu/

***

Poniedziałek, 24 czerwca 2013

Św. Jan Chrzciciel jak Kościół – powołany, by głosić Słowo Boże

Podobnie jak św. Jan Chrzciciel Kościół jest powołany, by głosić Słowo Boże aż do męczeństwa, niczego nie biorąc dla siebie, służąc zawsze Ewangelii – stwierdził dziś Ojciec Święty Franciszek podczas porannej Eucharystii.

Jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna, w gronie koncelebransów obecny był ks. kard. Gianfranco Ravasi, a we Mszy św. uczestniczyli pracownicy Papieskiej Rady ds. Kultury, Papieskiej Komisji Archeologii Sakralnej oraz Urzędu Filatelistycznego i Numizmatycznego Państwa Watykańskiego.

Na początku homilii Papież Franciszek nawiązał do dzisiejszej uroczystości Narodzin św. Jana Chrzciciela i skierował do solenizantów najlepsze życzenia. Zauważył, że nie zawsze umiemy zrozumieć postać tego, który zapowiadał Pana Jezusa. Zaczynał jako wybitny prorok, a zakończył swe życie męczeństwem. Kim był Jan Chrzciciel? Sam to wyjaśnił: „Jestem głosem, głosem na puszczy”, ale „jest to głos bez Słowa, bo nie on jest Słowem, ktoś Inny jest Słowem. Jan nigdy nie przywłaszcza sobie Słowa, ale jest tym, który wskazuje. Sensem jego życia jest wskazywanie Innego”.

Ojciec Święty zauważył, że Kościół obchodzi tę uroczystość w okresie, kiedy dzień jest najdłuższy w ciągu roku, kiedy jest najwięcej światła. Podkreślił, że rzeczywiście Jan był człowiekiem światła, niósł światło, choć sam nie był światłem w pełnym tego słowa znaczeniu, a jedynie światłem odbitym. Był jak księżyc, a kiedy Jezus rozpoczął swoje przepowiadanie, światło Jana jakby zaczęło się zmniejszać i zachodzić. Był głosem, choć nie Słowem, światłem, choć nie własnym światłem – zauważył Ojciec Święty.

– Jan wydaje się niczym. Oto powołanie Jana: unicestwić samego siebie. A kiedy kontemplujemy życie tego człowieka, tak wielkiego, potężnego – wszyscy wierzyli, że on był Mesjaszem – kiedy rozważamy to życie, jak zostaje unicestwione w ciemnościach więzienia, kontemplujemy wielką tajemnicę. Nie wiemy, jakie były ostatnie dni Jana. Wiemy tylko, że został zabity, jego głowę złożono na misie jako wielki dar pewnej tancerki dla cudzołożnicy. Myślę, że nie można bardziej być poniżonym, unicestwionym. Taki był koniec Jana – zauważył Papież.

Ojciec Święty dodał, że Jan w więzieniu doświadczał wątpliwości, udręki i wezwał swoich uczniów, aby udali się do Jezusa i zapytali Go: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”. W jego życiu pojawia się ciemność, ból. Papież wyznał, że postać Jana każe jemu pomyśleć o Kościele.

– Kościół istnieje, by głosić, aby być głosem Słowa, swego Oblubieńca, który jest Słowem. Kościół istnieje, by głosić to Słowo aż do męczeństwa. Męczeństwa właśnie z rąk ludzi pysznych, najbardziej pysznych na ziemi. Jan mógł uczynić siebie ważnym, mógł powiedzieć coś o sobie. Ale jedynie wskazywał, dało się słyszeć jego głos, ale nie Słowo. Tajemnica Jana. Dlaczego Jan jest świętym? Bo nigdy nie traktował prawdy jako swojej własności. Nie chciał stać się ideologiem, lecz był człowiekiem, który zaparł się samego siebie, aby na jaw wyszło Słowo. A my jako Kościół możemy dziś prosić o łaskę, abyśmy nie stali się Kościołem zideologizowanym – zaznaczył Papież Franciszek.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/36677.html

***

Niedziela, 23 czerwca 2013

Papież Franciszek spotkał się z dziećmi z ubogich włoskich rodzin

250 dzieci z ubogich rodzin z kilku miast Włoch przyjechało w niedzielę do papieża Franciszka. Ojciec Święty powitał najmłodszych na stacji kolejowej w Watykanie. Wycieczka dzieci z rodzin, będących pod opieką pomocy socjalnej, to inicjatywa Papieskiej Rady Kultury. 

Papież serdecznie witał się z pasażerami “Pociągu Dzieci”, jak nazwano specjalny skład, który wczesnym popołudniem wjechał na bardzo rzadko wykorzystywaną stację za Spiżową Bramą. Podróż najmłodszym umilała jadąca z nimi orkiestra.

“Dziękuję wam za wizytę, jestem zadowolony. A wy też jesteście zadowoleni?” – pytał Franciszek wśród okrzyków dzieci i nastolatków. Następnie długo z nimi rozmawiał. Pytał, o której godzinie wsiedli do pociągu. “Czy podróż była długa? Czy była nudna?” – dopytywał się.

Na pytanie o to, czy nie boją się upału, jeden z chłopców odpowiedział papieżowi: “Żeby przyjechać do ciebie, to nie boimy się”.

Media odnotowały również, że 10-letni Alessandro z Bolonii powiedział do Papieża: “Wiesz, jak będę duży, zostanę twoim następcą”. “Ach tak, módl się za mnie” – odparł papież Franciszek.

Dzieci podarowały mu bukiet rumianków i swoje rysunki. Wszystkie zwracały się do papieża po imieniu. Kiedy Franciszek zobaczył, że jednej z dziewczynek spadła czapka, nachylił się, by ją podnieść.

PAP/RIRM
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-franciszek-spotkal-sie-dziecmi-z-ubogich-wloskich-rodzin/

*

Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem

Drodzy bracia i siostry!

W Ewangelii dzisiejszej niedzieli wybrzmiewa jedno z najbardziej dobitnych wypowiedzi Jezusa: “Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa (Łk 9,24). Mamy tutaj syntezę orędzia Chrystusa i jest ono wyrażone za pomocą bardzo przemawiającego paradoksu, który pozwala nam zrozumieć Jego sposób mówienia i prawie pozwala nam usłyszeć Jego głos… Ale co to znaczy “stracić życie z powodu Jezusa? To może dokonać się na dwa sposoby; wyznając wiarę lub w sposób nie bezpośredni, broniąc prawdy. Męczennicy są najlepszym przykładem “tracenia” życia dla Chrystusa. Podczas dwóch tysięcy lat powstał ogromny zastęp mężczyzn i kobiet, którzy poświęcili swoje życie, aby pozostać wiernymi Jezusowi Chrystusowi i Jego Ewangelii. Dzisiaj w wielu zakątkach ziemi jest bardzo wielu – więcej niż w pierwszych wiekach – wielu męczenników, którzy oddają swoje życie za Chrystusa, którzy wolą wybrać śmierć, byle nie wyrzec się Jezusa Chrystusa. Taki jest nasz Kościół. Dzisiaj mamy więcej męczenników aniżeli w pierwszych wiekach.

Ale istnieje też męczeństwo dnia powszedniego, które nie doprowadza do śmierci, ale również i ono jest “traceniem życia dla Chrystusa”, dokonujące się przez pełnienie z miłością własnych obowiązków zgodnie z Jezusową logiką, logiką daru, ofiary. Pomyślmy, ilu ojców i matek każdego dnia praktykuje swoją wiarę, konkretnie poświęcając swoje życie dla dobra rodziny. Pomyślmy o nich! Ilu kapłanów, braci zakonnych, sióstr wielkodusznie pełni swoją posługę dla Królestwa Bożego. Ilu młodych wyrzeka się własnych spraw dla poświęcenia się na rzecz dzieci, niesprawnych, ludzi starszych.. Oni też są męczennikami. Męczennikami powszedniego dnia. Męczennikami codzienności.

Następnie jest jeszcze wielu innych, chrześcijan i nie chrześcijan, którzy “tracą” swoje życie ze względu na prawdę. A Chrystus powiedział “Ja jestem Prawdą”; tak więc, kto służy prawdzie, służy Chrystusowi. Jedną z tych osób, która oddała życie za prawdę jest św. Jan Chrzciciel. Dokładnie jutro, 24 czerwca przypada jego wielkie święto, uroczystość jego narodzenia. Jan został wybrany przez Boga, aby przygotował drogę Jezusowi, i aby Go ukazał ludowi Izraela jako Mesjasza, Baranka Bożego, który gładzi grzech świata” (J, 1,29) Jan poświęcił całego siebie Bogu i jego Posłańcowi Jezusowi. Ale na koniec, co się z nim stało? Zginął on ze względu na prawdę, kiedy to wypomniał królowi Herodowi i Herodiadzie grzech cudzołóstwa. Ilu ludzi płaci najwyższą cenę, służąc prawdzie. Ilu prawych ludzi wybiera pójście pod prąd, byle nie sprzeciwić się głosowi sumienia, głosowi prawdy. Ludzie prawi, którzy nie boją się pójść pod prąd. A my nie powinniśmy się lękać. Pośród was jest wielu młodych. Do was młodych mówię: nie lękajcie się pójścia pod prąd, kiedy chcą nas pozbawić nadziei, kiedy proponują nam te wartości, które są antywartościami, wartości, które są jak zepsuty pokarm, który nam szkodzi; te wartości nam szkodzą. Powinniśmy pójść pod prąd! A wy młodzi bądźcie jako pierwsi; idźcie pod prąd i bądźcie dumni z pójścia właśnie pod prąd. Do przodu, bądźcie odważni i idźcie pod prąd. I bądźcie z tego dumni.

Drodzy przyjaciele! Przyjmijmy z radością te słowa Jezusa. Są one regułą życia proponowaną każdemu. A św. Jan Chrzciciel niech nam pomoże wcielać je w życiu. Na tej drodze uprzedza nas – jak zawsze – nasza Matka, Najświętsza Maryja Panna. Ona “straciła” swe dla Jezusa, aż po krzyż i otrzymała je w pełni, z całym blaskiem i pięknem Zmartwychwstania. Niech Maryja nas wspomaga, byśmy coraz bardziej naszą uczynili logikę Ewangelii.

Po modlitwie Anioł Pański:

Dobrze zapamiętajcie: nie bójcie się pójścia pod prąd! Bądźcie odważni. I tak, jak nie chcemy spożywać zepsutego pokarmu, tak nie bądźmy nosicielami tych wartości, które są antywartościami a które niszczą życie i odbierają nadzieję. Do przodu!

Was wszystkich bardzo serdecznie pozdrawiam: rodziny, wspólnoty parafialne, stowarzyszenia, szkoły. Pozdrawiam serdecznie uczniów z Liceum diecezjalnego z Vipàva ze Słowenii; polską wspólnotę z Ascoli Piceno; UNITALSI z Ischia di Castro; młodzież z Oratorium z z Urgnano; wiernych z Pordenone; siostry i pracowników szpitala “Miulli” z Acquaviva delle Fonti; grupę delegatów związków zawodowych z prowincji Veneto.

Życzę wszystkim szczęśliwej niedzieli. Módlcie się za mnie i smacznego obiadu!

Tłumaczenie: Radio Maryja

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-7/

***

Sobota, 22 czerwca 2013

Wybranie, obietnica i przymierze

Bogactwa i troski doczesne sprawiają, że zapominamy o przeszłości, nie mamy jasności co do teraźniejszości, jesteśmy niepewni przyszłości. Powodują bowiem utratę z pola widzenia trzech filarów, na których opiera się historia chrześcijańskiego zbawienia  – powiedział Papież Franciszek w czasie Mszy św. sprawowanej dziś rano w Domu św. Marty.

Jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna, homilia Ojca Świętego była oparta na fragmencie z Ewangelii św. Mateusza (6, 24-34), w którym mowa jest o napomnieniach Jezusa względem uczniów: „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego – miłował (…). Nie możecie służyć Bogu i Mamonie! (…) Dlatego powiadam wam: Nie martwcie się o swoje życie, o to, co macie jeść i pić’”.

W zrozumieniu takiej postawy – powiedział Papież – pomaga nam rozdział 13 Ewangelii św. Mateusza, opowiadający o tym, jak Jezus wyjaśnia uczniom przypowieść o siewcy. Mówi, że ziarno, które pada między ciernie, zostaje zagłuszone. A kto je zagłusza? Według słów Jezusa: „bogactwa i troski doczesne”. Widać, że Jezus miał na to jasny pogląd.

Tak więc „bogactwa i troski doczesne – podkreślił Ojciec Święty – zagłuszają Słowo Boże. I nie pozwalają mu wzrastać. I Słowo umiera, ponieważ nie jest chronione, zostaje zduszone. W takim przypadku służy się bogactwu albo doczesnym sprawom, a nie Słowu Bożemu”. Papież, zwróciwszy uwagę na to, że Jezus w swoich wyjaśnieniach dawanych uczniom wprowadza element czasowy, zapytał się: „Co powodują w nas bogactwa i co powodują troski?”. „Po prostu wyrywają nas z czasu” – odpowiedział, wyjaśniając dalej: „Całe nasze życie opiera się na trzech filarach: jeden jest w przeszłości, drugi w teraźniejszości, trzeci w przyszłości. I to jest jasne w Biblii: filarem z przeszłości jest wybranie. Pan nas wybrał. Każdy z nas może powiedzieć: »Pan mnie wybrał, ukochał mnie, powiedział do mnie: przyjdź, i w chrzcie wybrał mnie, abym szedł określoną drogą – drogą chrześcijańską«”. Przyszłość to obietnica, którą Jezus dał ludziom. „Wybrał mnie – wyjaśniał dalej Biskup Rzymu – abym zmierzał ku obietnicy, dał nam obietnicę”. Wreszcie, teraźniejszość „to nasza odpowiedź dana temu Bogu, tak bardzo dobremu, który mnie wybrał, który składa mi obietnicę i który proponuje mi przymierze; i ja zawieram z Nim przymierze”.
Wybranie, obietnica, przymierze są zatem trzema filarami całej historii zbawienia. Może się jednak zdarzyć, że „kiedy nasze serce zagłębia się w to, co nam wyjaśnia Jezus – dodał Ojciec Święty – odcina czas. Odcina przeszłość, odcina przyszłość i gubi się w teraźniejszości”. Dzieje się tak, ponieważ tego, „kto jest przywiązany do bogactw, nie interesuje przeszłość ani przyszłość, ma wszystko. Bogactwo jest bożkiem. Nie potrzebuje on przeszłości, obietnicy, wybrania, przyszłości, niczego. Martwi się o to, co może się wydarzyć”; dlatego „zrywa swoją relację z przyszłością”, która dla niego staje się ewentualną przyszłością”. Ale oczywiście nie ukierunkowuje go ku obietnicy, toteż pozostaje zagubiony, sam. – Dlatego Jezus mówi nam: „Albo Bóg, albo bogactwo, albo królestwo Boże z jego sprawiedliwością, albo troski”. Zachęca nas po prostu, abyśmy szli drogą owego jakże wielkiego daru, który nam dał: bycia Jego wybranymi. Przez chrzest zostajemy wybrani w miłości – stwierdził Papież.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/36522.html

***

Piątek, 21 czerwca 2013

Czym jest prawdziwy skarb?

„Miłość, miłosierdzie, służba, cierpliwość, dobroć, czułość” to „przepiękne skarby”, o których mówił Ojciec Święty Franciszek w czasie Mszy św. w kaplicy Domu Świętej Marty.

Jak poinformowała Katolicka Agencja Informacyjna, Mszę św. z Papieżem koncelebrował m.in. ks. kard. Francesco Coccopalmerio, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych, który przybył z grupą pracowników i współpracowników tej dykasterii. Wśród obecnych była również grupa pracowników bazyliki św. Jana na Lateranie.

Papież skupił swoją refleksję na czytaniach liturgii dnia, w szczególności wydobywając z fragmentu Ewangelii św. Mateusza (6, 19-23) „wątek przewodni”, który tworzą słowa „skarb, serce i światło”, i wyrażając pragnienie, aby „Pan odmienił nasze serca, abyśmy szukali prawdziwego skarbu i przez to stali się osobami pełnymi światła, a nie mroków”.

Pierwsze, co należy zrobić, wyjaśnił Ojciec Święty, to zapytać się: „Co jest moim skarbem?”. Oczywiście nie mogą nim być bogactwa, skoro Pan mówi: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, bo te na koniec zniszczeją”. Zresztą, podkreślił Papież, są to „skarby wątpliwe, te, które można utracić”; są to również „skarby, które musimy pozostawić, nie możemy zabrać ich ze sobą. Nigdy nie widziałem, aby za orszakiem pogrzebowym jechała ciężarówka służąca do przeprowadzki”, skomentował. A zatem, zapytał się, jaki skarb możemy zabrać ze sobą na końcu naszego ziemskiego życia?

Odpowiedź jest prosta: „Możesz zabrać to, co dałeś, tylko to. A tego, co zachowałeś dla siebie, nie można zabrać”. To są rzeczy, które mogą zostać skradzione przez złodziei albo które ulegają zniszczeniu bądź zostaną zabrane przez spadkobierców. Natomiast „ten skarb, który daliśmy innym” za życia, zabierzemy ze sobą po śmierci „i to będzie «nasza zasługa»”; albo lepiej, uściślił, „zasługa Jezusa Chrystusa w nas”. Także dlatego, że jest jedyną rzeczą, „jaką Pan pozwala nam zabrać”. Powiedział to wyraźnie sam Jezus do uczonych w Prawie, którzy chlubili się pięknem świątyni jerozolimskiej: „Nie pozostanie kamień na kamieniu”. To odnosi się również „do naszych skarbów, tych, które uzależnione są od bogactw, od władzy ludzkiej”.

Ale Jezus – zauważył Ojciec Święty – nie ogranicza się do krytyki; posuwa się krok dalej i dodaje: „Gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje”. Trzeba wziąć pod uwagę to, że „Pan uczynił nas, abyśmy go szukali, abyśmy go znaleźli, abyśmy wzrastali. Ale jeśli nasz skarb nie jest bliski Panu, nie pochodzi od Pana, nasze serce staje się niespokojne”. Przykład?

– Tak wiele ludzi, także my jesteśmy zabiegamy niespokojnie, aby coś mieć albo do czegoś dojść. I na koniec nasze serce się męczy, staje się leniwe, staje się sercem, w którym nie ma miłości – powiedział Ojciec Święty.

To jest, jak określił Papież, posługując się dobitnym obrazem, „zmęczenie serca. Pomyślmy: co ja mam? Zmęczone serce, które chce tylko zadowolić trzema lub czterema rzeczami, pokaźnym kontem w banku? Czy mam serce niespokojne, które coraz bardziej zabiega o sprawy Pana?” I tu wezwanie, aby „zawsze pielęgnować” ten niepokój serca.

Ponieważ sami nie możemy wiele uczynić; musi nam pomóc Pan, Ten, który obiecał: „Ja uczynię z waszych serc kamiennych serce z ciała, serce ludzkie”. A ponieważ jest to obietnica Pana, możemy prosić o tę łaskę: „Panie, odmień moje serce”. Z drugiej strony, „Pan nie może nic uczynić – przestrzegł Papież Franciszek – jeżeli moje serce jest przywiązane do skarbu ziemskiego, do skarbu egoistycznego, do skarbu nienawiści”, jednego z tych skarbów, z których „rodzą się wojny”.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/36422,czym-jest-prawdziwy-skarb.html

*

100 dni pontyfikatu papieża Franciszka

Dziś mija sto dni pontyfikatu Ojca św. Franciszka. Ksiądz Kardynał Jorge Mario Bergoglio został wybrany na Stolice Piotrową 13 marca tego roku. Na spotkania z papieżem podczas środowych audiencji, a także modlitwy Anioł Pański w niedziele przychodzą tysiące wiernych.

Ludzie, którzy uczestniczą w tych modlitwach chcą, aby świat był lepszy – mówi ks. prof. Jan  Dyduch. Były rektor Uniwersytetu Jana Pawła II przestrzega jednak, że te 100 dni próbuje się oceniać jakby to był koniec pontyfikatu. Tymczasem to jest początek. Ten tzw. start naszego Papieża jak dodaje ks. prof. Dyduch jest bardzo udany.

-Zdobywa szeroką akceptację ludzi, okazuje się więc, że po prostu ludzie potrzebują papieża o takiej duchowości, o takim podejściu powiedzmy franciszkańskim. Bo rzeczywiście jest to takie podejście franciszkańskie pełne prostoty i pokory oraz dużej życzliwości dla otaczającego świata, a zwłaszcza dla ludzi – mówi ks. prof. Jan  Dyduch.

Dziś w Watykanie rozpoczyna się dwudniowy zjazd ambasadorów  Stolicy Apostolskiej.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/100-dni-pontyfikatu-papieza-franciszka/

***

Czwartek, 20 czerwca 2013

Papież Franciszek: miliony umierających z głodu to prawdziwy skandal

Blisko 450-osobową delegację FAO przyjął 20 czerwca Papież na specjalnej audiencji. Grupę stanowili uczestnicy 38. Konferencji Ministerialnej Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa. Celem rzymskiego spotkania przedstawicieli całego świata jest m.in. poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, jak wspomagać te obszary globu, gdzie głód stanowi jeden z największych do rozwiązania problemów.

Jak przypomniał zebranym Ojciec Święty, świat produkuje tyle żywności, że wystarczyłaby ona do wyżywienia wszystkich. Największym problemem jest jednak jej dystrybucja. Fakt, że tak wielu ludzi ginie z głodu, Franciszek nazwał prawdziwym skandalem.

„Inicjatyw i możliwych rozwiązań jest wiele i nie ograniczają się one do zwiększania produkcji – mówił Franciszek. – Dobrze wiadomo, że aktualna produkcja jest wystarczająca, a mimo wszystko miliony ludzi cierpi i umiera z głodu: drodzy przyjaciele, to prawdziwy skandal! Jest zatem konieczne znalezienie takiego rozwiązania, by wszyscy mogli korzystać z owoców ziemi. Nie tylko, by unikać zwiększania dysproporcji między tymi, którzy mają więcej, a tymi, którzy muszą się zadowolić okruchami, ale przede wszystkim, by spełnić wymagania sprawiedliwości, równości i szacunku dla każdej ludzkiej istoty”.

Papież wskazał, że zachodzi niebezpieczeństwo, iż osoba i godność człowieka staną się pewną abstrakcją, gdzie przemoc, wojny, niedożywienie, marginalizacja, pogwałcenie podstawowych wolności czy spekulacje finansowe będą warunkować ceny żywności, traktując je jak każdy inny towar i zapominając o tym, co najważniejsze. Istotnym zadaniem jest zatem ponowne ukazywanie osoby i godności ludzkiej, nie tylko deklaratywnie, ale jako fundament, na którym oparte będą reguły podziału dóbr i struktury. Te z kolei wzniosą się ponad pragmatyzm i dane techniczne, by pokonać podziały i usunąć istniejące dysproporcje.

„W tym sensie jest rzeczą konieczną, by skonfrontować krótkowzroczne interesy ekonomiczne i logikę władzy nielicznych – stwierdził Ojciec Święty. – Wykluczają one większość światowej populacji oraz generują ubóstwo i marginalizację, co powoduje dezintegrację społeczeństwa. Trzeba też walczyć z korupcją, która stwarza przywileje dla niektórych, a niesprawiedliwość dla wielu”.

Franciszek przypomniał, że sytuacja, w jakiej żyjemy, jest bezpośrednio powiązana ze światowymi czynnikami finansowymi i ekonomicznymi. Jest też konsekwencją kryzysu przekonań i wartości, włącznie z tymi, które stanowią fundament życia międzynarodowego. Papież wyraził także radość z decyzji FAO, by poświęcić przyszły rok sprawom rodziny wiejskiej. Podkreślił jednak, że ważniejsze niż jej świętowanie będzie wzmożenie przekonania, iż rodzina jest miejscem wzrostu każdego człowieka. Konkludując przemówienie Ojciec Święty przypomniał, że Kościół katolicki ze swymi strukturami i instytucjami towarzyszy wysiłkom FAO, popierając te inicjatywy, które w konkretach prowadzą do wzmacniania solidarności.

Radio Watykańskie/RIRM
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-franciszek-miliony-umierajacych-z-glodu-to-prawdziwy-skandal/

*

Nie żywmy w sercu nienawiści

Papież Franciszek podczas porannej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty podkreślił, że nasze serce musi być pojednane z braćmi, aby modlić się „Ojcze nasz”.

Eucharystię wraz z Papieżem koncelebrował ks. kard. Zenon Grocholewski, a uczestniczyli pracownicy Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego oraz kolejna grupa pracowników Muzeów Watykańskich – podaje Katolicka Agencja Informacyjna.

Ojciec Święty w dzisiejszej homilii podkreślił, że modlitwa nie jest magią, ale powierzeniem się Ojcu. Skoncentrował swoją homilię na modlitwie „Ojcze nasz”, o której mówi dzisiejsza Ewangelia (Mt 6, 7-15). Papież zaznaczył, że Pan Jezus daje nam radę dotyczącą naszej modlitwy: abyśmy nie byli gadatliwi, nie hałasowali – podkreślając, że chodzi tu o szum światowości, próżności.

Ojciec Święty przeciwstawił – podaje KAI – wielomówstwo czarowników usiłujących kogoś uzdrowić za pomocą magii milczeniu osoby, która wie, że Pan Jezus zna wszystko. Pierwsze słowo, na jakie wskazuje Pan Jezus, to „Ojcze” i stanowi ono klucz modlitwy.

- Bez wypowiedzenia tego słowa, bez jego odczucia modlitwa nie jest możliwa – zaznaczył Papież Franciszek i jednocześnie zapytał: Do kogo się modlę? – Do Boga Wszechmogącego? Zbyt odległy. Nie czuję tego. Ale nawet Jezus tego nie odczuwał. Do kogo się modlę? Do Boga kosmicznego? Dość to dziś częste, by modlić się dziś do Boga kosmicznego, nieprawdaż? Styl politeistyczny, który niesie współczesna kultura… Musicie się modlić do Ojca! To mocne słowo „Ojciec”. Musisz się modlić do Tego, który ciebie zrodził, dał ci życie. Nie wszystkich, to byłoby zbyt anonimowe dla ciebie i dla mnie. Modlić się do Tego, który ci towarzyszy w twojej drodze: zna całe twe życie. Wszystko: co jest dobre i to, co nie jest tak dobre. Zna wszystko. Jeśli nie zaczniemy modlitwy od tego słowa, nie wypowiedzianego wargami, ale sercem, nie możemy się modlić jako chrześcijanie – stwierdził Franciszek.

Jednocześnie zaznaczył, że „ojciec” to „słowo mocne”, otwierające drzwi. Przypomniał postawę Izaaka podczas ofiary, jakiej Bóg zażądał od jego ojca Abrahama. Izaak zdawał sobie sprawę, że „coś było nie tak, jak powinno”, bo nie było baranka, ale wierzył swemu ojcu, a jego „problem” został „wrzucony w serce ojca”.

Ponadto Franciszek wskazał, że słowo „ojciec” pojawia się także w przypowieści o synu marnotrawnym, kiedy ojciec wybiega naprzeciw powracającego syna.

- Ojcze, zgrzeszyłem przeciw tobie – to właśnie jest kluczem wszelkiej modlitwy, poczucie, że jest się miłowanym przez ojca – podkreślił Papież Franciszek i dodał: Mamy Ojca. – Bardzo blisko, który nas obejmuje… Wszystkie niepokoje, obawy, jakie mamy, pozostawmy Ojcu: On wie, czego potrzebujemy. Ale pytamy, ojcze, czyj? Mój ojcze? Nie: Ojcze nasz! Ponieważ nie jestem, nikt z nas nie jest jedynym dzieckiem, a jeśli nie mogę być bratem, z trudem mogę być synem tego Ojca, bo jest On ojcem wszystkich. Oczywiście moim, ale także innych, moich braci. A jeśli nie żyję w pokoju z moimi braćmi, nie mogę powiedzieć, Jemu „Ojcze” – stwierdził Franciszek. 

KAI dodaje, że w ten sposób można wyjaśnić, dlaczego Jezus, nauczywszy nas modlitwy „Ojcze nasz”, podkreśla, że jeśli nie przebaczymy innym ludziom, to również Ojciec nie wybaczy nam naszych grzechów. Zauważył, że tak trudno przebaczyć, bo we wnętrzu nieustannie nosimy żal. Ciągle myślimy o rewanżu. 

- O nie, nie można modlić się, mając w sercu wrogów, z braćmi i nieprzyjaciółmi w sercu. Nie można się modlić. Tak, to trudne, nie łatwe. To prawda, ja to rozumiem. „Nie mogę powiedzieć »nasz«, bo ten mi zrobił to i tamo. Nie mogę!”. „Ci ludzie muszą iść do piekła, nieprawdaż?, nie należą do grona moich ludzi!” – podkreślił Ojciec Święty, którego słowa cytuje KAI. Ponadto Franciszek wskazał: „To prawda, nie jest to łatwe”.

– Ale Jezus obiecał nam Ducha Świętego: to On nas uczy od wewnątrz, z serca, jakby chciał powiedzieć: „Ojciec” i jak powiedzieć „nasz”. Prośmy dziś Ducha Świętego, aby nas nauczył mówić „Ojcze” i abyśmy mogli powiedzieć „nasz”, czyniąc pokój ze wszystkimi naszymi nieprzyjaciółmi – zachęcił na zakończenie homilii Papież.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/36295.html

***

Środa, 19 czerwca 2013

Środowa Audiencja Generalna z Ojcem Świętym Franciszkiem

Drodzy bracia i siostry,

Dziś skupię się na innym wyrażeniu, poprzez które Sobór Watykański II wskazuje naturę Kościoła: to znaczy ciała; Sobór powiada, że Kościół jest Ciałem Chrystusa (por. Lumen gentium, 7).

Chciałbym wyjść od dobrze znanego tekstu z Dziejów Apostolskich: nawrócenia Szawła, jednego z największych ewangelizatorów, który później będzie nosił imię Paweł (por. Dz 9, 4-5). Szaweł był prześladowcą chrześcijan, ale kiedy przebywał drogę prowadzącą do Damaszku olśniła go nagle światłość z nieba, upadł na ziemię i usłyszał głos, który mówił: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?”. Zapytał: „Kto jesteś, Panie?”, a ów głos odpowiedział: „Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz” (w. 3-5). To doświadczenie świętego Pawła mówi nam jak głębokie powinno być zjednoczenie między nami, chrześcijanami a samym Chrystusem. Kiedy Jezus wstąpił do nieba nie pozostawił nas sierotami, ale wraz z darem Ducha Świętego zjednoczenie z Nim stało się jeszcze bardziej intensywne. Sobór Watykański II stwierdza, że Jezus:  „Udzielając bowiem swego Ducha, ukształtował swoich braci wezwanych spośród wszystkich narodów jako swoje Mistyczne Ciało” (Konst. dogmatyczna „Lumen gentium”, 7 ).

Obraz ciała pomaga nam zrozumieć to głębokie powiązanie Kościół-Chrystus, jakie św. Paweł rozwinął zwłaszcza w Pierwszym Liście do Koryntian (por. rozdz. 12). Przede wszystkim ciało odwołuje nas do czegoś żywego. Kościół nie jest stowarzyszeniem charytatywnym, kulturalnym czy politycznym, ale jest żywym organizmem, który podąża i działa w dziejach. Ciało to ma Głowę, Jezusa, który je prowadzi, karmi i podtrzymuje. Chciałbym podkreślić ten punkt: jeśli oddziela się głowę od reszty ciała, cała osoba nie może przeżyć. Tak też jest i w Kościele: musimy pozostać połączeni coraz bardziej intensywnie z Jezusem. Ale nie tylko to: tak jak w ciele żeby ono żyło ważne jest aby przepływała energia życiowa, tak też musimy pozwolić, aby działał w nas Jezus, aby prowadziło nas Jego Słowo, aby karmiła nas, ożywiała Jego obecność eucharystyczna, aby Jego miłość dawała nam siłę do kochania bliźniego. I to zawsze! Drodzy bracia i siostry, pozostawajmy zjednoczeni z Jezusem, zaufajmy Jemu, ukierunkowujmy nasze życie według Ewangelii, posilając się codzienną modlitwą, słuchaniem Słowa Bożego, uczestnictwem w  sakramentach.

I tu przechodzę do drugiego aspektu Kościoła jako Ciała Chrystusa. Święty Paweł mówi, że podobnie jak członki ciała ludzkiego, choć są różne i liczne, to tworzą jedno ciało, tak też wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w jednym Duchu, w jednym ciele (1 Kor 12,12-13). Tak więc w Kościele istnieje rozmaitość, różnorodność zadań i funkcji. Nie ma banalnej jednolitości, ale bogactwo darów rozdzielanych przez Ducha Świętego. Ale jest wspólnota i jedność: wszyscy są ze sobą powiązani jedni z drugimi i wszyscy współuczestniczą w tworzeniu jednego żywego ciała,   głęboko związanego z Chrystusem. Dobrze to zapamiętajmy: być częścią Kościoła oznacza być zjednoczonym z Chrystusem i otrzymać od Niego boskie życie, które pozwala nam żyć jako chrześcijanie, to znaczy trwać zjednoczonymi z papieżem i biskupami, będącymi narzędziami  jedności i komunii. Oznacza to także uczenie się przezwyciężania względów personalnych i podziałów, lepszego zrozumienia siebie nawzajem, harmonizowania różnorodności i bogactwa każdego. Jednym słowem większego umiłowania Boga i ludzi stojących obok nas, w rodzinie, parafii, stowarzyszeniach. Ciało i członki, aby żyć muszą być zjednoczone! Jedność jest ważniejsza od konfliktów. Jedność jest łaską, o którą musimy prosić Pana, aby nas uwolnił od pokus podziału, walk między nami i egoizmu. Jak wiele szkód wyrządzają Kościołowi podziały między chrześcijanami, partyjniactwo, małostkowe interesy.

Drodzy bracia i siostry, prosimy Boga: pomóż nam być członkami Ciała Kościoła zawsze głęboko zjednoczonymi z Chrystusem. Pomóż nam, abyśmy nie zadawali cierpień Ciału Kościoła naszymi konfliktami, naszymi podziałami, egoizmem. Pomóż nam być żywymi członkami powiązanymi jedne z drugimi jedyną siłą miłości, jaką Duch Święty rozlewa w naszych sercach (por. Rz 5,5).

tłumaczenie: www.vatican.va

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/srodowa-audiencja-generalna-z-ojcem-swietym-franciszkiem-13/

*

Papieskie gratulacje

List gratulacyjny Ojca Świętego Franciszka dla ks. kard. Stanisława Dziwisza,  metropolity krakowskiego, z okazji jubileuszu 50-lecia kapłaństwa:
Naszemu Czcigodnemu Bratu
STANISŁAWOWI DZIWISZOWI,
kardynałowi świętego Kościoła rzymskiego

Któż nie wie, z jaką miłością, czcigodny nasz Bracie, z jakim oddaniem i szczególną wiernością towarzyszyłeś naszemu poprzednikowi, błogosławionemu Janowi Pawłowi II, który Cię wyświęcił na kapłana i któremu byłeś zawsze wiernym pomocnikiem przez prawie czterdzieści lat, zarówno w Krakowie, jak i Rzymie, oraz w licznych podróżach.

On także, w uroczystość św. Józefa w roku 1998, chętnie wyświęcił Cię na biskupa tytularnego san Leone i jednocześnie mianował Cię prefektem pomocniczym domu papieskiego, zatrzymując Cię jako swojego sekretarza osobistego. Następnie, w roku 2003, podniósł Cię do godności arcybiskupiej.

Nasz znakomity poprzednik Benedykt XVI, który długo wiernie pomagał błogosławionemu Janowi Pawłowi II i towarzyszył mu także z oddaniem w jego ostatniej drodze, a potem przejął na siebie jego ważne zadanie, po rozważeniu sprawy 3 czerwca roku 2005 wysłał Cię jako pasterza do przesławnej siedziby metropolitalnej krakowskiej, a w następnym roku dołączył Cię do grona kardynałów.

Przyjmując niezwykle odpowiedzialne zadanie troszczenia się o owczarnię Kościoła krakowskiego, od wieków budowanej i uświęcanej przez modlitwy, pracę, a czasem nawet przez krew tylu świętych, wśród których wyjątkowo wyróżnia się św. Stanisław, niebieski patron Polski i Twój, natychmiast podjąłeś liczne zadania duszpasterskie.

Zaraz też okazałeś, jako biskup, swoją wartość, ponieważ w swojej diecezji, oraz w ramach Konferencji Episkopatu Polskiego, a także dla pożytku całego Kościoła katolickiego popierałeś różne użyteczne inicjatywy. Bez wątpienia we wszystkich tych sprawach z radością patrzy na Ciebie i błogosławi Ci z nieba Papież Jan Paweł II, którego umiłowałeś jako syn, którego śmierć gorzko opłakiwałeś i którego kult starasz się rozwijać wszędzie i na wszelkie sposoby.

My natomiast, z woli Bożej wyniesieni ostatnio na urząd papieski, idąc za piękną starożytną tradycją, chętnie obejmujemy modlitwą i szczerymi życzeniami wszystkich braci w Episkopacie, którzy obchodzą szczególne jubileusze życia czy posługi; tym bardziej więc Ciebie, wiernego sługę tego wielkiego Papieża.

Dlatego 23 czerwca, w wigilię uroczystości Narodzenia św. Jana Chrzciciela, w dniu złotego jubileuszu Twojego kapłaństwa, będziemy o Tobie pamiętać w modlitwach i będziemy błagać dla Ciebie o najsłodszą Bożą pociechę i o zdrowie duszy i ciała w nadchodzących latach. Prosimy też dla Ciebie o macierzyńską opiekę Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski, oraz o wstawiennictwo tylu świętych, którzy przez wieki bardzo przyczynili się do uświęcenia ludu tego miasta i regionu.

Przyjmij, czcigodny nasz Bracie, ten list jako znak naszej miłości i wielkiej życzliwości razem z błogosławieństwem apostolskim, którego – jako zadatku łaski niebieskiej – udzielamy z wielką miłością przede wszystkim Tobie, a także biskupom pomocniczym, kapłanom, zakonnikom i zakonnicom, całej Twojej najdroższej wspólnocie krakowskiej oraz wszystkim, którzy razem z Tobą z wielką radością obchodzą ten szczególny jubileusz kapłaństwa.

Z Watykanu, dnia 18 maja 2013, w pierwszym roku naszego pontyfikatu.

Franciszek

 

Źródło: Katolicka Agencja Informacyjna

http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/36205,papieskie-gratulacje.html

***

Niedziela, 16 czerwca 2013

Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem

Drodzy bracia i siostry!

Na końcu tej Eucharystii poświęconej Ewangelii Życia, mam przyjemność przypomnieć, że wczoraj w Carpi został ogłoszony Błogosławionym Edward Focherini, mąż i ojciec siedmiorga dzieci, dziennikarz. Schwytany i uwięziony z powodu nienawiści do wiary katolickiej, zmarł w obozie koncentracyjnym w Hersbruck w 1944, w wieku 37 lat. Uratował on wielu Żydów od prześladowań nazistowskich. Wraz z Kościołem w Carpi, dziękujmy Bogu za tego świadka Ewangelii Życia!    Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy przybyli z Rzymu oraz z wielu stron Włoch i świata, szczególnie rodzinom i tym, którzy działają w bardziej bezpośredni sposób na rzecz promocji i ochrony życia.

Serdecznie pozdrawiam 150 członków ze Stowarzyszenia “Grávida” z Argentyny, zgromadzonych w mieście Pilar. Bardzo wam dziękuję za to, co czynicie. Odwagi i do przodu! I na koniec pozdrawiam wielu uczestników zlotu motocyklistów Harley-Davidson, a także Motoclub’u Policji Państwowej.

Zwróćmy się teraz do Maryi Panny, powierzając każde ludzkie życie,     zwłaszcza najbardziej kruche, bezradne i zagrożone Jej macierzyńskiej opiece.

*

Homilia Ojca Świętego wygłoszona w Czasie Mszy Świętej w Dniu Evangelium Vitae

Drodzy bracia i siostry,

Ta uroczystość ma bardzo piękną nazwę: „Evangelium Vitae” – Ewangelia Życia. Wraz z tą  Eucharystią chcemy podziękować Panu w Roku Wiary za dar życia, we wszystkich jego przejawach. Jednocześnie pragniemy głosić Ewangelię życia.

Wychodząc z usłyszanego Słowa Bożego chciałbym wam zaproponować do przemyślenia trzy proste kwestie naszej wiary: przede wszystkim Biblia objawia nam Boga żywego, Boga, który jest  życiem i źródłem życia; po drugie – Jezus Chrystus daje życie, a Duch Święty podtrzymuje nas przy życiu; a po trzecie, podążanie drogą Bożą prowadzi do życia, podczas gdy podążanie za bożkami prowadzi do śmierci.

1. Pierwsze czytanie, z Drugiej Księgi Samuela mówi nam o życiu i śmierci. Król Dawid chce ukryć cudzołóstwo popełnione z żoną Uriasza Chetyty, jednego z żołnierzy swego wojska i żeby to uczynić rozkazuje umieścić Uriasza na pierwszej linii, aby został zabity w bitwie. Biblia ukazuje nam dramat ludzki w całej jego rzeczywistości, dobro i zło, namiętności, grzech i jego konsekwencje. Kiedy człowiek chce dochodzić swego, zamykając się w swoim egoizmie i umieszczając siebie na miejscu Boga, w ostateczności sieje śmierć. Cudzołóstwo Króla Dawida jest tego przykładem. A egoizm prowadzi do kłamstwa, przez które usiłujemy oszukiwać siebie i innych. Ale Boga nie można oszukać i usłyszeliśmy jak prorok mówi do Dawida: popełniłeś to, co złe w oczach Boga (por. 2 Sam 12, 9). Król postawiony jest w obliczu swoich dzieł śmierci, rozumie i prosi o przebaczenie: „Zgrzeszyłem wobec Pana”(w. 13), a Bóg miłosierny, który chce życia, przebacza mu, przywraca mu życie. Prorok mówi:  „Pan odpuszcza ci twój grzech – nie umrzesz”. Jaki posiadamy obraz Boga? Może jawi się nam jako surowy sędzia, jako ktoś, kto ogranicza naszą swobodę życia. Ale całe Pismo Święte przypomina nam, że Bóg jest Żyjącym, tym  który daje życie i który wskazuje drogę życia w pełni. Myślę o początku Księgi Rodzaju: Bóg tworzy człowieka z prochu ziemi, tchnie w jego nozdrza tchnienie życia i człowiek staje się istotą żywą (por. 2,7). Bóg jest źródłem życia. Dzięki Jego tchnieniu człowiek ma życie i Jego oddech  podtrzymuje drogę ziemskiej egzystencji człowieka. Myślę także o powołaniu Mojżesza, kiedy Pan przedstawia siebie jako Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, jako Bóg żywych. A kiedy posyła Mojżesza do faraona, aby wyzwolił swój lud objawia swoje imię: „Jestem Który Jestem”,  Bogiem uobecniającym się w dziejach, wyzwalającym z niewoli, śmierci i dającym życie ludowi, ponieważ jest Żyjącym. Myślę też o darze Dekalogu: drodze, jaką Bóg nam wskazuje, do życia prawdziwie wolnego, do życia w pełni. Dziesięć Przykazań nie jest hymnem do „nie”, lecz do „tak” dla Boga, dla Miłości, dla życia. Drodzy przyjaciele, nasze życie jest pełne jedynie w Bogu. On jest Żyjącym!

2. Fragment dzisiejszej Ewangelii każe nam uczynić krok naprzód. Jezus spotyka kobietę grzeszną podczas posiłku w domu pewnego faryzeusza, co spowodowało zgorszenie obecnych: Jezus pozwała, aby podeszła do niego grzesznica i wręcz odpuszcza jej grzechy, mówiąc: „Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje.(Łk 7, 47). Jezus jest wcieleniem Boga Żywego, Tego który przynosi życie, w obliczu dzieł śmierci, grzechu, egoizmu, zamknięcia w sobie samych. Jezus przyjmuje, kocha, podnosi, zachęca, przebacza i daje na nowo siłę, by dalej podążać, przywraca życie. W całej Ewangelii widzimy, jak Jezus gestami i słowami niesie życie Boga, które przemienia. Jest to doświadczenie kobiety, która namaszcza olejkiem stopy Pana: czuje się zrozumiana, kochana i odpowiada gestem miłości, daje się dotknąć Bożym miłosierdziem i otrzymuje przebaczenie, rozpoczyna nowe życie.

Było to również doświadczenie apostoła Pawła, jak usłyszeliśmy w drugim czytaniu: „Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2,20). Co to za życie? Jest to życie samego Boga. A kto nas wprowadza do tego życia? To Duch Święty, dar Chrystusa Zmartwychwstałego. To On nas wprowadza w życie Boże jako prawdziwe dzieci Boże, jako synowie w Synu Jednorodzonym, Jezusie Chrystusie. Czy jesteśmy otwarci  na Ducha Świętego? Czy pozwalamy się Jemu prowadzić? Chrześcijanin jest człowiekiem duchowym, a to nie znaczy, że jest osobą, która „żyje w chmurach”, poza rzeczywistością  (jakby był zjawą), nie! Chrześcijanin jest osobą, która myśli i działa w codziennym życiu według Boga, osobą, która pozwala, aby jej życie było ożywiane, karmione Duchem Świętym, aby było pełne, jak prawdziwe dzieci. A to oznacza, realizm i płodność. Ten, kto daje się prowadzić Duchowi Świętemu jest realistą, umie mierzyć i oceniać rzeczywistość i jest również owocny: jego życie rodzi życie wokół siebie.

3. Bóg jest Żyjącym, Jezus przynosi nam życie Boga, Duch Święty wprowadza nas i utrzymuje w życiodajnej relacji prawdziwych dzieci Bożych. Jednak często człowiek nie wybiera życia, nie przyjmuje „Ewangelii życia”, ale daje się kierować ideologiami i logikami, które stawiają przeszkody życiu, które jego nie respektują, ponieważ są podyktowane egoizmem, interesami, zyskiem, żądzą władzy, przyjemności a nie miłością i dążeniem do dobra drugiej osoby. Stałą iluzją jest chęć budowania miasta człowieka bez Boga, bez życia i miłości Boga – nowej wieży Babel, to myśl, że odrzucenie Boga, orędzia Chrystusa, Ewangelii życia, może prowadzić do wolności, pełnej realizacji człowieka. Sprawia to, że  miejsce Boga Żywego zajmują ludzkie efemeryczne bożki, dające upojenie chwilą wolności, ale które w ostateczności prowadzą do nowego zniewolenia i śmierci. Mądrość Psalmisty powiada: „Nakazy Pana słuszne – radują serce; przykazanie Pana jaśnieje i oświeca oczy”(Ps 19,9).

Drodzy bracia i siostry, spójrzmy na Boga jako Boga życia, spójrzmy na Jego prawo, na orędzie  Ewangelii jako na drogę wolności i życia. Bóg Żyjący czyni nas wolnymi! Powiedzmy „tak” miłości a „nie”egoizmowi, powiedzmy „tak” życiu a „nie” śmierci, powiedzmy „tak” wolności a „nie” zniewoleniu tak wielu bożkami naszych czasów. Jednym słowem powiedzmy „tak” Bogu, który jest miłością, życiem i wolnością, który nigdy nie zawodzi (por. 1 J 4,8; J 11,2; J 8,22). Zbawia nas jedynie wiara w Boga Żywego; w Boga, który w Jezusie Chrystusie dał nam swoje życie i wraz z darem Ducha Świętego pozwala nam żyć jako prawdziwe dzieci Boże. Ta wiara czyni nas wolnymi i szczęśliwymi. Prośmy Maryję, Matkę Życia, aby nam pomogła w przyjmowaniu i świadczeniu zawsze „Ewangelii życia”.

***

Sobota, 15 czerwca 2013

Dzień Evangelium vitae

 

Na dziś i jutro zaplanowano w Rzymie, z okazji Roku Wiary, Dzień Evangelium vitae. Wydarzenie poświęcone jest świadectwu Ewangelii życia i obronie godności człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci.

Dzień będzie obchodzony pod hasłem „Wierząc mamy życie”.

Uroczystości rozpoczną się dziś od katechezy w różnych językach. Do Polaków słowo wygłosi ks. abp Zygmunt Zimowski, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia i Chorych. Nauka będzie wygłoszona w kościele San Salvatore in Lauro o godz. 9:30.

Tego samego dnia o godz. 14.30, grupy z Polski będą mogły udać się do Grobu św. Piotra. Na wieczór zaplanowano procesję ze świecami wzdłuż via della Conciliazione.  Wieczorem, o godz. 20.30, wzdłuż via della Conciliazione odbędzie się procesja ze świecami, aby zwrócić uwagę na kwestię poszanowania życia ludzkiego i jego nienaruszalnej wartości.

W niedzielę 16 czerwca o godz. 10.30 Ojciec Święty Franciszek będzie przewodniczył Eucharystii na Placu św. Piotra wraz ze wszystkimi środowiskami obrońców życia, wolontariuszami, a także osobami chorymi. Transmisja w Radiu Maryja i TV Trwam.

Program Dnia Evangelium Vitae w Rzymie:

Sobota, 15 czerwca

9.30-10.00 Konferencja – Aktualność Evangelium Vitae – ks. abp Zygmunt Zimowski, kościół San Salvatore in Lauro

10.00-11.00 Msza Święta pod przewodnictwem ks. abp. Z. Zimowskiego

11.00-11.30 Konferencja – Obrona życia w Polsce i na świecie – A. Zięba

14.30 Pielgrzymka do grobu św. Piotra dla grupy polskiej

16.00-18.00 Adoracja eucharystyczna i możliwość skorzystania z sakramentu pokuty

20.30 Marsz ze świecami w ciszy i czuwanie modlitewne via della Conciliazione – plac św. Piotra.

Niedziela, 16 czerwca

8.00 Wejście na plac św. Piotra

10.30 Eucharystia celebrowana przez Ojca Świętego na placu św. Piotra

12.00 Anioł Pański z Ojcem Świętym

episkopat.pl / RIRM
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/dzien-evangelium-vitae/

*

Ks. kard. Dziwisz na audiencji u Papieża Franciszka

Radio Maryja

Papież Franciszek przyjął w sobotę na audiencji metropolitę krakowskiego ks. kard. Stanisława Dziwisza. Po spotkaniu ksiądz kardynał powiedział dziennikarzom, że ma „dużo dobrych nadziei”.

Metropolita krakowski, pytany o to, czy ponowił zaproszenie do Polski, odparł, że Ojciec św. Franciszek wie o tym, iż jest oczekiwany.

„Byłem u Papieża z potrzeby omówienia kilku spraw” – wyjaśnił ks. kard. Stanisław Dziwisz nie podając szczegółów. Wszystko wskazuje na to, że jednym z tematów rozmowy był dobiegający końca proces kanonizacyjny Jana Pawła II.

Ksiądz kardynał ujawnił, że wyszedł z audiencji u Papieża pełen „dobrych nadziei”. Tak odpowiedział na pytanie, czy rozmawiał z Franciszkiem o zaproszeniu do Polski i o kanonizacji.

Ks. kard. Dziwisz nie chce wypowiadać się na temat możliwej daty kanonizacji. W Mesynie na Sycylii, gdzie był w ostatnich dniach na uroczystościach z okazji 25. rocznicy wizyty Jana Pawła II, metropolita krakowski wyraził nadzieję, że polski Papież zostanie ogłoszony świętym w październiku.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/ks-kard-dziwisz-na-audiencji-u-papieza-franciszka/

***

Czwartek, 13 czerwca 2013

Niesiesz duchową pociechę

Życzenia Ojca Świętego Franciszka przesłane ks. bp. Antoniemu Pacyfikowi Dydyczowi z okazji złotego jubileuszu kapłaństwa

Czcigodnemu bratu Antoniemu Pacyfikowi Dydyczowi z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, biskupowi drohiczyńskiemu.

Towarzysząc naszym Braciom w biskupstwie pełniącym pasterską posługę w różnych częściach świata, staramy się przychodzić im z pomocą przy nadarzających się sposobnościach, a szczególnie podczas modlitwy i słowa życzeń.

Dziś kierujemy naszą myśl do Ciebie, czcigodny Bracie, który dnia 29 czerwca, mianowicie w uroczystość świętych apostołów Piotra i Pawła, będziesz uroczyście obchodził złoty jubileusz kapłaństwa.

Wypada wspomnieć twoją staranną naukę, którą pobierałeś w Wyższym Seminarium Braci Mniejszych w Łomży, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, gorliwie uczęszczając na wykłady z filozofii, teologii i nauk humanistycznych. Na kapłana zostałeś wyświęcony w 1963 roku.

Początki posługiwania poświęciłeś katechizacji prowadzonej gorliwie wśród młodzieży, jak również prowadzeniu ćwiczeń duchownych. Następnie w swoim zakonie pełniłeś obowiązki wielkiej wagi, tak w Prowincji Warszawskiej, którą roztropnie zarządzałeś, jak i w Kurii Generalnej w Rzymie, w której gorliwie pełniłeś urząd Definitora Generalnego.

Błogosławiony Jan Paweł II, nasz poprzednik, zważywszy na Twoje szlachetne przymioty, biegłość w dziedzinie pasterskiej i administracyjnej, dnia 20 czerwca 1994 roku mianował Cię biskupem diecezji drohiczyńskiej, który to urząd aż dotąd pełnisz na ścieżkach Ewangelii.

Wiemy, że Ty czcigodny Bracie, chętnie współpracowałeś tak z kapłanami, jak i z zakonnikami, a także zakonnicami oraz wiernymi świeckimi według wskazań Soboru Watykańskiego II.

W Twoim codziennym posługiwaniu ukazywałeś poczucie odpowiedzialności, gorliwość w głoszeniu zbawczej prawdy i w krzewieniu wychowania katolickiego. Miło nam wspomnieć Twoją książkę zatytułowaną „Trzy miłości: Kościół, Ojczyzna, Rodzina”, która zwięźle ukazuje główne zadania w tych dwudziestu prawie latach powierzone Twojej biskupiej, wielorakiej gorliwości.

Używając katolickich środków komunikacji naszego wieku, zwłaszcza stacji radiowej zwanej Radio Maryja, wykładałeś właściwie naukę Kościoła, niosąc duchową pociechę uciśnionym, chorym i bezrobotnym.

Przez różnego rodzaju pisma wniosłeś rozważny wkład w dziedzinę prawdziwej chrześcijańskiej i obywatelskiej wspólnoty. Wyróżniałeś się także na forum Konferencji Episkopatu Polski, działając czynnie w Komisjach do spraw Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, w Komisji mieszanej – biskupi, wyżsi przełożeni zakonni, a także w Zespole do spraw Kontaktów z Konferencją Episkopatu Litwy.

Przyjmij więc, czcigodny Bracie, nasze gratulacje z powodu Twojej działalności w Winnicy Pana. Przyjmij nadto najlepsze życzenia, które my ze względu na Twój jubileusz składamy Tobie, upraszając u Pana, Dawcy wszelkich dóbr, aby za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Królowej Polski opromienił dzień Twojej rocznicy i opiekował się Tobą w przyszłości.

Chętnie udzielamy Ci naszego apostolskiego błogosławieństwa jako zadatku dóbr niebieskich, aby zostało przekazane wszystkim kapłanom, zakonnikom, wiernym świeckim diecezji powierzonym Twojej pieczy, jak również członkom Twego zakonu. Od was zaś wszystkich oczekujemy wsparcia modlitewnego, abyśmy byli w stanie gorliwie i skutecznie wypełniać jakże wielkiej wagi urząd Piotrowy.

Z placu watykańskiego, dnia 21 maja 2013 roku,
pierwszego roku naszego pontyfikatu.

Papież Franciszek

http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/35636,niesiesz-duchowa-pocieche.html

*

Od chrześcijan wymaga się więcej

Niech Pan obdarzy nas łaską, abyśmy uważali na komentarze, jakie czynimy o innych – powiedział dzisiaj Papież Franciszek podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty.

Jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna, w Eucharystii uczestniczyli pracownicy placówek dyplomatycznych Argentyny na terenie Włoch. Ojciec Święty podziękował im za to, co czynią dla swej ojczyzny.

Papież Franciszek nawiązał w homilii do zachęty wypowiedzianej przez Pana Jezusa w dzisiejszej Ewangelii (Mt 5, 20-27): „Niech wasza sprawiedliwość będzie większa niż faryzeuszów”.

Są to słowa, które następują po błogosławieństwach oraz zapewnieniu, że nie przyszedł On, aby znieść Prawo, ale aby je wypełnić. Papież zauważył, że reforma Jezusa nie jest zerwaniem z przeszłością, ale jest reformą w kontynuacji: od ziarna aż do owoców. Przypomniał, że od osób podejmujących życie chrześcijańskie wymaga się więcej niż od innych, zwłaszcza jeśli chodzi o relacje z braćmi. Jezus przestrzega, że ten, kto przeklina brata, zasługuje na piekło. Jeśli w naszym sercu jest coś negatywnego wobec brata, to oznacza, że konieczne jest nasze nawrócenie – zaznaczył Ojciec Święty.

– Gniew jest zniewagą wobec twego brata, to jest już coś, co znajduje się na linii śmierci, coś, co go zabija – stwierdził Papież Franciszek, przestrzegając przed obrażaniem bliźniego, przed oczernianiem.

– Nie trzeba iść do psychologa, aby wiedzieć, że kiedy ktoś oczernia drugiego, to dzieje się tak, ponieważ sam nie może się rozwijać i odczuwa potrzebę poniżania drugiego, aby poczuć się kimś ważnym. To brutalny mechanizm. Natomiast Jezus z całą prostotą naucza: „Nie mówcie źle o sobie nawzajem. Nie oczerniajcie się. Nie dyskwalifikujcie jeden drugiego”. Motywem jest to, że wszyscy podążamy tą samą drogą, tą drogą, która nas doprowadzi do kresu – stwierdził Papież.

Ojciec Święty dodał, że jeśli ktoś nie potrafi panować nad swoim językiem, to się zatraca, a naturalna agresywność, którą dostrzegamy w rywalizacji Kaina z Ablem, powraca przez całe dzieje. Nie tyle jesteśmy źli, ile słabi i grzeszni. Dlatego człowiekowi wydaje się, że znacznie łatwiej uporządkować sytuację, obrażając kogoś przez oszczerstwo, obmowę, niż dobrem.

– Chciałbym prosić Pana, aby dał nam wszystkim łaskę zwracania większej uwagi na język, na to, co mówimy innym. To mały akt pokutny, ale daje dobre owoce – zaznaczył Papież.

Zachęcił, abyśmy prosili Boga, żeby nasze życie było zgodne z nowym Prawem, Prawem łagodności, miłości, pokoju i choć trochę umieli uszczypnąć się w język, uciąć nasze komentarze wobec innych czy wybuchy prowadzące nas do gniewu lub łatwego obrażania się.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/35630,od-chrzescijan-wymaga-sie-wiecej.html

***

Środa, 12 czerwca 2013

Środowa Audiencja Generalna z Ojcem Świętym Franciszkiem

Drodzy bracia i siostry,

Dziś chciałbym się zatrzymać pokrótce nad innym z terminów, jakimi Sobór Watykański II określił Kościół: nad określeniem “Lud Boży” (por. Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium, 9; Katechizm Kościoła Katolickiego, 782). Czynię to, stawiając pewne pytania, nad którymi każdy będzie mógł się zastanowić.

1. Co znaczy być “Ludem Bożym”? Przede wszystkim oznacza to, że Bóg nie należy właściwie do jakiegokolwiek narodu. Ponieważ to On nas wzywa, zwołuje, zaprasza nas, byśmy stanowili część Jego ludu, a zaproszenie to jest skierowane do wszystkich, bez wyjątku, bo Boże miłosierdzie “pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni” (1 Tm 2, 4). Jezus nie mówi do Apostołów i do nas, abyśmy tworzyli jakąś zamkniętą grupę, jakąś elitę. Jezus mówi: idźcie i nauczajcie wszystkie narody (por. Mt 28, 19). Święty Paweł stwierdza, że w Ludzie Bożym, w Kościele, “nie ma już Żyda ani poganina (…) wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Gal 3, 28). Chciałbym powiedzieć również tym, którzy czują się oddaleni od Boga i Kościoła, bojaźliwym lub obojętnym, tym, którzy uważają, że nie mogą się już zmienić: Pan wzywa również Ciebie, abyś stał się członkiem Jego Ludu, a czyni to z wielkim szacunkiem i miłością!

2. Jak stajemy się członkami tego Ludu? Dzieje się to nie przez narodziny fizyczne, ale przez nowe narodziny. W Ewangelii Jezus mówi do Nikodema, że trzeba się narodzić z wysoka, z wody i Ducha, aby wejść do Królestwa Bożego (por. J 3, 3-5). Zostaliśmy wprowadzeni do tego Ludu przez chrzest, przez wiarę w Chrystusa, dar Boży, który ma być ożywiany i rozwijany przez całe nasze życie. Zadajmy sobie pytanie: jak rozwijam wiarę, którą otrzymałem na Chrzcie Świętym?

3. Co jest prawem Ludu Bożego? Jest to prawo miłości, miłości Boga i miłości bliźniego, zgodnie z nowym przykazaniem, jakie pozostawił nam Pan (por. J 13, 34). Chodzi jednak o miłość, która nie jest jałowym sentymentalizm bądź czymś nieokreślonym, ale która jest uznaniem Boga jako jedynego Pana życia i jednocześnie przyjęciem drugiej osoby jako prawdziwego brata, przezwyciężając podziały, rywalizacje, nieporozumienia, egoizmy. Te dwie sprawy podążają razem. Jakże wielką drogę musimy jeszcze przejść, aby konkretnie żyć tym nowym prawem, prawem działającego w nas Ducha Świętego, prawem miłosierdzia i miłości!

Gdy widzimy w dziennikach lub w telewizji tak wiele wojen między chrześcijanami, jak można to wszystko zrozumieć? W łonie ludu Bożego tyle wojen, i to w dzielnicach [miast], w miejscach pracy, tyle wojen z powodu nienawiści, zazdrości, nawet w rodzinie, jakże wiele wojen wewnętrznych! Powinniśmy prosić Pana, abyśmy dobrze rozumieli to prawo miłości – jak dobrze, jak pięknie jest kochać siebie nawzajem, jak prawdziwi bracia, jak to jest piękne! Już dziś zróbmy coś: mamy pewnie swoje sympatie i antypatie i być może wielu z nas jest rozgniewanych na kogoś innego. Powiedzmy Panu przynajmniej to: Panie, gniewam się na tego lub tę, modlę się za niego i za nią. Modlitwa za

4. Jaką misję ma ten Lud? Jest nią niesienie w świat Bożej nadziei i zbawienia: bycie znakiem miłości Boga, który wzywa wszystkich do przyjaźni z Nim. Bycie zaczynem, który zakwasza całe ciasto, solą, która nadaje smak i zachowuje od zepsucia, światłem, które oświeca. Wystarczy otworzyć gazetę, by dostrzec wokół siebie obecność zła, dostrzec, że diabeł działa. Ale chciałbym powiedzieć donośnym głosem: Bóg jest silniejszy! Czy wierzycie w to, że Bóg jest silniejszy? Powiedzmy to głośno, wszyscy razem: Bóg jest silniejszy! [okrzyki] A wiecie, dlaczego Bóg jest silniejszy? Bo On jest Panem, jedynym Panem i jako jedyny Pan jest najsilniejszy! No dobrze…

I chciałbym dodać, że rzeczywistość, niekiedy mroczna, naznaczona złem, może się zmienić, jeśli my jako pierwsi wnosimy w nią światło Ewangelii, zwłaszcza swoim życiem. Jeśli na jakimś stadionie, mam na myśli tutaj w Rzymie Stadion Olimpijski albo stadion San Lorenzo w Buenos Aires, w ciemną noc ktoś zapali jedno światło, z trudem się je zauważy, ale jeśli pozostałych siedemdziesiąt tysięcy widzów zapali każdy swoje światło, stadion się rozjaśnia. Sprawmy, aby nasze życie było światłem Chrystusa. Wspólnie zaniesiemy światło Ewangelii do wszystkiego, co istnieje.

5. Jaki jest cel tego Ludu? Jego celem jest Królestwo Boże, zapoczątkowane na ziemi przez samego Boga i które powinno być rozszerzone aż do wypełnienia, kiedy objawi się Chrystus, życie nasze (por. Lumen gentium, 9). Celem jest więc pełna komunia z Panem, rodzina z Panem, wejście w Jego wewnętrzne życie Boże, gdzie będziemy żyli radością Jego miłości bez miary, tą pełną radością.

Drodzy bracia i siostry, bycie Kościołem, bycie Ludem Bożym, zgodnie z wielkim planem miłości Ojca oznacza bycie Bożym zaczynem pośród naszej ludzkości, oznacza głoszenie i wnoszenie zbawienia Boga w ten nasz świat, który często jest zagubiony, potrzebujący odpowiedzi, które dodawałyby otuchy, dawałyby nadzieję, dawałyby nową siłę w kroczeniu drogą. Niech Kościół będzie miejscem miłosierdzia i nadziei Boga, gdzie każdy będzie mógł się czuć przyjętym, kochanym, doświadczającym przebaczenia i zachęcanym do życia według dobrego życia Ewangelii. I ukazywać się jako ten, kto jest przyjęty, kochany, komu przebaczono i kogo zachęcono – Kościół ma być otwartymi drzwiami, aby wszyscy mogli [do niego] przyjść i my winniśmy wyjść przez te drzwi, aby głosić Ewangelię. Dziękuję bardzo.

Tłumaczenie: vatican.va

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/srodowa-audiencja-generalna-z-ojcem-swietym-franciszkiem-12/

Na zakończenie papież pozdrowił pielgrzymów, w tym także pątników z Polski.

- Pozdrawiam pielgrzymów polskich. Przynależność do Ludu Bożego wymaga od nas, byśmy byli Bożym zaczynem dla świata. Nieśmy braciom orędzie Ewangelii, przypominając o bliskości Boga, o którym wielu dzisiaj zapomina. Niech świadectwo waszego życia rodzi w sercach ludzi nadzieję, dodaje im odwagi, budzi ducha wiary. Wam tu obecnym i waszym bliskim z serca błogosławię – powiedział papież Franciszek.
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/lud-bozy-na-znak-milosci-boga/

***

Poniedziałek, 10 czerwca 2013

Zbawienie polega na życiu pociechą Ducha Świętego

Ojciec Święty Franciszek podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty mówił, że prawdziwa wolność pochodzi z otwarcia Panu drzwi naszych serce. Jednocześnie Papież zaznaczył, że zbawienie polega na życiu pociechą Ducha Świętego, a nie pociechą ducha świata.

W Eucharystii sprawowanej w Domu Świętej Marty, a koncelebrowanej przez ks. kard. Stanisława Ryłkę, ks. bp. Josefa Clemensa i arcybiskupa Tellicherry w Indiach, ks. abp. George’a Valiamattama, wzięła udział grupa kapłanów i pracowników Papieskiej Rady ds. Świeckich – podaje Katolicka Agencja Informacyjna.

Papież zastanawiał się, co jest dla chrześcijanina pociechą. Zwrócił uwagę, że św. Paweł na początku Drugiego Listu do Koryntian używa kilkakrotnie słowa „pociecha”. Franciszek dodał, że Apostoł Narodów zwracał się do chrześcijan młodych w wierze, ludzi, którzy niedawno rozpoczęli podążanie drogą Jezusa. Podkreśla on właśnie pociechę, choć nie wszyscy ówcześni chrześcijanie byli prześladowani. Byli to normalni ludzie, którzy odnaleźli Jezusa. Jak zaznaczył Papież, to właśnie odnalezienie Jezusa było taką zmianą życia, że konieczna była specjalna moc Boża, jaką jest pociecha. To obecność Boga w naszym sercu. Jednak aby Pan był obecny w naszym sercu, konieczne jest otwarcie bram, konieczne jest nasze „nawrócenie”.

– Zbawieniem jest to właśnie, życie pociechą Ducha Świętego, a nie życie pociechą ducha tego świata. Nie, nie jest zbawieniem to, co jest grzechem. Zbawieniem jest postępowanie naprzód i otworzenie swego serca, aby nadeszła ta pociecha Ducha Świętego, które jest zbawieniem. Ależ czy nie można trochę ponegocjować? Trochę słodyczy? Trochę Ducha Świętego, a trochę ducha tego świata… Nie! Jedno albo drugie – wskazał Ojciec Święty, którego wypowiedź cytuje KAI.

Ponadto Franciszek przypomniał w homilii słowa Pana Jezusa, że nie można dwom panom służyć. Zaznaczył, że albo służymy Panu, albo duchowi świata. Nie można tego wszystkiego wymieszać. Papież zaznaczył, iż tak więc kiedy jesteśmy otwarci na Ducha Pana, możemy zrozumieć nowe prawo, które przynosi nam Pan: Błogosławieństwa, o których mówi dzisiejsza Ewangelia. Jednocześnie Ojciec Święty dodał, iż błogosławieństwa te można zrozumieć tylko wówczas, jeśli ktoś ma otwarte serce, można je zrozumieć przez pociechę Ducha Świętego, a nie tylko za pomocą ludzkiej inteligencji.

– Są to nowe przykazania. Ale jeśli nie mamy serca otwartego na Ducha Świętego, wydają się głupstwem. „Ale spójrz, bycie ubogim, cichym, miłosiernym nie wydaje się rzeczą, która prowadzi nas do sukcesu”. Jeśli nie mamy otwartego serca i jeśli nie zasmakowaliśmy tej pociechy Ducha Świętego, które jest zbawieniem, to nie rozumiemy tego. Jest to prawo dla tych, którzy są zbawieni i otworzyli swoje serca na zbawienie. Jest to prawo ludzi wolnych, wolnością Ducha Świętego – wskazał Papież zgromadzonym na Eucharystii w kaplicy Domu św. Marty.

Ojciec Święty zauważył przy tym, że ktoś może porządkować swoje życie na podstawie listy przykazań i procedur, zestawie czysto ludzkim. Jednakże to w ostateczności nie przynosi nam zbawienia. Tylko otwarte serce przynosi nam zbawienie. Jednocześnie przypomniał, że tak wielu ludzi chciało przebadać nową naukę Jezusa, a następnie z Nim dyskutować. Działo się tak, ponieważ mieli serce zamknięte w swoich sprawach, które Bóg chciał przemienić.

W trakcie homilii Franciszek zastanawiał się, dlaczego są ludzie, których serce jest zamknięte na zbawienie – dodaje KAI. Papież zwrócił uwagę, że istnieją ludzie obawiający się zbawienia. Potrzebujemy, ale się boimy, gdyż kiedy przyjdzie Pan, aby nas zbawić, wszystko musimy oddać. To On rządzi! tego się obawiamy, bo to my chcemy rozkazywać. Ojciec Święty dodał, że aby zrozumieć te nowe przykazania, potrzebujemy wolności, rodzącej się z Ducha Świętego, który nas zbawia, który nas pociesza i jest dawcą życia.

– Możemy dziś prosić Pana o łaskę, aby iść za Nim, ale z tą wolnością. Bo jeśli chcemy iść za Nim jedynie z naszą ludzką wolnością, to w końcu staniemy się hipokrytami jak faryzeusze i saduceusze, którzy się z Nim sprzeczali. To właśnie jest hipokryzja: niedopuszczenie, aby Duch Święty przemienił serce swoim zbawieniem. Wolności Ducha, jaką nam daje Duch Święty jest także rodzajem niewolnictwa, „niewolnictwa” wobec Pana, który nas wyzwala, jest inną wolnością – stwierdził Ojciec Święty i dodał: natomiast wolność wyłącznie nasza jest zniewoleniem, lecz nie względem Pana, ale ducha tego świata.

- Prośmy o łaskę otwarcia naszego serca na pocieszenie Ducha Świętego, aby ta pociecha, która jest zbawieniem, pozwoliła nam dobrze zrozumieć te przykazania. Niech się tak stanie! – wskazał na Ojciec Święty na zakończenie dzisiejszej homilii.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/35314.html

***

Niedziela, 9 czerwca 2013

Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem

Drodzy bracia i siostry!

Miesiąc czerwiec jest tradycyjnie poświęcony Najświętszemu Sercu Jezusa, najwyższemu wyrazowi boskiej miłości. Właśnie w ostatni piątek obchodziliśmy uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa i to święto nadaje ton całemu miesiącowi. Pobożność ludowa ceni sobie bardzo symbole, a Serce Jezusa jest symbolem par excellence /najważniejszym/ miłosierdzia Bożego, lecz nie jest to wyimaginowany symbol, to symbol realny, który wyraża centrum, źródło, z którego wytrysnęło zbawienie dla całej ludzkości.

W Ewangeliach znajdujemy wiele odniesień do Serca Jezusa, na przykład we fragmencie, w którym Chrystus mówi: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11, 28-29). Fundamentalna jest opowieść o śmierci Chrystusa według Jana. Ten ewangelista daje w istocie świadectwo o tym, co widział na Kalwarii. Kiedy Jezus był już martwy żołnierz przebił bok Jezusa włócznią i wyszła z rany krew i woda (por. J 19, 33-34). Jan rozpoznaje w tym pozornie przypadkowym znaku spełnienie proroctw: z serca Jezusa, Baranka zabitego na krzyżu, wypływa dla wszystkich ludzi przebaczenie i życie.

Ale miłosierdzie Jezusa nie jest tylko sentymentem, jest ono raczej siłą, która daje życie, która wskrzesza człowieka! Mówi nam o tym także Ewangelia dzisiejsza o wdowie z Nain (Łk 7, 11-17). Jezus ze swoimi uczniami przychodzi właśnie do Nain, wioski w Galilei, w chwili, kiedy trwa pogrzeb: wynoszą umarłego chłopca, jedynego syna wdowy. Wzrok Jezusa spoczął na płaczącej matce. Ewangelista Łukasz mówi: „Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz!” (w. 13). To współczucie jest miłością Boga dla człowieka, jest miłosierdziem, to jest postawa Boga w zetknięciu z ludzkim nieszczęściem, z naszą nędzą, naszym cierpieniem, naszą udręką. Biblijny termin „współczucie” przywołuje łono matki, matki, w istocie matka doświadcza szczególnej reakcji na ból dzieci. Tak kocha nas Bóg, mówi Pismo.

I jaki jest owoc tej miłości? Jest nim życie! Jezus powiedział wdowie z Nain: „Nie płacz”, a następnie zawołał zmarłego chłopca i obudził go jakby ze snu (por. ww. 13-15). Miłosierdzie Boga daje życie człowiekowi, wskrzesza go z martwych. Pan zawsze patrzy na nas z miłosierdziem, oczekuje na nas z miłosierdziem. Nie lękajmy się zbliżyć do Niego! On ma miłosierne serce! Jeśli pokazujemy Mu nasze wewnętrzne rany, nasze grzechy, On zawsze nam przebacza. Jest samym miłosierdziem!

Drodzy bracia i siostry, dzisiaj w Krakowie dwie siostry zakonne, Polki, zostaną ogłoszone błogosławionymi: Zofia Czeska Maciejowska, która w pierwszej połowie XVII wieku założyła Zgromadzenie Panien Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny i Małgorzata Łucja Szewczyk, która w XIX wieku założyła Zgromadzenie Córek Matki Bożej Bolesnej. Z Kościołem w Krakowie dziękujmy Panu!

Pozdrawiam serdecznie wszystkich pielgrzymów obecnych tutaj dzisiaj: grupy parafialne, rodziny, szkoły, stowarzyszenia, ruchy.

Pozdrawiam wiernych z Bombaju (Indie).

Pozdrawiam Ruch Miłości Rodzinnej z Rzymu, bractwa i wolontariuszy z Sanktuarium Mongiovino, w pobliżu Perugii, Młodzież franciszkańską z Umbrii, “Dom Miłosierdzia” w Lecce, wiernych prowincji Modena, których zachęcam do odbudowy, pozdrawiam także pielgrzymów z Ceprano. Pozdrawiam pielgrzymów z Ortona, gdzie czczone są doczesne szczątki apostoła Tomasza, który dokonał podróży “od Tomasza do Piotra “. Dziękuję!

Życzę wszystkim dobrej niedzieli!

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-5/

*

Papież Franciszek: Miłosierdzie Jezusa siłą, która daje życie

Miłosierdzie Jezusa nie jest tylko sentymentem, ale siłą, która daje życie, która wskrzesza człowieka – powiedział Ojciec Święty Franciszek w rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański w Watykanie. Ojciec Święty pozdrowił także uczestników beatyfikacji Zofii Czeskiej i Małgorzaty Łucji Szewczyk.

Czerwiec tradycyjnie poświęcony jest Najświętszemu Sercu Jezusa, najwyższemu wyrazowi boskiej miłości. Papież Franciszek podkreślił, że nie jest to symbol wyimaginowany, ale prawdziwy, stanowiący centrum, źródło, z którego wypłynęło zbawienie dla całej ludzkości. To z przebitego serca Jezusa na krzyżu, wypływa dla wszystkich ludzi przebaczenie i życie.

O tym, że Miłosierdzie Jezusa jest siłą, która daje życie mówi nam także Ewangelia o wdowie z Nain, która spotkała Jezusa na pogrzebie swojego jedynego syna – wskazał papież.

- Jezus powiedział wdowie z Nain: “Nie płacz!”, a następnie zwrócił się do zmarłego chłopca i obudził go jakby ze snu. Pomyślmy o tym! Jakie to piękne, że Boże Miłosierdzie daje człowiekowi życie, wskrzesza go z martwych. Nie zapominajmy o tym. Pan zawsze patrzy na nas z miłosierdziem, oczekuje na nas z miłosierdziem. Nie lękajmy się do Niego zbliżyć! On ma serce miłosierne! Jeśli ukażemy Jemu nasze wewnętrzne rany, nasze grzechy, On zawsze nam przebacza. To czyste miłosierdzie! Nie zapominajmy o tym, On nam zawsze przebacza! Idźmy do Jezusa! -  mówił Ojciec Święty.

Po odmówieniu wspólnie z wiernymi modlitwy Anioł Pański Ojciec Święty pozdrowił pielgrzymów. Swoje słowa skierował także do Polaków. Zwracając się do wiernych papież Franciszek poinformował ich, że w Krakowie odbyła się beatyfikacja dwóch polskich sióstr zakonnych.

- Dzisiaj w Krakowie zostały ogłoszone błogosławionymi dwie polskie zakonnice: Zofia Czeska Maciejowska, która w pierwszej połowie XVII wieku założyła Zgromadzenie Sióstr Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny; oraz Małgorzata Łucja Szewczyk, która w XIX w. założyła Zgromadzenie Córek Błogosławionej Matki Bożej Bolesnej. Wraz z Kościołem krakowskim dziękujmy Panu! – mówił papież Franciszek.

RIRM

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-franciszek-milosierdzie-jezusa-sila-ktora-daje-zycie/

***

Sobota, 8 czerwca 2013

Papież pozdrowił przez telefon

Po raz pierwszy Papież przekazał pozdrowienia zgromadzonym na Mszy  św. wiernym przez telefon. Ojciec Święty Franciszek zwrócił się tą drogą dziś wieczorem do uczestników pielgrzymki młodzieży z Maceraty do Loreto we Włoszech.

Telefonicznego przesłania na żywo wysłuchało z głośników tysiące wiernych zgromadzonych na Mszy na stadionie w mieście Macerata w regionie Marche, poprzedzającej pieszą nocną pielgrzymkę do Loreto, gdzie znajduje się słynne sanktuarium maryjne.

Ojciec Święty Franciszek powiedział do młodzieży: „Wiem, że przez całą noc przejdziecie 28 kilometrów, odmawiając różaniec, śpiewając razem”.

- To jest piękne, bo to jest paradygmat życia. Całe życie to pielgrzymka – wskazł Franciszek. Zgromadzeni na Eucharystii pielgrzymi entuzjastycznie krzyczęli na cześć Papieża. – Wiem, że jest was bardzo dużo na stadionie, dziesiątki tysięcy przybyłych z całych Włoch i z zagranicy – dodał Ojciec Święty i podkreślił, że pielgrzymka ta, organizowana od 35 lat, dowodzi, że „nic nie jest niemożliwe dla Boga”. – Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że z trzystu uczestników, których było w 1978 roku zrobiło się w zeszłym roku 90 tysięcy? – zauważył Ojciec Święty.

IK, PAP

*

Naśladujmy Maryję

Ojciec Święty Franciszek podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty zachęcił do przyjmowania i zachowywania na wzór Maryi Słowa Bożego.

Nawiązując do dzisiejszego Wspomnienia Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, Papież podkreślił, że Maryja odczytywała swe życie w świetle Słowa Bożego, a to oznacza właśnie strzeżenie. We Mszy św. uczestniczyła grupa pracowników Caritas Internationalis wraz z sekretarzem generalnym tej organizacji charytatywnej Michelem Royem – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI).

W swej homilii Franciszek rozwinął dwa słowa wynikające z dzisiejszej Ewangelii (Łk 2, 41-51). Chodziło o zdumienie i wierne strzeżenie. KAI dodaje, że nawiązując do zadziwienia uczonych w Piśmie, Ojciec Święty zaznaczył, iż zadziwienie to więcej niż radość – to chwila, kiedy Słowo Boże jest zasiane w naszym sercu.

Ponadto zastrzegł, że nie można zawsze żyć w zadziwieniu, ponieważ niesie się je w swoim życiu, zachowując wiernie Słowo Boże. Franciszek wskazał, że właśnie to czyni Maryja, o której mówi się, że była zadziwiona, ale także, iż zachowywała wiernie Słowo Boże. 

- Zachowywać Słowo Boże: co to oznacza? Czy to, że otrzymuję Słowo, a następnie biorę jakąś butelkę i zamykam Słowo w butelce, zachowując je? Nie. Zachowywanie Słowa Bożego oznacza, że nasze serce się otwiera, otworzyło się na to Słowo, tak jak ziemia się otwiera, aby przyjąć nasiona – zaznaczył Papież. I dodał, że Słowo Boże jest ziarnem i jest zasiewane. – A Jezus nam powiedział, co się dzieje z nasieniem: niektóre padają na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. To Słowo nie jest zachowywane, owe serca nie potrafią go przyjąć – wskazał Franciszek.

Jednocześnie przypomniał, że inne ziarna padały w miejsca skaliste, gdzie ziarno obumarło. A to cechuje ludzi niestałych. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują – podaje KAI. Papież nauczał, iż Słowo Boże pada też w ziemię nieprzygotowaną, niestrzeżoną, z kolcami. I pytał: Czym są owe ciernie? I odpowiadał, że Jezus mówił w tym przypadku o przywiązaniu do bogactw, o wadach.

Tak więc zachowywanie Słowa Bożego oznacza zawsze jego rozważanie, co ono nam mówi w konkretnych okolicznościach naszego życia. To właśnie czyniła Maryja, rozważała, porównywała. Ojciec Święty podkreślił, iż jest to wielka praca duchowa.

Ojciec Święty zwrócił ponadto uwagę na znaczenie pamięci. Pomaga nam ona zachowywać Słowo Boże, pamiętać to wszystko, czego Pan dokonał w moim życiu. Przypomina nam wszystkie cuda zbawienia pośród swego ludu i w moim sercu. Pamięć zachowuje Słowo Boże. KAI dodaje, iż na zakończenie homilii Ojciec Święty zachęcił wszystkich, aby zastanowili się, jak zachowujemy Słowo Boże, jak zachowujemy owo zadziwienie, aby ptaki go nie wydziobały, a wady nie zagłuszyły.

- Dobrze, abyśmy zadali sobie pytanie: „Czy z tym, co mi się przydarza w życiu, stawiam sobie pytanie: co mi w swoim Słowie mówi Pan w danej chwili?”. To właśnie nazywa się zachowywaniem Słowa Bożego, gdyż Słowo Boże to właśnie przesłanie, jakie Pan daje nam w każdej chwili - powiedział Papież Franciszek. I dodał: trzeba je zachowywać w naszej pamięci, ale także w naszej nadziei. – Prośmy Pana o łaskę otrzymywania Słowa Bożego i zachowywania go, a także o łaskę serca utrudzonego tym zachowywaniem. Niech się tak stanie – zakończył homilię Papież.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/35155,nasladujmy-maryje.html

***

Piątek, 7 czerwca 2013

Pozwólmy Bogu, aby nas kochał

Niełatwo pozwolić Bogu, aby nas czule kochał, ale o to powinniśmy Go prosić – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej Mszy św. w Domu Świętej Marty.

Jak informuje Katolicka Agencja Informacyjna, uczestniczyli w niej pracownicy Tajnego Archiwum Watykańskiego wraz z archiwistą Świętego Kościoła Rzymskiego ks. abp. Jeanem-Louis Bruguesem OP oraz prefektem, ks. bp. Sergio Pagano.

Ojciec Święty kilkakrotnie przypomniał, że Pan Jezus umiłował nas bardzo, nie słowami, ale czynem i swoim życiem. Zaznaczył, że dzisiejsza uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa jest „świętem miłości”, „serca, które tak bardzo kocha”. Chodzi o miłość, która, jak mówi św. Ignacy, „objawia się bardziej w czynach niż w słowach” i która jest nade wszystko bardziej dawaniem niż braniem. Wskazał, że te dwa kryteria są jakby „filarami prawdziwej miłości”, zaś Dobry Pasterz przedstawia w pełni miłość Boga. Zna on swoje owce, każdą po imieniu, gdyż miłość nie jest abstrakcyjna czy ogólnikowa: jest miłością względem każdego:

– Bóg, który staje się bliskim ze względu na miłość, podąża ze swoim ludem, a owo podążanie w pewnym momencie staje się niewyobrażalne. Nigdy nie można było pomyśleć, aby sam Bóg stał się jednym z nas i podążał z nami, pozostawał z nami, pozostawał w swoim Kościele, w Eucharystii, w swoim Słowie, pozostawał w ubogich, podążając wraz z nami. To właśnie jest bliskość: pasterz bliski swojej owczarni, bliski swoich owiec, znający je każdą po imieniu – powiedział Ojciec Święty.

Papież Franciszek nawiązał również do pierwszego czytania z Księgi proroka Ezechiela (34, 11-16) i podkreślił inny aspekt Bożej miłości: troskę o owcę zagubioną, zabłąkaną, skaleczoną i chorą.

– Czułość! Ależ Pan kocha nas czule. Pan potrafi obdarzyć pieszczotą, ową czułością Boga. Nie kocha nas słowami. Staje się bliski nam i czule obdarza nas miłością. Bliskość i czułość! Te dwa sposoby miłości Pana, który staje się bliskim i daje całą swą miłość, także z rzeczami najmniejszymi: z czułością. Jest to miłość mocna, gdyż bliskość i czułość pozwalają nam dostrzec moc miłości Boga – podkreślił Papież.

Ojciec Święty zaznaczył, że miarą miłości jest „Jak ja was umiłowałem”. Powinna być ona bliska bliźniego, podobnie jak miłość Miłosiernego Samarytanina, jest pod znakiem „bliskości i czułości”.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/35035.html

***

Środa, 5 czerwca 2013

Środowa Audiencja Generalna z Ojcem Świętym Franciszkiem

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dziś chciałbym się zastanowić nad kwestią ochrony środowiska, jak miałem już to okazję uczynić przy różnych okazjach. Sugeruje to także dzisiejszy Światowy Dzień Środowiska promowany przez Organizację Narodów Zjednoczonych, który zdecydowanie przypomina o konieczności wyeliminowania marnotrawstwa i niszczenia żywności.

Kiedy mówimy o środowisku, o stworzeniu, moja myśl biegnie do pierwszych kart Biblii, do Księgi Rodzaju, gdzie mowa jest o tym, że Bóg umieścił mężczyznę i kobietę na ziemi, aby ją uprawiali i strzegli (por. 2,15). Rodzą się we mnie pytania: co to znaczy uprawiać i strzec ziemię? Czy rzeczywiście uprawiamy i strzeżemy rzeczywistość stworzoną? Czy też może ją wyzyskujemy i zaniedbujemy? Czasownik „uprawiać” przywołuje mi na myśl troskę z jaką rolnik podchodzi do swojej ziemi, aby przyniosła owoc i aby był on dzielony z innymi: jak wiele uwagi, pasji i poświęcenia! Uprawianie i strzeżenie rzeczywistości stworzonej jest wskazaniem danym przez Boga nie tylko u zarania dziejów, ale także każdemu z nas. Jest to część Jego planu. Oznacza to odpowiedzialne rozwijanie świata, przekształcanie go, aby był ogrodem, miejscem możliwym do zamieszkania dla wszystkich. A Benedykt XVI wielokrotnie przypominał, że to zadanie powierzone nam przez Boga Stwórcę wymaga pojęcia rytmu i logiki stworzenia. Natomiast często kieruje nami pycha panowania, posiadania, manipulowania, wyzysku. Nie „strzeżemy” rzeczywistości stworzonej, nie uważamy jej za bezinteresowny dar, o który trzeba się troszczyć. Tracimy postawę zadziwienia, kontemplacji, wsłuchania się w stworzenie. W ten sposób nie udaje się nam odczytać w nim tego, co Benedykt XVI nazywa „rytmem historii miłości Boga z człowiekiem”. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ myślimy i żyjemy w sposób horyzontalny, oddaliliśmy się od Boga, nie czytamy Jego znaków.

Jednakże „uprawianie i strzeżenie” obejmuje nie tylko relację między nami a środowiskiem, między człowiekiem a światem stworzonym, ale dotyczy także relacji międzyludzkich. Papieże mówili o „ekologii ludzkiej”, ściśle powiązanej z „ekologią środowiska”. Przeżywamy kryzys. Dostrzegamy to w środowisku, ale nade wszystko widzimy to w człowieku. Osoba ludzka jest zagrożona: dlatego pilnie potrzebna jest ekologia ludzka! A niebezpieczeństwo jest poważne, ponieważ przyczyna problemu nie jest powierzchowna, lecz głęboka: jest to nie tylko kwestia ekonomii, lecz także etyki i antropologii. Kościół podkreślał to wielokrotnie. A wielu mówi: tak, to słusznie, to prawda… ale system nadal działa tak jak dotychczas, bo dominują dynamizmy gospodarki i finansów bez etyki. Dzisiaj nie rządzi człowiek, lecz pieniądze. A Bóg, nasz ojciec powierzył zadanie strzeżenia ziemi, nie pieniądzom, ale nam, mężczyznom i kobietom. My mamy to zadanie! W ten sposób kobiety i mężczyźni są poświęcani bożkom zysku i konsumpcji: jest to „kultura odrzucania”. Jeśli psuje się komputer, to mamy do czynienia z tragedią, ale ubóstwo, potrzeby, dramaty wielu osób stają się ostatecznie normalnością. Jeśli pewnej zimowej nocy tutaj w pobliżu na Via Ottaviano umrze jakiś człowiek, to nie jest to wielką wiadomością. Jeśli w tak wielu miejscach świata są dzieci, które nie mają co jeść, to nie jest to wielką wiadomością, wydaje się to czymś normalnym. Tak być nie może! A takie rzeczy stają się normalnością. Natomiast spadek na giełdach niektórych miast o 10 punktów stanowi tragedię. Umierający- to nie jest wiadomość, ale spadek na giełdach o 10 punktów staje się tragedią. W ten sposób osoby zostają „odrzucone”, odrzucamy ludzi, tak jakby byli odpadami.

Ta „kultura odrzucania” ma skłonność do stawania się powszechną mentalnością, zarażającą wszystkich. Ludzkie życie, osoba, nie są już odczuwane jako wartości podstawowe, które należy respektować i chronić, zwłaszcza jeżeli jest ona słaba lub niepełnosprawna, jeśli nie jest jeszcze potrzebna – jak ten, kto ma się urodzić, albo nie jest już potrzebna – jak starzec. Ta kultura odrzucania uczyniła nas niewrażliwymi także na marnotrawienie i wyrzucanie żywności, co jest tym bardziej niedopuszczalne, kiedy niestety na całym świecie wiele osób i rodzin cierpi głód i niedożywienie. Niegdyś nasi dziadkowie bardzo uważali, żeby nie wyrzucać żadnego pokarmu, który pozostał. Konsumpcjonizm skłonił nas, byśmy się przyzwyczaili, że coś jest zbędne i do codziennego wyrzucania żywności, której czasami nie umiemy już nadać właściwej wartości, wykraczającej daleko poza czyste parametry ekonomiczne. Jednak dobrze zapamiętajmy, że wyrzucane jedzenie jest jakby skradzionym ze stołu ubogich, głodnych! Zachęcam wszystkich do zastanowienia się nad problemem utraty i marnowania żywności, aby znaleźć drogi i sposoby, które podejmując poważnie tę problematykę byłyby nośnikami solidarności i dzielenia się z najbardziej potrzebującymi.

Przed kilkoma dniami, w uroczystość Bożego Ciała czytaliśmy opis rozmnożenia chlebów: Jezus pięcioma chlebami i dwoma rybami nakarmił tłumy. Zakończenie tego fragmentu jest ważne: „Jedli i nasycili się wszyscy, i zebrano jeszcze dwanaście koszów ułomków, które im zostały” (Łk 9,17). Jezus prosi uczniów, aby nic się nie zmarnowało: żadnego wyrzucania! I jeszcze fakt dwunastu koszy: dlaczego dwanaście? Co to znaczy? Dwanaście to liczba plemion Izraela, symbolicznie reprezentuje cały lud. Mówi to nam, że kiedy żywność jest dzielona sprawiedliwie, solidarnie, nikt nie jest pozbawiony tego, co niezbędne, każda wspólnota może zaspokoić potrzeby najuboższych. Ekologia ludzka i ekologia środowiska idą ręka w rękę.

Chciałbym więc, abyśmy wszyscy podjęli poważny wysiłek, by szanować i chronić rzeczywistość stworzoną, byśmy dostrzegali każdą osobę, byśmy przeciwstawili się kulturze marnotrawienia i odrzucania, aby krzewić kulturę solidarności i spotkania. Dziękuję.

Tłumaczenie: vatican.va

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/srodowa-audiencja-generalna-z-ojcem-swietym-franciszkiem-11/

*

Ukazał się wywiad z kard. Bergoglio – papieżem Franciszkiem

“Jezuita. Papież Franciszek” to wywiad rzeka, jaki z metropolitą Buens Aires kardynałem Jorgem Bergoglio, obecnie Ojcem Świętym, przeprowadziło dwoje argentyńskich dziennikarzy: Sergio Rubin i Francesca Ambrogetti. Książka właśnie ukazała się po polsku.

Książka powstawała blisko trzy lata. Dziennikarze spotykali się z kard. Bergoglio co miesiąc, na dwie godziny. Po ukończeniu serii rozmów jeszcze przez rok pracowali nad ostateczną wersją książki. “Chcieliśmy jak najwierniej oddać jego słowa, jego myśli” – powiedział podczas środowej prezentacji książki w Warszawie Rubin, z którym połączono się przez Internet.

Pomysł przeprowadzenia wywiadu rzeki narodził się po wyborze kardynała Josepha Ratzingera na następcę papieża Jana Pawła II. Pojawiła się wtedy w prasie informacja, że kard. Bergoglio podczas drugiego głosowania na konklawe uzyskał znaczącą liczbę głosów i uplasował się tuż za późniejszym Benedyktem XVI, który zdobył głosów najwięcej.

Niechętny udzielaniu wywiadów Bergoglio początkowo nie chciał się zgodzić na taką formułę książki, później jednak dał się do pomysłu przekonać.

 - Zawsze spotykaliśmy się bezpośrednio. Wówczas kardynał Bergoglio nie korzystał z Internetu, nie pisał e-maili, nie miał nawet telefonu komórkowego – powiedziała Ambrogetti. Zaznaczyła, że Bergoglio jest bardzo uważnym rozmówcą. “Prowadziliśmy powolny, głęboki dialog” – dodała. 

Zaraz po wyborze kard. Bergoglio na Papieża książka stała się dla mediów głównym źródłem wiedzy o nowym Ojcu Świętym, który opowiada w niej obszernie o swoim życiu, powołaniu, poglądach na świat, problemach i perspektywach Kościoła, kwestiach moralnych i teologicznych, ale również o rzeczach bardzo przyziemnych.

Książka ukazała się w kilkunastu krajach. W oryginale jej tytuł brzmi “El Jesuita”. W Polsce jej wydawcą jest Dom Wydawniczy “Rafael”. Prolog do wywiadu napisał naczelny rabin Buenos Aires Abraham Skorka.  Ambrogetti podziękowała polskiemu wydawcy za zachowanie tytułu książki.

- Duchowość jezuitów jest duchowością w działaniu, codzienną, nie jest duchowością niezrozumiałą, wznoszącą się gdzieś ponad ziemią. Tytuł książki jest dla nas bardzo ważny, bo papież Franciszek bardzo silnie identyfikuje się z zakonem jezuitów – powiedziała. 

Ambrogetti i Rubin pytani, czy teraz po wyborze kard. Bergoglio na Papieża zmieniliby coś w książce, przyznają, że niewiele, ewentualnie dodaliby kilka pytań, a także mniej rozwijaliby wątki dotyczące sytuacji w Argentynie, ważne dla tamtejszego czytelnika, z myślą o których powstawał wywiad-rzeka.

Jak zaznaczyła Ambrogetti, wybór na Papieża nie zmienił zupełnie kard. Bergoglio. “Jest takim samym człowiekiem jakim był, może tylko więcej się teraz uśmiecha” – powiedziała.

PAP/RIRM

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/ukazal-sie-wywiad-z-kard-bergoglio-papiezem-franciszkiem/

***

Wtorek, 4 czerwca 2013

Chrześcijanin unika hipokryzji

Ojciec Święty  podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty wskazał, że chrześcijanin unika hipokryzji, czyniąc siebie rzecznikiem prawdy Ewangelii, głosząc ją z przejrzystością dziecka.

Eucharystię koncelebrowali z Papieżem patriarcha ormiańskich katolików Nerses Bedros XIX Tarmouni, ks. bp Joseph Vianney Fernando, ordynariusz diecezji Kandy na Sri Lance, oraz ks. abp Jean-Louis Brugues OP, prefekt Watykańskiej Biblioteki Apostolskiej, wraz z grupą swoich współpracowników. Obecni byli także: prezes i dyrektor generalny włoskich mediów publicznych RAI Anna Maria Tarantola i Luigi Gubitosi – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI).

Tradycyjnie Papież nawiązał do dzisiejszej Ewangelii, w której św. Marek (Mk 12, 13-17) przedstawia pytanie zadane przez uczonych w Piśmie i starszych: „Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?”. Ojciec Święty zwrócił uwagę, iż ich zamiarem było zastawienie pułapki na Pana Jezusa. Dodał, że czynią to, posługując się słowami pięknymi, łagodnymi, przesadnie słodkimi. Usiłują przestawiać siebie jako przyjaciół, ale wszystko to jest fałszem. Jak dodał Papież, nie są bowiem ludźmi miłującymi prawdę, a jedynie samych siebie, i dlatego usiłują oszukać, aby zaangażować drugiego w swoje kłamstwa. Mają kłamliwe serca, nie mogą powiedzieć prawdy.

– Jest to właśnie język przewrotności, hipokryzja. A gdy Jezus mówi do swoich uczniów, powiada: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie!”. Hipokryzja nie jest językiem prawdy, bo prawda nigdy nie kroczy sama. Nigdy! Zawsze podąża wraz z miłością! Nie ma prawdy bez miłości. Miłość jest pierwszą prawdą. Jeśli nie ma miłości, nie ma prawdy. Ci ludzie chcą prawdy zniewolonej ich interesami – podkreślił Franciszek i dodał: „Możemy powiedzieć, że jest tu jakaś miłość, ale jest to miłość samych siebie, umiłowanie siebie”. – Owe bałwochwalstwo narcystyczne, które prowadzi ich do zdrady innych, prowadzi ich do nadużycia zaufania – zaznaczył Papież.

Franciszek wskazał ponadto, że to, co wydaje się językiem perswazji, prowadzi w istocie do błędu, do kłamstwa. Jednocześnie – jak dodaje KAI – z pewną ironią Ojciec Święty zauważył, że ci, którzy dzisiaj zbliżają się do Jezusa i wydają się tak sympatyczni w swoich słowach, to ci sami ludzie, którzy w Wielki Czwartek wieczorem pojmą Go w Ogrodzie Oliwnym, a w Wielki Piątek przywiodą do Piłata. Natomiast Jezus żąda od tych, którzy za nim idą, czegoś innego, języka „tak, tak, nie, nie”, „słowa prawdy z miłością”.

– Łagodność, jakiej chce od nas Jezus, nie ma nic wspólnego z tym pochlebianiem, z tym postępowaniem cukierkowatym. Nic wspólnego! Łagodność jest prosta; jest taka jak łagodność dziecka. A dziecko nie jest hipokrytą, ponieważ nie jest przewrotne. Kiedy Jezus nam mówi: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie!” z duchem dziecka, mówi o przeciwieństwie języka, jakim oni się posługują – powiedział Ojciec Święty do zgromadzonych w kaplicy Domu Świętej Marty.

Jednocześnie zauważył, że często grozi nam pewna wewnętrzna słabość, pobudzana przez wewnętrzną próżność. Dlatego chcemy, aby o nas dobrze mówiono. Podkreślił przy tym, że ludzie przewrotni to potrafią i  swoim językiem usiłują nas osłabić.

– Dobrze się dziś zastanówmy: jaki jest nasz język? Czy mówimy w prawdzie, z miłością, czy też może mówimy nieco tym językiem społecznej grzeczności, nawet wypowiadając rzeczy miłe, których jednak nie odczuwamy? – powiedział Ojciec Święty. I dodał: „Bracia, niech nasz język będzie ewangeliczny!”. – Ponadto zauważmy, że owi obłudnicy, którzy rozpoczynają od pochlebstw, uwielbienia i tak dalej, w ostateczności szukają fałszywych świadków, aby oskarżyć tego, któremu schlebiali – wskazał Papież.

Na zakończenie dzisiejszej homilii dodał:  „Prośmy dziś Pana, aby nasza mowa była mową ludzi prostych, mową dziecka, mówieniem dzieci Bożych, mówieniem prawdy w miłości”.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/34702.html

***

Poniedziałek, 3 czerwca 2013

Święci są posłuszni Panu

Ojciec Święty Franciszek podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty mówił o grzesznikach, zepsutych i świętych, którzy istnieją wśród chrześcijan. W Eucharystii wzięła udział m.in. grupa pracowników Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Franciszek nawiązał do dzisiejszej Ewangelii, w której Jezus opowiada arcykapłanom, uczonym w Piśmie i starszym przypowieść o niegodziwych dzierżawcach winnicy – podaje Radio Watykańskie.

Mówiąc o pierwszej grupie – grzesznikach, Papież wskazał, że „nie potrzeba się wiele rozwodzić, gdyż wszyscy nimi jesteśmy”.

- Jeśli tego nie czujemy, powinniśmy iść do duchowego lekarza, bo coś jest nie w porządku – zaznaczył Ojciec Święty, który więcej uwagi w dzisiejszym nauczaniu poświęcił kategorii ludzi zepsutych.

Jak podkreślił Papież, takie osoby stanowią najpoważniejsze zagrożenie dla wspólnoty wierzących. Jednocześnie Franciszek dodał, że to ich reprezentują przypowieściowi dzierżawcy winnicy, którzy chcą sobie przywłaszczyć nie swoją własność. Jak podaje watykańska rozgłośnia, uzyskana pewność siebie, niezależność popycha ich do zbrodni, a tak naprawdę chodzi o to, że nie potrzebują już Boga, bo sami dla siebie stali się bogami. 

- Zaczęło się od Judasza, który ze skąpego grzesznika przeszedł do korupcji. (…) To niebezpieczna droga niezależności, bo zepsuci to wielcy zapominalscy, niepamiętni tej miłości, z jaką Pan przygotował im winnicę i stworzył ich samych – podkreślił Papież. Ponadto wskazał, że „oni zerwali więź z tą miłością, a stali się czcicielami samych siebie”. – Jakże wiele zła czynią w chrześcijańskich wspólnotach ludzie zepsuci! Oby Pan wyzwolił nas od upadku na drogę zepsucia – zauważył Ojciec Święty.

Ostatnią omawianą dziś grupę chrześcijan stanowili święci. Franciszek wskazał – dodaje Radio Watykańskie – jako przykład owej świętości bł. Jana XXIII, którego 50. rocznica śmierci przypada właśnie dzisiaj. Papież podkreślił, iż święci to ci, którzy biorąc od Boga winnicę w dzierżawę, znają swoje obowiązki i czynią, co do nich należy.

- Święci to ci, którzy są posłuszni Panu i Jemu oddają cześć, którzy nie zatracili pamięci o miłości, z jaką Pan przygotował winnicę – stwierdził Ojciec Święty. I dodał, że tacy są świętymi w Kościele. – A jak zepsuci czynią wiele zła Kościołowi, tak święci czynią dobro. O zepsutych apostoł Jan powiada, że są Antychrystem, który jest pośród nas, ale nie z nas. Świętych Słowo Boże nazywa światłem; to ci, którzy stoją przed tronem Boga w uwielbieniu – wskazał Franciszek.

Jednocześnie zachęcił, by prosić dzisiaj „Pana o łaskę świadomości bycia grzesznikami, i to takimi prawdziwymi, nie w sensie ogólnym, ale z powodu konkretnych rzeczy, konkretu grzechu”. – A także o łaskę, byśmy nie popadali w zepsucie: grzesznicy tak, zepsuci nie! I o łaskę postępowania drogą świętości – powiedział Ojciec Święty do zgromadzonych w kaplicy Domu Świętej Marty.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/34600,swieci-sa-posluszni-panu.html

*

Bł. Jan XXIII uczy Kościół pokoju i posłuszeństwa

Na znaczenie, jakie w życiu bł. Jana XXIII miały zawarte w jego haśle biskupim słowa „Posłuszeństwo i pokój”, zwrócił uwagę Ojciec Święty Franciszek, który spotykał się w bazylice watykańskiej z pielgrzymami z diecezji Bergamo, na której terenie – w Sotto il Monte – 25 listopada 1881 r. urodził się „Dobry Papież”.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/34616.html

***

Niedziela, 2 czerwca 2013

Cały świat adorował Najświętszy Sakrament

Cały świat wziął udział w godzinnej Adoracji Eucharystycznej z Ojcem św. Franciszkiem. Wspólna modlitwa przebiegała pod hasłem: „Jeden Pan, Jedna wiara”. Transmisję z Rzymu przeprowadziły Radio Maryja i TV Trwam.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/caly-swiat-adorowal-najswietszy-sakrament/

*

Anioł Pański z Ojcem Świętym Franciszkiem

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-4/

*

Ogólnoświatowa Adoracja Eucharystyczna

„Jeden Pan, Jedna wiara” – pod takim hasłem odbędzie się dziś o godz. 17.00 Ogólnoświatowa Adoracja Eucharystyczna w łączności z Ojcem św. Franciszkiem. Transmisja w Radiu Maryja i TV Trwam.
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/ogolnoswiatowa-adoracja-eucharystyczna/

***

Sobota, 1 czerwca 2013

Kościół jest rodziną Jezusa

Kiedy chrześcijanie wyznają, że Syn Boży stał się człowiekiem i głoszą zgorszenie krzyża, kiedy spieszą z pomocą ubogim ze względu na Chrystusa, są odrzucani przez świat i nadchodzą prześladowania – powiedział podczas porannej Eucharystii Papież Franciszek.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/34454.html

***

Piątek, 31 maja 2013

Homilia papieża Franciszka wygłoszona podczas nabożeństwa różańcowego

(…)

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/homilia-papieza-franciszka-wygloszona-podczas-nabozenstwa-rozancowego/

*

Maryja wzorem działania

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone 31 maja 2013 roku na zakończenie modlitwy różańcowej na placu św. Piotra

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/34412.html
*

Nabożeństwo różańcowe z Ojcem św.

Papież Franciszek poprowadził Placu św. Piotra – ostatnie w tym roku – majowe nabożeństwo różańcowe. Transmisje przeprowadziły Radio Maryja i TV Trwam.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/nabozenstwo-rozancowe-z-ojcem-sw/

*

Papieski różaniec w ostatni dzień maja

Dziś o godz. 20.00 na Placu św. Piotra papież Franciszek poprowadzi nabożeństwo różańcowe. Wszystkich wiernych do wspólnego odmawiania różańca zaprasza sam Ojciec Święty.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papieski-rozaniec-w-ostatni-dzien-maja/

*

Ewangelia głoszona z radością serca

Nie można głosić Ewangelii bez radości serca, którą daje Duch Święty – powiedział Papież podczas porannej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty.

(…)
– Musimy modlić się do Matki Bożej, aby niosąc Jezusa, dawała nam łaskę radości, wolności radości. Niech nam da łaskę uwielbiania bezinteresowną modlitwą uwielbienia, gdyż On jest zawsze godzien uwielbienia. Módlmy się do Matki Bożej i powiedzmy Jej, tak jak mówi do Niej Kościół: Veni, Precelsa Domina, Maria, tu nos visita – Przyjdź, o niebieska Królowo, I lud swój nawiedź, Maryjo, Ty, coś do domu Elżbiety przyniosła radość bezmierną – zakończył Papież.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/34325.html

***

Czwartek, 30 maja 2013

Czy pozwalam się Jemu przekształcić?

Homilia Papieża Franciszka wygłoszona podczas Uroczystości Bożego Ciała

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/34237.html

*

Niedziela Adoracji z Ojcem św. Franciszkiem

W najbliższą niedzielę na 17:00 zaplanowano godzinę Adoracji eucharystycznej w łączności z Papieżem Franciszkiem. Transmisja w TV Trwam. 

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/niedziela-adoracji-z-ojcem-sw-z-franciszkiem/

***

Środa, 29 maja 2013

Środowa Audiencja Generalna z Ojcem Świętym Franciszkiem

Kościół rodziną, w której się miłuje i jest się miłowanym

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W minioną środę podkreśliłem głęboką więź między Duchem Świętym a Kościołem. Dziś chciałbym rozpocząć kilka katechez na temat tajemnicy Kościoła, tajemnicy, którą wszyscy przeżywamy i której jesteśmy częścią. Chciałbym to uczynić, posługując się wyrażeniami obecnymi w tekstach II Powszechnego Soboru Watykańskiego.

Dzisiaj pierwsze z nich: Kościół jako rodzina Boża.

W ostatnich miesiącach wielokrotnie odwoływałem się do przypowieści o synu marnotrawnym, czy też lepiej – o miłosiernym Ojcu (por. Łk 15, 11-32). Młodszy syn opuszcza dom ojczysty, trwoni wszystko i postanawia wrócić, bo zdaje sobie sprawę, że popełnił błąd, ale nie czuje się już godnym, aby być synem i myśli, że może zostać przyjęty ponownie jako sługa. Tymczasem ojciec wychodzi mu na spotkanie, obejmuje go, przywraca mu godność syna i urządza święto. Przypowieść ta, podobnie jak inne w Ewangelii, dobrze ukazuje plan Boga wobec ludzkości.

Jaki jest ów plan Boży? Chce On uczynić z nas wszystkich jedną rodzinę swoich dzieci, w której każdy odczuwa Jego bliskość i czuje się kochanym przez Niego, tak jak w przypowieści ewangelicznej, odczuwa ciepło bycia Rodziną Bożą. W tym wielkim planie znajduje swoje źródło Kościół, który nie jest jakąś organizacją zrodzoną z porozumienia kilku osób, ale – jak nam to wielokrotnie przypomniał papież Benedykt XVI – jest dziełem Boga, rodzi się właśnie z tego planu miłości, który stopniowo realizuje się w dziejach.

Kościół rodzi się z Bożego pragnienia powołania wszystkich ludzi do komunii z Nim, do swojej przyjaźni, co więcej – do udziału jako Jego dzieci w samym Jego boskim życiu. Samo słowo „Kościół”, z greckiego ekklesia, oznacza „zwołanie, zgromadzenie”: Bóg nas zwołuje, pobudza do porzucenia indywidualizmu, skłonności do zamykania się w samych sobie i wzywa nas, abyśmy byli częścią Jego rodziny. A powołanie to ma swoje źródło w samym stworzeniu. Bóg stworzył nas, abyśmy żyli w relacji głębokiej przyjaźni z Nim, a jeśli nawet grzech zerwał tę więź z Nim, z innymi i ze stworzeniem, Bóg nas nie porzucił. Cała historia zbawienia jest dziejami Boga poszukującego człowieka, obdarzającego go swoją miłością i przyjmującego go. Powołał Abrahama, aby był ojcem wielu narodów, wybrał naród Izraela, aby zawrzeć przymierze obejmujące wszystkie narody i posłał w pełni czasów swego Syna, aby Jego plan miłości i zbawienia wypełnił się w nowym i wiecznym przymierzu z całą ludzkością. Kiedy czytamy Ewangelie, widzimy, że Jezus gromadzi wokół siebie małą wspólnotę, która przyjmuje Jego słowo, idzie za Nim, dzieli Jego drogę, staje się Jego rodziną i z tą wspólnotą przygotowuje On i buduje swój Kościół.

Skąd więc rodzi się Kościół? Rodzi się z najwyższego aktu miłości Krzyża, z przebitego boku Jezusa, z którego wypływają krew i woda – symbole sakramentów Eucharystii i Chrztu. W rodzinie Bożej, w Kościele, siłą napędową jest miłość Boga, która ukonkretnia się w miłowaniu Jego i bliźnich, wszystkich, bez rozróżniania i miary. Kościół jest rodziną, w której się kocha i jest się kochanym.

Kiedy Kościół się ukazuje? Świętowaliśmy to wydarzenie półtora tygodnia temu; ukazuje się, gdy dar Ducha Świętego napełnia serca apostołów i pobudza ich, aby wyszli i rozpoczęli drogę głoszenia Ewangelii, szerzenia miłości Bożej.

Także dziś niekiedy ktoś mówi: „Chrystus tak, Kościół nie”, mówi: “Wierzę w Boga, ale nie w księży”. Ale to właśnie Kościół niesie nam Chrystusa i prowadzi nas do Boga; Kościół to wielka rodzina dzieci Bożych. Oczywiście ma również aspekty ludzkie. Ci, którzy go tworzą – pasterze i wierni mają wady, niedoskonałości, grzechy. Także papież je ma, ma ich wiele. Ale piękne jest to, że kiedy uświadamiamy sobie, iż jesteśmy grzeszni, odnajdujemy Boże miłosierdzie. Bóg zawsze przebacza. Nigdy o tym nie zapominajcie. Bóg zawsze przebacza i przyjmuje nas w swojej miłości przebaczenia i miłosierdzia. Niektórzy mówią – i to jest piękne – że grzech to obraza dla Boga, ale to także sposobność do ukorzenia się i zrozumienia, że jest coś piękniejszego: Boże miłosierdzie. Pomyślmy o tym.

Zadajmy sobie dziś pytanie: jak bardzo kocham Kościół? Czy modlę się za niego? Czy czuję się częścią rodziny Kościoła? Co robię, aby był on wspólnotą, w której każdy czuje się gościnnie przyjęty i zrozumiany, w której odczuwa miłosierdzie i miłość Boga odnawiającego życie? Wiara jest darem i aktem, który dotyka nas osobiście, ale Bóg wzywa nas do przeżywania naszej wiary wspólnie jako rodzina i jako Kościół.

Prośmy Pana, w sposób szczególny w Roku Wiary, aby nasze wspólnoty, aby cały Kościół stawały się coraz bardziej prawdziwymi rodzinami, które żyją i niosą miłość Boga. Dziękuję!

Tłumaczenie: vatican.va

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/srodowa-audiencja-generalna-z-ojcem-swietym-franciszkiem-10/

*

Papież w łączności z młodymi na Polach Lednickich

Ojciec Święty Franciszek podczas dzisiejszej audiencji generalnej w Watykanie pozdrowił młodzież, która w sobotę zbierze się na Polach Lednickich.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/34174.html

***

Wtorek, 28 maja 2013

Chrześcijanin idzie za Jezusem z miłości

Papież Franciszek podczas dzisiejszej porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty zaznaczył, że głoszenie Jezusa nie jest czymś zewnętrznym, pozorem, lecz przenika serce i nas przemienia.

Ojciec Święty przypomniał, że pójście za Jezusem nie oznacza zdobycia większej władzy, gdyż Jego droga jest drogą krzyża. We Mszy św. którą koncelebrowali ks. abp Salvatore Fisichella i ks. abp José Octavio Ruiz Arenas, przewodniczący i sekretarz Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji, wzięła udział grupa kapłanów pracujących w tej dykasterii, a także pracownicy centrali termoelektrycznej oraz warsztatów ciesielskich Gubernatoratu Państwa Watykańskiego – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI).

Ojciec Święty nawiązał w homilii do pytania Piotra o nagrodę, jaką otrzymają uczniowie w zamian za pójście za Jezusem i opuszczenie wszystkiego. Zwrócił uwagę, że pytanie to dotyczy w istocie każdego chrześcijanina. Franciszek zaznaczył, iż Pan Jezus obiecuje wiele wspaniałych rzeczy, ale „wśród prześladowań”. Droga Pana jest drogą uniżenia, drogą prowadzącą do krzyża.

Papież wskazał, iż zawsze będą trudności, prześladowania, gdyż On przeszedł tę drogę przed nami. Przestrzegł, że kiedy chrześcijanin nie napotyka trudności w życiu, kiedy wszystko wydaje się piękne, coś nie gra.

– Można pomyśleć, że jest on bardzo zaprzyjaźniony z duchem tego świata, światowością. A to jest pokusa właściwa chrześcijanom – stwierdził Ojciec Święty.

Papież zaznaczył, że „gotowi jesteśmy pójść za Jezusem, ale tylko do pewnego momentu”.

– Pójść za Jezusem jako pewna postać kultury: jestem chrześcijaninem, mam tę kulturę… Ale bez wymagania prawdziwego naśladowania Jezusa, wymogu, aby iść Jego drogą. Jeśli naśladujemy Jezusa jako pewną propozycję kulturową, wykorzystujemy tę drogę do awansu, aby mieć więcej władzy. A historia Kościoła jest tego pełna, począwszy od niektórych cesarzy i następnie wielu władców i ludzi, nieprawdaż? A nawet niektórzy – nie powiedziałbym, że wielu, ale niektórzy – księża, biskupi, nieprawdaż?  – wskazał Franciszek i zauważył, iż „niektórzy mówią, że pójście za Jezusem jest robieniem kariery”.

Papież przypomniał, że w literaturze sprzed dwóch wieków czasami mawiano, iż ktoś już od dziecka chciał zrobić karierę kościelną – podaje KAI.

Franciszek zaznaczył, że wielu chrześcijan kuszonych przez ducha tego świata myśli, iż naśladowanie Jezusa jest dobre, bo można zrobić karierę, można awansować. Taka jest postawa Piotra, który – wskazał Ojciec Święty – mówi o karierze, a Jezus mu odpowiada: Tak, dam tobie wszystko, ale pośród prześladowań.

– Nie można usunąć krzyża z drogi Jezusa: jest on zawsze obecny. Nie oznacza to jednak, aby chrześcijanin musiał wyrządzać sobie krzywdę – powiedział do zebranych w kaplicy Domu Świętej Marty.

Ponadto Papież wskazał, że chrześcijanin idzie za Jezusem z miłości, a kiedy idzie się za Jezusem z miłości, zazdrość diabła czyni tak wiele rzeczy. Duch tego świata nie będzie tego tolerował, nie toleruje świadectwa.

– Pomyślcie o Matce Teresie: co mówi duch świata o Matce Teresie? »Błogosławiona Teresa jest piękną postacią, uczyniła tak wiele dobrych rzeczy dla innych …«. Duch tego świata nigdy nie mówi, że błogosławiona Teresa, codziennie wiele godzin poświęcała adoracji. Nigdy! Sprowadza się ją jedynie do dobrego wypełniania chrześcijańskiej działalności społecznej. Jakby życie chrześcijańskie było tylko czymś zewnętrznym, pozorem chrześcijaństwa. Głoszenie Jezusa nie jest patyną: głoszenie Jezusa przenika istotę, wnika do serca i przemienia. A tego nie toleruje duch świata, nie toleruje i z tego powodu rodzą się prześladowania – stwierdził Ojciec Święty, którego słowa cytuje KAI.

Jak dodał Papież, ci, którzy opuszczają dom, swoją rodzinę, aby pójść za Jezusem, otrzymają po stokroć więcej „już teraz, w tym czasie”. Stokroć więcej wraz z prześladowaniami.

– Pójście za Jezusem jest tym właśnie: iść z Nim z miłości, iść za Nim tą samą drogą. A duch świata nie będzie tego tolerował i wyrządzi nam cierpienie, takie cierpienie jakie zgotował Jezusowi. Prośmy o tę łaskę: naśladować Jezusa na drodze, którą On nam ukazał i jakiej nas nauczył. Jest to piękne, bo On nigdy nie zostawia nas samych. Nigdy! Jest z nami zawsze. Niech tak się stanie! – dodał na zakończenie Papież Franciszek.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/34059.html

***

Niedziela, 26 maja 2013

Bóg uczy nas miłowania

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka podczas modlitwy „Anioł Pański”, 26 maja 2013 r., uroczystość Trójcy Przenajświętszej

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/33828.html

***

Sobota, 25 maja 2013

Otwórzcie drzwi Kościoła przychodzącym

Papież Franciszek zaapelował o otwartość ludzi Kościoła na osoby przychodzące. Ojciec Święty tradycyjnie przewodniczył porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty.

Eucharystię z Ojcem Świętym koncelebrował emerytowany przewodniczący Administracji Dóbr Stolicy Apostolskiej (APSA) ks. kard. Agostino Cacciavillan. Wzięła w niej też udział grupa kapłanów – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI).

W czasie homilii Papież nawiązał do dzisiejszej Ewangelii przedstawiającej Jezusa ganiącego uczniów chcących oddalić dzieci, które ludzie przynosili do Pana, aby je pobłogosławił. Jezus wszystkie je obejmował, całował, dotykał. Gdy uczniowie zobaczyli, że Jezusa to męczy, chcieli Mu w tym przeszkodzić. Z tego powodu Pan Jezus się oburzył: „Jezus niekiedy się gniewał” – zwrócił uwagę Franciszek i jednocześnie zacytował słowa skierowane do uczniów: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże”.

– Wiara Ludu Bożego jest wiarą prostą, wiarą być może bez wielkiej podbudowy teologicznej, ale zawiera w sobie pewien rodzaj teologii, która nie błądzi, bo działa w niej Duch Święty – zauważył Papież.

Zacytował przy tym naukę I i II Soboru Watykańskiego, gdzie jest mowa, że „święty Lud Boży… nie może błądzić w sprawach wiary” (Lumen Gentium 12). Aby wyjaśnić to sformułowanie teologiczne, dodał: „Jeśli chcesz wiedzieć, kim jest Maryja, idź do teologa i dokładnie ci wyjaśni, kim jest Maryja. Ale jeśli chcesz wiedzieć, jak kochać Maryję, idź do Ludu Bożego, który nauczy ciebie najlepiej”.

– Lud Boży zawsze przychodzi, by zapytać o coś dotyczącego Jezusa: czasem jest w tym trochę natarczywy. Ale jest to natarczywość tych, którzy wierzą – wskazał Franciszek i opowiedział pewne zdarzenie.

– Pamiętam, jak pewnego razu, wyjeżdżając z miasta Salta, w odpust pewna pokorna kobieta prosiła kapłana o błogosławieństwo. Ksiądz powiedział: „Ależ była pani na Mszy św.!”. I wyjaśnił całą teologię błogosławieństwa mszalnego. Wyjaśnił dobrze. Kobieta podziękowała za tak precyzyjne wyjaśnienie i pochwaliła księdza. Kiedy odszedł, podeszła do innego kapłana i poprosiła o udzielenie błogosławieństwa! Wszystkie te słowa do niej nie dotarły, bo potrzebowała czego innego: chciała być dotknięta przez Pana – opowiadał Papież. I zaznaczył: To jest wiara, jaką zawsze znajdujemy, a wzbudza ją Duch Święty. – Musimy ją ułatwić, sprawiać, by wzrastała, pomagać w jej rozwoju – powiedział.

Franciszek przypomniał również historię niewidomego z Jerycha, zganionego przez uczniów, bo wołał do Pana: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” – podaje KAI.

– Ewangelia mówi, że chcieli, aby nie krzyczał, a on krzyczał jeszcze bardziej. Dlaczego? Ponieważ wierzył w Jezusa! Duch Święty umieścił w jego sercu wiarę. A oni odpowiedzieli: „Nie, nie można! Do Pana się nie krzyczy. Protokół na to nie pozwala. To druga Osoba Trójcy Świętej! Spójrz, co robisz…”, jakby to właśnie chcieli powiedzieć, nieprawdaż? – zauważył Papież i odniósł tę sytuację do postawy wielu chrześcijan.

– Myślimy o dobrych chrześcijanach, ludziach dobrej woli; myślimy o tych, którzy pracują w kancelarii parafialnej. Przychodzi para narzeczonych, która pragnie się pobrać. Zamiast ucieszyć się wraz z nimi, powiedzieć, jak to świetnie! Oni mówią: „Dobrze, siadajcie. Jeśli chcecie Mszę św., to kosztuje tyle a tyle…” – zaznaczył Ojciec Święty, którego wypowiedź cytuje KAI.

Jednocześnie Franciszek wskazał, że „zamiast być dobrze przyjętymi – to dobrze zawrzeć małżeństwo – słyszą: «Czy macie metryki chrztu, papiery w porządku?». – I znajdują drzwi zamknięte, kiedy ci chrześcijanie mogą otworzyć bramę, dziękując Bogu za ten fakt nowego małżeństwa… Tak często stajemy się kontrolerami wiary, a nie ludźmi ułatwiającymi ludziom wiarę – stwierdził Franciszek.

Jednocześnie zaznaczył, że zawsze istnieje pokusa zawłaszczenia sobie po trosze Pana Boga. Opowiedział w związku z tym inną historię:

– Pomyślcie o samotnej matce, która idzie do kościoła, do parafii i mówi w kancelarii: ”Chcę ochrzcić dziecko„. I słyszy: ”Nie, nie możesz, bo nie jesteś zamężna!„. Spójrzcie, co napotyka ta dziewczyna, która miała odwagę przyjąć ciążę, a nie odrzucić swoje dziecko? Spotyka zamknięte drzwi! To nie jest gorliwość! – podkreślił Ojciec Święty, zaznaczając przy tym, że zachowanie takie oddala od Pana! Nie otwiera drzwi!

– Kiedy przyjmujemy taką postawę, nie czynimy ludziom dobra, nie czynimy dobra osobom, Ludowi Bożemu. Pan Jezus ustanowił siedem sakramentów, a my przez tę postawę ustanawiamy ósmy: sakrament kontroli duszpasterskiej! – ubolewał Franciszek.

– Jezus jest oburzony, gdy widzi te rzeczy, ponieważ cierpi Jego wierny lud, ludzie, których tak bardzo kocha. Pomyślmy dziś o Jezusie, który zawsze chce, aby przychodzili do Niego wszyscy. Pomyślmy o świętym ludzie Bożym, o ludzie prostym, który pragnie przyjść do Jezusa. Pomyślmy też o tak wielu chrześcijanach dobrej woli, którzy błądzą i zamiast otworzyć drzwi, je zamykają – zachęcał Papież. Kończąc dzisiejszą homilię, wskazał: ”Prośmy Pana, aby wszyscy ci, którzy przychodzą do Kościoła, znaleźli otwarte drzwi, znaleźli otwarte drzwi, otwarte, aby spotkać tę miłość Jezusa„. – Prośmy o tę łaskę – powiedział na zakończenie Franciszek.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/33785.html

***

Piątek, 24 maja 2013

Cierpliwie znośmy trudy

Podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty Papież Franciszek zaapelował o cierpliwe znoszenie trudności i przezwyciężanie ucisku miłością. Ojciec Święty modlił się także za Kościół w Chinach.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/33671,cierpliwie-znosmy-trudy.html

*

Posługa pasterska oznacza gotowość

Przemówienie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone podczas wyznania wiary biskupów włoskich przy grobie św. Piotra w bazylice watykańskiej:

Drodzy Bracia w biskupstwie,
Znamienne jest to – i jestem z tego powodu szczególnie zadowolony – że nasze pierwsze spotkanie odbywa się właśnie tutaj, w miejscu, które przechowuje nie tylko grób Piotra, ale także żywą pamięć jego świadectwa wiary, jego służby prawdzie, jego daru z siebie aż po męczeństwo dla Ewangelii i dla Kościoła.

Dzisiejszego wieczoru ołtarz Konfesji staje się w ten sposób naszym Jeziorem Tyberiadzkim, na którego brzegach słyszymy ponownie wspaniały dialog Jezusa z Piotrem, wraz z pytaniem skierowanym do Apostoła, które jednak powinno także rozbrzmieć w naszym sercu: „Czy miłujesz Mnie?”; „Czy jesteś moim przyjacielem?” (por. J 21, 15 nn.).

Pytanie to było skierowane do człowieka, który pomimo uroczystych zapewnień dał się owładnąć strachem i zaparł się Go.

„Czy miłujesz Mnie?”; „Czy jesteś moim przyjacielem?”

Pytanie to skierowane jest do każdego z nas: jeśli unikamy odpowiedzi nazbyt pospiesznej i powierzchownej, pobudza nas ono do spojrzenia w głąb samych siebie, do głębokiego zastanowienia się.

„Czy miłujesz Mnie?”; „Czy jesteś moim przyjacielem?”

Ten, który przenika serca (por. Rz 8, 27), staje się żebrakiem miłości i pyta nas o jedyną rzecz naprawdę istotną, przesłankę i warunek, aby paść Jego owce, Jego baranki, Jego Kościół. Podstawą wszelkiej posługi jest ta zażyłość z Panem. Życie Nim jest miarą naszej posługi kościelnej, wyrażającej się w gotowości do posłuszeństwa, do uniżenia i całkowitego oddania (por. Flp 2, 6-11).

Zresztą następstwem miłowania Pana jest oddanie wszystkiego – absolutnie wszystkiego, aż po samo życie – dla Niego: to właśnie musi wyróżniać naszą posługę duszpasterską, jest to papierek lakmusowy pokazujący, jak dogłębnie przyjęliśmy otrzymany dar, odpowiadając na wezwanie Jezusa i jak bardzo jesteśmy związani z powierzonymi nam ludźmi i wspólnotami. Nie jesteśmy wyrazem jakiejś struktury czy też potrzeb organizacyjnych: także z posługą naszej władzy jesteśmy wezwani, aby być znakiem obecności i działania zmartwychwstałego Pana, a więc budowania wspólnoty w miłości braterskiej.

Nie jest to oczywiste, albowiem nawet największa miłość, jeśli nie jest nieustannie ożywiana, słabnie i gaśnie. Nie bez powodu apostoł Paweł przestrzega: „Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią” (Dz 20, 28).

Brak czujności – jak wiemy – sprawia, że pasterz staje się obojętny. Sprawia, że staje się on roztargniony, zapominalski, a nawet niecierpliwy. Ów brak uwodzi go perspektywą kariery, przynętą pieniędzy i kompromisu z duchem tego świata. Rozleniwia go, przekształcając w funkcjonariusza, urzędnika, bardziej troszczącego się o siebie, o organizację i struktury, niż o prawdziwe dobro ludu Bożego. Grozi mu więc, że – jak apostoł Piotr – zaprze się Pana, nawet jeśli formalnie ukazuje nam i mówi w Jego imieniu. Przysłania się świętość Matki Kościoła hierarchicznego, czyniąc go mniej płodnym.

Kim, bracia, jesteśmy przed Bogiem? Jakie są nasze próby? Co nam Bóg mówi przez nie? Na czym się opieramy, aby je przezwyciężyć?

Tak jak Piotra, natarczywe i smutne pytanie Jezusa może nas zmartwić i bardziej uświadomić nam słabość naszej wolności, osaczonej jakby przez tysiące uwarunkowań wewnętrznych i zewnętrznych, które często powodują zagubienie, frustrację, a nawet niedowiarstwo.

Nie są to z pewnością uczucia i postawy, jakie pragnie wzbudzić Pan. Korzysta z nich raczej Nieprzyjaciel, diabeł, aby pozostawić człowieka w zgorzknieniu, narzekaniu i zniechęceniu.

Jezus, Dobry Pasterz, nie upokarza nas ani nie pozostawia w wyrzutach sumienia: w Nim przemawia czułość Ojca, który pociesza i dodaje energii: pozwala przejść z dezintegracji wstydu do integracji zaufania; przywraca odwagę, powierza ponownie odpowiedzialność, posyła na misję.

Piotr, który oczyszczony w ogniu przebaczenia może z pokorą powiedzieć: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21, 17), w swoim Pierwszym Liście wzywa nas, abyśmy paśli „stado Boże, [...] strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, [...] nie ze względu na niegodziwe zyski, ale z oddaniem; i nie jak ci, którzy ciemiężą gminy, ale jako żywe przykłady dla stada” (1 P 5, 2-3).

Tak, bycie pasterzami oznacza wierzyć każdego dnia w łaskę i moc, jaką otrzymujemy od Pana, pomimo naszej słabości, i podjąć w pełni odpowiedzialność kroczenia przed stadem, będąc wolnymi od obciążeń, które utrudniają zdrowy pośpiech apostolski i bez wahania się w przewodzeniu, aby nasz głos rozpoznawali zarówno ci, którzy przyjęli wiarę, jak i ci, którzy jeszcze „nie są z tej owczarni” (J 10, 16). Jesteśmy powołani do tego, aby naszym stało się marzenie Boga, którego dom nie zna wykluczenia osób i narodów, jak zapowiadał proroczo Izajasz (por. Iz 2, 2-5).

Z tego względu bycie pasterzami oznacza także gotowość, by iść pośrodku i za stadem: zdolność do wysłuchania cichej opowieści człowieka cierpiącego i wspierania kroku tych, którzy lękają się, że nie są go w stanie postawić; zwracania uwagi, by podnosić na nowo, dodawać otuchy i wzbudzać nadzieję. Z dzielenia się z pokornymi nasza wiara zawsze wychodzi wzmocniona. Odłóżmy więc na bok wszelkie formy wywyższania się, aby pochylać się na tymi, których Pan powierzył naszej opiece. Zachowajmy wśród nich szczególne miejsce dla naszych kapłanów: zwłaszcza dla nich nasze serce, nasza pomoc i nasze drzwi niech będą otwarte w każdych okolicznościach.

Drodzy bracia, wyznanie wiary, które teraz wspólnie ponawiamy, nie jest aktem formalnym, ale oznacza odnowienie naszej odpowiedzi na zaproszenie: „Pójdź za Mną!”, którym kończy się Ewangelia Jana (21, 19): prowadzi do przeżywania własnego życia zgodnie z planem Bożym, angażując całego siebie dla Pana Jezusa. Stąd wypływa owo rozeznanie, które zna i podejmuje myśli, oczekiwania i potrzeby ludzi naszych czasów.

W tym duchu, dziękując z serca każdemu z was za waszą posługę, składam was pod płaszcz Maryi, Naszej Pani.

Matko milczenia, zachowująca tajemnicę Boga, wyzwól nas od bałwochwalstwa teraźniejszości, na które skazuje się ten, kto zapomina. Oczyścić oczy Pasterzy kroplami pamięci: powrócimy do świeżych początków, aby Kościół modlił się i pokutował.
Matko piękna rozkwitającego z wierności wobec codziennej pracy, przebudź nas ze snu lenistwa, małostkowości i defetyzmu.
Przyoblecz pasterzy tym współczuciem, które jednoczy i integruje: odkryjemy radość Kościoła służącego, pokornego i braterskiego. Matko czułości, która otula cierpliwością i miłosierdziem, pomóż nam przemóc smutki, zniecierpliwienie i surowość tych, którzy nie należą do Kościoła. Wstawiaj się u swego Syna, aby zręczne były nasze ręce, nogi i serca:
zbudujemy Kościół żyjący prawdą w miłości. I będziemy Ludem Bożym pielgrzymującym do Królestwa Bożego. Amen.

Źródło: Katolicka Agencja Informacyjna

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/33635,posluga-pasterska-oznacza-gotowosc.html

***

Czwartek, 23 maja 2013

Nie chowajcie wiary

Papież Franciszek przestrzegł chrześcijan przed chowaniem wiary dla siebie. Sprawując poranną Eucharystię w kaplicy Domu Świętej Marty, zachęcił, aby nasze głoszenie Ewangelii pomagało innym w stawaniu się lepszymi.

Mszę św. z Papieżem koncelebrowali: ks. kard. Angelo Sodano i ks. kard. Leonardo Sandri oraz metropolita stolicy Boliwii – La Paz, ks. abp Edmundo Abastoflor Montero. Wzięła w niej też udział grupa kapłanów i współpracowników świeckich Kongregacji Kościołów Wschodnich – podaje Katolicka Agencja Informacyjna.

Papież Franciszek nawiązał do słów czytanej dzisiaj Ewangelii: „Dobra jest sól; lecz jeśli sól smak utraci, czymże ją przyprawicie?” (Mk 9, 50). Wskazał, że sól, jaką daje nam Pan, to sól wiary, nadziei i miłości. Ojciec Święty przestrzegł także, aby owa sól dana nam z pewności, że Jezus umarł i zmartwychwstał, aby nas zbawić, „nie stała się bez wyrazu, aby nie utraciła swej mocy”. Jak dodał, ta sól nie jest po to, aby ją zakonserwować, bo jeśli sól jest zamknięta w butelce, niczemu nie służy.

- Sól ma sens, kiedy się ją daje, aby nadać potrawom smak. Myślę też, że sól przechowywana w butelce, z wilgocią, traci swą moc i niczemu nie służy. Sól, którą otrzymaliśmy, jest po to, abyśmy ją dawali, jest po to, aby nadać smak – powiedział Papież. W przeciwnym wypadku – dodał – staje się bez wyrazu i niczemu nie służy.

- Musimy prosić Pana, abyśmy nie stali się chrześcijanami z solą bez smaku, z solą zamkniętą w butelce. Ale sól ma także inną specjalną funkcję: gdy jest dobrze używana, nie czujemy jej smaku! Czujemy smak każdego posiłku: sól pomaga, aby smak posiłku był lepszy, był bardziej trwały, ale i lepszy, bardziej smakowity. To właśnie jest chrześcijańska oryginalność! – stwierdził Ojciec Święty, którego wypowiedź cytuje KAI.

Papież dodał, że kiedy głosimy wiarę, z ową solą, to osoby otrzymujące orędzie przyjmują je na swój sposób, jak to się dzieje w przypadku posiłków. I tak każdy z właściwą sobie specyfiką otrzymuje sól i staje się lepszy.

– Oryginalność chrześcijańska nie jest jednolitością! Każdy przyjmuje orędzie chrześcijańskie takim, jakim jest, ze swoimi cechami charakterystycznymi, ze swoją kulturą i zostawia je z nimi, bo jest to bogactwo. I dodaje temu orędziu coś więcej: nadaje mu smak! – podkreślił Franciszek. I dodał, że „ta chrześcijańska oryginalność jest tak bardzo piękna, bo kiedy chcemy dokonać jakiejś uniformizacji – żeby wszyscy byli soleni w ten sam sposób – to wszystko będzie wówczas, tak jak kiedy kobieta rzuca zbyt dużo soli i czujemy tylko smak soli, a nie smak tego posiłku, któremu sól powinna dodawać smaku”. – Oryginalność chrześcijanina jest właśnie tym: każdy jest sobą wraz z darami otrzymanymi od Pana – powiedział Papież. 

Ojciec Święty zaznaczył, że tę sól musimy przekazywać dalej, musimy wychodzić z orędziem, z posiadanym bogactwem i obdarzać nim innych ludzi. Z drugiej strony każe się ona zwracać ku Bogu, który ją stworzył.

- W ten sposób sól jest zachowana, nie traci smaku. Adorując Pana, wykraczam poza siebie ku Panu, a głosząc Ewangelię, wychodzę poza siebie samego, aby obdarzyć orędziem. Kiedy jednak tego nie czynimy – tych dwóch rzeczy, tych dwóch transcendencji, żeby dać sól – to pozostanie ona w butelce i staniemy się chrześcijanami z muzeum – dodał Papież. I zaznaczył: „Możemy ukazać sól: to moja sól”.

– Jakżeż ona piękna! To jest sól, którą otrzymałem na chrzcie, to jest ta, którą otrzymałem w bierzmowaniu, a to ta, którą otrzymałem na katechezie… Ale spójrzcie: to chrześcijanie z muzeum! Sól bez smaku, sól, która niczego nie dokonuje! – przestrzegł Papież Franciszek.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/33558,nie-chowajcie-wiary.html

***

Środa, 22 maja 2013

Nie zamykajmy się na działanie Ducha Świętego

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas środowej audiencji ogólnej na placu Świętego Piotra w Watykanie 22 maja 2013 r.

Drodzy Bracia i Siostry,

w Credo, tuż po wyznaniu wiary w Ducha Świętego, mówimy: „Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”. Istnieje głęboki związek pomiędzy tymi dwiema rzeczywistościami wiary: to Duch Święty daje życie Kościołowi, On kieruje jego krokami.  Bez obecności i nieustannego działania Ducha Świętego Kościół nie mógłby żyć i nie mógłby realizować zadania, jakie zmartwychwstały Jezus mu powierzył: idźcie i czyńcie uczniów pośród wszystkich narodów (por. Mt 28, 18).Misją Kościoła jest ewangelizować, jest to misja nie tylko niektórych, ale moja, twoja, jest to nasza misja. Apostoł Paweł mówi: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9, 16). Każdy powinien być ewangelizatorem, zwłaszcza przez swoje życie! Paweł VI podkreślał, że „ewangelizacja (…) jest łaską i powołaniem Kościoła, jest jego najgłębszą tożsamością. Kościół istnieje po to, aby ewangelizować” (Adhortacja apostolska Evangelii nuntiandi, 14).

Kto jest prawdziwym motorem ewangelizacji w naszym życiu oraz w Kościele?

Paweł VI pisał wyraźnie: „to On, Duch Święty, tak jak na początku Kościoła, działa w ewangelizatorze, który poddał się Jego prowadzeniu; to Duch Święty podpowiada mu słowa, których on sam od siebie nie potrafiłby znaleźć, i Duch Święty równocześnie usposabia duszę słuchającego, aby był otwarty i aby przyjął Dobrą Nowinę oraz zwiastowane mu Królestwo” (tamże, 75).

Ewangelizator musi więc otworzyć się na działanie Ducha Bożego, nie lękając się o to, o co Bóg go poprosi i gdzie go prowadzi.

Zaufajmy Mu! On uzdalnia nas, abyśmy życiem i słowem dawali świadectwo naszej wierze, i On oświeci serca tych, których spotkamy.

Takie było doświadczenie Pięćdziesiątnicy: apostołowie byli zebrani z Maryją w Wieczerniku, „ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły i na każdym spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2, 3-4). Duch Święty, zstępując na apostołów, uzdolnił ich do wyjścia z zamkniętego pomieszczenia, gdzie byli zamknięci z lęku; teraz Duch Święty uzdolnił ich do wyjścia z siebie samych i przemienia ich w głosicieli i świadków wielkich dzieł Bożych (w. 11). To świadectwo będące dziełem Ducha Świętego odbija się na postawie tłumu, który zbiegł się na to miejsce, a byli tam ludzie „ze wszystkich narodów pod słońcem” (w. 5). Każdy słyszał słowa apostołów tak, jakby głoszone były w jego języku (w. 6).

Oto pierwszy ważny skutek działania Ducha Świętego, który kieruje i ożywia głoszenie Ewangelii: jedność, komunia.

Pod wieżą Babel – według opowiadania biblijnego – zaczęło się rozproszenie ludów i pomieszanie języków, jako następstwo pychy i dumy człowieka, który chciał zbudować własnymi siłami, bez Boga „miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba” (Rdz 11, 4).

W Pięćdziesiątnicy te podziały zostały pokonane. Nie ma tu już więcej pychy przed Bogiem, nie ma zamknięcia ludzi przed sobą nawzajem, jest natomiast otwarcie na Boga, jest wyjście, aby głosić Jego Słowo: jest nowy język, język miłości, który Duch Święty wlewa w serca (por. Rz 5, 5); jest to język, który wszyscy mogą rozumieć. Jeśli zostanie on przyjęty, może być wyrazem każdego istnienia i każdej kultury.

Język Ducha, język Ewangelii jest językiem komunii, która zaprasza do pokonania zamknięć i obojętności, podziałów i kontrastów. Powinniśmy zadać sobie pytanie: jak poddaję się działaniu Ducha Świętego, aby moje świadectwo wiary było świadectwem jedności i komunii?

Czy wnoszę słowa pojednania i miłości, które są Ewangelią w środowiskach, w których żyję?

Czasami wydaje się, że dzisiaj powtarza się to, co stało się przy wieży Babel: podziały, niezdolność do zrozumienia siebie nawzajem, rywalizacja, zazdrość, egoizm.

Nieść Ewangelię oznacza dla nas głosić, jako pierwsi, pojednanie, wybaczenie, pokój, jedność, miłość, jaką daje nam Duch Święty.

Pamiętajmy słowa Jezusa: „po tym poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”  (J 13, 34-35).

Drugi element: w dzień Pięćdziesiątnicy Piotr, pełen Ducha Świętego, staje „z Jedenastoma”, „przemawia donośnym głosem” (Dz 2, 14) i „otwarcie” (w. 29) głosi dobrą nowinę o Jezusie, który oddał swoje życie dla naszego zbawienia i którego Bóg wskrzesił z martwych.

Oto kolejny skutek działania Ducha Świętego: odwaga śmiałego głoszenia nowości Ewangelii Jezusa (parresia), donośnym głosem, w każdym miejscu i w każdym czasie. To staje się także dzisiaj w Kościele i w każdym z nas: Ogień Pięćdziesiątnicy, działanie Ducha Świętego wyzwala nowe energie misyjne, nowe drogi, na których głosi się orędzie zbawienia, nową odwagę, aby ewangelizować.

Nie zamykajmy się nigdy na to działanie!

Żyjmy pokornie i odważnie Ewangelią! Bądźmy świadkami nowości, nadziei, radości, jaką Pan wnosi w życie. Odczuwajmy słodką radość z ewangelizowania (Paweł VI, adhortacja apostolska Evangelii nuntiandi 80).

Wspomnę tylko trzeci element, który jest szczególnie ważny: nowa ewangelizacja, Kościół, który ewangelizuje, musi zaczynać od modlitwy, od proszenia, jak apostołowie w Wieczerniku, o ogień Ducha Świętego. Tylko wierna i intensywna relacja z Bogiem pozwoli wyjść z osobistych zamknięć i głosić śmiało (parresia) Ewangelię. Bez modlitwy nasze działanie staje się puste, a nasze głoszenie nie ma duszy, nie jest ożywiane przez Ducha Świętego.

Kochani Przyjaciele, jak stwierdził Benedykt XVI, dzisiaj Kościół „czuje szczególny powiew Ducha Świętego, który pomaga nam, wskazuje właściwą drogę; i tak z nowym entuzjazmem ruszamy w drogę i dziękujemy Panu” (słowa ze Zgromadzenia Zwyczajnego Synodu Biskupów, 27.10.2012).

Odnawiajmy każdego dnia ufność w działanie Ducha Świętego, pozwólmy Mu kierować nami; bądźmy mężczyznami i kobietami modlitwy, którzy odważnie dają świadectwo Ewangelii, stając się w naszym świecie narzędziami jedności i komunii Bożej!

Tłumaczenie: Radio Maryja/Telewizja Trwam
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/33420.html
***

Wtorek, 21 maja 2013

Papież Franciszek z wizytą w przytułku dla ubogich

Papież podziękował Misjonarkom Miłości

Przemówienie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone 21 maja 2013 r. w domu dla ubogich „Dar Maryi” prowadzonym od 25 lat przez założone przez bł. Matkę Teresę z Kalkuty Siostry Misjonarki Miłości: 

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/33406.html

***

Niedziela, 19 maja 2013

Regina Coeli z Ojcem Świętym Franciszkiem

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/regina-coeli-z-ojcem-swietym-franciszkiem-9/

*

Duch Święty wnosi w życie Kościoła nowość, harmonię i posyła w świat

Homilia Papieża Franciszka wygłoszona podczas Eucharystii sprawowanej w uroczystość Zesłania Ducha Świętego na placu św. Piotra

Drodzy bracia i siostry,

Dzisiaj rozważamy i przeżywamy w liturgii na nowo Zesłanie Ducha Świętego na Kościół, dokonane przez  Chrystusa zmartwychwstałego. Jest to wydarzenie łaski, które napełniło Wieczernik w Jerozolimie, aby rozprzestrzenić się na cały świat.

Cóż takiego się wydarzyło owego dnia, tak od nas odległego, a zarazem bliskiego, aby dotrzeć do głębi naszych serc? Odpowiedź daje nam św. Łukasz w wysłuchanym przez nas fragmencie z Dziejów Apostolskich (2, 1-11).

Ewangelista prowadzi nas z powrotem do Jerozolimy, do sali na górze domu, w którym zgromadzeni byli apostołowie. Pierwszym elementem, który przyciąga naszą uwagę, jest szum, który nagle daje się słyszeć z nieba, „jakby uderzenie gwałtownego wiatru”, i napełnia dom. Następnie „języki jakby z ognia”, które się rozdzieliły i spoczęły na każdym z apostołów.

Szum i płonące ognie są wyraźnymi i konkretnymi znakami, poruszającymi apostołów nie tylko zewnętrznie, ale także w ich głębi: na myśli i w sercu.  Konsekwencją jest to, że „wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym”, który uwalnia swój niepohamowany dynamizm, z zaskakującymi skutkami: „zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić”.

Otwiera się więc przed nami całkowicie nieoczekiwany obraz: gromadzi się wielki tłum i pełen jest zdumienia, ponieważ słyszał każdy, jak apostołowie przemawiali w jego własnym języku. Wszyscy doświadczają czegoś nowego, czego nie było nigdy wcześniej:  „każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty”. O czym mówią apostołowie? O wielkich dziełach Bożych.

W świetle tego fragmentu Dziejów Apostolskich chciałbym zastanowić się nad trzema słowami związanymi z działaniem  Ducha Świętego: nowość, harmonia, misja.

1. Nowość zawsze napełnia nas po trosze lękiem, bo czujemy się bardziej bezpieczni, jeśli mamy wszystko pod kontrolą, jeśli to my budujemy, programujemy, planujemy nasze życie według naszych schematów, naszych zabezpieczeń, naszych gustów. Dzieje się tak również w odniesieniu do Boga. Często idziemy na Nim, przyjmujemy Go, ale tylko do pewnego punktu.

Trudno nam powierzyć się Jemu z pełną ufnością, godząc się, aby Duch Święty był Tym, który ożywia, prowadzi nasze życie we wszystkich wyborach; obawiamy się, że Bóg będzie nam kazał przemierzać nowe drogi, że każe nam wyjść z naszych perspektyw często ograniczonych, zamkniętych, egoistycznych, aby otworzyć nam nowe horyzonty. Ale w całej historii zbawienia, kiedy Bóg się objawia, przynosi nowość, przemienia i prosi, ażeby całkowicie Jemu ufać: Noe buduje arkę wyśmiewany przez wszystkich i ocala siebie; Abraham opuszcza swoją ziemię, mając jedynie w ręku obietnicę; Mojżesz stawia czoło potędze faraona i prowadzi lud do wolności; apostołowie zastraszeni i zamknięci w Wieczerniku – wychodzą odważnie, aby głosić Ewangelię.

Nie jest to nowość dla nowości, poszukiwanie tego, co nowe, aby przezwyciężyć nudę, jak to często się dzieje w naszych czasach. Nowość, jaką wnosi Bóg do naszego życia, jest tym, co naprawdę nas realizuje, tym, co nam daje prawdziwą radość, prawdziwą pogodę ducha, gdyż Bóg nas miłuje i pragnie jedynie naszego dobra. Zadajmy sobie pytanie: czy jesteśmy otwarci na „Boże niespodzianki”? A może lękliwie zamykamy się na nowość Ducha Świętego? Czy jesteśmy odważni, aby wyruszyć na nowe drogi, jakie ofiarowuje nam nowość Boga, czy też może się bronimy, zamknięci w przemijających strukturach, które utraciły zdolność do gościnności.

2. Druga myśl: Duch Święty pozornie zdaje się tworzyć nieład w Kościele, ponieważ przynosi różnorodność charyzmatów, darów. Jednakże to wszystko pod Jego działaniem jest wielkim bogactwem, gdyż Duch Święty jest Duchem jedności, która nie oznacza jednolitości, ale wszystko prowadzi do harmonii. W Kościele harmonię sprawia Duch Święty.

Jeden z Ojców Kościoła użył  wyrażenia, które bardzo mi się podoba: Duch Święty „Ipse harmonia est”. Tylko On może wzbudzić różnorodność, pluralizm, wielość, a jednocześnie sprawiać jedność. Także tutaj, kiedy my chcemy dokonywać różnorodności i zamykamy się w naszych partykularyzmach, w naszych ekskluzywizmach, wnosimy podział. I kiedy to my chcemy czynić jedność według naszych ludzkich planów, to w końcu przynosimy jednolitość, homologizację.

Jeżeli natomiast dajemy się prowadzić Duchowi Świętemu, to bogactwo, odmienność, różnorodność nigdy nie stają się konfliktem, ponieważ On nas pobudza do przeżywania odmienności w komunii Kościoła. Wspólne podążanie w Kościele, pod przewodnictwem pasterzy, posiadających szczególny charyzmat i posługę, jest znakiem działania Ducha Świętego. Kościelność jest podstawową cechą dla każdego chrześcijanina, dla każdej wspólnoty, dla każdego ruchu. To Kościół niesie mi Chrystusa i prowadzi mnie do Chrystusa. Drogi paralelne są niebezpieczne.

Kiedy pozwalamy sobie wykroczyć poza (proagon) naukę Kościoła i wspólnotę kościelną, i nie trwamy w nich, nie jesteśmy zjednoczeni z Bogiem Jezusa Chrystusa (por. 2 J 1, 9). Zapytajmy się więc: czy jestem otwarty na harmonię Ducha Świętego, przezwyciężając wszelki  ekskluzywizm? Czy daję się Jemu prowadzić, żyjąc w Kościele i z Kościołem?

3. Ostatni punkt. Teologowie starożytni powiadali: dusza jest rodzajem żaglowca, Duch Święty jest wiatrem, który dmie w żagiel, aby żaglowiec mógł płynąć, a pchnięcia i tchnienia wiatru to dary  Ducha Świętego. Bez Jego bodźca, bez Jego łaski nie idziemy naprzód.

Duch Święty pozwala nam wejść w tajemnicę Boga żywego i ratuje nas przed niebezpieczeństwem Kościoła gnostyckiego i  autoreferencyjnego, zamkniętego w samym sobie. Pobudza nas, by otworzyć bramy i wyjść, aby głosić i świadczyć o dobrym życiu Ewangelią, przekazywać radość wiary, spotkania z Chrystusem.

Duch Święty jest duszą misji. To, co wydarzyło się w Jerozolimie przed niemal dwoma tysiącami lat, nie jest faktem od nas odległym, jest faktem, który do nas dociera, który staje się żywym doświadczeniem w każdym z nas. Pięćdziesiątnica Jerozolimskiego Wieczernika jest początkiem, początkiem, który trwa dalej.

Duch Święty jest w najpełniejszym tego słowa znaczeniu darem   zmartwychwstałego Chrystusa dla swoich apostołów, ale chce On, aby dotarł ten dar do wszystkich.   Jezus, jak słyszeliśmy w Ewangelii, mówi: „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze” (J 14, 16). Jest to Paraklet, „Pocieszyciel” dający męstwo do przemierzania dróg świata, niosąc Ewangelię! Duch Święty pozwala nam zobaczyć perspektywę i popycha nas na egzystencjalne krańce, aby głosić życie Jezusa Chrystusa. Zadajmy sobie pytanie, czy mamy skłonność do zamykania się w sobie, w naszej grupie, lub czy pozwalamy, aby Duch Święty otwierał nas na misję.

Dzisiejsza liturgia jest wielką modlitwą, jaką Kościół wraz z Jezusem wznosi do Ojca, aby ponowił Zesłanie Ducha Świętego. Każdy z nas, każda grupa, każdy ruch w harmonii Kościoła zwraca się do Ojca, aby prosić o ten dar. Także dzisiaj, podobnie jak w dniu swoich narodzin. Kościół wraz z Maryją, woła: „Veni Sancte Spiritus! – Przyjdź Duchu Święty, napełnij serca swoich wiernych i zapal w nich ogień Twojej miłości”. Amen.

Tłumaczenie: Radio Maryja i Telewizja Trwam.
http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/33068.html

*

Uroczysta Eucharystia na Placu św. Piotra

Dziś w uroczystość Zesłania Ducha Świętego Papież Franciszek będzie przewodniczył Eucharystii na Placu św. Piotra. Będą w niej uczestniczyć członkowie ruchów kościelnych.  Początek o godz. 10:30. Transmisja w Radiu Maryja.

(…)

Na zakończenie Franciszek pozdrowił również Polaków.

Witam serdecznie pielgrzymów polskich. Pozdrawiam członków Stowarzyszenia Civitas Christiana ze Szczecina, organizatorów wielotysięcznego marszu dla życia, który od wielu lat odbywa się w tym mieście. Niech ta inicjatywa przypomina wszystkim o potrzebie szacunku dla życia ludzkiego, jego obrony od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Błagajmy Ducha Świętego, by ludzkie serca przenikała prawda, która wyzwala i miłość Boża, która czyni nas zdolnymi, by być świadkami Ewangelii. Z serca wszystkim błogosławię – powiedział Papież Franciszek.

W audiencji uczestniczyło około 100 tysięcy wiernych z całego świata. Przed audiencją podczas objazdu placu w papamobile Franciszek wypuścił dwa gołębie, które podarował mu w klatce jeden z wiernych.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/uroczysta-eucharystia-na-placu-sw-piotra/

***

Sobota, 18 maja 2013

Przemówienie papieża Franciszka wygłoszone podczas czuwania w Wigilię Zesłania Ducha Świętego

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/przemowienie-papieza-franciszka-wygloszone-podczas-czuwania-w-wigilie-zeslania-ducha-swietego/

***

Środa, 15 maja 2013

Módlmy się za duchownych

Ojciec Święty Franciszek zaapelował podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty, byśmy otaczali modlitwą kapłanów i biskupów.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/32685.html

*

Duch Święty przybliża nas do Jezusa

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona 15 maja 2013 r. podczas cotygodniowej audiencji środowej w Watykanie:

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/32673.html

***

14 maja 2013

Papież Franciszek: prośba o kochające serca

Aby kochać, trzeba mieć szerokie serce. Bo miłość to dawanie siebie, bez czego łatwo o ideologiczne zamknięcie i samoizolację, a nawet zdradę, jak było w przypadku Judasza. Postać apostoła-zdrajcy przypomniał Papież Franciszek podczas porannej Mszy w kaplicy Domu św. Marty.

(…)

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-franciszek-prosba-o-kochajace-serca/

***

Niedziela, 12 maja 2013

Papież Franciszek wspiera działania w obronie życia

Ojciec św. Franciszek poparł Europejską Inicjatywę Obywatelską na rzecz obrony życia “Jeden z nas”. W ramach akcji obrońcy życia w wielu krajach zbierają podpisy pod apelem o zwiększenie prawnej ochrony życia ludzkiego. Celem jest zablokowanie finansowania z budżetu UE tzw. aborcji i doświadczeń na embrionach.

(…)

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-franciszek-wspiera-dzialania-w-obronie-zycia/

*

Mamy 800 nowych świętych

Ojciec św. Franciszek przewodniczył pierwszej kanonizacji swojego pontyfikatu. W czasie liturgii na Placu św. Piotra Papież ogłosił świętymi ośmiuset włoskich męczenników z Otranto, którzy oddali życie za wiarę pod koniec XV wieku. Zginęli, ponieważ nie zgodzili się przejść na islam.

Papież Franciszek ogłosił świętymi także dwie założycielki zgromadzeń zakonnych: Kolumbijkę Laurę Montoya Upegui i Meksykankę Marię Guadalupe Zavala.

(…)

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/mamy-800-nowych-swietych/

*

Regina Coeli z Ojcem Świętym Franciszkiem

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/regina-coeli-z-ojcem-swietym-franciszkiem-8/

*

Homilia papieża Franciszka wygłoszona podczas uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/homilia-papieza-franciszka-wygloszona-podczas-uroczystosci-wniebowstapienia-panskiego/

***

Sobota, 11 maja 2013

Prawdziwa modlitwa otwiera nas na Boga

Ojciec Święty podczas Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty zwrócił uwagę w homilii, że prawdziwa modlitwa sprawia, że wychodzimy poza samych siebie, i otwiera nas na Ojca oraz braci najbardziej potrzebujących. 

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/32318.html

***

Piątek, 10 maja 2013

Chrześcijanin jest człowiekiem radości

Ojciec Święty Franciszek swoją homilię podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty poświęcił chrześcijańskiej radości.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/32190.html

***

Środa, 8 maja 2013

Odważnie głoście Ewangelię

Chrześcijanin, który chce głosić Ewangelię, winien prowadzić dialog ze wszystkimi, wiedząc zarazem, że nikt nie jest posiadaczem prawdy, gdyż otrzymuje się ją wyłącznie w spotkaniu z Jezusem. Zwrócił na to uwagę Papież Franciszek w kazaniu podczas porannej Mszy św., której przewodniczył w kaplicy Domu św. Marty w Watykanie.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/31966.html

*

Środowa Audiencja Generalna z Ojcem Świętym Franciszkiem

Duch Święty uczy nas spoglądać oczyma Chrystusa

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas cotygodniowej audiencji środowej w Watykanie 8 maja 2013 r.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/31953.html

*

Papież Franciszek: św. Stanisław wzorem w działaniu dla dobra Ojczyzny

Ojciec św. Franciszek podczas Audiencji Generalnej w Watykanie powiedział polskim pielgrzymom, że św. Stanisław, którego uroczystość dziś obchodzimy, powinien być dla wszystkich Polaków wzorem w działaniu dla dobra Ojczyzny. 

(…)

.http://www.radiomaryja.pl/kosciol/papiez-franciszek-sw-stanislaw-wzorem-w-dzialaniu-dla-dobra-ojczyzny/

***

Poniedziałek, 6 maja 2013

Duch Święty pozwala nam poznać Jezusa

Duch Święty jest naszym przyjacielem i towarzyszem podróży, mówi nam, gdzie jest Jezus – powiedział Papież Franciszek podczas dzisiejszej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/31741.html

***

Niedziela, 5 maja 2013

Regina Coeli z Ojcem Świętym Franciszkiem

Zapis tekstowy i multimedialny:

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/regina-coeli-z-ojcem-swietym-franciszkiem-6/

***

Sobota, 4 maja 2013

Potrzeba łagodności i pokory

Papież Franciszek podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty wskazał, że powinniśmy być zawsze ludźmi łagodnymi i pokornymi, by – jak dodał – przezwyciężyć ułudy i nienawiść świata.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/31630.html

***

Czwartek, 2 maja 2013

Kościół wspólnotą zrodzoną z miłości Chrystusa

Kościół jest wspólnotą afirmacji, ponieważ zrodzony jest z miłości Chrystusa – powiedział Papież Franciszek podczas Mszy św. sprawowanej dziś w kaplicy Domu Świętej Marty. Zaznaczył, że podziały w Kościele są konsekwencją zamknięcia na działanie Ducha Świętego.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/31494.html

***

Środa, 1 maja 2013

Centrum uwagi Maryi i św. Józefa był Jezus

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka podczas audiencji ogólnej w Watykanie na placu św. Piotra 1 maja 2013 roku:

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/31369.html

***

Poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Spowiedź to nie sesja tortur

Wstyd z powodu grzechów przygotowuje nas do przyjęcia Bożego przebaczenia – powiedział Papież podczas porannej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty. Spowiedź nie jest sesją tortur – tłumaczył Ojciec Święty podczas Mszy św., w której uczestniczyli pracownicy Administracji Dóbr Stolicy Apostolskiej (APSA) i kilka zakonnic.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/31239.html

***

Niedziela, 28 kwietnia 2013

Żyć i chodzić w Duchu Świętym

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone przed modlitwą „Regina Caeli”.   

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/31136.html

*

Trwajcie na drodze wiary

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas Mszy św. z udzieleniem sakramentu bierzmowania.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/31126.html

***

Piątek, 26 kwietnia 2013

Wiara nie jest alienacją

Papież Franciszek podczas porannej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty podkreślił, że droga wiary nie jest alienacją, ale przygotowaniem serca, aby mogło zobaczyć piękne oblicze Boga.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/30981.html

***

Czwartek, 25 kwietnia 2013

Potrzeba pokory i odwagi

O pokorze i wielkoduszności, które powinny być łączone w stylu głoszenia orędzia chrześcijaństwa, wspomniał Ojciec Święty Franciszek podczas porannej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/30876.html

***

Środa, 24 kwietnia 2013

Kościół jest Matką

Podczas porannej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty  Ojciec Święty Franciszek wskazał w homilii, że Kościół nie jest organizacją biurokratyczną, ale historią miłości.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/30771.html

*

Chrześcijanin musi być szczęśliwy

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka podczas audiencji ogólnej  w Watykanie na placu św. Piotra, 24 kwietnia 2013 roku

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/30748.html

***

Wtorek, 23 kwietnia 2013

Nie można wierzyć w Jezusa bez Kościoła

W dniu swoich imienin Papież Franciszek odprawił specjalną Mszę św., którą koncelebrował wraz z kardynałami rezydującymi w Rzymie. W homilii zwrócił uwagę na misyjny wymiar Kościoła. Liturgię sprawowano w kaplicy Paulińskiej pałacu apostolskiego, tej samej, w której Kolegium Kardynalskie modliło się przed rozpoczęciem konklawe.

Ojciec Święty w wygłoszonej homilii nawiązał do opisanego w czytaniu z Dziejów Apostolskich szerzenia się po ówczesnym Bliskim Wschodzie Ewangelii, która po raz pierwszy dotarła do pogan. Był to moment przełomowy dla pierwotnego Kościoła, który stanął wobec dylematu: czy mamy przekonywać tylko żydów, czy również otworzyć się na Greków? – podaje Radio Watykańskie.

– Ale w Jerozolimie ten i ów słysząc to, trochę się zdenerwował. I wysłano Barnabę z „wizytą apostolską”. Można by z odrobiną humoru powiedzieć, że owa „wizyta apostolska” była teologicznym początkiem Nauki Wiary. Barnaba popatrzył i zobaczył, że sprawy idą dobrze. I w ten sposób Kościół staje się coraz bardziej Matką, Matką coraz większej liczby dzieci. Matką, która daje nam wiarę – powiedział Papież i dodał, że „Matką, która daje nam tożsamość”.

– Z tym że tożsamość chrześcijańska to nie dowód osobisty: tożsamość chrześcijańska polega na przynależności do Kościoła, bo przecież oni wszyscy należeli do Kościoła Matki. Albowiem nie da się znaleźć Jezusa poza Kościołem. Wielki Paweł VI powiadał: „To absurdalna dychotomia: chcieć żyć z Jezusem bez Kościoła, iść za Jezusem poza Kościołem, miłować Jezusa bez Kościoła” – wskazał Ojciec Święty.

Jednocześnie Papież Franciszek zauważył, że Barnaba po zapoznaniu się z sukcesem ewangelizacyjnym wśród pogan „ucieszył się”. Ta radość – wskazał Ojciec Święty – jednak poprzedzona jest prześladowaniem, dzięki któremu wyznawcy Chrystusa rozproszyli się, niosąc innym orędzie Ewangelii. Życie Kościoła upływa zatem „wśród prześladowań od świata i pocieszeń od Pana”. Poszukiwanie wyłącznie pocieszenia jest powierzchowne. (…) Kościół bowiem kroczy zawsze między Krzyżem i Zmartwychwstaniem – stwierdził czcigodny solenizant.

Ponadto Papież zwrócił się do uczestników Eucharystii, by pomyśleli o misyjności Kościoła. – O tych, którzy mieli odwagę głosić Jezusa Grekom, co na owe czasy było rzeczą niemal gorszącą. Pomyślmy o Kościele Matce, który rośnie i nadaje swoim dzieciom tożsamość wiary, bo nie można wierzyć w Jezusa bez Kościoła. Mówi to sam Jezus: „Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec”. Jeśli nie jesteśmy „Jezusowymi owcami”, wiara nie przychodzi. To taka wiara jak woda różana: bez treści. I pomyślmy o pocieszeniu, jakiego doznał Barnaba, a które jest właśnie „słodką i pełną pociechy radością ewangelizowania” – zaznaczył Papież i wskazał, byśmy prosili „Pana o taką apostolską gorliwość, która popchnie nas naprzód jako braci”. – Naprzód, niosąc imię Jezusa w łonie Świętej Matki Kościoła, jak powiadał św. Ignacy, «hierarchicznego i katolickiego». Niech tak się stanie – podkreślił Ojciec Święty Franciszek.

Watykańska rozgłośnia wyjaśnia, że po Mszy św. orkiestra Gwardii Szwajcarskiej dała krótki koncert imieninowy dla Papieża. Występ odbył się na Dziedzińcu św. Damazego.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/30651,nie-mozna-wierzyc-w-jezusa-bez-kosciola.html

***

Poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Chrystus jest jedyną bramą

Prawdziwi chrześcijanie to nie włamywacze, ale ludzie żyjący logiką Jezusowych błogosławieństw: pokorni, ubodzy, cisi i sprawiedliwi – wskazał Papież Franciszek podczas porannej Mszy św. w kaplicy Domu św. Marty.

(…)

Jak wyjaśniono, Ojciec Święty w homilii nawiązał do dzisiejszego czytania z Ewangelii św. Jana, w którym Jezus wyjaśnia, że to On jest bramą owiec, natomiast ci, którzy do owczarni wchodzą inną drogą, są złodziejami i rozbójnikami.

– Także w chrześcijańskich wspólnotach zdarzają się tacy włamywacze, którzy szukają swego – powiedział Franciszek. Jednocześnie wskazał, że „tacy świadomie czy nieświadomie udają, że wchodzą, ale są złodziejami i rozbójnikami”.

– Dlaczego? Bo kradną chwałę Chrystusa, pragną własnej chwały i o tym właśnie Jezus mówił do faryzeuszy: „Jedni od drugich odbieracie chwałę…”. To taka religia trochę handlowa: ja tobie daję chwałę, a ty mnie. Ale ci nie weszli przez prawdziwą bramę. Bramą jest Jezus, a kto nią nie wchodzi, błądzi. Ale jak rozpoznać, która brama jest Jezusowa? Weź ewangeliczne błogosławieństwa i czyń to, co one mówią. Bądź pokorny, ubogi, cichy, sprawiedliwy… – wskazał Papież, cytowany przez watykańską rozgłośnię.

Ojciec Święty zaznaczył, że uznanie Chrystusa za bramę, ale także jedyną właściwą drogę, która nie prowadzi na manowce, nie jest jakimś fundamentalizmem. – Po grzechu pierworodnym mamy przecież skłonność do wynajdywania klucza interpretacji wszystkiego i do przyznawania sobie władzy torowania własnych dróg i przejść. Tymczasem jedyną właściwą bramą jest Chrystus i to do niej należy usilnie pukać – zaznaczył Ojciec Święty dodając, że „czasem jest ona zamknięta”.

– Wtedy jesteśmy smutni, doświadczamy strapienia, mamy kłopoty z pukaniem do tych drzwi. Ale nie można iść gdzie indziej, by szukać innych drzwi, które wydają się łatwiejsze do sforsowania, wygodniejsze, bardziej poręczne. Zawsze są tylko te jedne: Jezus. A On nigdy nie zawodzi. Jezus nie oszukuje, nie jest złodziejem ani rozbójnikiem. Dał za mnie swoje życie. Każdy z nas powinien to powiedzieć: „Ty, który oddałeś za mnie swoje życie, proszę, otwórz, abym mógł wejść” – powiedział Papież w homilii.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/30545.html

***

Poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Kapłaństwo to służba

– Jesteście pasterzami, a nie urzędnikami – przypomniał wczoraj Ojciec Święty kapłanom. W Niedzielę Dobrego Pasterza, od 50 lat obchodzoną również jako Światowy Dzień Modlitw o Powołania, Papież Franciszek po raz pierwszy w czasie swego pontyfikatu wyświęcił dziesięciu nowych księży dla diecezji rzymskiej.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/30491.html

*

Niedziela 21.04.2013

Miejcie zawsze przed oczami Dobrego Pasterza

Homilia Papieża Franciszka wygłoszona 21 kwietnia podczas święceń kapłańskich

Zapis tekstowy i multimedialny:

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/homilia-papieza-franciszka-wygloszona-podczas-swiecen-kaplanskich/

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/30435.html

*

Powołania rodzą się na modlitwie

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone 21 kwietnia 2013 r. przed modlitwą „Regina Caeli”

(…)


http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/30422.html

***

Sobota, 20 kwietnia 2013

Nie możemy być „letni”

Chrześcijanie letni chcą budować Kościół na własną miarę, ale to nie jest Kościół Chrystusowy – zaznaczył Ojciec Święty Franciszek podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu św. Marty. W liturgii wzięli udział wolontariusze z przychodni pediatrycznej dla ubogich, prowadzonej w Watykanie przez siostry szarytki.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/30393,nie-mozemy-byc-letni.html

***

Piątek, 19 kwietnia 2013

Drogą Ewangelii jest miłość

– Prośmy Pana, by uwolnił Kościół od wszelkiej interpretacji ideologicznej i otworzył serce Kościoła, naszej Matki na Ewangelię prostą, na tę czystą Ewangelię mówiącą nam o miłości, niosącą miłość, która jest tak bardzo piękna – powiedział Papież Franciszek podczas dzisiejszej Mszy św. sprawowanej w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/30276.html

***

Czwartek, 18 kwietnia 2013

Wiara spotkaniem z Jezusem

– Wiara jest darem, który rozpoczyna się od spotkania z Jezusem – powiedział Papież Franciszek w homilii podczas Mszy św. sprawowanej dziś rano w Domu Świętej Marty.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/30157.html

***

Środa, 17 kwietnia 2013

Chrystus żyje pośród nas

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas audiencji ogólnej w Watykanie 17 kwietnia 2013 r.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/30023.html

***

14 kwietnia 2013

Pan wzywa każdego z nas

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona 14 kwietnia 2013 r. podczas Eucharystii sprawowanej w rzymskiej bazylice św. Pawła

Zapis tekstowy i multimedialny:

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/homilia-ojca-swietego-franciszka-wygloszona-w-bazylice-sw-pawla-za-murami/

*

Głośmy odważnie Zmartwychwstałego

Rozważanie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone 14 kwietnia 2013 r., przed modlitwą „Regina Caeli”

Zapis tekstowy i multimedialny:

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/regina-coeli-z-ojcem-swietym-franciszkiem-3/

***

10 kwietnia 2013

Bóg jest zawsze wierny wobec nas

Katecheza Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas audiencji ogólnej w Watykanie 10 kwietnia 2013 r.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/29320,bog-jest-zawsze-wierny-wobec-nas.html

***

07 kwietnia 2013

Dajmy się objąć Bożym Miłosierdziem

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas Mszy św. w Niedzielę Bożego Miłosierdzia w patriarchalnej archibazylice laterańskiej

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/29029.html

*

Regina Coeli z Ojcem Świętym Franciszkiem

Zapis tekstowy i multimedialny:

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/regina-coeli-z-ojcem-swietym-franciszkiem-2/

***

4 kwietnia 2013

Różaniec bliski sercu Franciszka

Ojciec Święty Franciszek będzie przewodniczył nabożeństwu różańcowemu w Bazylice Matki Bożej Większej. Papież przyznał, że na jego osobiste związanie z tą modlitwą wpłynęło świadectwo bł. Jana Pawła II.

(…)

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/28730.html

***

03 kwietnia 2013

Środowa Audiencja Generalna z Ojcem Świętym Franciszkiem

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/srodowa-audiencja-generalna-z-ojcem-swietym-franciszkiem/

***

01 kwietnia 2013, godz. 12:00

Regina Coeli z Ojcem Świętym Franciszkiem

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/regina-coeli-z-ojcem-swietym-franciszkiem/

*******************************************************************************************

31 marca 2013

Orędzie wielkanocne Ojca Świętego Franciszka

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/oredzie-wielkanocne-ojca-swietego-franciszka/

***********************************************************************************************

29 marca 2013, godz. 22:40

Słowo Papieża Franciszka na zakończenie Drogi Krzyżowej w Koloseum

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/slowo-papieza-franciszka-na-zakonczenie-drogi-krzyzowej-w-koloseum/

*****************************************************************************************************************************

28 marca 2013, godz. 13:01

Wielki Czwartek. Pamiątka ustanowienia Eucharystii i Kapłaństwa

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas Mszy św. Krzyżma

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/homilia-ojca-swietego-franciszka-wygloszona-podczas-mszy-sw-krzyzma/

*********************************

27 marca 2013, godz. 13:37

Środowa Audiencja Generalna z Ojcem św. Franciszkiem

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/srodowa-audiencja-generalna-z-ojcem-sw-franciszkiem/

*

Za każdym razem, gdy obgadujemy swoich bliźnich, zachowujemy się tak, jakbyśmy zdradzali Jezusa – powiedział Franciszek w krótkiej homilii, komentującej fragment Ewangelii, czytanej w Wielką Środę. Mówił o tym podczas Mszy św., którą sprawował 27 marca w watykańskim Domu św. Marty, który nadal jest jego rezydencją. Po liturgii Ojciec Święty udał się niespodziewanie do bazyliki św. Piotra, aby pozdrowić pracowników watykańskich, zgromadzonych tam na Mszy św., której przewodniczył papieski wikariusz dla Państwa Watykańskiego, kard. Angelo Comastri.

Judasz zdradził Jezusa, miał bowiem wówczas “serce zamknięte, niczego nie rozumiał, nie było w nim miłości ani przyjaźni” – mówił dalej biskup Rzymu. Zauważył, że gdy plotkujemy, nie mamy w sobie miłości, przyjaźni i wszystko staje się rynkiem, na którym “sprzedajemy swych przyjaciół, a nawet swoich rodziców”. “Prośmy więc o przebaczenie za to, co zrobiliśmy przyjacielowi, ale uczyńmy to Jezusowi, gdyż to On jest w tym przyjacielu czy przyjaciółce” – wezwał Ojciec Święty. Dodał, że należy również prosić o łaskę “nieobdzierania” innych, nieobmawiania innych”. A jeśli zauważymy, że ktoś ma jakieś niedostatki, nie osądzajmy jej swoim językiem, ale módlmy się do Pana za tego człowieka, prosząc Go, aby mu pomógł – dodał Franciszek.

http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/03/28/ojciec-swiety-franciszek-gdy-obgadujemy-swoich-bliznich-zachowujemy-sie-tak-jakbysmy-zdradzali-jezusa/

************************************************************

24 marca 2013

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas Niedzieli Palmowej

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/homilia-ojca-swietego-franciszka-wygloszona-podczas-niedzieli-palmowej/

*******************************************

22 marca 2013, godz. 11:00

Przemówienie Ojca Świętego Franciszka podczas audiencji dla Korpusu Dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Świętej

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/przemowienie-ojca-swietego-franciszka-podczas-audiencji-dla-korpusu-dyplomatycznego-akredytowanego-przy-stolicy-swietej/

******************************************************************************

19 marca 2013, godz. 10:00

Homilia Papieża Franciszka podczas Mszy św. inauguracyjnej

(…)

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/homilia-papieza-franciszka-podczas-mszy-sw-inauguracyjnej-pontyfikat/

********************************

17 marca 2013, godz. 10:44

Homilia papieża Franciszka wygłoszona w parafii św. Anny na Watykanie

(…)

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/homilia-papieza-franciszka-wygloszona-w-parafii-sw-anny-na-watykanie/

*********************************

16 marca 2013, godz. 11:17

Słowo Papieża Franciszka do przedstawicieli mediów

(…)

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/slowo-papieza-franciszka-do-przedstawicieli-mediow/

**********************************

15 marca 2013

Słowo Papieża Franciszka do kardynałów

Słowo Ojca Świętego Franciszka skierowane do kardynałów na audiencji w Kaplicy Klementyńskiej

(…)

Zapis tekstowy i multimedialny:
http://www.radiomaryja.pl/kosciol/slowo-papieza-franciszka-do-kardynalow-2/

********************************

13 marca 2013, godz. 21:37

Pierwsze słowa Ojca św. Franciszka

Bracia i Siostry, dobry wieczór dla Was.

Wy wiecie, że obowiązkiem konklawe jest ofiarować Biskupa Rzymu. Wydaje się, że moi bracia kardynałowie go wzięli z końca świata, ale jesteśmy tutaj. Dziękuję wam za przyjęcie. Za przyjęcie biskupa diecezji rzymskiej. Przede wszystkim chciałbym pomodlić się za naszego biskupa emeryta Benedykta XVI. Módlmy się wszyscy razem za niego, aby Pan Bóg mu błogosławił, a Matka Boża go strzegła.

Zaczynamy tę drogę biskup – lud. To jest Kościół Rzymu, który przewodzi w miłości wszystkim Kościołom. Jest to droga braterstwa miłości i wzajemnego zaufania między nami. Módlmy się jeden za drugiego. Módlmy się za cały świat, aby było w nim wielkie braterstwo. Życzę wam, aby ta droga Kościoła, którą dzisiaj rozpoczynamy, była owocna dla ewangelizacji, dla tego pięknego miasta.

Chciałbym udzielić błogosławieństwa, ale proszę Was, módlcie się, aby Pan Bóg mnie błogosławił, aby Pan Bóg udzielił błogosławieństwa Biskupowi Rzymu. Uczyńmy najpierw chwilę ciszy na ten czas modlitwy za mnie.

Błogosławieństwo apostolskie  Urbi et Orbi:

„Udzielę Błogosławieństwa wam i całemu światu, wszystkim kobietom i mężczyznom dobrej woli. Święci Apostołowie Piotr i Paweł, w których potęgę i władzę wierzymy, niech wstawiają się za nami u Pana. Przez modlitwę i zasługi błogosławionej Maryi zawsze Dziewicy, błogosławionego Michała Archanioła, świętego Jana Chrzciciela, świętych Apostołów Piotra i Pawła i wszystkich świętych, niech Bóg Wszechmogący zmiłuje się nad wami, a przebaczywszy wam wszystkie grzechy, niech Jezus Chrystus doprowadzi was do życia wiecznego. Amen.

Udzielam wam pełnego odpuszczenia i przebaczenia waszych grzechów, czasu na prawdziwą i owocną pokutę, serca zawsze skruszonego i poprawy życia, łaski i pociechy Ducha Świętego oraz wytrwania do końca w dobrych czynach niech wam udzieli Pan Wszechmogący i Miłosierny. Amen.

A błogosławieństwo Boga Wszechmogącego, Ojca i Syna, i Ducha Świętego niech zstąpi na was i pozostanie na zawsze. Amen.

Bracia i siostry, jeszcze raz wyrażam serdeczne podziękowanie za przyjęcie, teraz pozostawiam was, ale módlcie się za mnie, a kolejne nasze spotkanie już niebawem. Teraz udam się do Matki Bożej prosić ją, aby ona strzegła cały Rzym. Dobrej nocy i dobrego odpoczynku.

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/pierwsze-slowa-ojca-sw-franciszka/

**************************

***

  • #1 napisane przez ~Anna
    około 2 lata temu

    Bardzo interesujący blog. Przejrzysty, każdy może znaleźć coś dla siebie.

    Pozdrawiam :)
    Szczęść Boże

  • #2 napisane przez Grzegorz
    około 2 lata temu

    Bardzo dziękuje pani Aniu za pozdrowienia i komentarz. Również pozdrawiam i życzę błogosławieństwa Bożego na każdy dzień :)